Substancja duszy: gdzie podróżuje nasza świadomość?

Problem istnienia duszy wywołuje ogromne zainteresowanie na całym świecie. Oficjalnie nauka woli nie omawiać tego tematu, choć wiadomo, że wiele laboratoriów na świecie eksperymentuje z nią od dawna. Celem jest zrozumienie co to za substancja, czy rzeczywiście jest w stanie widzieć, słyszeć i myśleć.

Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego wieku zainteresowanie wywołała wiadomość Doktora Nauk Przyrodniczych Ewgenija Kugisa, która dotyczyła unikalnych badań Instytutu Fizyki Półprzewodników Litewskiej Akademii Nauk. Bardzo dokładne pomiary prowadzone przez prawie 12 lat wykazały, że osoba w chwili śmierci w niewytłumaczalny sposób traci od 3 do 7 gramów wagi. Wszelkie próby udowodnienia, że waga jest naturalnie tracona, nie doprowadziły do sukcesu. Wielu badaczy uważa, że jest to ciężar duszy opuszczającej ciało.

W późnych latach 80-tych XX wieku na WNIIRPA. im. A. Popowa przeprowadzono eksperymenty dotyczące rozpoznawania substancji psychoaktywnych w specjalnie stworzonym laboratorium, pod kierunkiem profesorzy Witalija Chromowa. Naukowcy odkryli, że substancja, którą nazywamy duszą, jest sumą promieniowania falowego wszystkich żywych komórek ciała.

Duszę udało się nawet uchwycić i wyświetlić na ekranie monitora. Według korespondenta, który w tamtych latach miał okazję rozmawiać z profesorem Chromowem i być obecny przy jednym z eksperymentów twierdził, że dusza na ekranie miała bardzo oryginalną formę, trochę przypominała ludzki embrion.

O doświadczeniach Chromowa pisano fantastyczne rzeczy. Jakby w jego laboratorium przeprowadzono transplantacje dusz: dusza zmarłego była przenoszona do ciała innej osoby, która była na skraju życia i śmierci, ale która wciąż mogła być ocalona.

I jakoby kilka „operacji” zostało uwieńczonych powodzeniem, w wyniku czego zmarli – bardzo dobrze znani i wpływowi – mieli w ten szczególny sposób przedłużone życie, i jakiś czas żyli w ciałach innych ludzi. Nazwiska „operowanych”, oczywiście, trzymane były w ścisłej tajemnicy.

Dusza przechodzi z ciała do ciała

Sama możliwość sztucznego przemieszczenia duszy z jednego ciała do drugiego była znana od dawna – pisali o tym średniowieczni mistycy.

Zazwyczaj taka zamiana dusz dzieje się spontanicznie, bez udziału człowieka, wskutek jakichś nieznanych nam przyczyn. W człowieka wchodzi cudza, „zabłąkana” dusza. Często sąsiaduje w ciele z jego z pierwotną, czasem całkowicie zagłuszając tę ostatnią i w całości opanowując ciało człowieka. Częściej jednak „świeża” dusza nie przejawia aktywności i daje o sobie znać tylko w pewnych niezwykłych okolicznościach lub podczas hipnozy.

Zdarzają się przypadki kiedy własna dusza porzuca ciało i wchodzi w innego człowieka – ze swoją pamięcią i zgromadzonym doświadczeniem. Zdarza się to zazwyczaj podczas śmierci klinicznej. Z zewnątrz wygląda to tak: pacjent, który „powrócił z innego świata”, odzyskuje rozum, ale nie rozpoznaje swoich krewnych lub znajomych i nie pamięta niczego ze swojego życia przed śmiercią kliniczną. Pamięta natomiast życie kogoś innego. Gdyby nie ta „anomalia”, można by go nazwać całkowicie normalnym i zdrowym psychicznie człowiekiem …

W latach siedemdziesiątych cała zachodnia prasa pisała o 12-letniej Elenie Markard, mieszkance Berlina Zachodniego. Budząc się po ciężkich obrażeniach, nie rozpoznała żadnego z jej krewnych i nie rozumiała mówiących do niej w jej ojczystym języku niemieckim. Dziewczynka zaczęła mówić w języku włoskim, którego nigdy nie znała. Stwierdziła, że nazywa się Rosetta Rostiliani, i całe życie mieszkała we Włoszech, i że zmarła tam w wieku 30 lat.

Przypadkiem tym zainteresowali się naukowcy. Elena-Rosetta została zabrana do Włoch. Tam rozpoznała swój dom i córkę, którą nazwała przezwiskiem z dzieciństwa.

Podobny przypadek miał miejsce w Pradze w latach dwudziestych ubiegłego wieku podczas osławionej epidemii hiszpanki. W zatłoczonej kostnicy jedno z „ciał” niespodziewanie powróciło do życia. Po spędzeniu czasu w szpitalu, człowiek ten wymeldował się, ale nie udał do swojego domu, ale gdzieś na wieś, gdzie nikt go nie znał. Tam wszedł do jednego z domów i oznajmił, że tu mieszka. Nazwał się imieniem i nazwiskiem właściciela i przypomniał sobie wiele szczegółów ze swojego życia w tym domu. Śledztwo policyjne wykazało, że prawdziwy właściciel zmarł, a jego ciało leżało w kostnicy w tym samym czasie co ciało „oszusta”. Ten ostatni wiedział wszystko o zmarłym gospodarzu, chociaż nigdy go nie spotkał.

Historia zakończyła się tym, że mieszkańcy wioski w końcu uznali „oszusta” za cudownie wskrzeszonego domownika. Nie tylko jego dobra znajomość spraw rodzinnych przekonała ich o tym, ale także nawyki, maniery i osobliwości mowy, których nie można skopiować.

Dusza rosyjskiego artysty weszła w amerykańskiego żołnierza

Zauważono, że takie przypadki najczęściej występują podczas masowej śmierci ludzi. Przypadek Davida Pelendine’a, który przyciągnął uwagę całego świata naukowego w Stanach Zjednoczonych, miał miejsce w środku II Wojny Światowej.

David, syn białego i Indianki, urodził się i dorastał w amerykańskim rezerwacie. Uczył się nie zbyt dobrze, niczym się nie wyróżniał i dwukrotnie siedział w tamtejszym poprawczaku. W 1944 roku David poszedł na wojnę i trafił do Europy. Tam został ranny i dostał się do niewoli, Niemcy go torturowali, a potem umierającego umieścili w obozie koncentracyjnym.

Po zdobyciu obozu koncentracyjnego przez Anglików znaleziono ciało Davida. Zidentyfikowano go po odciskach palców i przygotowano do wywozu do ojczyzny, gdy nagle okazało się, że w młodym żołnierzu tli się jeszcze życie.

Leczono go potem w szpitalach w Austrii i Francji, a następnie przeniesiony do Stanów Zjednoczonych. David odzyskał przytomność dopiero po dwóch i pół roku. Kiedy się obudził, zaszokował wszystkich, mówiąc: „Nazywam się Wassily Kandinsky. Jestem artystą.” Najpierw doszli do wniosku, że majaczy, ale młodzieniec zachowywał się całkowicie rozumnie. Po angielsku mówił z silnym akcentem, którego wcześniej nie miał. I, co jeszcze dziwniejsze, dobrze znał rosyjski, którego nigdy się nie uczył. Mówił po rosyjsku bez żadnego akcentu i całkowicie poprawnie.

Później, kiedy zaczęto pojmować tę historię, okazało się, że słynny rosyjski artysta Wassily Kandinsky zmarł we Francji w 1944 roku w wieku 78 lat właśnie w te grudniowe dni, kiedy David Pelendine leżał bez oznak życia w niemieckim obozie koncentracyjnym.

Amerykanin po swoim „zmartwychwstaniu” żył tak, jakby uczył się wszystkiego od nowa. Intensywnie korespondował z krewnymi i przyjaciółmi, prosząc ich o udzielenie mu informacji o jego przedwojennym życiu. Wtedy pojawiły się u niego ciągoty do rysowania. Nigdzie się tego nie uczył. „Wasilij” zaczął malować obrazy olejne, i na początku podpisywał je nazwiskiem „Kandinsky”. Historycy sztuki, którym pokazał swoje obrazy, jednogłośnie oświadczyli, że to oryginalny Kandinsky i podpis należy do niego.

Oprócz malarstwa, David interesował się grą na fortepianie. Warto tutaj przypomnieć, że prawdziwy Kandinsky otrzymał wykształcenie muzyczne i świetnie grał na tym instrumencie. Następnie Pelendine nadzorował pracownię artystyczną i jednocześnie (tylko sześć klas podstawówki!) wykładał na Uniwersytecie w Denver.

Już jako profesor Pelendine zgodził się poddać hipnozie. Zachowano unikalne nagranie na taśmie, na której Pelendine odpowiada na pytania hipnotyzera głosem Kandinsky’ego z wyraźnym rosyjskim akcentem.

Kontakty z duszą słynnego artysty potwierdził, że rzeczywiście jego dusza wprowadziła się w ciało młodego amerykańskiego żołnierza w chwili jego śmierci. Dusza Kandinsky przyczyniła się do późniejszego „zmartwychwstania” Dawida.

Duchy mają swoją własną hierarchię

Powstaje automatycznie pytanie: dlaczego własna dusza Pelendina nie powróciła do ciała aby je ożywić?

Odpowiedzi na to i wiele innych pytań związanych z duchową istotą ludzi, prawdopodobnie jeszcze nie prędko poznamy. Okultyści mają swoje przemyślenia na ten temat. Na przykład, o dziwnym zmartwychwstaniu Pelendina, mówią: dusze mają swoją własną hierarchię. Wśród nich są silne i słabe. Najwyraźniej dusza Kandinskiego jest jedną z silniejszych, dlatego udało jej się zająć miejsce duszy Pelendine’a.

Silne dusze, w przeciwieństwie do słabych, potrafią powtórnie, a nawet wielokrotnie wejść w ludzkie ciała. Z reguły wchodzą one w ciała dzieci jeszcze w łonie matki. Ale jest tych silnych dusz stosunkowo mało, dlatego i przypadki reinkarnacji są tak bardzo rzadkie. Jeszcze rzadziej mają miejsce zasiedlenia w ciałach ludzi dorosłych, tak jak to było u Eleny Markard, nieznanego mieszkańca Pragi i Davida Pelendine’a.

źródło

źródło2

DO POBRANIA:

DOCX

PDF

***

Komentarzy 9 to “Substancja duszy: gdzie podróżuje nasza świadomość?”

  1. 3freehumanity3 Says:

    czy to oznacza ze dusze ogolnie gdzies znikaja a tylko niektore rodza sie powtornie..?

  2. Stefan G. Says:

    Mnie interesuje cos innego bo inkarnacja i rei karnacja juz dawno została udowodniona. Mam 6 pytan : 1. Czy transseksualizm jest wynikiem inkarnacji duszy kobiety w ciało meskie? A jesli chłopiec od bardzo juz wczesnych lat zycia mowi w rodzaju zenskim i przebiera sie w spodnice matki czy siostry i czuje sie kobietą lub dziewczynką to czy to moze oznacza że dusza kobiety weszła w cialo chłpca? I oczywiscie odwrotnie. 2. Drugie pytanie: Czy ktos tym kieruje? Czy ktos to kontroluje? Bóg (jesli jest), albo archoni, anioły lub inne istoty czy byty? 3. Jaki jest sens tegj inkarnacji? Czy tylko chec przedluzenia zycia? 4. A co z samobojcami? Jesli oni nie. chca zyc po po co im inkarnowac sie w inne ciała? I czy w ogole oni sie inkarnują? 5. Czy inkarnacje mają swoj koniec czy jest to cykl niekonczący sie? 6. Czy system inkarnacyjny jest systemem kar i nagród czy nie ma to znaczenia? Pytan mam jeszcze wiele ale te 6 uwazam za najwazniejsze.

    • treborok Says:

      Pytaniem na pytanie: 1. Dodać tu trzeba kolejny nie mniej ważny aspekt – wcielenia obcych. 2. Oglądać i czytać ze zrozumieniem – https://treborok.wordpress.com/2014/03/16/zew-otchlani-pl/
      3. Być może doświadczanie Boga przez nas, lub inaczej My jako kreacja Boga przez doświadczanie. 4. Każdy ma tu do przepracowania swoje, samobójcy też muszą wrócić i odpracować. 5. Cykle kończą się (w uproszczeniu) do czasu pełnej integracji z Bogiem. 6. Chodzi raczej o doświadczanie ale jeśli brak w tym równowagi, dusza może się cofnąć w rozwoju (np.do psa, małpy, zostać przejęta). Jest jeszcze inny aspekt – obcy. Pytanie brzmi do jakiego stopnia ingerują w cykl dusz? Przecież obcy też się mogą wcielać w ciała ludzi. Temat jest dość obszerny i w paru słowach nie do ogarnięcia, a ja nie mam czasu na rozwijanie tematu.

    • Andrzej Says:

      Pozdrawiam
      Panie Stefan G. na wszystkie pana odpowiedzi znajdzie pan w nagraniach dr. Andrzeja Kaczorowskiego . https://www.youtube.com/watch?v=kvnAxuIpL3k….
      Na pozostałe polecam ..https://www.youtube.com/watch?v=Beom5bZO7lQ&list=PLi5oMRLsRSi5NS8uYAZKeSR7JmGvlvs5d
      do jest tylko do wglądu nie musi Pan akceptować zgadzać ale się zapoznać .Jeśli uzna pan że to panu nie odpowiada proszę wyłączyć

    • Andrzej Says:

      Jeszcze raz ja -polecam odsłuchać dla ciekawości ten wywiad https://www.youtube.com/watch?time_continue=14&v=RgwmByv1Be4

    • :) Says:

      Ja nie mam żadnych ciągotek trans ale po bardzo silnych ”ziołach” stosowanych u szamana gadałem pięknym damskim głosem, przy świadkach wszyscy obecni dostali takiego szoku że mowę im odjęło. Jedynie szaman nie był zdziwiony. Z tego co dowiedziałem się w tym temacie, (zmusiły mnie okoliczności do zbadania tego zagadnienia) to wracamy naprzemiennie i jeśli mamy przerobiony etap bycia kobietą to jeśli chcemy się sprawdzić i doświadczyć coś nowego to wracamy jako mężczyzna. Widocznie słabe dusze nie dają rady sprostać temu wyzwaniu i popadają w zboczenia albo stają się dewiantami. Zboczeńców jest od groma, ale nie wszystkie mogą wynikać z przyczyn reinkarnacyjnych, mnie się wydaje że w większości wynikają z środowiska. Moje wewnętrzne babsko zachowuje się subtelnie jak pańcia z arystokracji, a jeśli interweniuje to robi to bardzo dyskretnie, przyłapałem ją tylko kilka razy. Pokazuje się tylko przy wzbudzonych realnie pozytywnych emocjach, (fałszowanie nic nie skutkuje) a podczas stresu i depresji ukrywa się głęboko. Gorzej ze tak naprawdę to nie wiem kim jestem; sobą (ego powierzchnią) czy nią…

  3. Andrzej Says:

    Pozdrawiam
    A coż tak się panu nie spodobało że materiały pokazywały odpowiedzi na niektóre pytania .???

    • Andrzej Says:

      Pozdrawiam serdecznie
      Myślę że to dobre miejsce na taki mój wpis . Tak zwana śmieć , w tabloidach ,w prasie tytuły dramat w rodzinie , tragedia spotkała itp.
      Dziwi mnie to zwłaszcza że obserwuje życie , hasło jest tylko jedno życie , żyje się raz ,ciekawe , jak widzę to istnienie i ludzi „głęboko” wierzących gdzie żyje się raz , nie ma poszanowania dla tego jednego istnienia !!! a poza tym zawsze pytam „przecież poszedł do nieba ” i tu pada odpowiedź a kto to wie co tam jest ??? odpowiedział bardzo „wierzący” katolik . więc pytam to jest to niebo czy nie ma ???
      Tak zwana śmierć to nowe narodziny w innej rzeczywistości , na pewno jest koniec istnienia ciała materialnego w w takiej postaci spełniło już swoje zadanie na to istnienie i zostanie oddane Ziemi bo każda cząsteczka naszego ciała od niej pochodzi .( a nawet mówienie że ktoś poszedł do nieba wraz z ciałem jest wynikiem nie zrozumienia istnienia we wszechświecie . Tak jak kosmonauta musi mieć skafander żeby być na orbicie około ziemskiej ,tak przechodząc dusza nie może zabrać tego kombinezonu zwanego ciałem w inne stany istnienia .
      Żeby nie było śmierć jest opowieść o talentach jest dokładnie alegorią co się dzieje z duszą która się nie „rozwija ”
      ano właśnie przychodzi bogini która rozda nasze cząsteczki duszy ( co nam jeszcze zostało )i odda tym co potrafią „wzrastać” , ale to już inny temat .
      Utrzymywanie leku przed tak zwaną śmiercią to domena religii , no cóż my wam pomożemy , przeprowadzimy , sprawimy, tylko przez nas , a to ślepa uliczka , tylko odpowiednia świadomość , przydatność , to odwieczne prawa wszechświata


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s