Światowy kryzys zatrudnienia

W krajach G20 jest 93 miliony bezrobotnych

Czy wiesz, że całkowita liczba bezrobotnych w krajach G20 wynosi 93 miliony i rośnie z każdym dniem? Prawda jest taka, że Stany Zjednoczone nie są jedynym krajem borykającym się z systemowym kryzysem zatrudnienia. To dzieje się dosłownie na całym świecie. Co więc wywołuje ten kryzys? Czy jest jakaś nadzieja, że sytuacja się poprawi? Cóż, niestety jest szereg długoterminowych trendów, które rozwijają się od dekad i które grają główną rolę w doprowadzeniu do tej sytuacji.

Po pierwsze, wielkie korporacje, które obecnie całkowicie zdominowały globalną gospodarkę, zorientowały się, że mogą zarobić więcej pieniędzy zastępując kosztownych pracowników, żyjących w krajach przemysłowych, pracownikami żyjącymi w krajach, gdzie legalne jest płacenie niewolniczych wynagrodzeń. Więc nie jest wielką tajemnicą, dlaczego występuje tak poważny problem z bezrobociem w krajach Zachodu. Gdybyś kierował(a) wielką korporacją, dlaczego miał(a)byś chcieć zatrudniać pracowników, którzy kosztują 10 do 20 razy tyle, ile inni pracownicy? Pracownik to pracownik i w ciągu minionej dekady obserwujemy masowe przenoszenie miejsc pracy do państw, gdzie siła robocza jest tańsza. Na dodatek wielkie korporacje starają się całkowicie zlikwidować tak wiele stanowisk pracy jak to możliwe przy użyciu technologii. Jeśli korporacja może zastosować komputer lub robota do wykonania pracy taniej niż tę samą pracę wykonuje pracownik-człowiek, dlaczego korporacja ta miałaby polegać na pracy ludzkiej? No i naturalnie obserwujemy dodatkowo w ostatnich latach ogólne osłabienie gospodarek świata zachodniego. Ma to miejsce szczególnie w Stanach Zjednoczonych. Wraz z nasilaniem się tych długoterminowych trendów, światowy kryzys bezrobocia będzie się pogarszał.

W rzeczywistości Dyrektor generalny Międzynarodowej Organizacji Pracy (ILO – International Labor Organization) jest całkowicie przekonany, że bezrobocie będzie dalej rosło w państwach G20. Zobacz co powiedział w piątek CNBC:

Bezrobocie będzie prawdopodobnie dalej rosnąć w państwach 20 największych potęg gospodarczych bez natychmiastowej akcji z ich strony – powiedział w piątek Guy Ryder, dyrektor generalny ILO, porównując kryzys zatrudnienia do kryzysu finansowego lat 2008-2009 i ostrzegając, że wymaga on natychmiastowych działań.

– Cofnęliśmy się wstecz. To dość alarmujące obserwować, jak bezrobocie nie zmniejszyło się, a w rzeczywistości wzrosło – powiedział Ryder CNBC na spotkaniu ministrów finansów G20 w Moskwie.

Powiedział, że 93 miliony ludzie jest obecnie bezrobotnych w krajach G20.

A kiedy ludzie żyjący w krajach G20 tracą swoją pracę, mają tendencję do pozostawania bez niej przez bardzo długi czas. W rzeczywistości 30 procent bezrobotnych pracowników w krajach G20 pozostaje bez pracy dłużej niż rok.

Główne państwa uprzemysłowione nie są w stanie wygenerować wystarczającej ilości miejsc pracy dla swoich mieszkańców. W wielu „bogatych państwach” stopa bezrobocia wzrosła już do wartości dwucyfrowej. Zobacz następujące liczby:

  • Stopa bezrobocia w Republice Południowej Afryki wynosi ponad 25%
  • Stopa bezrobocia we Francji osiągnęła ostatnio 15-letni rekord
  • Stopa bezrobocia we Włoszech wzrosła do 12.2%, co jest najwyższą wartością od 35 lat
  • Stopa bezrobocia w całej strefie euro wzrosła do rekordowego poziomu 12.2%
  • Stopa bezrobocia w Polsce wynosi 13.2%
  • Stopa bezrobocia w Irlandii wynosi obecnie 13.6%
  • Stopa bezrobocia w Portugalii gwałtownie wzrosła do 17.7%
  • Stopa bezrobocia w Grecji wynosi obecnie 26.9% i przewiduje się, że niebawem osiągnie 30%
  • Stopa bezrobocia w Hiszpanii jest jeszcze wyższa niż w Grecji i wynosi oszałamiające 27.2%

Niestety nie wygląda na to, aby sprawy miały się poprawić w najbliższej przyszłości.

A jak wygląda sytuacja w Stanach Zjednoczonych?

Cóż, to prawda, że oficjalne liczby nie wyglądają tak źle, jak w pozostałych częściach świata, ale oficjalna stopa bezrobocia w USA utrzymuje się na poziomie 7.5% lub wyższym od 54 miesięcy z rzędu. To najdłuższy okres w historii Stanów Zjednoczonych.

Ale przynajmniej nie jest to dwucyfrowe bezrobocie – jeszcze.

Sprawy mogłyby wyglądać gorzej.

Jednakże to nie oznacza również, że powodzi nam się w tym względzie dobrze.

Media głównego nurtu próbują nas przekonać, że wszystko jest w porządku, ponieważ stopa bezrobocia „maleje”, ale jeśli bliżej przyjrzeć się liczbom, okazuje się, że nie jest to właściwa ocena sytuacji.

Jak zwrócił uwagę ostatnio The New York Times, spadek stopy bezrobocia może być prawie całkowicie zrzucony na karb spadku aktywności zawodowej pracowników (tj. procenta ludności czynnej zawodowo w stosunku do ludności powyżej 16 roku życia):

Zróbmy krok do tyłu i spójrzmy na to jeszcze raz. Mnóstwo ludzi straciło pracę podczas Wielkiej Recesji. Potem wielką niespodzianką było to, jak mało z nich szuka nowej pracy. Wskaźnik aktywności zawodowej pracowników – procent dorosłych pracujących lub szukających pracy – zatrzymał się na 63.5%, prawie 3 punkty procentowe poniżej poziomu sprzed recesji.

Stopa bezrobocia spadła prawie wyłącznie z tego powodu – spadku aktywności zawodowej pracowników. Innymi słowy nie spadła dlatego, że ludzie znaleźli pracę. Spadła, ponieważ ludzie przestali szukać pracy.

Aby uzyskać bardziej prawdziwy obraz tego, co się naprawdę dzieje z zatrudnieniem w Stanach Zjednoczonych, warto spojrzeć na wskaźnik zatrudnienia względem populacji. Jest to wskaźnik mierzący ilość osób rzeczywiście pracujących względem wszystkich osób zdolnych do pracy. Jak widać procent osób mających pracę względem zdolnych do pracy spada od 2000 roku….

Jak widać nie ma żadnego odrodzenia w zatrudnieniu.

Kiedy media głównego nurtu mówią ci, że liczby dotyczące zatrudnienia w czerwcu były „znakomite” nie jest to uczciwe. Prawda jest taka, że stopa bezrobocia w czerwcu wzrosła w 28 amerykańskich stanach, a zmalała w zaledwie 11. Gospodarka USA straciła w ciągu minionego miesiąca 240.000 pełnych etatów.

Sprawy nie poprawiają się, a problemy z bezrobociem w Stanach Zjednoczonych i Europie będą się pogarszać w najbliższych latach.

To bardzo zła wiadomość dla większości z nas, ponieważ jedyną rzeczą, jaką większość z nas ma do zaoferowania na rynku, jest własna siła robocza. Jeśli jej wartość nieustannie maleje, stawia nas to w bardzo trudnej sytuacji.

To prawie tak, jakby wszystkim nam kazano grać w starą grę w „gorące krzesła”. Za każdym razem gdy muzyka przestaje grać, usuwanych jest więcej krzeseł (miejsc pracy).

Może wszystko jest u ciebie na razie w porządku, ale co się stanie kiedy pewnego dnia muzyka nagle przestanie grać i twoje krzesło zostanie usunięte?

To jest coś o czym może warto, abyś zaczął(zaczęła) myśleć.

Michael Snyder

sobota, 20 lipca 2013

132 views

Scenariusz katastroficzny

Większość ludzi nie ma bladego pojęcia, że amerykański system finansowy jest na krawędzi całkowitej katastrofy. Jeśli stopy procentowe będą dalej gwałtownie rosnąć to gospodarka amerykańska stanie w obliczu znacznie większego kryzysu niż ten, który wybuchł w 2008 roku.

Paradygmat gospodarczy, który stworzony został przez Rezerwę Federalną, działa tylko i wyłącznie w warunkach niskich stóp procentowych. Jeśli oprocentowanie wzrośnie, wszystko się rozpadnie.

Znacznie wyższe stopy procentowe oznaczać będą paraliżujące odsetki od długu narodowego, znacznie wyższe koszty pożyczkowe dla stanów i władz lokalnych, biliony dolarów strat inwestorów na obligacjach, kolejny dewastujący krach rynku nieruchomości oraz prawdopodobieństwo krachu wielobilionowego rynku derywatów.

Wszystko opiera się na pozostających na niskim poziomie stopach procentowych. Na nieszczęście dla Fed-u, posiada on jedynie pewien stopień kontroli nad długoterminowymi stopami procentowymi i wygląda na to, że ta kontrola zaczyna mu się wymykać. Oprocentowanie 10-letnich obligacji skarbowych USA wzrosło w ostatnich tygodniach. Podobnie wzrosło oprocentowanie hipotek. Na szczęście stopy procentowe zatrzymały się na jakiś czas, ale jeśli powrócą do marszu w górę, możemy mieć bardzo, bardzo szybko do czynienia z katastroficznym scenariuszem.

W szczególności ważną liczbą do obserwacji jest oprocentowanie 10-letnich obligacji USA, ponieważ reszta systemu finansowego w znacznym stopniu zależy od tej wartości. Jak wyjaśniono w CNN:

Od maja, tuż przed ogłoszeniem przez Bernanke prawdopodobnego końca QE3, oprocentowanie 10-letnich obligacji podskoczyło prawie 1% do 2.6%, zmiatając ponad dwa lata odsetek. „Rynki” [czyt. banki] ewidentnie obawiają się, że wyższe długoterminowe stopy procentowe czają się za rogiem w przypadku zakończenia wyjątkowej polityki [Fed-u], która trzyma je w karbach.

To kluczowa kwestia, ponieważ oprocentowanie to ma znaczny wpływ na określanie przyszłej perspektywy dla giełdy, obligacji i rynku nieruchomości.

Mimo, że oprocentowanie 10-letnich obligacji znacząco wzrosło, wciąż jest bardzo niskie. Cały czas jest mnóstwo miejsca, aby dalej rosnąć. W rzeczywistości, jak pokazuje poniższy wykres, oprocentowanie 10-letnich obligacji USA wynosiło ponad 6% w 2000 roku:

Oprocentowanie tych obligacji powinno znacznie wzrosnąć. Zwyczajnie nieracjonalne jest pożyczanie rządowi amerykańskiemu pieniędzy na mniej niż 3%, kiedy prawdziwa stopa inflacji wynosi ok. 8%. Rezerwa Federalna gwałtownie rozwadnia walutę poprzez obszerny druk pieniądza, a rząd federalny gromadzi stos długu jakby miało nie być jutra…

Każdy kto pożycza rządowi USA pieniądze na obecny procent jest kompletnym głupcem. Otrzyma zwrot pieniędzy, które będą miały znacznie mniejszą siłę nabywczą niż oryginalnie zainwestowane.

Dlaczego ktokolwiek miałby to robić?

Natomiast jeśli stopy procentowe zaczną rosnąć, rząd amerykański może stanąć w obliczu konieczności płacenia bardzo bolesnych odsetek. Na przykład, jeśli średnia stopa odsetek od długu rządu USA powróci do poziomu 6% (a w przeszłości była znacznie wyższa), rząd federalny będzie płacił biliony dolarów rocznie samych tylko odsetek od długu narodowego.

Rządy stanowe i władze lokalne w całym kraju mogą wówczas bardzo szybko stanąć twarzą w twarz z katastroficznym scenariuszem.

Detroit formalnie złożyło już wniosek o ogłoszenie największego bankructwa municypalnego w historii Stanów Zjednoczonych, a jest wiele stanów i rządów lokalnych od wybrzeża do wybrzeża, które również szybko podążają w kierunku finansowej katastrofy, mimo że koszty pożyczkowe są obecnie wyjątkowo niskie.

Jeśli stopy procentowe zaczną dramatycznie rosnąć, spowoduje to wielką falę finansowych katastrof budżetów miast, a inwestorzy obligacji municypalnych stracą olbrzymie sumy pieniędzy…

Inwestorzy w obligacje municypalne są skazani na doświadczenie życiowego szoku – stwierdził doradca finansowy Ric Edelman. – Przez ostatnie 30 lat nie było ryzyka związanego ze stopami procentowymi.

A ryzyko to może być ekstremalne. 1-procentowy wzrost stopy odsetek może obciąć 10% wartości obligacji municypalnych o dłuższym okresie zapadalności.

Wielu kupujących nie jest gotowych na taką zmianę i kiedy to się zacznie, będzie już dla nich za późno na reakcję – stwierdził.

W rzeczywistości inwestorów w obligacje wszelkiego typu mogą czekać monstrualne straty, jeśli oprocentowanie gwałtownie wzrośnie.

Ocenia się, że jeśli stopa procentowa obligacji USA wzrośnie o 3%, spowoduje to straty inwestorów w wysokości biliona dolarów.

Już teraz obserwujemy wyścig do wyjścia z rynku obligacji. 80 miliardów dolarów zostało wycofanych z funduszy obligacji w samym tylko miesiącu czerwcu. Jeśli chcesz wizualnego przedstawienia odpływu pieniędzy z rynku obligacji, zobacz wykres w tym artykule.

Obserwujemy wydarzenia na rynkach finansowych, których nie widzieliśmy od bardzo, bardzo dawna.

Śmieciowe obligacje otrzymają cios szczególnie silny. Około dekady temu średnie oprocentowanie obligacji śmieciowych wynosiło mniej więcej dwukrotność obecnego. Kiedy nastąpi krach obligacji śmieciowych, dojdzie do masowej rzezi na Wall Street.

Ale znacznie większą ważność ma dla większości Amerykanów to, co dzieje się z oprocentowaniem ich hipotek. Kiedy oprocentowanie to rośnie, trudniejsze staje się sprzedanie domu i znacznie kosztowniejsze jest jego kupno.

Według CNBC rośnie zaniepokojenie, że obserwowane rosnące oprocentowanie hipotek, może wpędzić rynek nieruchomości w absolutny tumult.

Odrodzenie na rynku nieruchomości weszło w stan pauzy z powodu rosnącego oprocentowania hipotek. Jeszcze tego obecnie nie widać w liczbach i nie będzie widać przez najbliższych kilka miesięcy, ale to nadchodzi – stwierdził jeden z analityków. Rynek doświadczał już wcześniej rosnących stóp procentowych, ale nigdy w tak szybkim tempie. Nie ma precedensu dla 45% wzrostu w ciągu 6 tygodni. Wzrost ten powoduje poczucie pilności, pęd do kupna teraz, zanim stopy wzrosną bardziej, ale to jest efekt krótkoterminowy. Sprzedaż domów i ich ceny spadną, jeśli stopy procentowe nie wrócą do niskich poziomów, a przewiduje się, że nie wrócą.

Obserwujemy spadek ilości wniosków o kredyt hipoteczny przez 4 tygodnie z rzędu i aktualnie w ciągu ostatniego miesiąca ilość wniosków spadła o 28%.

To absolutnie oszałamiający spadek, który pokazuje potęgę stóp procentowych.

Ujmijmy to w terminach świata realnego. Rok temu 30-letnia stopa oprocentowania wynosiła 3.66%. Miesięczna rata kredytu hipotecznego o wartości 300.000 USD wynosiła 1374,07 USD.

Jeśli 30-letnie oprocentowanie wzrośnie do 8%, miesięczna rata za ten sam kredyt wyniesie 2201,29 USD.

Czy 8% brzmi szalenie?

Nie powinno. 8% było postrzegane jako poziom normalny w roku 2000….

To jest właśnie to o czym mówimy, kiedy mówimy o „bańce”, którą stworzyła Rezerwa Federalna. Rynek nieruchomości jest obecnie całkowicie zależny od sztucznie utrzymywanych niskich stóp procentowych. Jeśli oprocentowanie wróci do „normalnego” poziomu, rezultaty będą absolutnie dewastujące.

Ale oczywiście największym problemem spowodowanym przez gwałtownie rosnące stopy procentowe jest potencjalny kryzys na rynku derywatów.

Szereg największych banków amerykańskich posiada narażenie na derywaty o wartości bilionów dolarów.

JPMorgan Chase

Całkowite aktywa: $1,812,837,000,000 (nieco ponad 1.8 biliona dolarów)
Całkowite narażenie na derywaty: $69,238,349,000,000 (ponad 69 bilionów dollarów)

Citibank

Całkowite aktywa: $1,347,841,000,000 (nieco ponad 1.3 biliona dolarów)
Całkowite narażenie na derywaty: $52,150,970,000,000 (ponad 52 biliony dolarów)

Bank Of America

Całkowite aktywa: $1,445,093,000,000 (nieco ponad 1.4 biliona dolarów)
Całkowite narażenie na derywaty: $44,405,372,000,000 (ponad 44 biliony dolarów)

Goldman Sachs

Całkowite aktywa: $114,693,000,000 (nieco ponad 114 miliardów dolarów – tak, przeczytałeś(-aś) poprawnie)
Całkowite narażenie na derywaty: $41,580,395,000,000 (ponad 41 bilionów dolarów)

Oznacza to, że całkowite narażenie na derywaty jakie ma Goldman Sachs przekracza 362 razy jego aktywa.

Istnieje około 441 bilionów dolarów derywatów opartych na stopach procentowych.

Jeśli gwałtownie rosnące stopy procentowe nagle spowodują, że biliony dolarów tych derywatów zaczną przynosić straty, możemy być świadkami upadku kilku „zbyt dużych by upaść” banków w tym samym czasie.

Co wtedy się stanie?

Czy rząd federalny i Rezerwa Federalna wyskoczą skądś z bilionami dolarów, aby je uratować?

Rezerwa Federalna stworzyła gigantyczny bałagan i gdy obecna bańka niskich stóp procentowych pęknie, system finansowy gwałtownie zderzy się z bardzo twardą ścianą.

Jak napisał ostatnio Graham Summers – powierzenie Rezerwie Federalnej kontroli na systemem finansowym jest jak posadzenie szaleńca za kierownicą przyspieszającego pojazdu…

Wyobraź sobie, że jesteś w samochodzie, którego kierowca pędzi 135 km/h drogą z ograniczeniem prędkości do 55 km/h. Kierowca ewidentnie utracił kontrolę. Niebezpieczeństwa jazdy z taką prędkością są niezliczone (zderzenie, rozjechanie kogoś itp.), natomiast korzyści minimalne (możesz dotrzeć na miejsce odrobinę szybciej, zakładając, że się nie rozbijesz).

Teraz wyobraź sobie, że kierowca odwrócił się w twoją stronę i powiedział: „Myślę o tym, aby zwolnić”. Brzmi jak świetny pomysł, czyż nie? Ale wtedy, zaledwie dwie minuty później, kierowca mówi „musimy jechać dalej z prędkością 135 km/h przez dłuższy czas”.

W tym momencie każdy człowiek o zdrowych zmysłach krzyknąłby: „ZATRZYMAJ SIĘ!”. Kierowca jest ewidentnie szalony i nie powinien być dopuszczany w pobliże kierownicy. Co więcej, kompletnie stracił wiarygodność i nie można mu ufać.

Oto nasz prezes Fed-u.

Niestety większość Amerykanów nic z tego nie rozumie.

Większość Amerykanów nie ma bladego pojęcia o olbrzymim problemie z jakim się zetkniemy, kiedy stopy procentowe powrócą do normalnych poziomów.

Wszystkiego tego można byłoby uniknąć, ale zamiast tego Amerykanie pozwalają centralnym planistom z Rezerwy Federalnej biegać samopas w swoim obłędzie.

Kiedy bańka w końcu pęknie, oficjalne bezrobocie wystrzeli w górę do dwucyfrowego poziomu, miliony rodzin straci domy a Ameryka znajdzie się pośrodku najgorszego kryzysu gospodarczego w swej historii.

Michael Snyder

ze strony: Bankowa okupacja

tłumaczone z: theeconomiccollapseblog

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: