Hydra. część 1

01-hW tej serii artykułów autor rozpatruje oznaki istnienia w ciele ludzkim ukrytego pasożyta, istnienie którego wpływa na całą ludzkość. Dla wielu wersja ta wyda się zbyt fantastyczna żeby mogła być prawdziwa, jednak wiele faktów jest zbyt oczywistych…

Mały wstęp.

Pomimo faktu, że nadal mam kilka niedokończonych cykli artykułów postanowiłem rozpocząć nowy, ponieważ informację, z którymi zapoznacie się dalej uważam za bardzo ważne. Praca ta jest wynikiem szeregu listów, które otrzymałem od jednego z czytelników. W tym momencie materiał ten jest na tyle świeży, że w wielu przypadkach będzie bardziej hipotezą niż ostateczną wiarygodną informacją, ponieważ na razie brakuje nam informacji, faktów i dowodów eksperymentalnych, żeby postawić kropkę nad i. W tym samym czasie opublikowanie pewnych fragmentów w charakterze komentarzy i informacji z różnych miejsc mogłyby dać bardzo pozytywne rezultaty w postaci ciekawych i ważnych uzupełnień. Dlatego właśnie zdecydowałem się aby zacząć publikację tego materiału nie czekając na zakończenie badań i również aby zacząć działanie ze zbiorowym umysłem ludzi poszukujących, zdolnych do niestandardowego myślenia.

Jak zawsze mile widziane konstruktywne komentarze, myśli, uwagi, wspomnienia, olśnienia intuicyjne, w sumie wszystko co może być choć trochę powiązane z tym tematem i może pomóc w ustaleniu prawdy.

Jednocześnie tak jak wcześniej, wszystkie niekonstruktywne komentarze, szczególnie z atakami na ludzi w stylu „”wszyscy jesteście psycholami”, będą usuwane bez ostrzeżenia i wyjaśnienia.

Część 1.
Co to jest „Hydra”.

Jeszcze przed otrzymaniem listów, które posłużyły za podstawę do tej pracy znajdowałem w różnych źródłach lub otrzymywałem od różnych ludzi informację o tym, że istnieją ludzie zarażeni pasożytami, które mogą wywierać wpływ na świadomość i umysł nosiciela. Ale przy próbach zweryfikowania takiej informacji zwykle znajdowałem, że czasem osoby z osłabionym układem immunologicznym mogą zostać zainfekowane grzybkami, bakteriami lub innymi mikroorganizmami, po których zaczynają się źle czuć. Podobne materiały możecie sami znaleźć w internecie i to w ilościach hurtowych. Tylko to wszystko nie było tak poważnym problemem globalnym, a poza tym możliwość ustanowienia mentalnej kontroli nad człowiekiem za pomocą mikroorganizmów było prawie niemożliwe. Zakłócenie pracy świadomości w wyniku zatrucia, tak to możliwe, ale nie aż kontrola umysłu i zachowania.

Z drugiej strony, na podstawie osobistych doświadczeń i informacji zebranych przeze mnie wiedziałem, że są możliwe różne telepatyczne oddziaływania na ludzi aż do pełnej kontroli przechwytującej, kiedy osoba robi coś o czym potem nie pamięta. Przy czym człowiek w chwili przechwytywania nie jest w pod wpływem alkoholu lub narkotyków, chociaż niektórzy potem mówili, że byli zmęczeni i nieco rozproszeni, zanim to się stało. Odmianą tego wpływu jest, gdy ludzie widzą to co nie istnieje, a jeszcze częściej, odwrotnie, kiedy oni nie widzą tego czym to jest. Wcześniej wszystko to nazywało się ogólnym terminem „omam”, stąd wyrażenie „omamiona (odurzona) głowa”.

Ale całkowite przechwycenie z utratą pamięci jest rzadkością. O wiele częściej spotyka się przekazywanie ludziom cudzych myśli i pragnień, które zazwyczaj przyjmowane są jako swoje. Przy tym wszyscy ludzie dzielą się na kilka kategorii. Część ludzi nie jest w stanie odróżnić cudzych myśli i pragnień od własnych. Ci ludzie są idealni do kierowania. Właśnie takich ludzi obecnie zazwyczaj stawia się na kluczowych stanowiskach w układzie rządzenia. Przed tym muszą przejść przez tak zwany „test na sterowność”, czyli kiedy dostają niektóre polecenia, to powinni wykonać je nie wiedząc o nich i o tych, którzy tymi poleceniami kierują. Druga kategoria to ludzie, którzy nagle uświadamiają sobie, że „słyszą głosy”, opowiadają o tym rodzinom lub znajomym, co w konsekwencji prowadzi ich do psychiatryka, gdzie tak czy inaczej muszą się „leczyć”, lub izoluje się ich od społeczeństwa, żeby nie niepokoili swoimi opowiadaniami innych. Innym wariantem jest gdy człowiekowi zaczynają sugerować, że jest mesjaszem, następnym prorokiem, następnym uosobieniem jakiejś wielkiej osobowości, i  jeśli jest on skłonny uwierzyć w swój wybór lub wyjątkowość, to zaczyna zachowywać się podobnie do pozostałych tracących kontakt z rzeczywistością. Przy tym i podobnych przypadkach, zdarzają się sytuacje kiedy taki człowiek ma zakłócone spostrzeganie rzeczywistości na tyle, że bez wykwalifikowanej pomocy już się nie obejdzie, ale to już odrębna kwestia.

I wreszcie trzecia dość nie liczna kategoria ludzi, którzy zrozumieli, że dzieje się coś nienormalnego i zwyczajnie próbują się zorientować co się dzieje, jak jest realnie, do tego nie tracą kontaktu z rzeczywistością i zachowują zdolność trzeźwego myślenia i ocenia faktów.

Do niedawna osobiście uważałem, że wszystkie podobne oddziaływania są przygotowywane potajemnie przez innych ludzi lub są wrodzone, związane z organizmem człowieka, albo z wykorzystaniem narzędzi technicznych, w rozwój których zaangażowane jest wiele krajów, w tym ZSRR. Okazało się jednak, że działanie to odbywa się w zupełnie inny sposób, za pomocą specjalnego stworzenia – pasożyta, który jest wprowadzany do organizmu niemal wszystkich żyjących dziś ludzi na świecie. W tym momencie zdecydowaliśmy nazwać ten pasożytniczy organizm „Hydrą”, przez analogię nazwy w hermetycznych tekstach i starej jeszcze nie skażonej prawosławnej tradycji. Właśnie o tym organizmie, jego właściwościach i cechach a także oddziaływaniu na organizm człowieka, które udało się już nam wyjaśnić będzie mowa w tym artykule.

A więc – człowiek zakażony tym złożonym wielokomórkowym organizmem, który pasożytuje w ciele ludzkim a niektóre z jego objawów działania podobne są do pieczenia drug jelitowych nazwany został n”hydrą”. Występuje on masowo w tkankach mózgu i rdzeniu kręgowym dublując zakończenia nerwowe, które są podłączone do synapsy. Pasożyt jest również podłączony do układu hormonalnego i ma zdolność do stymulowania różnych stanów świadomości, jest to zestaw emocji wyrażonych w postaci stałych obwodów neuronalnych. W całości oplata on nasze ciało zajmując całą przestrzeń międzykomórkową, bez zakłócania układu krążenia.

Ludzkość od dawna wie o tym stworzeniu.

Zacznijmy od Biblii. Jeżeli odrzucimy wszelakie inne pouczające podteksty, to opis grzechu pierworodnego można opisać jednym słowem: zakażenie (infekcja). Ponadto oryginalne słowo czytamy jako przymiotnik do grzechu, zważywszy, że jest to grzech Pierwszego Rodu. Kiedy ptaki żelazne, to będzie Ród Ostatni.

Oznacza to, że Ewa zjadła coś czego dotykanie było zabronione pod groźbą wygnania z raju. To coś było zarażone, zaraziła się Ewa i zaraziła tym Adama. Właśnie to było przyczyną wygnania Adama i Ewy z raju.

Stwór nazywany Twarem, Podstępny, Haava (nazwa węża w języku hebrajskim, dający Ewie zakazany owoc, najwidoczniej zarażony poczwarkami tego właśnie Haava).

„Hydra” (grecka tradycja, tradycja chrześcijańska) – według opisu w legendzie na miejscu ściętej głowy wyrastała nowa. U parzących jamochłonów komórki znajdują się w bateriach, bezpośrednio po odrodzeniu jednej komórki jej miejsce zastępuje druga. Podobny efekt widoczny jest w niektórych komórkach opisywanego pasożyta.

02-h

Najprawdopodobniej Szatan jest również jednym z jego imion. Europejscy średniowieczni alchemicy mówili, że żaden śmiertelnik nie jest w stanie zobaczyć tego stwora. Ale to tylko dlatego, że w tym czasie nie było odpowiednich mikroskopów, natomiast dostęp mieli tylko ludzie o wystarczającym stopniu czystości od pasożyta. W ten sposób może go zobaczyć śmiertelnik. Wideo i aparaty fotograficzne to zapisują. Oto jak średniowieczni alchemicy go sobie wyobrażali.

03-h

Oto kolejny obraz, między rycinami sto lat.

04-h

Na zdjęciach pokazano dokładnie to, co „hydra” robi z człowiekiem. Ona go w całości oplata. Na pierwszej grawiurze widać, że człowiek śpi, przy czym leży on w grobie a smok przylgnął do niego i pije jego oddech. Na drugiej grawiurze wąż (smok) przyssał się do serca. Oznacza to, że na obu rysunkach symbolicznie przedstawiono pochłonięcie przez „hydrę” życiowej energii z ciała człowieka.

„Hydra”, owijając ciało, blokuje wyższe formy aktywności umysłowej i odporności (95%), stymuluje natrętną kontrolę funkcji hormonalnych i nerwowych. Tak więc osoba zmienia się w żywego trupa (leżącego w grobie). Żywy trup, łakomi się gasnącym złudzeniem bytu.

Metabolizm pasożyta jest bardzo szybki. Zastępuje on całkowicie swoje ciało przez 2-3 tygodnie, miesiąc. Dlatego potrzebuje stałej białkowej diety. Poczucie głodu, którego doświadczamy wynika z jego stymulacji do skłaniania człowieka do jedzenia. Zamiłowanie do mięsa i wysokokalorycznego pożywienie, to również stymulacja pasożyta.

Zarażone są przez niego wszystkie formy organicznego zwierzęcego życia na Ziemi. Nie wykluczam, że niektóre formy są już wytworem jego selekcji. Nawet współczesny człowiek stał się częściowo owocem jego selekcji. Zgodnie z ustaleniami współczesnej genetyki, 90 procent naszego DNA nie przedstawia cennych informacji. Oznacza to, że w procesie „selekcji” celem była degradacji i te części zostały zastąpione szlamem, informacyjnymi śmieciami.

Wielu czytających ten tekst, już myśli: „Co za bzdura! Jak może być pasożyt w ciele każdego człowieka, jeśli medycyna już dawno przestudiowała budowę człowieka wzdłuż i wszerz?”. Ale nie wyciągajmy pochopnych wniosków! Nie zapominajmy, że sam termin „medycyna” po łacinie pisze się jako medicina, czyli zawiera w sobie nazwę rodziny Medici, która pozostawiła niezatarty ślad w historii Europy (i prawdopodobnie całej ludzkości), w tym wielokrotnie oskarżano ją o związki z diabłem. Na znanym godle „medycyny” nie przypadkowo widać obraz węży oplatających czaszę i napełniających ją swoim jadem.

05-h
Symbol Wojskowej Akademii Medycznej imienia S.M. Kirowa

Jeśli zbierzemy najważniejsze informacje o „Hydrze”, to otrzymamy:
1. Ciało Hydry zajmuje całą przestrzeń międzykomórkową, oplatając ciało z zewnątrz, przejmując kanały energetyczne, wydalniczy system skóry (pory) i wszystkie miejsca, w których nie ma wyraźnego przepływu, gdzie nie ma silnej odporności.
2. W całym organizmie człowieka rozmieszczone są różne narządy wewnętrzne „Hydry”.
3. Większość korpusu hydry i jej centrum jest w przestrzeni wewnętrznej jelit. Tam znajdują się poczwarki lub jej głowy. Oficjalna nauka uważa, że 90 % odporności traci się w trakcie trawienia.

Główny wniosek: „Hydra” w ciele człowieka reprezentowana jest przez ludzki układ limfatyczny, a limfocyty są komórkami „Hydry”. Przy tym naczynia chłonne – to system „krwionośny” Hydry. On nie przecina się z systemem krwionośnym naszego ciała a w nim nie ma odporności oprócz tej u Hydry.

06-h

Oficjalna medycyna, a dokładniej „mediCina” twierdzi, że system limfatyczny jest częścią ludzkiego układu odpornościowego, co jest konieczne do wydalania toksyn z naszego organizmu. Zobaczmy jak jest naprawdę?

Limfocyty należą do ogólnej klasy komórek krwi, które nazywają się leukocytami, to znaczy mające białe ciałka. Jednakże, ta klasa zawiera wiele różnych komórek, które są odpowiedzialne za odporność człowieka. Przy tym wszystkie te komórki, prócz limfocytów mają jedną właściwość. One kształtują się tylko w szpiku kostnym i przenoszone są przez krew. A tu limfocyty wytwarzane są nie tylko w szpiku kostnym, ale też w tkankach limfatycznych, tzn. w ciele pasożyta! Przy tym prawdziwe leukocyty człowieka, które wchłonęły ciała obce lub mikroorganizmy wydalane są przez krew z organizmu nie dostając się w żadne kanały lub węzły limfatyczne. Oznacza to, że człowiek ma już dość dobrze działający układ odpornościowy i system wydalania z organizmu toksyn, który jest obsługiwany przez krwiobieg. Po co więc kolejny dodatkowy system, który rzekomo jest odpowiedzialny za eliminację toksyn z organizmu?

Czy może być, że ma oddzielne wyjścia z organizmu co pozwala odciążyć krwiobieg i system oczyszczający w krytycznych sytuacjach? To mogłoby choć częściowo tłumaczyć stworzenie dodatkowego systemu wydalniczego. Zobaczmy, co piszą o układzie limfatycznym w jednym ze źródeł: „Układ limfatyczny – to system, którego w szkole medycznej nie studiują.

07-h

Układ limfatyczny z jego cienkimi kapilarami przenika całą strukturę organizmu. Jego podstawową funkcją jest wyprowadzenie limfy z tkanek w korycie żylnym; wchłanianie z przestrzeni międzykomórkowej koloidalnych roztworów substancji białkowych, nie wchłanianych w krwionośne kapilary; wchłanianie wody i rozpuszczonych w niej krystaloidów; wykształcenie limfocytów biorących udział w reakcjach immunologicznych i unieszkodliwianie dostających się do organizmu cząstek obcych, drobnoustrojów, bakterii.”

Tutaj chciałbym także zwrócić uwagę na fakt, że o tak ważnym systemie organizmu nie uczy się w szkołach medycznych! Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego materiału wszystko będzie jasne. Ale wracając do powyższego opisu spróbujemy zrozumieć, co tam w rzeczywistości jest nie tak.

Po pierwsze, twierdzi się, że zadaniem naczyń limfatycznych jest wchłanianie koloidalnych roztworów substancji białkowych, które rzekomo nie są wchłaniane do kapilarów naczyń krwionośnych. Przy tym średnica jednych i drugi w rzeczywistości jest taka sama, w obu jest woda. Z jakiegoś powodu te koloidy nie powinny być wchłaniane do kapilara systemu krwionośnego, ale są pochłaniane w kapilarach układu limfatycznego, o czym się nie mówi. Nie wchłaniają się i tyle. Ale rzecz najważniejsza, że zebrane przez system limfatyczny substancje nie wychodzą na zewnątrz, a wracają z powrotem do krwiobiegu, i w końcu naczynia chłonne w końcowej fazie wpadają do koryta żylnego! Oznacza to, że w dalsze wycofywanie tych toksyn i produktów rozkładu zaangażowane są wciąż nasze nerki i wątroba!

Po drugie, układ limfatyczny ma jedną wadę. W przeciwieństwie do układu krążenia, który posiada własną pompę w formie serca, który tworzy stały przepływ krwi, system limfatyczny nie ma własnej pompy! Limfa posuwa się po naczyniach chłonnych ze względu na znajdujące się na nich zawory, klapy i ich stałe skurcze i rozkurcze przy redukcji mięśni.

08-h

Ale jeśli układ limfatyczny jest częścią układu odpornościowego, który powinien wyprowadzać z organizmu toksyny i szkodliwe substancje to konstrukcja ta ma bardzo poważną wadę, ponieważ gdy organizm jest chory to jego mobilność jest minimalna, oznacza to, że większą część swojej energii przeznacza do walki z chorobą. Okazuje się, że w tym momencie system limfatyczny w rzeczywistości nie funkcjonuje! Jak to tak? Ale co z usuwaniem szkodliwych substancji z organizmu, takich samych roztworów koloidalnych? W jaki sposób organizm usuwa je z siebie w czasie choroby, kiedy mobilność jest minimalna? I dlaczego w tym samym czasie nie umieramy od zatrucia?

Na portalu „Kramola” został niedawno opublikowany bardzo ciekawy artykuł na temat układu limfatycznego. Po pierwszym przeczytaniu tego artykułu, wydaje się, że można nauczyć się czegoś nowego i ważnego o tym co jest w środku ciała i jak działa nasz organizm. Ale tylko do tego momentu kiedy nie zaczniemy analizować jego zawartość. Czytamy: ” Z układem limfatycznym obchodzimy się w nieodpowiedni sposób – a powinniśmy traktować go tylko „na Ty”! Układ limfatyczny przechodzi w kolejności „dół-góra”, nigdy w odwrotnym porządku! Tzn. z koniuszków palców – i do piersiowej odnogi limfatycznej. A jak nam zazwyczaj robią masaż? – poprawnie: „góra-dół”, czyli przeciwnie do wejścia limfy – a to oznacza, że przepływy limfatyczne są zakłócane! Czy kiedykolwiek widzieliście klapy w odnogach limfatycznych? – to bardzo ważne przystosowanie: kiedy limfa się podnosi – klapa ją przepuszcza, a potem zamyka (uniemożliwiając POWROTU limfie!). I jeżeli porządnie nas wymasują, jak zwykle, w przeciwnym kierunku wejścia – to wszystkie klapy po prostu zostaną zniszczone!”

A teraz, uwaga, pytanie! Jaka ilość ludzi została poddana niewłaściwemu masażowi? Sądząc z tego co pisze autor artykułu, dość dużo. Przy tym zniszczono klapy w sieci limfatycznej, a znaczy to , że został zakłócony potok limfy. Jeżeli system ten jak nam mówią, służy dla wyprowadzenia toksyn z organizmu, to następstwa jego zniszczenia powinny być bardzo poważne. Jeśli nie doprowadzenie do śmierci, to przynajmniej poważnego zatrucie tkanek co po takim masażu powinno spowodować bardzo bolesne choroby. A teraz przypomnijcie sobie swoje odczucia po masażu, czyż nie obcowaliście z przyjemnością. Jak często po masażu powstawały ociężałość w całym ciele, osłabienie? Z własnego doświadczenia mogę powiedzieć, że ani razu! Odwrotnie, czujemy świeżość, lekkość, przypływ sił. Dlaczego? Dlatego że część struktury pasożyta w czasie masażu została zniszczona, a jego negatywne oddziaływanie na nasz organizm czasowo osłabione.

Jeszcze jeden cytat z tego artykułu, który zastawia: „Zadziwiające, ale w naszej grupie byli profesjonalni chirurdzy i 50% z nich przyznało, że nigdy nie zaszywają naczyń limfatycznych!”. Niezrozumiałe dlaczego autor artykułu tak się dziwi, ponieważ zawodowi chirurdzy nie zaszywają naczyń limfatycznych w rzeczywistości całkiem naturalnie. Oni naprawdę nic o układzie limfatycznym nie wiedzą, ponieważ kiedy studiowali medycynę niczego im nie powiedziano, w przeciwnym razie mogłyby pojawić się niepotrzebne pytania co do istoty zagadnienia. Jednak głównym powodem, dlaczego chirurgów nie nauczono zaszywania naczyń limfatycznych jest to, że do wyzdrowienia organizmu człowieka jest to zupełnie niepotrzebne. Prędzej odwrotnie. Pasożyt, posiadający bardzo intensywny metabolizm sama dość szybko odzyskuje swoją strukturę.

Oto jeszcze jeden fakt, który mówi, że system limfatyczny jest zajęty w naszym organizmie nie tym, co mu przypisują. Czy wszystkie komórki tkanki wytwarzają toksyny? Logiczna odpowiedź brzmi: tak.

Rozumiem, że w łożysku otaczającym płód w ciele matki nie ma systemu limfatycznego!? Najważniejsza funkcja i takie niedbalstwo? Czy tkanki łożyska nie wytwarzają toksyn jak i inne? Ale system krążenia w łożysku istnieje. I jak to jest, że typ wrodzonego układu limfatycznego nie rozwija się z krwionośnym? Czy płód truje się toksynami własnego łożyska?

Dobra, pozostawmy te niewygodne pytania i przejdźmy do samego płodu. Okazuje się, że system limfatyczny nie rozwija się razem z krwionośnym. Istnieje on tylko 6-8 tygodni w charakterze struktury nabłonkowej – grasicy i do roznoszenia limfocytów do węzłów limfatycznych i ma miejsce do 12-15 tygodni, wraz z rozwojem sieci limfatycznej i stworzeniem węzłów chłonnych. Przez 4 miesiące z płodu nie usuwane są toksyny? Lub po systemie krwionośnym płodu krąży inna krew? W komórkach płodu nie tworzą się koloidy białka? Jeżeli wierzyć w teorię o usuwaniu toksyn, to już po miesiącu komórki płodu powinny od tych toksyn zginąć razem z płodem, a tu mamy kilka miesięcy.

Podobno układ limfatyczny usuwa resztki nie rozłożonych białek. A mi się wydaje, że on się nimi żywi, a produkowane przez niego toksyny, od trawienia-rozdzielenia białek wyrzuca z powrotem do krwi żylnej, tym samym nic nie usuwając, a obciążając system oczyszczania krwi w organizmie.

W jednym z eksperymentów zrobionych przez autora dostarczanych materiałów, obserwował on jak w kilka minut Hydra w całości pokrywała kawałek mięsa przyciśniętą przez zacisk mikroskopu metalową szpilką. Znaczy to, że po dostaniu się do nie zarażonego organizmu „Hydra” zaczyna bardzo szybko rosnąć i zajmować sobą cały obszar międzykomórkowy tworząc kopię naszego ciała ze swojego. Podłączając się do synapsy pozwala na kontrolowanie zachowania człowieka, podłącza się do systemu hormonalnego co pozwala na kontrolowanie stanów emocjonalnych, przerasta w mózgu blokując normalną pracę neuronów. Do niedawna nauka oficjalna twierdziła, że mózg nie jest systemem limfatycznym, ale ostatnio musieli przyznać, że tkanki pasożyta są tam obecne.

A teraz spójrzmy na to.

09-h

Eksperymentu dokonał autor materiałów wyjściowych. Te środowisko jest: kaszą manną z wsadzonymi na nią wygłodzonymi komórkami „Hydry », wziętymi z własnego ciała (3-dniowa pełna głodówka, tylko woda). Od chwili wysiadki, przed umieszczeniem pod mikroskopem upłynęło około 15-20 minut. Teraz powiedzcie mi, czy mogą istnieć w kaszy mannej takie struktury jak na fotografii w postaci układu naczyniowego? W kaszy mogą istnieć maksimum granulki, które są widoczne, ale systemu naczyniowego tam być nie może, nawet przy rozkładzie. To jest ten sam systemem limfatyczny – system „krwionośny” „Hydry”, który ta momentalnie utworzyła w odpowiednim środowisku.

U autora doświadczeń, jak i u mnie, nie ma odpowiedzi na wiele pytań. Całe jego wyposażenie to mikroskop młodzieżowy z radzieckich czasów. Właściwie autor badań i doświadczeń był zmuszony do przerwania z powodu pressingu i skrajnego nasilenia samych eksperymentów, na planie fizycznym – obciążenie wszystkich układów organizmu z niejasnymi następstwami, rozsądnie jest niezmiernie ciężko pracując samemu zachować neutralność postrzegania i ocen.

Tym nie mniej, już zebrane informacje pozwalają wysnuć pewne wnioski i spekulować na temat jak zbudowany jest i jak funkcjonuje pasożyt. Jeśli nadal opierać się będziemy na analogii jelitowo-szpikowej, to wytwarzają one komórki macierzyste, które następnie migrują do różnych części ciała stając się nieodzownym elementem: tkanki mięśniowej, komórkami parzydełkowymi. Można przyjąć, że to samo dzieje się z naszym pasożytem – limfocyty są migrującymi komórkami macierzystymi, jedynie funkcje organizmu pasożyta są o wiele bardziej skomplikowane. Tutaj na przykład twierdzenie oficjalnej medycyny, które osobiście wprowadza mnie w osłupienie: limfocyty są trzech typów, wytwarzane są w szpiku kostnym i dojrzewają w grasicy gdzie się różnicują. To jak to? Tworzą się w jednym miejscu a dojrzewają w drugim. Co to za proces? Co to znaczy dojrzewają? A co się dzieje kiedy one tam dojrzewają? Co jest potrzebne żeby dojrzały? Tam natomiast ma miejsce zróżnicowanie. Niczego sobie! I nikt nie ma dodatkowych pytań? A przecież innego takiego procesu nie ma w organizmie!

To znaczy, wygląda na to, że limfocyty – komórki macierzyste hydry, które są dość mobilne mają możliwość żywienia się w trakcie. Mało tego, uważa się, że cykl migracji limfocytów w organizmie człowieka trwa 6 godzin. Odpowiada to dokładnie cyklowi odżywiania, ponieważ po 4-6 godzinach pojawia się u nas uczucie głodu. Widocznie właśnie one przede wszystkim rzucają się na pożywienie i jest to proces jakoby aktywności immunologicznej, którą rejestrujemy w jelitach podczas trawienia pokarmu, przede wszystkim jest to proces trawienia przez hydrę i z obecnym układem odpornościowym człowieka nie jest w żaden sposób związany lub związany bardzo słabo.

Oto co pisze o tym autor badań:
„To coś zjada wszystko, co może zjeść. Nie może przestać. Im bardziej będziesz to karmił, tym więcej będzie potrzebowało. Uczucie głodu jet nie nasze. (Jednakże, można to wychować. Przy wyrobie przyzwyczajenia może być małe i zaczyna mało wymagać.) Potrzebuje 3 posiłki dziennie, ze względu na bardzo szybki metabolizm i niewiarygodną ilości produkowanych komórek… reszta jej nawyków znajduje odzwierciedlenie w naszych zachowaniach, z których pierwszym jest zwyczaj regularnego jedzenia. Żywi się ona nie tylko tym, co jemy. Ona lubi nasze hormony, przede wszystkim serotoninę, dopaminę, adrenalinę itd. Ze względu na połączenia z systemem nerwowym, „hydra” może stymulować uwalnianie tych lub innych hormonów, żeby wpływać na zachowanie człowieka, stopniowo kształtując odpowiednie przyzwyczajenia do zachowań. Na przykład, w przypadku wytwarzania dopaminy przy wypełnieniu żołądka, przy czym niczym niepotrzebnym a nadającymi się dla niej produktami w wystarczającej ilości. Na przykład, jeśli jesz zieloną sałatę w ilości porównywalnej do kawałka mięsa z makaronem, to w przypadku sałaty przyjemne uczucie sytości nie przychodzi, a w przypadku mięsa z makaronem jest. Oznacza to, że uwalnianie dopaminy pojawia się tylko w przypadku mięsa z makaronem. Jeżeli nadal upieramy się przy sałacie, to zamiast grubiańskiego błogiego lenistwa od sytości zauważyć można odczuwalne bardzo wyraźne uczucie siły, które stopniowo się wzmaga i może osiągnąć wręcz uczucie fizycznej euforii. Dla ludzi pijących alkohol to przeżycie nie jest dostępne, ono jest bardzo subtelne, ale jest właściwym odniesieniem do zrozumienia procesu odwrotu Hydry. To uczucie pracującego immunitetu, ulgi dla organizmu. Takie uczucie pojawia się po po jodze, Tai Chi, Chuan, a wszystko to z moich osobistych doświadczeń, porównywanych z uczuciami innych ludzi, a w przypadku i-chuan stwierdzono i wyjaśniono przez mistrza. Jest to podobne do uczucia błogostanu po długiej modlitwie. Prawdziwi święci Ojcowie mówią, że błogość nie tylko można uzyskać od modlitwy. Ale to ma także fizjologiczne wyjaśnianie. Hydra pasożytuje na większości naszych zwykłych procesów myślowych warunkując wzorce zachowań, które są istotą grzechu. („Grzech – to przyzwyczajenie” powiedział Budda). Nasz tak zwany dialog wewnętrzny składa się z rojących się w głowie myśli produkowanych przez te wzory, powtarzające się po kręgu w postaci natrętnych konstrukcji. Modlitwa całkowicie wyczyszcza i zastępuje dialog, przy gorliwej modlitwie jest wystarczająco czasu na dezaktywację niektórych wzorców lub obumieranie, w ten sposób hydra się cofa, jak w przypadku głodu… Oznacza to, że oddziaływanie ma miejsce przez odłączenie konturów kierowania świadomością… „

To znaczy, że w rzeczywistości „hydra” nie jest prymitywną istotą, jak większość pasożytów. To bardzo duży organizm, zajmujący w ciele człowieka do 90% przestrzeni międzykomórkowej i składający się z dużej liczby komórek, które manifestują bardzo złożone zachowanie nawet wtedy kiedy są autonomiczne. Przy tym komórki te łączą się wewnątrz naszego ciała w skomplikowaną jednolitą strukturę. One w rzeczywistości kształtują równoległe niezależne struktury wymiany substancji, energii i informacji, które są poza naszą świadomością i uczuciem, ponieważ to właśnie macki „Hydra” podłączone są do synaps naszego układu nerwowego, a nie odwrotnie. Dlatego też „hydra” może „usłyszeć” nasze myśli i uczucia, a my jej nie!

Ale najważniejsze jest to, że istnieją fakty, które sugerują, że pasożyty w ludzkich ciałach w rzeczywistości nie są autonomiczne. One połączone są między sobą we wspólną sieć, tworząc taki super organizm, jak duży rój pszczół lub mrówek. Przy tym organizmy te powinny mieć pewien poziom świadomości oraz umysłu, w przeciwnym razie nie byłby w stanie kontrolować tak złożonej rozumnej istoty, jak człowiek. W przeciwieństwie do autora badania, który uważa, że każdy osobnik pasożyta jest bardzo rozumny, ja osobiście uważam, że „hydra” nie może mieć potężnej świadomość i rozumu, ponieważ nie posiada ona odpowiednich struktur, które powinny być porównywalne w ich złożoności i objętości do ludzkiego mózgu. Ale jest całkowicie prawdopodobne, że „hydra”, uzyskując kontrolę nad ciałem człowieka, może zacząć wykorzystywać jego mózg do swoich celów. Prawdopodobnie fakt ten tłumaczy tzw. „rozdwojenie jaźni”, jak również przypadki tak zwanego „maniactwa”, kiedy ludzkie ciało zostaje złapane za pośrednictwem innego podmiotu a własna Dusza człowieka traci kontrolę nad swoim ciałem.

Jednak wiele informacji wskazuje również, że oprócz zwykłych istot stających się pasożytami w ciałach ludzi i zwierząt, w tym systemie obecna jest super-istota, analogiczna do matki w roju pszczelim lub w mrowisku. I ta super-istota już ma bardzo potężny umysł, który jest potężniejszy niż umysł pojedynczego człowieka. Najwyraźniej tą konkretną istotę powinno się nazywać „Szatanem” lub „Diabłem”. Oznacza to, że jest to właśnie ta istota, która stoi na drodze naszego Boga, czyniąc Ziemię i wszystko co żywe na niej, włączając w to ludzi (przy tym podstawowy akt Tworzenia właściwie nie powinien mieć miejsca w systemie słonecznym, wierzę, że Układ Słoneczny i Ziemia są wtórnym światem stworzonym na podobieństwo pierwotnego, jak i mnóstwa innych światów we Wszechświecie).

Kiedy rozmawialiśmy w swoim czasie o przedstawicielach poprzedniej cywilizacji, to doszliśmy do wniosku, że wcześniej Dusze odradzały się w nowym ciele bez utraty pamięci poprzednich żyć, co czyniło człowieka praktycznie nieśmiertelnym. Zmiana ciała dla duszy była czymś w rodzaju zmiany starego zniszczonego ubrania na nowe.

A oto co pisze o tym autor materiałów:
„Warto zauważyć, że we współczesnych religiach reinkarnacja nie jest czymś bardzo dobrym. Zaprzecza jej judaizm i chrześcijaństwo, a w buddyzmie głównym celem jest wyzwoleniu od niej. Co ciekawe, wyższe formy buddyzmu, a są ich trzy typy, towarzyszy zmniejszenie rozmiaru ciała od 30 do 70 procent w chwili śmierci, jeśli się nie mylę. Część ciała gdzieś ulatuje. W swoich doświadczeniach zauważyłem fenomenalną zdolność niektórych komórek pasożyta do przemieszczania. Nazwałbym to teleportacją. Oznacza to, że pasożyt jest w stanie teleportować się. W połączeniu z proklamowaną potrzebą zatrzymania reinkarnacji, dochodzę do wniosku, że jest to w całości dojrzałe ciało pasożyta. Dorosły osobnik, idący gdzieś tam. Na podstawie naszych wspólnych poglądów na temat budowy wszechświata i jego boskiej istoty, reinkarnacja w urządzonym według boskich zasad świecie – to radość, dla której istnieje wiele, jeśli nie wszystko, a nie seria cierpienia samsary, z której trzeba się uwolnić i złamać boski łańcuch narodzin i śmierci, a tym samym przerywając samą boską ewolucję. Wniosek – buddyzm dzisiaj jest również zatruty jak dzisiejsze chrześcijaństwo.

Książę Świata tego.

Dzisiaj nasza planeta – jej dziedzictwo. Nasze ciała są źródło energii i pożywienia dla dojrzewającej poczwarki. Zazwyczaj, z człowieka uchodzi gigantyczna ilość energii za życia, do tego ciało człowieka wytrzymuje przy takim ładowaniu około 70 lat, i dopiero w ostatnich latach dzięki staraniom medycyny, która nauczyła się kompensować zniszczone ciało ludzkie od pasożyta, długość życia wzrosła. Kiedy człowiek umiera, umiera również wewnątrz osobnik Hydry. To właśnie ono zaczyna rozkładać się pierwsze. Ale optymalnie dla niej jest jeżeli dojrzewa zjadając ciało i zastępując je, przy osiągnięciu dojrzałości ona się teleportuje. Stąd trzy rodzaje dzisiejszej buddyjskiej realizacji, z malejącym do 30 procent swojego rozmiaru ciałem przy teleportacji i deklamowaniu sedna ludzkiego bytu: przerwanie cyklu reinkarnacji. Z punktu widzenia poczwarki tak trzeba: nie martw się, przyjmij świat takim jakim jest. Jednak, według naszego modelu wszechświata udostępnionego przez cykle wcieleń – część boskiego planu, jeśli nie jego istota, potrzebna jest do samej realizacji tego planu. Z drugiej strony, chrześcijaństwo odrzucając reinkarnację głosi walkę o wyzwoleniu od szatańskiego zła (Hydra).

Moje przekonanie oparte jest na badaniu źródeł hermetycznych, osobistych obserwacjach i eksperymentach na sobie. Po raz pierwszy zauważyłem objawy pasożyta prawie 30 lat temu i dziś mam instrumentalne potwierdzenie. Oczywiście przyznaję możliwość błędów i fałszywej interpretacji, chociaż wyniki niektórych eksperymentów są oszałamiające. Dzisiaj wpadłem na kilka problemów technicznych, społecznych i prawnych, które nie pozwalają mi na kontynuację. Te nieliczne materiały, które posiadam, stopniowo będę udostępniał.”

Pasożyt jest głównym źródłem chorób u ludzi. W jego ciele, oddzielonym od układu krwionośnego nie ma odporności oprócz jego własnej, bardzo słabej. W jego ciele mnoży się i rozwija wiele mikroorganizmów i grzybów tworząc duże kolonie, które trują organizm produktami swoich czynności i martwymi komórkami. Właśnie na tym etapie powstają obrzęki jako ochronna reakcja organizmu na części ciała z taką kolonią, oddzielając to miejsce różnymi typami tkanki, rakowej w szczególności. Rak nie jest chorobą, a zdrową reakcją organizmu na chorobę. Chorobą jest pasożyt a nie grzybki, które w nim żyją, będące jego następstwem.

Weźmy zapalenie mózgu. Bodziec dostaje się do krwiobiegu i zaczyna pierwsze stadium choroby, które ma znamiona zwykłego przeziębienia lub grypy. Z tym organizm radzi sobie w przeciągu paru dni. Następnie, w okresie około miesiąca, jakby nigdy nic, choroba zaczyna postępować i razić synapsy i inne nerwy. Rozpoczyna się drugi etap choroby, która w 50 procentach i więcej prowadzi do paraliżu lub poważnych zaburzeń psychicznych. Co charakterystyczne – w tym stadium lekarze niczego nie potrafią zrobić i tylko rozkładają ręce. Oznacza to, że pierwszy impuls zostaje pokonany przez organizm, ale gdzieś w ciele nadal rozwijać się i w końcu poraża synapsy. Jak to tak? To gdzie on się mnoży, gdzie nie można uzyskać odporności, która wydawałoby się, że już go zdusiła kiedy był we krwi? Lekarze rozkładają ręce, nie wiemy… Hipoteza „hydry” natomiast doskonale tłumaczy ten fenomen. Ciało „hydry” nie koliduje z układem krążenia, inaczej układ immunologiczny udusiłby ją, a w samym ciele „hydry”, oprócz jej własnego słabego układu odpornościowego, innego nie ma. Jej słaby układ odpornościowy nie może poradzić sobie z zapaleniem mózgu, który w konsekwencji zaczyna niszczyć własne ciało, w przypadku zapalenia mózgu jest to miejsce połączenia synaps w mózgu. Kiedy dochodzi do zniszczenia ciała Hydry w tych miejscach narażona jest odporność człowieka na bodźce zapalenia mózgu, zaczyna się walka układu odpornościowego z następstwem zniszczenia ciała Hydry i z masową zagładą sprzężonych komórek nerwowych człowieka… Jednak, gdy układ odpornościowy zaczyna radzić sobie z następstwami tkanki zostały już nieodwracalnie zniszczone – i człowiek zmienia się w inwalidę.

Analogii można doszukiwać się w innych chorobach zakaźnych. Mówią nam: bodziec dostaje się do organizmu i zaczyna okres inkubacji. Gdzie on się odbywa w tym czasie? We krwi? W tkankach? Nic z tych rzeczy, wszędzie tam, gdzie jest przepływ krwi i odporność zarazki zostają zduszona raz dwa. Oto spokojnie i swobodnie mnoży się ona akurat w odizolowanym ciele Hydry aż osiągnie masę krytyczną, która prowadzi do masowego obumierania tkanek „hydry”. W rezultacie wszystkie te toksyny i produkty rozkładu dostają się do krwi i następuje toksyczny i bakteriologiczny szok, z którym ani odporność ani drenaż (wypłukiwanie) organizmu człowieka nie jest już w stanie sobie poradzić.

Warto również przypomnieć sobie średniowieczne obrazy dżumy. Czarne wrzody węzłów limfatycznych… I znowu od zakażenia do ostrego ataku jest faza inkubacji. A gdzie właściwie się ona inkubuje? Dlaczego właściwie w chwili zakażenia nie dzieje się ten cały późniejszy horror? A dlatego, że system odpornościowy doskonale radzi sobie z wirusem we krwi. Ponieważ wszystko, co jest inkubowane w ciele Hydry z tą ilością wirusów i ich toksyn rozkłada się wraz z ciałem Hydry i jej zabitymi komórkami wirusowymi, organizm nie jest w stanie im sprostać.

Kolejny cytat od autora oryginalnych materiałów:
„Powtarzam – studiowany przez nas mechanizm odporności jest w większej części mechanizmem odżywczym i obronnym hydry. Jest to możliwe ponieważ większość ziemskich mikroorganizmów nie powoduje żadnej szkody dla ludzkiego ciała i reakcja układu odpornościowego na te organizmy jest nam nieznana. Jednak hydra jako mniej rozwinięta istota nie ma takiej obrony i choruje od większości mikroorganizmów, które ją bezlitośnie atakują i pasożytują na jej ciele. Przychodzi mi myśl, że epidemie wirusowe – to sposób przekazywania informacji między osobnikami hydry, osobliwe przekazywanie DNA, zaszczepianie. Dokładnie tak samo jak w szczepieniach – sposoby zapewnienia bezpieczeństwa właśnie hydrze. Na podstawie mojego wywodu wynika, że duża część badanego przez nas procesu odpornościowego jest w rzeczywistości procesem odpornościowym hydry. W ten sposób pomagamy hydrze przetrwać. Czy wszystkie wirusy są sposobem komunikowania się hydry lub czy część z nich skierowana jest przeciwko nim, nie wiem, ale nie mogę wykluczyć takiej możliwości. (DM:. Rozmawialiśmy o możliwości, że niektóre z epidemii wirusa mogły być próbami poprzedniej cywilizacji pokonania pasożyta za pomocą specjalnie opracowanych wirusów.)

Cały proces historyczny i całe nasze życie to niewidzialny front walki między Ra i nami jako jego kolektywnymi wcieleniami, i hydrą, kolektywnym uosobieniem sił stojących za nią, być może cywilizacjami anty-Ra, nie wiem jak je nazwać i nie chcę nazywać.

Dlatego wszystko, co dzieje się na naszej planecie jest działaniem albo jednych, albo drugich sił. Tak, masowe jądrowe orbitalne bombardowanie Ziemi, które miało miejsce, zdaniem niektórych alternatywnych badaczy, najprawdopodobniej było sanitarnym oczyszczeniem Ziemi, po odejściu wszystkich nie zarażonych. Jednak niektórzy ludzie przeżyli i zaczęli eksperyment, częścią którego jesteśmy my teraz.”

cdn.

Dmitrij Mylnikow

źródło

Odpowiedzi: 113 to “Hydra. część 1”

  1. mirek Says:

    Z.Sitchin-zydowski pseudopisarz i pseudonaukowiec.Nigdy nie znal jezkow starozytnych Sumerow,plagiator innych opracowan naukowych.Kilkakrotnie udowodniono mu pisanie klamstw i nieprawd.Seria jego ksiazek to bajki wyssane z palca i fantastyka.Zdemaskowany jako dlugoletni dezinformator pewnych srodowisk wywiadowczych.Nie zyje od kilku lat,a cytowanie go w powyzszych komentarzach nie wystawia autorom tychze dobrej cezury.

    • Sambor Says:

      Sitchin zmieszał prawdę z półprawdami i kłamstwami. Jego prace to dezinformacja i nic nie warty chłam. Szkoda czasu na czytanie jego śmieci. Cytują go tylko ci, kórzy nie znają prawdy a jego książki dezinformacyjne są dla nich jedynym źródłem. Innym pisarzem, którego prace są wartościowe w tym temacie to np. Anton Parks. To Belg piszący po francusku. Jego książki nie są niestety w Polsce tłumaczone i wydawane. Jedynie w necie można sobie poczytać ale po francusku lub po angielsku. Posidm jego najwazniejszą trylogię po framcusku : Tom 1 :Tajemnica ciemnych gwiazd, tom 2 : Kroniki Girku : Adam Genesis i tom 3 : Kroniki Girku : Przebudzenie Feniksa, a także ksiązkę „Eden”. Ten autor zna język starozytnych Sumerów i przy koncu kazdego tomu zamieszcza słownik sumersko-francuski, który przetłumaczyłem na j. polski. Słowa zawarte w tych słownikach znajdują się w tekscie książek, i są szczegółowo objaśniane. Według mnie Parks jest najbardziej wiarygodnym pisarzem o tej tematyce. Parks także potwierdza kłamstwa i dezinformacje Sitchina.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: