GMO

Filmy

*********

Świat Według M-o-n-s-a-n-t-o 01/11

Całość

——————

Wiejska według Monsanto 1/3

Pozostałe

——————

Świński Patent Monsan-to 1/4 PL

Całość

——————

Życie wymyka sie spod kontroli cz1/6

Całość

—————–

Wyklad Jeffreya M Smitha 1

Całość

—————–

Zdrowie a GMO cz.1

Zdrowie a GMO cz.2

Zdrowie a GMO cz.3

Zdrowie a GMO cz.4

—————–

Alex Jones – Genetyczne hybrydy (Genetic Hybrids) PL

——————

FILMY DO ŚCIĄGNIĘCIA TU

————————————————————————————

Rolnik kontra Monsanto

Percy Schmeiser

Rolnictwem zajmuję się od 1947 r., kiedy przejąłem gospodarstwo po ojcu. Moja żona i ja jesteśmy znani na Preriach z produkcji i rozwoju nasion rzepaku oraz zachowywania swojego ziarna do zasiewów. Setki tysięcy rolników zachowują swoje nasiona z roku na rok.

Byłem także członkiem lokalnych władz. Pracowałem w wielu komitetach rolniczych, zarówno na szczeblu prowincjonalnym, jak również reprezentując region na szczeblu federalnym. Byłem burmistrzem i radnym przez ponad 25 lat. Przez całe życie zatem pracowałem na rzecz poprawy sytuacji rolników, a także przepisów, praw i rozporządzeń, które przyniosłyby im korzyść i uczyniły rolnictwo opłacalnym.
Całą dyskusję dotyczącą organizmów modyfikowanych genetycznie (GMO) można podzielić na trzy główne kategorie. Pierwszą z nich jest kwestia praw własności rolników wobec praw własności intelektualnej ponadnarodowych korporacji, takich jak Monsanto. Kolejną jest zdrowie i zagrożenie naszej żywności, spowodowane wprowadzeniem GMO. Trzecia kategoria to środowisko naturalne.

W ciągu ostatniego roku pojawiły się inne bardzo istotne kwestie. Sprawa genetycznie modyfikowanej pszenicy, a także to, co uważam za najgorsze – genetycznie modyfikowane rośliny farmaceutyczne, wytwarzające leki dostępne tylko na receptę, o czym opowiem później. Chciałbym się skoncentrować na sprawach, które dotyczą także mnie: na prawie własności rolników wobec prawa własności intelektualnej koncernów ponadnarodowych.
W sierpniu 1998 r. otrzymałem pozew od Monsanto. Do tego czasu nie miałem w ogóle do czynienia z genetycznie modyfikowanym rzepakiem tej korporacji. Nigdy nie kupowałem ich nasion ani nie byłem na żadnym spotkaniu. Nie znałem nawet żadnego przedstawiciela Monsanto.
Oto kilka punktów, które znalazły się w pozwie. Po pierwsze, powiedzieli, że w jakiś sposób zdobyłem nasiona genetycznie modyfikowanego rzepaku należącego do Monsanto, zasadziłem go i w ten sposób naruszyłem ich patent. Stwierdzili także, iż w moim rowie przydrożnym skażenie GMO wynosi 80 lub 90%.

Kiedy zostaliśmy pozwani, oboje z żoną natychmiast zrozumieliśmy, że 50 lat naszych badań w celu uzyskania czystych nasion rzepaku, który byłby zdolny do przystosowania się do klimatycznych i glebowych warunków na Preriach i odporny na choroby atakujące rzepak, poszło na marne. Nasz rzepak został skażony przez GMO. Wtedy powiedzieliśmy Monsanto: „Słuchajcie, jeśli wasze GMO dostało się do naszych czystych nasion rzepaku, jesteście odpowiedzialni za zniszczenie naszej własności”. Stawiliśmy im więc czoła.
Straciliśmy 50 lat badań nad naszymi nasionami. Byliśmy przekonani, że jeśli rolnicy kiedykolwiek stracą prawo do używania własnych nasion, przyszły rozwój nowych nasion i roślin przystosowanych do lokalnych warunków klimatycznych i glebowych zostanie zatrzymany. To były dwie główne przyczyny, dla których stawiliśmy czoła koncernowi Monsanto.

Postępowanie przedprocesowe trwało dwa lata i w ciągu tego okresu Monsanto wycofało wszystkie postawione mi zarzuty o nielegalne zdobycie ich nasion. Doszło nawet do tego, iż przyznali, że zarzuty te były fałszywe.
Nadal jednak uważali, że obecność paru genetycznie modyfikowanych roślin rzepaku Monsanto w rowie przy moim polu, nawet nie na samym polu, oznacza, że naruszyłem ich patent . A zatem cała sprawa przekształciła się w proces o naruszenie prawa patentowego. Nie miałem wpływu na to, gdzie będzie się toczył. Prawa patentowe są prawami federalnymi (państwowymi), więc sprawa trafiła natychmiast do kanadyjskiego sądu federalnego, z jednym tylko sędzią. Proces rozpoczął się w czerwcu 2000 r. i trwał dwa i pół tygodnia.

I właśnie orzeczenie kanadyjskiego sądu federalnego przyciągnęło międzynarodową uwagę do mojej sprawy. Oto kilka najważniejszych jego punktów:

1. Nie ma znaczenia, w jaki sposób genetycznie modyfikowany rzepak czy soja Monsanto, albo jakakolwiek inna genetycznie modyfikowana roślina, dostanie się na pole rolnika. W tym miejscu sędzia sprecyzował, jak to się może stać: poprzez zapylanie krzyżowe oraz bezpośrednie przemieszczanie się nasion. Proszę mi wierzyć, to jest podstawowa przyczyna – wiatr, ptaki i pszczoły – ponieważ na preriach często wieją wiatry.
Sędzia powiedział, że nie ma znaczenia, w jaki sposób GMO dostanie się na pole rolnika, niszcząc lub zanieczyszczając jego plony – wszystko staje się od tego momentu własnością Monsanto. Już nie jesteś właścicielem swoich plonów. I właśnie to, jak ekologiczny lub konwencjonalny rolnik może z dnia na dzień stracić swoje plony, nasiona i rośliny, zaalarmowało ludzi na całym świecie. Sędzia powiedział także, iż wszystkie nasze nasiona i rośliny, które moja żona i ja uprawialiśmy i rozwijaliśmy przez ponad pół wieku, przechodzą na własność Monsanto.

2. Ponadto, całe plony z naszych pól rzepakowych z 1998 r. miały przejść na własność Monsanto. Sędzia orzekł też, że nie wolno mi już używać moich nasion ani roślin. Całe nasze wieloletnie badania nad nasionami i ich naturalnym ulepszaniem poszły więc na marne, a Monsanto dostało nasze plony za nic.
Po szeregu orzeczeń federalnych, wydanych na naszą niekorzyść, przyszła kolej na Sąd Najwyższy Kanady. To był dla nas dość przygnębiający okres, ponieważ nie wiedzieliśmy, jakie są szanse, że zechce rozpatrzyć naszą sprawę. Wystąpiliśmy do Sądu w listopadzie 2002 r. i w maju 2003 r. otrzymaliśmy najlepsze wieści w ciągu całej naszej pięcioletniej batalii sądowej. Sąd Najwyższy orzekł, że rozpatrzy tę sprawę. To było dla nas ogromne zwycięstwo.

Chciałbym teraz wymienić główne kwestie, którymi zajął się Sąd Najwyższy. Skoncentruję się na pięciu, choć jest ich więcej.

1. Czy żywe organizmy, nasiona, rośliny, geny i organy ludzkie mogą być posiadane i chronione patentem korporacyjnym opartym na własności intelektualnej?
2. Kto jest odpowiedzialny za genetycznie modyfikowane cechy szkodliwych chwastów, które uodparniają się na środki chwastobójcze? Już teraz mamy te super-chwasty.
3. Czy prawo rolników do upraw konwencjonalnych i ekologicznych może być chronione?
4. Czy rolnicy mogą utrzymać prastare prawo do zachowania swoich własnych nasion?
5. Kto jest właścicielem życia?

Podczas pierwszego procesu sędzia powiedział, że nie ma znaczenia, w jaki sposób GMO dostało się na pole, nawet kiedy sprecyzował, jak to się mogło stać. Myślę, że właśnie to, jak szybko rolnik może stracić prawa do własnych nasion i roślin, naprawdę zaalarmowało farmerów i właścicieli ziemskich w Ameryce Północnej i na całym świecie.
Inną kwestią, o której nigdy się nie mówi w związku z GMO, jest korporacyjna kontrola kontraktów, która istnieje na Preriach Północnej Ameryki. Można by powiedzieć, że to nie może się dziać w wolnym kraju, jakim jest Kanada, ale tak właśnie się działo i dzieje nadal.

Oprócz kwestii środowiska, żywności, zdrowia i zanieczyszczenia, jest jeszcze kwestia kontraktów. Moim zdaniem, są to jedne z najbardziej podstępnych dokumentów pod słońcem, które odbierają rolnikom ich prawa.

Oto kilka podstawowych punktów umowy rolnika z Monsanto:

1. Rolnik nigdy nie może używać własnych nasion.

2. Zawsze musi kupować nasiona od Monsanto.

3. Musi kupować chemikalia (nawozy, pestycydy itp.) wyłącznie od Monsanto.

4. Jeśli w jakiś w sposób złamie tę umowę i zostanie ukarany grzywną przez Monsanto, musi podpisać poufne oświadczenie, że nie będzie o tym rozmawiał z mediami i sąsiadami. Monsanto często powtarza, że to się zdarzyło zaledwie kilka razy, ale nie wiemy tego na pewno, ponieważ rolnicy muszą podpisywać to poufne oświadczenie.

Kolejna sprawa: każdego roku rolnik musi zapłacić Monsanto opłatę licencyjną w wysokości 15 dolarów od akra za przywilej uprawiania GMO, a w 2003 r. w umowach pojawiła się nowa klauzula – bez względu na powód, nie można już zaskarżyć Monsanto. Nigdy nie będziesz mógł pozwać Monsanto do sądu. Inna istotna kwestia: musisz pozwolić detektywom Monsanto wejść na swój teren i zaglądać do magazynów przez trzy lata od podpisania umowy, nawet jeśli uprawiasz GMO tylko przez rok.

Trzeba pamiętać, że po wprowadzaniu GMO nie istnieje coś takiego jak strefa bezpieczeństwa. Jeśli raz wprowadzi się do środowiska pewną formę życia, formę dającą życie, nie ma już odwołania. Nie można powstrzymać wiatru. Nie można powstrzymać przemieszczania się nasion poprzez zapylanie krzyżowe – powstrzymać ptaków, pszczół i innych zwierząt. Nie można tego powstrzymać i GMO rozprzestrzeni się tak samo, jak na Preriach.

Nie ma możliwości współistnienia/sąsiadowania upraw bez GMO z uprawami genetycznie zmodyfikowanymi. Proszę mi wierzyć, jestem rolnikiem od pół wieku i wiem, że jeśli raz wprowadzi się gen GMO do środowiska, do jakiegoś nasienia czy rośliny, jest on genem dominującym. W końcu zawładnie każdym gatunkiem rośliny, do którego się dostanie. Nie można mieć w kraju genetycznie modyfikowanych upraw i jednocześnie ekologicznego, tradycyjnego czy konwencjonalnego rolnictwa. Wszystko to w końcu stanie się GMO. W tym tkwi niebezpieczeństwo. Nie ma już potem wyboru. Proszę mi wierzyć, ekologiczni i tradycyjni rolnicy na Preriach nie mogą już uprawiać soi ani rzepaku. Całe nasze zasoby nasion są w tej chwili zanieczyszczone przez GMO. Wybór został odebrany zarówno rolnikom ekologicznym, jak i konwencjonalnym.

Trzeba przy tym pamiętać, że rzepak pochodzi z rodziny kapustowatych, do której zaliczają się także jego bliscy kuzyni, jak np. rzodkiew, rzepa i kalafior. Teraz dochodzi także do zapylania krzyżowego tych właśnie roślin.
Wiele osób pyta mnie, dlaczego rolnicy w ogóle zaczęli uprawiać GMO, kiedy zostało wprowadzone w 1996. W tym czasie Monsanto mówiło im, między innymi, że będą mieli plony większe, bogatsze w składniki odżywcze, a w dodatku przy zastosowaniu mniejszej ilości chemikaliów.
W ciągu 2-3 lat od wprowadzenia genetycznie modyfikowanego rzepaku na Preriach, nasze zwykłe rośliny, poprzez zapylanie krzyżowe, stały się super-chwastami.

Monsanto nie było wówczas jedyną firmą sprzedającą GMO, więc mieliśmy teraz GMO z trzech różnych firm połączone w jednej roślinie rzepaku, do kontrolowania i zabicia której potrzeba było przynajmniej trzech rodzajów środków chemicznych. Ale Monsanto oznajmiło: „Nie ma problemu. Wymyśliliśmy nowy, super-toksyczny środek chemiczny, który zabije nowy super-chwast”. Czyli wszystko, co mówili o redukcji ilości chemikaliów, okazało się fałszywe. Obecnie plony zmodyfikowanego rzepaku zmniejszyły się o około 6,4%. Amerykański Departament Rolnictwa przyznał, że plony soi GM spadły przynajmniej o 15%. A zatem mamy teraz mniejsze plony.

Trzecią kwestią związaną z żywieniem jest to, czego Monsanto nie mówi, a mianowicie, iż jakość odżywcza roślin i ziaren GM jest o wiele niższa, być może nawet o połowę w stosunku do produktów rolnictwa konwencjonalnego. Nie będę się wdawał w szczegóły, ale chodzi głównie o zawartość kwasu erukowego w częściach zielonych rzepaku, który sprawia, że modyfikowany rzepak jest po obróbce termicznej (gotowanie itp.) bardzo gorzki.

A zatem, mamy teraz w Kanadzie mniejsze plony, zwiększone zużycie chemikaliów, super-chwasty i znacznie gorszą jakość żywności.
Powiedziałbym, że jeśli cokolwiek doprowadzi do klęski głodu, będzie to wprowadzenie GMO na całym świecie!
Nie poruszyłem jeszcze kwestii ekonomicznej. My, Kanadyjczycy, nie możemy sprzedać ani jednego buszla rzepaku do Unii Europejskiej, co oznacza, że straciliśmy jedną trzecią naszych rynków, a nasze ceny spadły. Teraz chcą wprowadzić genetycznie modyfikowaną pszenicę, gdy nawet Canadian Wheat Board (Kanadyjska Agencja Rynku Pszenicy) ostrzega, że stracilibyśmy wówczas ponad 80% naszych rynków zbytu.

Kilka miesięcy temu byłem w Japonii i mam oświadczenie młynarzy, przetwórców i konsumentów Japonii i Południowej Korei, informujące, że kontrakty zostaną zerwane, jeśli wprowadzimy genetycznie modyfikowaną pszenicę. Oto jak poważna jest ta sprawa.
Wspomniałem krótko o roślinach farmaceutycznych. To kolejne nieszczęście, jakie przyszło wraz z wprowadzeniem GMO. Przeżyłem całe 50 lat rozwoju środków chemicznych po II wojnie światowej, a potem rozwój GMO od lat 80-tych XX w. Teraz wprowadzenie leków na receptę z roślin GMO – w ubiegłym roku w Ameryce Północnej było już około 300 upraw testowych.

Obecnie w Stanach Zjednoczonych jest sześć ważnych leków produkowanych przez rośliny. Naukowcy z uniwersytetów w Indianie, Ohio i Nebrasce powiedzieli mi, że już teraz zachodzą procesy zapylania krzyżowego bliskich kuzynów tych gatunków.
Rośliny farmaceutyczne to pierwotnie słoneczniki i kukurydza. Część z dostępnych na receptę leków produkowanych przez rośliny to szczepionki, enzymy przemysłowe, środki przeciwkrzepliwe, hormony wzrostu i leki antykoncepcyjne. To wszystko są leki dostępne na receptę, teraz wytwarzane przez rośliny, uprawiane w naturalnym środowisku!
Nie mówiłem o sprawach środowiska i kwestii bezpieczeństwa żywności, ale w Japonii, Holandii, Niemczech, Szwajcarii i Anglii przeprowadzono na szeroką skalę testy dotyczące zagrożeń zdrowotnych spowodowanych spożywaniem produktów GMO.

Kanadyjska Agencja Inspekcji Żywności (Canadian Food Inspection Agency, CFIA) nie przeprowadziła żadnych testów. Wykorzystała jedynie dane dostarczone przez Monsanto. Rządy Japonii i Holandii mówią teraz, że CFIA wyciągnęła nieuprawnione wnioski.
Mogę podać różnego rodzaju przykłady ze Stanów Zjednoczonych, gdzie świnie karmione genetycznie modyfikowaną soją przestawały się rozmnażać. Zaczynały znowu, kiedy zmieniano im karmę. Mamy prawo wiedzieć, co jemy. Gdyby ludzie byli świadomi, co jedzą, 90% Kanadyjczyków nie jadłoby GMO.

Jednakże, kładę nacisk przede wszystkim na prawa rolników, prawo do używania własnych nasion z roku na rok. Sędzia w mojej pierwszej sprawie orzekł, że chociaż rolnicy w Kanadzie mają gwarancję prawa federalnego do używania własnych nasion, to prawo patentowe Monsanto jest ponad wszystkimi ich prawami. Rolnicy nie mają żadnych praw wobec prawa patentowego. A zatem istnieje prawdopodobieństwo, że rolnik z dnia na dzień straci prawa do swoich nasion, roślin i zwierząt. To dlatego moja sprawa stała się tak dobrze znana na całym świecie. Proszę pamiętać, że oni (ponadnarodowe korporacje) dążą do całkowitej kontroli nad światowymi zasobami nasion, a kto ma nad nimi kontrolę, ten kontroluje także zasoby żywności. A kto kontroluje zasoby żywności – kontroluje naród.

Aby ukazać całą bezwzględność Monsanto, dodam, że około rok temu znów wnieśli skargę przeciwko mnie, w sprawie poniesionych kosztów. Tym razem procesowali się ze mną o milion dolarów, ponieważ stwierdzili, że jestem arogancki, uparty i nie robię tego, czego chcą.

Co tym razem orzekł sędzia? Orzekł, że muszę zapłacić Monsanto 153 tysiące dolarów za poniesione przez nich koszty sądowe.

Na zakończenie: dlaczego stawiliśmy czoła Monsanto? Moja żona ma 72 lata, ja 73. Nie wiemy, ile czasu jeszcze nam pozostało i patrzymy na to w ten sposób: jako dziadek pytam, jakie dziedzictwo chcę pozostawić moim wnukom. Moi dziadkowie i rodzice pozostawili nam dziedzictwo ziemi. Nie chcę zostawiać moim dzieciom dziedzictwa ziemi, powietrza i wody pełnych trucizny. Jestem pewien, że każdy z was czuje dzisiaj to samo. Będziemy zatem kontynuować naszą walkę o prawo rolników na całym świecie do używania swoich własnych nasion.

Percy Schmeiser
Tłum. Agnieszka Stasiewicz

Źródło: http://www.pracownia.org.pl

*********************************************************************************************************

STOP – GMO

Fundacja Polska Akcja Obywatelska postawiła sobie za jeden z głównych celów swojego działania informowanie i aktywizowanie obywateli w sprawach szczególnie ważnych dla zdrowia i bezpieczeństwa publicznego. Nasuwa się więc pytanie: dlaczego kwestia dopuszczenia roślin GMO do otwartej uprawy w Polsce stała się sprawą tak wielkiej wagi w naszym mniemaniu? Odpowiedź jest stosunkowo prosta- albowiem w dużej mierze jesteśmy tym, co jemy a w toczącej się w mediach i na łamach różnych czasopism debacie zwolennicy technologii GMO nie zdołali nas przekonać do swojej jednoznacznie optymistycznej wizji wykorzystania tej biotechnologii. Zwłaszcza że, za wprowadzeniem i propagowaniem GMO stoją potężne grupy korporacyjnych interesów zupełnie nie liczące się z uwarunkowaniami ekonomicznymi i społecznymi naszego kraju. Polska ma szansę stać się liderem w produkcji zdrowej żywności tak cenionej i pożądanej na europejskim i światowym rynku. Struktura polskiego rolnictwa posiada wszystkie atuty dla prowadzenia małych, rodzinnych gospodarstw ekologicznych a polscy rolnicy nie muszą podzielić losu producentów przemysłowej żywności, której uprawa niszczy jakąkolwiek bioróżnorodność. Powołując się na wypowiedź biologa Arpada Pusztaja – naukowca prowadzącego badania nad wpływem żywności GMO na zdrowie szczurów: “Nie widzę powodów aby obywatele mieli stać się królikami doświadczalnymi”, PAO także nie widzi powodów aby dopuszczać do upraw, produkcji i obrotu żywność zmodyfikowaną genetycznie , która wywołuje aż tak ogromne kontrowersje w środowisku naukowym. I nawet jeśli nie zawsze jesteśmy kompetentni do oceniania tej debaty w kategoriach czysto naukowych to jako Polska Akcja Obywatelska stoimy na stanowisku, iż nie istnieją żadne wiarygodne badania, przeprowadzone przez niezależne jednostki badawcze, które jasno dowodziłyby neutralnego bądź jednoznacznie pozytywnego wpływu upraw i żywności GMO na zdrowie człowieka oraz jego biologiczne otoczenie. Naszym zdaniem na ten moment technologia GMO powinna pozostać na etapie badań laboratoryjnych a jakiekolwiek jej uwolnienie do środowiska powinno być poprzedzone rzetelnymi a przede wszystkim długofalowymi i niezależnymi badaniami.

Tylko rzetelna debata medialna z udziałem niezależnych publicystów i naukowców może być podstawą do podejmowania decyzji politycznych czy ekonomicznych w tak istotnej dla naszego zdrowia kwestii. Jak twierdzą przeciwnicy uwalniania tej technologii do środowiska: raz rozpoczętego procesu nie będzie można ani zatrzymać ani cofnąć! I już ta sama wątpliwość każe nam na dzień dzisiejszy powiedzieć zdecydowanie: STOP GMO!

Polska Akcja Obywatelska

Odpowiedzi: 6 to “GMO”

  1. Ewa Says:

    Witam
    jestem ogromnym przeciwnikiem wprowadzenia w Polsce żywności GMO.
    Byłaby to dla nas ogromna tragedia i wielka klęska zdrowego rozsądku.
    Zawsze mówiłam, że natura jest bardzo mądra tworzy wszystko jak należy, jeżeli stworzyła truciznę to stworzyła także na nią odtrutkę.
    Cywilizacja zabiła jednak tę ogromną naszą wiedzę i niewiele z niej pozostało.
    GMO jest jak AIDS zabija powoli ale skutecznie.
    Tak więc niepozwólmy wprowadzić u nas upraw i żywności GMO bo to nie leży w naszym interesie ale w interesie wielkich korporacji (bandytów).
    Musimy się zjednoczyć i powstrzymać zapedy tych chciwych, wiecznie nienasyconych zbrodniarzy.

  2. Grzegorz Adamiec Says:

    Tylko co z tego, że nie możemy uprawiać modyfikowanych roślin gdy na co nie spojrzymy, posiada modyfikowana soję. Weźcie do ręki choćby głupi ketchup z biedronki.

  3. ewa Says:

    Jakiś czas temu widziałam w TV wypowiadającego się polskiego rolnika, że wysiewa nasiona GMO (chodziło o jakieś zboże, niestety nie pamiętam regionu kraju) od kilku lat i robi to więcej jego sąsiadów. Bardzo się temu zdziwiłam, bo przecież u nas jest zakaz używania nasion GMO. Czy się mylę? Było to jakieś 2-3 lata temu.

    • treborok Says:

      Nie nie mylisz się. To jest stosowane na szeroką skalę tylko się o tym głośno nie mówi. Zapewne musi się to naszym rolnikom opłacać. Głównym problemem u rolników jest świadomość, nie zdają sobie sprawy, że sami również są ofiarami „cichej śmierci”. Zatruty jest cały ciąg pokarmowy, bo dajmy na to kukurydzą modyfikowaną karmią zwierzęta, krowy, świnki itd. Tak więc sytuacja jest tragiczna, stoimy przed tzw. depopulacją a mówiąc wprost unicestwieniem narodu(ów).

  4. ewa Says:

    Już nie wiem czy nazywać to nieświadomością czy głupotą! Skłaniałabym się do drugiego określenia w dobie wolnej informacji, wszak komputer trafił pod strzechy. Najgorsze w tym wszystkim to to, że świadomy zwykły człowiek choć wybór ma, to jednak dość ograniczony. Dziś nie uczciwość a pieniądz w „cenie” i wielu zrobi najgorsze świństwo dla paru srerników, nomen omen! Szkoda tylko, że wszyscy obudzimy się z ręką w nocniku…


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: