Hydra. część 2

01-hc2Praca nad drugą częścią artykułu o „hydrze” trwała dłużej niż się spodziewałem. Od razu stało się jasne, że brakuje informacji i zrozumienia „mechanizmu procesów.” Aby zrozumieć o co chodzi, musiałem przeczytać jeszcze raz wiele różnych artykułów. Jak również te, które przysłali mi czytelnicy, a także znalezione samodzielnie.

Hydra część 1

Kilka razy siadałem do pisania drugiej części, ale praca jakoś mi nie szła. Nie było jasne, co pisać, jak pisać, jakie wnioski wynikają ze wszelkich informacji, które spadły na mnie po publikowaniu pierwszej części. Liczba komentarzy pod artykułem przekroczyła trzysta, plus kilkadziesiąt e-maili. Większość z nich zawierała jakąś ciekawą lub ważną informację, w tym linki do różnych materiałów, które trzeba było przeczytać i rozważyć.

Po pierwsze, chciałbym raz jeszcze podziękować wszystkim czytelnikom, którzy odpowiedzieli na pierwszą części artykułu i przysłali ciekawe fakty, informację, lub po prostu podzielili się własnymi odczuciami i myślami na ten temat.

Po drugie, chciałbym przeprosić wszystkich tych, którym nie odpowiedziałem na listy lub apele, albo nie odpowiedziałem od razu. Niestety, nie mam po prostu fizycznych możliwości aby odpowiedzieć na każdą wiadomość. Zajęłoby to zbyt wiele czasu. Ponadto, niektóre z listów zawierały pytanie typu „jak pozbyć się „Hydry”?, odpowiedzi na które wciąż niestety nie znam. Czeka ich jeszcze wspólny wysiłek znalezienia odpowiedzi.

Udało się również osiągnąć porozumienie z Konstantinem Chwatowem, który jest autorem materiałów wyjściowych, i które posłużyły za podstawę dla do pierwszej części artykułu, mogę poświadczyć o jego autorstwie. Myślę, że wielu, którzy czytali pierwszą część, widzieli mnóstwo jego komentarzy na stronie „Kramola”, i w „Żywym żurnalu”.

Na tym kończę krótki wstęp i przechodzę do głównej części, w której zamierzam przedstawić na chwilę obecną swoją wizję tematu.

System limfatyczny

Po przeczytaniu wielu różnych artykułów na temat układu limfatycznego, w końcu doszedłem do wniosku, że nie jest on właściwe „hydrą”, tzn. rodzajem istoty w całości odmiennie wykształconym, chociaż do pewnego momentu miałem takie wrażenie. Myślę, że jest częścią naszego ciała, ponieważ większość tkanek tworzących system limfatyczny składa się z komórek, które tworzone są w tym samym organizmie i mają to samo DNA co wszystkie pozostałe komórki. Ale jest prawdopodobne, że są zmodyfikowane w celu wykonywania innych lub dodatkowych funkcji w stosunku do pierwotnego przeznaczania. Dlatego zajmiemy się tym tematem szczegółowiej, żeby postawić kropkę nad „i”.

Na pierwszy rzut to co zostało przewidziane w pierwszej części artykułu wydaje się, że jest dodatkowym system wyprowadzającym nie jest potrzebne organizmowi. Pamiętacie jak nas uczono w szkole? Jest basen, w którym jedną rurą woda wpływa, a drugą wypływa. Jeśli rury są takie same i płynie w nich taka sama ilość wody, to poziom wody w basenie będzie stały. Wszystkie substancje w tkance organizmu płyną tylko przez krew. Wielkość układu tętnic po którym płynie krew, i system żylny, z którego uchodzi krew są praktycznie takie same. Oznacza to, że mamy „rury” o tej samej „średnicy”. Po co zatem komplikować organizm i tworzyć dodatkowy układ wydalniczy?

Znalezienie odpowiedzi na to pytanie, które stawia oficjalna nauka, udało się nie od razu. W wielu artykułach na temat układu limfatycznego niczego o tym nie było. Ale niektórzy twierdzą, że niektóre białka, w tym te, które powstają po śmierci i zniszczenia komórki, rzekomo nie mogą przechodzić przez ściany naczyń włosowatych oraz większych naczyń, dlatego do ich usuwania z organizmu konieczny jest odrębny system. W szczególności mowa o tym jest tu: „Głównym zadaniem układu limfatycznego jest usunięcie z przestrzeni śródmiąższowej tych białek i innych substancji, które nie wchłaniane są do naczyń włosowatych (kapilara).” (Na ile wiarygodne jest stwierdzenie o naczyniach włosowatych jest kwestią dyskusyjną, natomiast nasuwa się pytanie, czy te limfocyty mają wystarczająco duże wymiary aby spokojnie przedostać się przez ścianki naczyń krwionośnych?).

Innymi słowy, gdy wewnątrz tkanek zaczynają umierać komórki to usuwaniem ich rozkładu, przede wszystkim białek, zajmuje się właśnie system limfatyczny. Przy tym system limfatyczny komunikuje się również przy niszczeniu różnych obcych mikroorganizmów i wirusów, które dostają się do przestrzeni międzykomórkowej, gdzie są wychwytywane i niszczone przez limfocyty, oznacza to że znów są niszczone i przekształcane najpierw w zestaw białek, a potem w jeszcze bardziej prostsze związki organiczne.

Co ciekawe, w większości przypadków dalszy rozkład wyprowadzanych z organizmu białek do prostszych połączeń odbywa się jeszcze w systemie limfatycznym, w szczególności w węzłach limfatycznych, gdzie spotykają się one z odnogami limfatycznymi z otoczenia tkanek. Z węzła limfatycznego jest jeden kanał wyprowadzający, z którego produkty rozkładu wydalane są do większych naczyń chłonnych i kanałów. Interesujące jest również to, że limfa nie wpada z powrotem w żylne koryto krwionośne w wielu miejscach, jak można by oczekiwać. Przecież wtedy węzły limfatyczne zmieniłyby białka do bardziej prostych połączeń, które mogłyby już wtedy spokojnie być przenoszone z krwią. Ale w istocie kanały limfatyczne z węzłów limfatycznych w końcowej fazie spotykają się w dwóch dużych odnogach limfatycznych centralnego tułowia i prawej odnogi piersi, z których limfa znajduje ujście do prawej i lewej żyły podobojczykowej. Poniższy schemat przedstawia kierunek przepływu limfy pokazany czerwonymi strzałkami, miejsca wyrzucania przerobionej limfy do żył oznaczono niebieskimi strzałkami (poniżej szyi).

02-hc2

Tak więc, pierwszy wariant odpowiedzi oficjalnej nauki na pytanie, dla czego ma być potrzebny dodatkowy system wyprowadzenia z organizmu, polega na tym, że wyprowadza on te substancje, które nie mogą zostać (lub z innych przyczyn) wyprowadzone przez kapilary systemu krwionośnego. Ale jeśli wrócimy do naszej analogii z basenem i rurami, to nasuwa się jeszcze jeden wariant odpowiedzi. Dodatkowe rury mogą być potrzebne do tego, żeby szybko spuścić niepotrzebną wodę w sytuacji awaryjnej. Przy czym wariant ten dobrze również wpisuje się w deklarowaną przez oficjalną naukę funkcję systemu limfatycznego, ponieważ chorobę organizmu możemy rozpatrywać jako taką właśnie sytuację awaryjną, gdy potrzebujemy wyrzucić z organizmu dodatkową ilość toksyn i produktów rozkładu komórek. I tutaj dochodzimy do kolejnego ciekawego momentu. Rzecz w tym, że system limfatyczny w człowieku zawsze działa, nawet kiedy jest zdrowy i korzysta z „rury rezerwowej” dla zlewania nadmiarów, tak jakby nie był potrzebny. Mało tego, naruszenie układu limfatycznego natychmiast przejawia się w postaci obrzęku i stanu zapalnego tkanek. Przy tym wiele poważnych chorób, które wydaje się, że powinny działać w systemie awaryjnego wyprowadzania toksyn okazuje się, że moc tego systemu nie jest wystarczająca. Zaczyna się obrzęk naczyń limfatycznych oraz inne problemy. A w jednym z artykułów jest taki ciekawy fragment: „Wysoka skuteczność usuwania z organizmu „zatrutej limfy” przez cewnikową odnogę piersiową (przy różnych rodzajach intoksykacji, oparzeniach, uszkodzeniach wątroby i trzustki, zakrzepicach, zapaleniu otrzewnej, zawale mięśnia sercowego, ekstremalnych i zaciskach stanów ekstremalnych) dowiedziono w eksperymentach w klinice.”

Z jednej strony, wszystko wydaje się logiczne. Ponieważ limfa zbiera produkty rozkładu obumarłych komórek, to przy poważnych obrażeniach organizmu stworzenie warunków do szybszego wyprowadzenia toksyn z organizmu będzie sprzyjać szybszemu gojeniu i pozwoli zdjąć dodatkowe obciążenie z nerek, wątroby i trzustki. Z drugiej strony okazuje się, że być może system limfatyczny nie wystarczy żeby być awaryjnym systemem organizmu. Zwłaszcza z uwagi na fakt, że wszystkie toksyn i inne produkty rozkładu związków organicznych wracają z powrotem do krwi tworząc obciążenie dla oczyszczania krwi, chociaż dla systemu awaryjnego byłoby bardziej logiczne i racjonalne od razu wydalić te substancje z organizmu na zewnątrz.

Przy okazji, warto zauważyć wypowiedzi niektórych autorów co do tego, że system limfatyczny ma wyprowadzenia przez skórę w pachach i pachwinach nie zostały potwierdzone. W tych obszarach istnieje tylko obecność dużej ilości gruczołów potowych. Jednocześnie poprzez gruczoły potowe z otoczenia tkanek mogą wydobywać się toksyny a nawet limfocyty, złapane przez gruczoł potowy z obszaru międzykomórkowego, ale w pracy bezpośrednio z systemem limfatycznym jest bez znaczenia, ponieważ gruczoły potowe bezpośrednio z kapilarami limfatycznymi i naczyniami nie są w żaden sposób związane.

To samo odnosi się do stwierdzenia, że system limfatyczny ma wyjścia na powierzchni błony śluzowej, na przykład w moczowo-płciowych drogach wydalniczych, w układzie oddechowym itp. Ta informacja również nie została potwierdzona. Na śluzówkach rzeczywiście można zauważyć zwiększoną zawartość limfocytów, szczególnie przy różnych schorzeniach, ale dostają się one tam nie poprzez odnogi systemu limfatycznego, a przez system krwionośny. Kanały wyjściowe układu limfatycznego na śluzówkach są nieobecne. Jeżeli coś znalazło się w kapilarach limfatycznych, to już na śluzówki dostać się nie może.

Nie potwierdziło się to, że system limfatyczny dostarcza do tkanek substancje odżywcze. Tak nie jest. Wszystkie naczynia limfatyczne mają wewnątrz siebie klapy, które zapobiegają ruchowi limfy w odwrotnym kierunku. Przy tym cały system kanałów limfatycznych w ciele jest jednokierunkowy. Drugiego kompletu kanałów, typu tętniczego w systemie krwionośnym, system limfatyczny nie posiada. Tak więc poprzez układ limfatyczny żadne substancje odżywcze w tkance organizmu nie mogą występować. Istnieje informacja, że w niektórych przypadkach limfocyty biorą udział w leczeniu obrażeń tkanki rany. Jednakże limfocyty te wprowadzane są do systemu nie przez system limfatyczny, a przez system krwionośny, ponieważ krew zawiera wiele różnych rodzajów limfocytów w wystarczającej ilości.

Przy tym okazało się, że jelita posiadają wystarczająco gęstą sieć naczyń chłonnych i dużą ilość przylegających do nich węzłów limfatycznych. Limfocyty biorą aktywny udział w procesie trawienia. Stwierdzono, że przy tłustym pożywieniu pojawia się duża ilość limfocytów, które pęczniały od pochłaniania kropelek tłuszczu, co może prowadzić również do obrzęku węzłów chłonnych w jelitach.

Oficjalnym wyjaśnieniem jest to, że jelita to obszar, który jest bardzo narażony na różne mikroorganizmy w tym patogeny, dlatego w tym obszarze organizm wymaga zwiększonego natężenia kanałów limfatycznych i węzłów. Tylko w jaki sposób mogą one przyczyniać się do walki z wrogimi mikroorganizmami i wirusami. Dlaczego limfocyty są dławione przez kropelki tłuszczu na razie nie udało się wyjaśnić. Jedyne co można powiedzieć z całą pewnością to, że opierając się na ogólnej strukturze i topologii systemu limfatycznego wspomniane kropelki tłuszczu nie są przeznaczone do dostarczania ich do innych tkanek człowieka. W związku z tym są one wykorzystywane i utylizowane w taki lub inny sposób właśnie wewnątrz systemu limfatycznego.

Chcę zwrócić uwagę czytelników na jeszcze jedeną dziwną sprawę, na którą na początku studiowania tego tematu nie zwróciłem uwagi. Oficjalna nauka twierdzi, że system limfatyczny jest przeznaczony do zwalczania chorób, wirusów i wrogich mikroorganizmów. W związku z tym, jeżeli system limfatyczny jest kluczowy dla organizmu do tej walki, to właśnie w tym systemie przede wszystkim powinny pojawiać się ślady różnych chorób. Teraz przypominam sobie swoje życiowe doświadczenie. Każdy z nas wielokrotnie musiał odwiedzać szpital i robić masę różnych analiz. Przy tym musieliśmy wiele razy robić różne warianty badania krwi, robić różne wymazy z błon śluzowych, w szczególnych przypadkach nawet robić badania szpiku kostnego narażając się na dość trudną i bolesną procedurę. Ponadto do badania mogą być pobierane różne tkanki, w tym nowotworowe. Ale przy tej wielości różnych analiz ani razu w życiu nie słyszałem, żeby u kogoś wydobywano do badania limfę z systemu limfatycznego! Nie mówię, że nie jest to w ogóle możliwe, jeśli jednak to się wykonuje, to zdarza się bardzo rzadko. Nie udało mi się znaleźć wzmianki o podobnej analizie jako środku ostatecznym. A to samo w sobie wydaje mi się bardzo dziwne. Argument, że analiza limfy jest bardzo trudna, ponieważ naczynia chłonne są bardzo cienkie, nie jest zbyt przekonujący. Po pierwsze, w organizmie są dość duże naczynia limfatyczne i odnogi. Po drugie, jeśli w literaturze wspomina się o stosowaniu drenażu limfatycznego w leczeniu pewnych typów uszkodzeń organizmu, to co przeszkadza w pobraniu do analizy płynu limfatycznego? Wątpię, że taka procedura jest dużo trudniejsza niż pobranie szpiku kostnego, tym bardziej, że limfy nie trzeba pobierać z żadnych kości. Taka procedura nie jest praktykowana powszechnie przez współczesną medycynę właśnie z tego powodu, że istnieje duża szansa na to, że w limfie można znaleźć coś, czego tam w założeniu nie powinno być?

Tak więc, można wyciągnąć pierwsze wnioski z powyższych informacji. System limfatyczny jest formą zupełnie obcą, podczas gdy faktycznie wykonuje funkcję jemu przypisaną, czyli wyprowadza z organizmu produkty rozkładu związków organicznych. Z faktów wynika również, że system limfatyczny wykonuje jeszcze jakieś inne funkcje, o których oficjalna nauka milczy. W szczególności ma miejsce proces, który jest bardzo podobny do trawienia i przyswajania składników odżywczych, w tym białka i tłuszczu. Przy tym łapane przez system limfatyczny substancje nie są przeznaczone do karmienia tkanek organizmu. Tak więc żywić się nimi musi ktoś inny.

I tu dochodzimy do kolejnego ważnego tematu. Czy istnieją jakieś ślady tego „kogoś”? Przecież to niemożliwa, żeby nikt przez tyle lat badań nad organizmem człowieka nie zwrócił uwagi na coś dziwnego i niezwykłego. Właśnie w tym momencie, kiedy zacząłem szukać odpowiedzi na to pytanie, otrzymałem list od czytelnika z linkiem do elektronicznej wersji książki Tamary Jakowlewny Swiszczewej „Atlas komórek krwi i pasożytów człowieka”. Zainteresowani mogą pobrać go za pośrednictwem linku:
https://cloud.mail.ru/public/HoHL/EnVFE8WMr

Pasożyty w człowieku

Książka Tamary Jakowlewnej, wydana w 2003 roku, napisana przez człowieka, który wiele lat w praktyce studiował to pytanie. Dla naszego tematu książka ta jest szczególnie interesująca, ponieważ znalazła się w niej szczegółowa klasyfikacja tych komórek, które znajdują się we krwi człowieka. Nie będę tracił czasu na szczegóły dotyczące treści i klasyfikacji. Wszyscy zainteresowani mogą przeczytać to sami. Zasygnalizuję tylko najważniejsze punkty.

Po pierwsze, przy opisie wielu rodzajów komórek krwi jest obecna fraza „rola funkcji niedostatecznie jasna”.

Po drugie okazało się, że istnieje wiele rodzajów komórek, które mają podobny wygląd, ale różną strukturę wewnętrzną. W tym takich, które mają inną formę i budowę jądra komórki, a także zaobserwowano obecności lub nieobecność rozmaitych wewnętrznych struktur.

Po trzecie, w trakcie swoich badań Tamara Jakowlewna doszła do wniosku, że niektóre mikroorganizmy, na przykład trichomonas, mogą przybierać różne formy, w tym mimikrować stając się podobne do limfocytów! Do takich wniosków doszła ona głównie dlatego, ponieważ niektóre z tych fałszywych „limfocytów” zachowywały się tak jak trichomonas, niszcząc i pożerając komórki krwi, przede wszystkim erytrocyty, w których również zauważono trichomonas, znajdujące się we krwi.

03-hc2

Chciałbym również zwrócić uwagę na fakt, że Tamara Jakowlewna badała właśnie preparaty z krwią i we krwi znajdywała mikroorganizmy, które okazywały się pasożytami. Nie robiła analogicznych badań z zakresu składu limfy. Z jednej strony, nauczyła się zbierania i analizowania krwi, a z drugiej strony najwyraźniej to co znalazła we krwi jej wystarczyło. Równie szczegółowych informacji dotyczących badań struktury wewnętrznej limfy nie udało mi się na razie znaleźć.

Ponadto, nie jestem pewien czy wszystkie obserwowane pasożytnicze formy komórek, które z zewnątrz podobne są do limfocytów i leukocytów są różnymi formami trichomonas. Jest całkiem prawdopodobne, że część tych komórek należą do „hydry”, dostając się do krwi z systemu limfatycznego lub przesączając się z obszaru międzykomórkowego.

Innym ważnym punktem, który został zidentyfikowany przez Tamarę Jakowlewną Swiszczową jest to, że te pasożytnicze „komórki” znaleziono we krwi prawie u wszystkich ludzi. Jedyna różnica jest w ich ilość i aktywności. Tylko układ odpornościowy u zdrowych ludzi jest w stanie tłumić te fałszywe komórki, powstrzymując ich ilość i negatywny wpływ. Kiedy organizm zaczyna chorować, to część układu odpornościowego przestawia się do walki z chorobą, i wtedy dość szybko daję się zauważyć zwiększenie liczby takich fałszywych „komórek”. Przy tym, co ciekawe, niektóre z metod diagnozowania wielu chorób są oparte na badaniu we krwi ilości właśnie tych nieprawidłowych „leukocytów” i „limfocytów”, ponieważ istnieje ścisły związek przyczynowy pomiędzy liczbą tych komórek we krwi a obecnością chorób, w tym procesów wewnętrznej infekcji lub raka.

Obecność tych pasożytów znaleziono u noworodków, co wskazuje, że zakażenie płodu występuje jeszcze w łonie matki. Przy tym, o ile dobrze zrozumiałem, istnieje wiele sposobów przeniesienia pasożytów z osoby na osobę.

Tak więc, badania i prace Tamary Jakowlewnej jasno pokazują, że ludzie posiadają ogromną ilość mikroorganizmów będących pasożytami, które niszczą komórki organizmu, w tym komórki krwi. Tak więc stwierdzenie, że wewnątrz ludzkiego ciała mogą istnieć nie tylko pasożyty jednokomórkowe ale też cała makrostruktura będąca również pasożytem, która do tej pory nie została odkryta przez oficjalną medycynę lub świadomie jest ukrywana przez struktury systemu medycznego, już nie wygląda tak fantastycznie i nieprawdopodobnie. Jeżeli dzisiaj znajdujemy coraz więcej faktów świadomego zniekształcania zarówno historii jak również takich nauk jak fizyka, chemia lub astronomia, to jest logiczne, że dokładnie takie same zniekształcenia mogą istnieć w medycynie. Przy tym podobne zniekształcenia w wielu przypadkach zbudowane są w taki sposób, żeby były bardzo podobne do prawdy. Takie kłamstwo wtedy bardzo trudno zdemaskować. Fałszywy model zbudowany jest tak, że posiada logiczne i wiarygodne wyjaśnienie, powołuje się na różne fakty, które te wyjaśnianie potwierdzają. Zniekształcenie jest osiągane kosztem ignorowania lub nieprawidłowego wyjaśnienie niektórych obserwowanych faktów lub dodania pewnej liczby fałszywych, szczególnie takich, które są trudne do zbadania bez specjalnego sprzętu i umiejętności.

Hipoteza do czego potrzebna jest „hydra”

Studiując rozmaite materiały, w ten czy inny sposób powiązane z tematem „hydry”, cały czas zadawałem sobie pytanie: jaki może być sens istnieniu takiego pasożyta? W swoich listach Konstantyn Chwatow, autor materiałów wyjściowych od których zaczęły się moje poszukiwania w temacie „hydra”, wyraził przypuszczenie, że wewnątrz organizmu człowieka wychowuje się inny organizm, który po procesie dojrzewania „teleportuje się” z ciała człowieka w jakieś inne miejsce. Ale poprawność tej wersji jest bardzo wątpliwa. I problem nawet nie w tym, że nie da się wytłumaczyć i udowodnić obecności takiej „teleportacji”, co już samo w sobie powoduje tą wersję za fantastyczną. Nawet jeśli założymy, że taki sposób „teleportacji” rzeczywiście istnieje, to w większości przypadków jej nie zobaczymy. Po śmierci organizmu praktycznie wszystkie komórki systemu limfatycznego zostają na miejscu, co potwierdzają wszelkie badania. Konstantyn odpowiada, że „teleportowana” jest tylko w całości „dojrzała hydra”, co jest rzadkie z powodu nieprawidłowego trybu życia ludzi. Przy tym w celu potwierdzenia swojej wersji podaje przykład buddyjskich mnichów, u których po osiągnięciu „realizacji” po śmierci następuje zmniejszenie masy ciała do 30% wartości początkowej. Sprawdźmy jeszcze raz na schemacie budowę systemu limfatycznego w ciele człowieka.

04-hc2

Moim zdaniem jest oczywiste, że system limfatyczny nie jest samowystarczalnym organizmem, który mógłby istnieć poza ciałem nosiciela. Nie ma ani wewnętrznego szkielet ani zewnętrznej trwałej powłoki ochronnej, ani mnóstwa najróżniejszych organów, bez których ani jeden samodzielny organizm nie może istnieć. Jeśli założymy, że system limfatyczny jest samodzielną istotą, to ta struktura będzie posiadała jedynie jakiś sens wtedy kiedy będzie wbudowana w ciało człowieka i będzie wykorzystywała do swoich potrzeb organy tego ciała. Dlatego przenoszenie jej przez „teleportację” lub przeniesienie w jakikolwiek innym sposób bez całego pozostałego ciała nie ma żadnego sensu. Ponadto niejasna jest zbyt niska wydajność tego systemu, którą dzisiaj może zaobserwować na Ziemi. Z prawie 7 mld. żyjących, w których zdaniem Konstantyna ma miejsce dojrzewanie, stan „teleportacji” dojrzałego osobnika „hydry” osiąga jedynie kilkaset osób. To za mało, szczególne jeżeli uwzględnimy, że Konstantin uważa za „hydrę” rozumną istotę. Jeżeli byłaby ona rzeczywiście rozumna i potrzebowała dojrzeć w nowego osobnika, to cały system powinien być zbudowany w taki sposób, aby zapewnić jak największą liczbę dojrzałych osobników. Kiedy zapytałem o to Konstantyna, odpowiedział: „W odniesieniu do wydajności. Niczego zadziwiającego w tym nie widzę. Jeśli weźmiemy odsetek wszystkich nasion opadłych w lesie z drzew do osiągnięcia pełnej dojrzałości, będzie w tym przypadku dokładnie taki sam procent”. Niestety, argument niezbyt przekonujący, ponieważ jeśli „hydra” nie przekracza swoimi intelektualnymi zdolnościami roślin, to za wątpliwy możemy przyjąć tak niski współczynnik sprawności samej „hydry” lub jej twórcy i gospodarza posiadającego rozum, przy czym bardzo zaawansowanego, i któremu udało się zniewolić planetę z wysoko rozwiniętą cywilizacją. Ale wtedy tak mała skuteczność wyraźnie pokazuje, że sens tego powinien być całkowicie inny.

Zastanawiałem się długo nad tym tematem, i ostatecznie doszedł do następujących wniosków. Jeżeli porównamy to z systemami technicznymi, w samochodach wyścigowych podczas forsowania silnika, żeby zwiększyć ich moc między innymi zwiększa się układ wydechowy do odprowadzania dodatkowych produktów spalania podczas pracy przy dużej mocy. Kanały wylotowe mają większe przekroje, żeby zmniejszyć opór wychodzących gazów, a także dodawane są dodatkowe rury wydechowe. W takim zmodyfikowanym silniku rzeczywiście zwiększa się moc. Ale w tym samym czasie pojawia się bardzo poważna wada! Kiedy przerobimy silnik do pracy ze zwiększoną mocą, do której konstrukcja pierwotnie nie była przeznaczona, to wtedy bardzo mocno ograniczy to jego żywotność. Zazwyczaj w czasie. Innymi słowy, taka zmiana skraca jego życie!

Dokładnie to samo widać w przypadku organizmu człowieka. Nasz organizm wyposażony jest w dodatkowy system wyprowadzania ponieważ coś zmieniono w ogólnych zasadach jego funkcjonowania. Przy tym dostępne fakty mówią o tym, że ten system funkcjonuje na stałe a nie włącza się tylko w czasie choroby lub uszkodzenia ciała. Właśnie dlatego, gdy ma miejsce poważna choroba lub uraz, jego możliwości nie są wystarczające żeby wyprowadzić wszystkie toksyny z organizmu, ponieważ jest już włączony.

Tak więc „hydra” w swoim przeznaczeniu jest systemem redukcji, który po pierwsze, blokuje część zdolności mentalnych blokując pewne funkcje systemu nerwowego i mózgu, w tym wywiera na niego wpływ chemiczny. Po drugie, zmniejsza okres życia ze względu na naruszenie wewnętrznych procesów metabolicznych, o czym opowiem bardziej szczegółowo poniżej, wreszcie po trzecie, drastycznie obniża ogólny energetyczny potencjał człowieka, ponieważ organizm zmuszony jest do stałego pobierania energii do odzyskania zniszczonych komórek „hydry”.

Tu należy wspomnieć o jeszcze jednym fakcie, który został potwierdzony eksperymentalnie. Problem w tym, że ogólna liczba dzielonych komórek nie jest nieskończona. Istnieje tak zwana granica lub limit Hayflicka, który powiązany jest z właściwością kopiowania molekuły przez DNA przy dzieleniu komórki. Uważa się, że proces kopiowania odbywa się w ten sposób, że najbardziej zewnętrzne części końców DNA zazwyczaj posiadają formę litery X, ale mogą być kopiowane. Jest to podobne do znaków (pieczęci) na niektórych drukarkach kiedy zostawiają przy krawędzi pola białego papieru, tam gdzie są rolki podajnika i następnie przechodzą przez mechanizm drukowania.

05-hc2

Dowiedziałem się też, że dziś niektórzy badacze mają już wątpliwości co jest przyczyną redukcji telomerów (koniuszków molekuły DNA), ale przy tym wszyscy zgadzają się, że właśnie końcówki telomerów niejako w ostatecznej minimalnej wielkości prowadzą do zaprzestania podziału komórek i ich późniejszej apoptozy. Apoptoza — naturalny proces zaprogramowanej śmierci komórki w organizmie wielokomórkowym. Dzięki temu mechanizmowi z organizmu usuwane są zużyte lub uszkodzone komórki.

Osobną kwestią, na którą nie mogłem znaleźć jasnej odpowiedzi, to okres życia komórek różnych tkanek u człowieka. Są najróżniejsze czasy, od 120 dni do 15 lat. Przy czym pierwszy termin 120 dni usłyszałem w radiu w programie „Wiadomości FM”, poświęconemu tematyce zdrowia, gdzie mówiła o tym jakaś lekarka (niestety, nie usłyszałem nazwiska). Jednakże czas ten nie odpowiada rzeczywistości, ponieważ przy limicie dzielenia 52 wspólny czas życia organizmu będzie wynosił 6 240 dni lub ledwie ponad 17 lat, przy czym od chwili poczęcia. A jeśli wziąć pod uwagę, że na początkowym etapie rozwoju organizmu, podział komórek występuje znacznie częściej, raz dziennie, to w przypadku kiedy teoria Hayflicka będzie poprawna, embrion będzie musiał umrzeć w 52 dni po zapłodnieniu. Jak to się dzieje, że po raz kolejny można powtórzyć to samo zdanie: „Nie badano wystarczająco mechanizmu funkcjonowania komórek.” Oczywiście, musi istnieć jakiś inny mechanizm, który tworzy nowe komórki z pełnowartościowym DNA. Najprawdopodobniej z tym procesem zawiązany jest jakoś rdzeń kręgowy (rdzeń szpiku) i grasica, ale to już temat na inny artykuł. Ponadto, okazało się, że granicy Hayflicka nie przejawia cały szereg komórek, w tym komórek raka, które mogą dzielić się praktycznie nieograniczoną ilość razy.

Tym nie mniej, ponieważ obecność granicy Hayflicka dla większości komórek somatycznych stwierdzono i potwierdzono doświadczalnie pójdziemy tym tropem, gdzie mowa jest, że po dojrzewaniu i różnicowaniu komórki, kiedy ona zajmuje swoje stałe położenie w organizmie, rzeczywiście włącza się u niej mechanizm, który ogranicza liczbę podziałów. To z kolei oznacza, że jeżeli proces, który tworzy nowe komórki będzie robił to wolniej niż w przypadku dojrzałych komórek w organizmie, gdzie będą się one starzeć i obumierać, to okres życia takiego organizmu będzie ograniczony.

Wiemy o tym z mitologii różnych narodów, w tym z Biblii. Kiedyś dawno temu człowiek był nieśmiertelny lub żył bardzo długo, według Biblii 1000 lat. Poniższy wykres przedstawia wiek kluczowych bohaterów „Starego Testamentu”.

06-hc2

Tak więc, moim zdaniem głównym celem „Hydry” jest stworzenie środowiska w organizmie, które prowadzi do gwałtownego zmniejszenia żywotności komórek organizmu. Na przykład przez formowanie z pomocą pasożytniczych mikroorganizmów, które maskując się pod limfocyty tworzą agresywne środowisko. Z jednej strony same pasożyty atakują komórki organizmu niszcząc je, a z drugiej strony w procesie pochłonięcia komórek przez pasożyty wytwarzają one substancje toksyczne, które z kolei niszczą również inne komórki. W pracach Tamary Jakowlewnej Swiszczowej proces ten został szczegółowo opisany w odniesieniu do komórek krwi. Jednakże ponieważ limfocyty, jak również fałszywe „limfocyty” znajdują się nie tylko w naczyniach krwionośnych ale też w przestrzeni międzykomórkowej, ten sam proces powinien również występować w innych komórkach.

Po co skracane jest życie człowieka? Dlatego, że nie pozwala to nam na zdobycie potencjału intelektualnego, który powinniśmy osiągać. Jeszcze w szkole opowiadano nam, że większość ludzi wykorzystuje możliwości swojego mózgu nie więcej niż w 10%. Nie możemy wykorzystywać jego możliwość w 100% ponieważ dzisiaj realnie używamy mniej niż 10%, z którymi musimy żyć w oparciu o potencjał naszego organizmu. To znaczy, że nie wykorzystujemy wszystkich możliwości nie dlatego że nie chcemy, a po prostu dlatego, że nie możemy z nich w pełni korzystać. Nie mamy czasu na ukształtowanie w swoim mózgu sieci neuronowej o takiej złożoności i jakości, która pozwoliłaby nam w pełni zrozumieć procesy zachodzące wokół nas, aby w pełni i skutecznie nimi kierować. My tylko na zewnątrz wyglądamy na starszych, ale intelektualnie w porównaniu z wyglądem pozostajemy niedorozwiniętymi dziećmi. Dla najeźdźców naszej planety jest to bardzo wygodne, ponieważ dzieci z nierozwiniętym intelektem o wiele łatwiej oszukać i trzymać pod kontrolą.

W tej chwili doszedłem do następujących wniosków.

W naszym organizmie istnieje kolonia pasożytniczych mikroorganizmów, które na zewnątrz imitują limfocyty człowieka, ale odróżniają się od nich strukturą wewnętrzną. Te żywe mikroorganizmy mieszkają w przestrzeni międzykomórkowej, systemie limfatycznym a nawet we krwi. Przy tym sądząc z danych, które uzyskał Konstantyn Chwatow, wykazują one spójne działanie, tzn. nie są oddzielnymi organizmami, typu takimi jak jednokomórkowe trichomonas, a stanowią kolonię mikroorganizmów podobną do mrowiska lub roju pszczół, które mogą działać wspólnie wykazując oznaki makroorganizmu. Przy tym na planie energo-informacyjnym będą jednolitą istotą, jak większość organizmów wielokomórkowych. W pewnym sensie można powiedzieć, że jest to jakaś nowa forma życia, która różni się tylko tym, że nie została jeszcze opisana przez naukę. I jest to „hydra”.

Przeznaczeniem tego pasożyta jest powolne zabijanie naszego ciała, skracając długość życia praktycznie prawie o rząd wielkości. Z ponad 900 do 60-80 lat. Agresywne komórki „hydry” pożerają komórki naszego organizmu od wewnątrz, jak również podczas tego procesu uwalniają z przestrzeni międzykomórkowych różne toksyny, które dodatkowo prowadzą do zniszczenia jeszcze innej części komórek. Przy tym system limfatyczny zmuszony jest do stałej pracy i odprowadzania tych produktów rozkładu z tkanek organizmu, czyli jest w stałym zagrożeniu.

Powoduje zniszczenie komórek powodując, że dzielą się one częściej aby uzupełnić straty. Jednocześnie istniejący proces wytwarzania nowych komórek, które mają całkowitą długość cząsteczek telomeru DNA, nie ma wystarczającego czasu na stworznie niezbędnej liczby nowych komórek do odnowienia wszystkich tkanek organizmu. Właśnie dlatego tkanki naszego organizmu zaczynają starzeć się i niedołężnieć stopniowo a nie od razu. Młody organizm ma wszystkie komórki tkanek jeszcze młode. Z biegiem czasu, coraz większa liczba komórek staje się stara, ponieważ mechanizm syntezy nowych młodych komórek nie ma czasu aby przygotować odpowiednią liczbę nowych komórek w celu zastąpienia tych wszystkich, które obumierają. Oznacza to, że stare, zgrzybiałe tkanki różnią się od młodych tym, że udział procentowy komórek, które osiągnęły już granicę podziału i zaczęły się degenerować okazał się wyższy niż nowych komórek.

W związku z powyższym, jeśli organizm jest narażony na jakieś dodatkowe niszczące oddziaływanie, na przykład pracę w szkodliwych warunkach, to doprowadzi to do jeszcze szybszej śmierci komórek. Dlatego tkanki organizmu takiej osoby będą starzeć się i niedołężnieć o wiele szybciej niż u człowieka, który nie jest poddany takiemu szkodliwemu oddziaływaniu. Można tu dodać jeszcze wiele innych czynników destrukcyjnych, zaczynając od zatrucia środowiska a kończąc na alkoholizmie. Dowód tego faktu każdy z was może z łatwością znaleźć wokół siebie.

źródło

źródło 2

Odpowiedzi: 18 to “Hydra. część 2”

  1. MrI Says:

    Witaj, po pierwsze chciałbym Ci podziękować za Twoje poświęcenie , dzięki artykułom na temat hydry dużo nowego się dowiedziałem. Chciałbym nawiązać do kwestii teleportacji „hydry” – uważam iż jest to jak najbardziej możliwe lecz patrząc na to z tej strony że komórki fizyczne pełnią rolę swoistego „inkubatora” dla istoty z wyższego wymiaru, prawdopodobnie energetycznej, która po dojrzeniu w całości „teleportuje” się do wyższych wymiarów i tam pasożytuje w grupach z innymi jej podobnymi lub jest narzędziem jakiejś inteligentnej rasy.

  2. Utygan Says:

    Po potopie czas życia zaczął się skracać.
    Przyczyna może być prosta, po potopie ponoć Bóg Jahwe, zezwolił ludziom jeść mięso i produkty odzwierzęce.

    Jest to białko i tłuszcz. Wcześniej ludzie byli owocożerni, jak mi się zdaje.
    Ciekawe w tym świetle są praktyki głodowania, dzięki którym organizm ludzki wraca do zdrowia, ale także podczas głodówki następuje jasność i lekkość umysłu. Nie będę przytaczać przykładu Jezusa z jego głodowaniem na pustyni, oraz oświeceniem. Po coś to zrobił. I nie on jeden sięgał do tego środka, żeby odblokować działanie umysłu i ciała.

    Ludzie żywiący się owocami i zielonym, stwierdzają, że jakość myślenia i zdrowia jest nieporównywalnie lepsza, niż na diecie gotowanej i mięsno- nabiałowej.

    Nie karmić Hydry :)
    To ona potrzebuje mięsa, dużej ilości tłuszczu, nabiału i gotowanej żywności. Jakoś nie potrafi pożywić się nieprzetworzonymi termicznie roślinami zielonymi i owocami. Potrzebuje tłuszczu i białka specjalnie dla niej przygotowanego. Warzywa, owoce owszem, gotowane, smażone, czyli martwe, oraz wysokobiałkowe martwe produkty.

    I tu pytanie, Jahwe zezwolił jeść produkty odzwierzęce bo zainstalował w człowieku hydrę, czy zainstalował hydrę, żeby ciało ludzkie mogło poradzić sobie z takim pożywieniem, do którego genetycznie, całą swoją konstrukcją nie zostało stworzone?
    Myślę, że tylko sam Jahwe zdoła odpowiedzieć na to pytanie :)

    Jednak, dla nas to jest klucz, klucz do zrozumienia pewnych kwestii, które nawet tymi 10% mózgu damy radę pojąć. Można podrasować działanie mózgu do 20% a nawet więcej, serwując ciału odpowiednią do jego przyrodzonego działania dietę. I przyjąć to jako punkt wyjściowy. Mając moc 20%, łatwiej jest logicznie myśleć i podejmować następne korzystne działania.
    Im mniej spożywamy jedzenia dla hydry, tym mniejsze obciążenie jest dla naszego ciała.
    Im mniej jedzenia dla Hydry, tym ona słabsza.
    Człowiek żywi się energią ( chi,mana,prana) zawartą w żywym roślinnym jedzeniu, Hydra tego nie potrafi.

    Praca w szkodliwych warunkach, to praca ciała na niewłaściwym paliwie.

    I to by było na tyle.
    Nieco okrutne, prawda? jak porzucić te wszystkie pyszności i słabostki.
    Coś za coś :)

    • Wojox Says:

      Trzeba dodać że nie tylko jedzenie skracało życie. Kevin Hovind w swojej pracy zauważył że za pewnego potomka Ziemia została podzielona, tzn. bardziej rozdzielona wodą. Kiedy ludzie podostawali się już na wszystkie zakamarki Ziemi, wtedy Bóg zwiększył poziom wody tak iż kontynenty się od siebie oddzieliły w większości. Zaraz po tym diametralnie spadł wiek ludzi z 400 lat do 200 lat więc wchodzą jeszcze inne czynniki. Podejrzewam oczywiście Słońce. Spójrzcie iż w krajach arabskich czy Afryce gdzie mają obfitość słońca ciągle dzieją się złe rzeczy, mordy i wojny.
      Jedzenie mięsa było dokładnie opisane i obarczone pewnymi regułami. Każdy kto choć zajrzał do Biblii wie o czym mówię. Bóg starał się dopasować najbardziej kompatybilne mięso. Dodam że mam przeczucie iż wszystko podlega pod ciąg Fibonacciego i rezonans. Można puzzle z tego układać. Wszystkie organizmy zawierają w sobie złotą regułę i nie może jeden organizm bezkarnie zjadać inny. Spójrzcie na zwierzęta, na ich łańcuch pokarmowy, przeważnie w przyrodzie jeden gatunek żeruje ciągle na innym, ale jednym jakby przypisanym dla niego.. Temat jest naprawdę imponujący. Biblia także przestrzegała przed zakwasem, a u nas to przysmak. Zastanawiam się czy zakwas nie fermentuje ciągle w jelitach i tym samy przysparza problemów. Muszę popróbować głodówki, tylko by się przydał jakiś artykuł jak ją poprawnie przeprowadzić.

    • qrde blade Says:

      Odpowiedź na zadane przez Ciebie pytanie tkwi w udzielonej również przez Ciebie odpowiedzi. Przed potopem ziemia obfitowała w roślinność rosnącą na glebie zawierającej więcej unikalnych mono-atomowych paladowców zwanych przez Egipcjan ma-na. Po nim kilkumetrowa, naniesiona wraz z wodą warstwa słonego piachu przykryła żyzną glebę całkowicie i na lata ją wyjaławiając. Od tej pory ludzkość nauczyła się regularnie jeść mięso, aby zwyczajnie przeżyć. Mówią, że potop był rezultatem lub zwieńczeniem atomowej wojny bogów, który długotrwale zalał tereny skażone promieniowaniem. Natomiast chi lub qi, to w długich, trwających kilka tysięcy lat interwałach czasu zmienna, inteligentna kosmiczna energia zwana etherem, która w punktach swoistego, fraktalnego uporządkowania namnaża się i imploduje tworząc materię. Prana związana z oddechem to biologiczne siły życiowe związane z biologicznymi procesami spalania do których niezbędny jest tlen. Brak tlenu lub jego zmniejszona ilość powoduje procesy kancerogennego wędzenia. Dlatego wyjeżdżając z miasta do natury czujemy się natychmiast lepiej, przestają bolec nas mięśnie i zdrowiejemy, a nie odwrotnie. Co do ma-na to wiedza o nich była sekretnie przekazywana od czasów babilońskich poprze Egipt do sekretnych stowarzyszeń nauk Thota. To właśnie między innymi występowanie rodu, irydu, złota, platyny, ect. sprowadziło na planetę obcą cywilizację. Śladowe ilości tych pierwiastków występujących w swojej mono-atomowej postaci znajdziemy najwięcej w czerwonych owocach rosnących na naturalnej glebie. Są one niezbędne do długiego życia, gdyż na poziomie atomowym tworzenia się materii z qi energii naprawiają one DNA. Wytwarzają wokół organizmu chroniące go elektromagnetyczne pole Meisnera – aurę widzialną w ultrafiolecie, fotografowaną na zdjęciach kirlianowskich, której sygnalizowany brak pociągał za sobą nieprawidłowe działanie organizmu i w konsekwencji chorobę związaną z brakiem tych unikalnych dla długiego życia i dobrego zdrowia substancji. Prawidłowy wygląd aury naprawiał i jednakowo ukierunkowywał komórkowe domeny magnetyczne, umożliwiając i polepszając przepływ informacji między komórkowych.

  3. MrI Says:

    Przyznam tutaj rację Utygan’owi. Sam na sobie sprawdziłem że ta „hydra” uwielbia bardzo tłuste , przetworzone potrawy , nafaszerowane chemią. Ogólnie lubi być tym zapychana.

  4. pamelatusk Says:

    jest jeszcze taki mit o puszce Pandory, po otwarciu której ludzie zaczęli chorować, ponoć to za sprawką bogów

  5. Krysia B Says:

    Otóż zadałam sobie pytanie: czy w moim organiźmie istnieje hydra? To co zobaczyłam było bardzo paskudne i duże i kiedy pmyslałam, że nie chce tego mieć zaczęło się ruszać i wychodzić ze mnie. Najbardziej to świństwo było przyczepione ogonem do mojej kości ogonowej. Tam miałam zawsze najsilniejsze bóle. Poczułam ogromną ulgę, do tego stopnia, że aż się cała trzęsę. Chciało mi to świństwo uciec, ale zdążyłam spalić ogniem po wielekroć. Miało wielki łeb i tu nasuwa mi się powiedzenie „urwać łeb hydrze”.
    Odpowiedz

  6. Krysia B Says:

    No cóż, pozostaje mi podziękować za te artykuły. W tej chwili czuję się bardzo dobrze. Dziękuję i kto odważny może próbować namierzyć hydrę. Z doświadczenia wiem, że dopóki nie zadamy pytania, nie otrzymamy odpowiedzi. Jeszcze raz dziękuję z całego serca i pozdrawiam .

  7. Młody Says:

    Jeśli teleportacja następuje u niewielkiej liczby osób, np mnichów można zasugerować że dzieje sie to tylko u tzw oświeconych wzniesionych którzy w jakiś sposób pozbywają wyganiają hydrę z organizmu.

  8. Utygan Says:

    Czytam na nowo teraz książki Maxa Freedoma Longa o Hunie.
    Jako że nic się nie dzieje przypadkiem, więc zapewne te książki trafiły znów w moje ręce, bo stanowią część większej układanki.
    Postarajmy się złożyć w pigułkę wiedzę o Hydrze, (która jest wg Autora opracowania pasożytem, ciałem obcym, pasażerem na gapę itp.) oraz teorię trójcy (podświadomość, świadomość i nadświadomość) u Pana Longa. Nawiążemy także do Carlosa Castanedy.

    Hydra
    ma szczątkowe ciało, delikatne, lecz agresywne, często dominujące i nie mogące żyć bez nosiciela, żywi się tym co przetrawi jej „nosiciel”, lecz wymusza potrzebną dla siebie dietę, kosztem długości i jakości życia żywiciela. Imituje spójność z ciałem ludzkim.

    Huna
    Pan Long rozszyfrował znaczenie języka hawajskiego, dzięki czemu zrozumiał na czym polega magia Kahunów.
    Opisał dzięki temu trój-jednię istoty ludzkiej. Podświadomość, Nadświadomość i Średnie JA

    Podświadomość czyli Niższe JA, zarządza ciałem i pamięcią. Jej językiem są emocje. To ona wraz z ciałem generuje całość energii którą dysponuje człowiek na wysiłek fizyczny, umysłowy i emocjonalny.
    Ma zdolności telepatyczne, uzdrawiania energią, teleportacji różnych rzeczy itp, czyli tak zwane niezwyczajne zdolności.
    Tylko ona ma umiejętność łączenia się i komunikowania z Nadświadomością, zwaną różnie w zależności od wyznawanej religii lub filozofii- Nadświadomością, Bogiem, Aniołem Stróżem, Ojcem, Ojcem-Matką itp.
    Podświadomość ma własne ciało, będące kopią ciała fizycznego, tworzące jakby matrycę stanu idealnego ciała fizycznego.
    Ciało fizyczne i eteryczne ciało Podświadomości przenikają się nawzajem. Ciało Podświadomości zwane jest czasem sobowtórem.
    Jeśli sobowtór udaje się w podróż poza ciało fizyczne, to ciało nie funkcjonuje, bo sobowtór animuje ciało materialne. Jako łączność pozostaje sznur energetyczny AKA.
    Podświadomość razem z Nadświadomością tworzy kompleks zwyczajny na Ziemi, gdzie materialne istoty (zwierzęta, rośliny) mają bezpośredni kontakt z nad-duszą gatunku.
    Taka Dusza zbiorowa, zbiorowy Nad-umysł determinuje instynkty i zakres zachowań określonego gatunku zwierząt. Najlepiej widać to na mrówkach, pszczołach.
    Bardzo zaawansowane Nadświadomości stanowią komplet z Człowiekiem.

    Nadświadomość- duch rodzicielski, opiekun, anioł stróż, bóg itp składnik trójjedni człowieka.
    Dysponuje wglądem w przyszłość, za jego pośrednictwem niższe JA potrafi zdziałać natychmiastowe uzdrowienia, zmieniać ścieżki przeznaczenia. Nadświadomość do działania potrzebuje impulsu od Niższego JA.

    Świadomość, czyli JA średnie, utożsamione jest z właściwym człowiekiem. Jest ono tym, o czym człowiek myśli, mówiąc JA.
    Uwaga,średnie JA nie posiada pamięci, bazuje na dobrej woli podświadomości, podsuwającej jej dane z archiwum.
    Średnie JA myśli, spekuluje i chce zarządzać. We współczesnej psychologii zwane jest EGO. Nie ma żadnych nadprzyrodzonych zdolności, a żeby uzyskać łączność z Nadświadomością musi o pośrednictwo poprosić Podświadomość.
    Na ziemi zastępuje nadprzyrodzone zdolności techniką(np. komunikacja), przy czym neguje zdolności istoty zwanej Niższe JA. Nie ma własnych uczuć. Potrafi mówić i spekulować.
    Nie ma żadnych zdolności, nie umie wytwarzać własnej energii, w ogóle nie posiada nawet możliwości łączności z Nadświadomością.
    Jeśli chce np kogoś uzdrowić energią (o ile w to wierzy), musi najpierw przekonać Podświadome JA że to jest sensowne, a potem poprosić je, by zechciało użyczyć na to energii, albo skomunikowało się z Nadświadomością i przedstawiło jej życzenie.
    Ciało energetyczne Średniego JA jest delikatniejsze od Sobowtóra i czerpie z niego oraz z ciała fizycznego energię.

    Cała książka Longa o autosugestii tłumaczy w jaki sposób zmusić Podświadome JA do spełniania życzeń Średniego JA. Przy czym Niższe JA jest tu właściwym gospodarzem i tylko ono ma łączność z Nadduszą gatunku ludzkiego.
    Ono,zarządzając ciałem odbiera bodźce ze środowiska, widzi, słyszy, smakuje, dotyka, dysponuje pamięcią.

    Czym więc jest Średnie JA? Czyżby było to ciało energetyczne Hydry?
    Czy mówiąc o sobie JA, myślimy o Hydrze?
    Kogo się chcemy pozbyć, pozbywając się Hydry?
    Czyżby własnego umysłu? Siebie?
    Czy to my jesteśmy pasożytem ludzkości?

    A co na to Castaneda?
    „Aby zapewnić sobie nasze posłuszeństwo, uległość i słabość, drapieżcy wykonali fantastyczne posunięcie – fantastyczne, oczywiście, z punktu widzenia strategii wojennej, a przerażające z punktu widzenia tych, przeciwko którym zostało skierowane.
    Oddali nam swój umysł!
    Słyszysz, co mówię?
    Drapieżcy oddają nam swój umysł, który staje się naszym umysłem. Umysł drapieżców jest barokowy, pełen sprzeczności, posępny, przepełniony obawą przed zdemaskowaniem, które może nastąpić lada chwila.

    Wiem, że choć nigdy nie cierpiałeś głodu – ciągnął – odczuwasz niepokój związany z jedzeniem, który nie jest niczym innym, jak niepokojem drapieżcy, że w każdej chwili jego posunięcie zostanie odkryte i zabraknie mu pożywienia.
    Poprzez umysł, który w końcu jest ich umysłem, drapieżcy wtłaczają w życie ludzi wszystko, co im pasuje.
    W ten sposób zapewniają sobie pewne bezpieczeństwo, które niczym bufor neutralizuje nieco ich strach.”
    Fragment z “Aktywnej strony nieskończoności”
    ….
    Proszę oczywiście nie brać tego zestawienia poważnie, to tylko zabawa w tworzenie teorii. Równie dobrze może okazać się prawdziwe, jak totalnie bzdurne.
    Jednak bardzo ciekawe jest ujęcie zagadnienia od strony Huny, prawda?
    I dlaczego średnie JA jest takie dokładnie nie pasujące do kompletu podświadomość-nadświadomość i do zasady budowy istot żyjących na Ziemi, składających się wyłącznie z ciał i ich Świadomości, (umieszczonej w Sobowtórze, będącym jednocześnie jednostkową matrycą, planem idealnego przejawienia w materii) połączonej z Umysłem Nadświadomym.
    Pozdrawiam.

    • qrde blade Says:

      Trzeba uczciwie przyznać, że Utygan posiada solidną wiedzę i nieomylną intuicję jak prawdziwa, pradawna strażniczka wiedzy. To prawda, że ludzka rasa, ( a szczególnie ci z RH plus ) nie jest stworzona do jedzenia mięsa i świadczy o tym choćby nasze uzębienie. Więcej na ten temat znajdziecie między innymi w http://youtu.be/FO36vw5ViUg . Jest wiele metod przedłużania czy ratowania gasnącego życia. Niezwykle ważny jest aspekt pola elektromagnetycznego, które wiąże nas w całość i chroni przed utratą tej życiowej energii. To pole zwane aurą jest tak naprawdę polem Meisnera związanym ze śladowymi ilościami wysokospinowych pierwiastków z rodziny palladowców, które w minimalnych i niestety coraz mniejszych ilościach wchłaniamy wraz z pokarmem. Są one nadprzewodnikami w temperaturze dodatniej zwanych przez starożytnych ma-na, shem-ana, chlebem pokładnym. Ta energia leczy, naprawia i porządkuje DNA i podtrzymuje życie. Niestety wydobywane z ziemi złoto, platyna, pallad, rod czy inne są wykorzystywane w zupełnie innych celach lub spoczywa naturalnie jeśli w ogóle w bankowych sejfach. Od starożytnego Babilonu znane jest pojęcie tzw. łykaczy złota, spożywania chleba pokładnego, boskiej ma-ny, itp. Co do innych metod starożytnych to najczęściej wykorzystywane drastyczne, kanibalistyczne spożywanie krwi i mięsa nowo narodzonych dzieci. Powszechnie znana jest instytucja Westalek czy kapłanek Jowisza, których krew menstruacyjna służyła do przedłużania życia. Ten fakt rzekomej nieśmiertelności przy spełnieniu wiadomego warunku potwierdzony jest w NT słowami samego Jezusa, a ci którzy mieliby obiekcje co prawdziwości powyższych stwierdzeń mogą zobaczyć jak to odbywa się obecnie na drastycznym dokumencie, który jednocześnie wyjaśnia jak można te HYBRYDY rozpoznać w ciemności, co potwierdza starożytne podania o wilkołakach : https://youtu.be/5oB6inSiqrM?list=FLHS6jF0lXrvyfCi7Rsa77tg . Co do Hydry jednak to wydaje się, że jesteśmy zarażani grzybem z syntetycznych antybiotyków, szczepionek, chemtrails, pożywienia, wody i nasz czas na planecie regulowany jest stanem środowiska, zakwaszeniem organizmu sprzyjającym rozwojowi grzybów, smogiem elektromagnetycznym i chronicznym brakiem witamin w tym tej najważniejszej C –> https://youtu.be/6xn-6fupVmI oraz minerałów w tym niezwykle unikalnego krzemu odpowiedzialnego za mineralizacje wapna i naturalnie monoatomowego złota, które w małych ilościach leczy zaś w dużych po spełnieniu procedury przejścia pozwala na otwarcie trzeciego oka i kontakty z bytami energetycznymi i światami równoległymi.

  9. pamelatusk Says:

    ci co wykonują masaże nie chcą zniszczyć układu limfatycznego, czy jakoś tak, czasami się o tym słyszy

  10. M. Says:

    Po tym artykule natchnęła mnie jedna myśl, co z różnej maści chorobami autoimmunologicznymi? W oficjalnej medycynie są to choroby skierowane przeciw własnemu ciału, ale czy w świetle powyższych informacji nie jest to pewna forma może jeszcze nieudolna organizmu rozpoznawania i atakowania jednak nie własnych (a uznawane w oficjalnej medycynie za swoje) komórek w swoim ciele? To taka pierwsza moja refleksja czy w rzeczywistości nie jest skierowana przeciwko komórkom „hydry”. W moim otoczeniu u wielu osób rozpoznawana jest chociażby choroba hashimoto – sama jej doświadczam. (napisałam doświadczam, a nie choruję , bo takie mam podejście do tego zjawiska :) . Nie jest to typowa pierwotna niedoczynność tarczycy, chociaż choroba ta doprowadza do jej niedoczynności, zdarza się tez, ze wywołuje nadczynność tarczycy). Nie wiem czy ktoś prowadzi badania w tym kierunku, może należałoby się przyjrzeć chorobom autoimmunologicznym pod takim właśnie kątem? Bardzo dziękuję za ten artykuł. Z pozdrowieniami

  11. anonim Says:

    świetny artykuł jak wiele innych na tym blogu. Dzięki za to.
    Mnie natomiast natchnęła inna myśl, mianowicie dot. „nieprawdziwych” limfocytów/leukocytów i innych obcych, które podróżują wraz z krwią po naszym ciele. Czy to nie jest tak, że wszelkie przerzuty raka w osłabionym chemioterapią ciele są właśnie skutkiem tej „podróży” i zakotwiczania się tych „lewych” krwinek w innych częściach organizmu.
    Być może metoda Dr Ashkara polegająca na usuwaniu „złej” krwi używając ziarna ciecierzycy w żywej ranie powoduje odpływ tych złych/fałszywych krwinek/trichomonas… i w rezultacie zdrowienia organizmu. Lub robota poczciwych pijawek…szeroko stosowanych przez nasze babki/prababki…

    Aż dziw bierze, że żaden lekarz nie zainteresował się i nie zbadał powyższego tematu. Czyżby na studiach medycznych robią takie pranie mózgu (bo co by nie mówić, na tego typu sprawy trzeba mieć otwarty umysł), że „zabrania” się kwestionowania jedynej, słusznej wiedzy medycznej? – prawie jak w sektach. A może i ktoś badał, ale „popełnił samobójstwo” jak ostatnio 7 lekarzy w USA, którzy prowadzili badania i potwierdzili, że szczepionki są powodem autyzmu u dzieci…

  12. Woj Says:

    A wiedzą może Państwo coś na temat tzw. morgellons? To też jest bardzo ciekawa sprawa.

  13. Namaste Says:

    Nikt o tym jeszcze nie wspomniał, może związane z tematem, może nie…polecam lekturę książki Host autorstwa Stephenie Meyer, która w sposób bardzo ciekawy opisuje „obcych”, którzy instalują się w ciele człowieka… Rozprowadzając swoje ” macki” po całym ciele…i zawłaszczając w ten sposób ciało i umysł nosiciela… Jest to bardzo ciekawa nowela, jak dla mnie wcale nie tak bardzo science-fiction jak mogłoby się wydawać… Pięknie opisuje temat człowieka, człowieczeństwa, duszy i miłości. Pozdrawiam i dziękuję za artykuły, bardzo ciekawe:) jedno jest pewne… Dieta roślinna jest najzdrowsza, najlepiej dieta surowa… Sama przeszłam przez dietę Lawrence Wilsona, a następnie Gabriela Cousensa (dieta surowa), a teraz poszłam nawet dalej, ale nie jest to temat na komentarz :) jeśli chcesz odzyskać zdrowie, otworzyć umysł i…serce, polecam wypróbować… Powoli, do celu :) powodzenia.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: