Tajemnice Słowiańskiej Cywilizacji

01

„Miejsce w świecie bożym, gdzie Bóg przysłał was, okrążcie ciasnymi rzędami, brońcie go dniem i nocą. Nie miejsce, wolą (brońcie) – z mocą jego troszczcie się. Gdzie wy będziecie, będą dzieci, pola, przepiękne życie. Rasijunia czaruje oczy, nigdzie od niej nie odejdziesz. Nie jesteśmy jeszcze, ale będziemy my jej, w tym świecie bożym.”

Równo 100 lat temu, podczas wykopalisk w starożytnym mieście Fajstos, znaleziono dysk. Wspaniały wzór nieznanego dotychczas pisma. Stał się on symbolem wszystkiego co tajemnicze i zagadkowe w dziedzinie starożytnej historii, archeologii i lingwistyki.

Tajemnice Słowiańskiej Cywilizacji PL (youtube)

Tajemnica słowiańskiej cywilizacji

Giennadij Stanisławowicz Griniewicz, po ukończeniu z wyróżnieniem Uniwersytetu w Moskwie, ogromną część swojego życia poświęcił ulubionej pasjii – geologii. Z racji wykonywanego zawodu, podróżował po kraju, zajmując się  eksploracją podpowierzchniowych gruntów, pracował w najbardziej ekstremalnych warunkach, od Kaukazu po Daleki Wschód. Niespodziewanie dla kolegów z pracy i znajomych, w szczycie swojej kariery, przerwie działalność geologiczną, opuszcza Moskiewskie mieszkanie, przenosi się do Twerskiej guberni spędzając tu większą część swojego czasu.

Dopiero później, kiedy wyjdzie jego pierwsza książka, stanie się jasne, dlaczego Griniewicz poświęcił około 20 lat życia badaniom w dziedzinie historii i lingwistyki. Sprawcą tego niespodziewanego obrotu losu stanie się tajemniczy dysk z Fajstos. Griniewicz wykonał fundamientalną pracę, w zasadzie pod każdym względem – odkrył najstarsze pismo Słowian. Ale o tym później. Na samym początku zagłębił się on w najbardziej skryte, sprzeczne, mało znane dokumenty historyczne.

Pismo

W. N. Tatiszczew (1686-1750)

‚Prawdą jest, że Słowianie, na długo przed Chrystusem, i słowiano-rusią, właściwie do Włodzimierza, posiadali swoje pimo, w czym nam zaświadczają liczni starożytni pisarze.”

Katarzyna II (1729-1796)

„Niemniej jednak, po słowach Nestorowych i innych, należy sadzić, że Słowianie do Nestora pismo swoje posiadali, ale zostało ono utracone, lub jeszcze nie odnalezione, i dlatego do nas nie dotarło. ”

M.W. Łomonosow (1711-1765)

„Czyż nie można bądzie odmówić chwały narodowi rosyjskiemu, jeśli jego pochodzenie i nazwę umieszczono tak późnoprzecząc dawnemu, w czym inne narody sobie cześć i chwałę upartują?”

Michajło Wasiljewicz Łomonosow, genialny rosyjski uczony. Z jego odkryć w dziedzinie chemii, fizyki, geologii, geografii świat korzysta i po dziś dzień. Wybitny badacz historii ojczystej, Łomonosow poddał analizie i ciężkiej krytyce prace Schlözera, Bayera i Millera. I, jak profesjonalny naukowiec, odpowiedział na nadzwyczaj ważne zagadnienia dotyczące historii pochodzenia Słowian.

Fragment z filmu „Michajło Łomonosow”:

„- Czy sugeruje się pan moją rozprawą o pochodzeniu Rosów? – tak, właśnie na nią. Pochodzenie państwa Rosyjskiego od Szwedów, t.je. uściślając od normanów… Co nie tylko nie posiada podstaw naukowych, ale jest też dla Rosjan głęboko obraźliwie.. Przejrzyjcie sobie kroniki Nowogrodzkie, dzieła greckich i rzymskich pisarzy, gdzie się wspomina o naszych Słowiańskich przodkach, zarządzanych przez naszych kniazi… Na długo przed przybyciem Ruryka na Ruś… ”

Tezy Millera omawiano w Akademii cały rok. Została ona zakazana decyzją konferencji. Oburzony twórczością Millera, Łomonosow zmuszony był podjąć się napisania starożytnej rosyjskiej historii, w oparciu o pierwotne źródła i unikatowe
dokumenty świata antycznego. Im głębiej Griniewicz zanurzał się w historyczne dokumenty, tym większe było jego zdziwienie nieobecności systemowego podejścia do analizy najważniejszych historycznych świadectw.

Griniewicz: „Przecież istnieją historyczne źródła z 9-10 wieku, które świadczą o tym, że Słowianie posiadali swoje pismo. Tutaj w szczególności podejmę słynną „Opowieść o piśmie” Czernoriżca Hrabra bułgarskiego zakonnika żyjącego na przełomie 9 lub 10 wieku. Pisał w tym czasie, że Słowianie ksiąg nie mieli, „ale czertami i riezami czytają i gadają”.

Ostatnimy czasy pojawiło się niemało poważnych publikacji i badań naukowych historyków i językoznawców, wskazujących na znacznie starsze powstanie wspólnot i pisma u Słowian, rozleglejsze miejsca przesiedleń Słowno-Ariów – starożytnych russów i ich wpływ na powstanie starożytnych kultur u innych narodów. Potwierdzających, i „Arktyczną teorię” Tilaka, i badania Łomonosowa, Tatiszczewa, Kłassiena, oraz innych licznych uczonych. Specjalne miejsce zajmują prace wybitnego naukowca – akademika Rybakowa.

Borys Aleksandrowicz Rybakow: „To co jest uważane za pierwotne miejsce zasiedlenia Słowian warunkowo nosi nazwę, praojczyzna Słowian…”

Griniewicz: „Na Ukrainie, we Wschodniej Ukrainie, istnieje tak zwana Czerniachowska archeologiczna kultura. Boris Aleksandrowicz Rybakow twierdził, że to kultura Słowiańska. Ale wszyscy pozostali naukowcy – specjaliści, ci którzy interesowali się tym uważali, że to kultura germańska. Na tej podstawie, że na wyrobach kultury Czerniachowskiej istnieją napisy. Uczeni ci oponowali Borysowi Aleksandrowiczowi w ten sposób: „Słowianie nie mieli pisma, dlatego nie może to być kultura słowiańska”.

W 2-5 wieku naszej ery, na odwiecznych słowiańskich ziemiach, od Średniego Dniepru po Dunaj,
umocniło się państwo antów, izrewli(?) żyjących we wspólnocie narodowej i opierających się inwazji gotów.

Griniewicz: Naliczyłem ponad 100 znaków. A jeżeli w piśmie jest więcej niż 100 – różnych kształtów znaków, znaczy to, że nie może być alfabetycznym pismem. O ile we współczesnym rosyjskim piśmie są np. tylko 32 litery, w głagolicy było ich 43. A tu mamy 100 różnych graficznych znaków. To znaczy, że mamy do czynienia nie z pismem alfabetycznym, a zgłoskowym. I jest dla mnie całkowicie jasne, że Borys Aleksandrowicz Rybakow miał rację.

Praca Griniewicza – to ogromnych rozmiarów trud, żmudnie zebranych i przestudiowanych dokumentów. Napis na Nowoczerkaskiej bakłażce: „Żeby jedzenie nie poruszało się jak woda, wziąwszy całość dwóch stron, pij to.” Przy zestawieniu znaków, typu czert i riezów, z cyrylicą i głagolicą, bułgarską albo chorwacką, odkryto 23 znaki, zgodnych w formie. A więc, Cyryl czerpał znaki do swojego alfabetu ze starszego słowiańskiego pisma.

Rozkwit wielkiej kultury Trypolskiej datowany jest na 3-4 tysiąclecie pne. i obejmuje terytorium od Dniepru do Dunaju. Ziemia, obsiane niwa, zostały upodobnione do kobiety. Stąd – pokłon Matce Wszelkiego Istnienia – bogórodzicy Ładzie (Łada). Trypolcy byli doświadczonymi rolnikami. Tylko samej pszenicy wychowywali 4 odmiany! Nie mówiąc już o innych zbożach. W złożonych deseniach, ozdabiających ceramikę Trypolców widać odbicie świata, jego jedność. Za zewnętrzną wytwornością linii ornamentu skrywa się wszechobecna znajomość praw „niebieskiej mechaniki”, powstawanie gwiazd i ruch galaktyk, zrozumienie życia wszechświata i miejsce prarodziny w kosmicznym cyklu obrotowym planet.

A.R. Korwin-Piatrowski, kandydat nauk historycznych Ukraińskiej Akademii Nauk: „Na Ukrainie mamy całkowicie unikalny fenomen w skali całej Europy, a nawet całego świata. To Trypolska osada-gigant. Na przykład osada Talenki, która zajmuje 4,5 kilometra kwadratowego. Dzięki geomagnetycznym badaniom, określiliśmy, że w tej osadzie było 2700 mieszkań. Wykopano do tej pory na dzień dzisiejszy tylko 31. Z poprzednich danych wynika, że w takiej osadzie mogło mieszkać idąc za ewidencją różnych ocen demograficznych, od 8 do 12 tysięcy ludzi.

Liczba mieszkańców Trypolskiego grodziska przekraczała Kijów, czasów Jarosława Mądrego. Ponad 4000 lat temu Trypolcy wznosili 2-piętrowe domy, z potężnymi drewnianymi ścianami i pokryciami dachów!

S.W. Żarnikowa, kandydat nauk historycznych: „To nie były gliniane domy. W Trypolu były domy z bali, 2 a nawet 3 kondygnacyjne. Co dla współczesnej Ukrainy, na przykład, nie jest charakterystyczne. To charakterem przypomina Zakarpacie i Podkarpacie. Nawiasem mówiąc nazwy rzek w tej rusińskiej Ukrainie to Podkarpacie, Zakarpacie, absolutnie identyczne, na przykład nazwy znajdujemy na terytorium Wielkiego Ustiuga, Tarnowskiego lub Totemskiego rejonu Rosji. Idące ciągiem, spotykamy jednakowe nazwy. I właśnie, konkretnie, w tych lokalnych regionach. ”

A.R. Korwin-Piatrowski: „Najbardziej charakterystycznym rozplanowaniem budowania dla Trypolskiej kultury było po kręgu. Gdzie mieszkania rozłożone są wzdłuż kręgu, przy czym przekrojami poprzecznymi bez drzwi wychodzą na zewnątrz, a drzwiami do środka osiedla.”

Dokładnie taką samą zasadą założono i w architekturze Arkaim, unikatowego miasta-obserwatorium, odkrytego naPołudniowym Uralu. Stonehenge – „rodzimy brat” Arkaim pod względem struktury budowy, znajduje się na tej samej paraleli z nim, na Południu Anglii. Czyżby to jakiś zbieg okoliczności lub reguła?

Griniewicz: „O tym, że Trypolcy prześcignęli wszystkie otaczające narody, nikt nie ma wątpliwości. Oni także władali pismem. Na wyrobach ceramicznych znaleziono duża ilość pojedyńczych znaków. Te znaki zebrano, pogrupowano i ich ilość też przekracza 100. Jest ich nawet więcej, bo 150. Co świadczy o tym, że u Trypolców pismo także było zgłoskowe. Ale najciekawsze w tym, że kiedy porównać te pojedyńcze znaki ze znakami dysku z Fajstos, to okazuje się, że w swojej graficznej podstawie są one absolutnie identyczne. Tak więc wszystko co dotyczy Trypola, i obecności w tej kulturze pisma, nie budzi u mnie żadnych wątpliwości.

Wiadomo, że kultura Trypolska w  2000 roku pne. doznała ciężkiej porażki (razor). Jednak pozostaje do dziś zagadką – dlaczego trypolcy, opuściwszy swoje osiedla nie wzięli ze sobą swoich rzeczy?

Słowianie przenosili się nie stopniowo, a migrowali przenosząc się jak ptasie przeloty z mijsca na miejsce. Widocznie dlatego, Grecy nazywali ich bocianami, „Pelazgami”.

Wiadomo także, że w 3 tysiącleciu pne. Prasłowianie, w swoich migracjach z Trypola na Południe, osiągnęli Pendżab i Indus, gdzie stworzyli największą protoindyjską kulturę. Na fundamencie której wzniesie się kultura Starożytnych Indii.

S.W. Żarnikowa: Faktem jest, że jeszcze w 1903 roku wybitny indyjski badacz Bal Gangadhar Tilak napisał swoją książkę „Arktyczna ojczyzna z Wed”. I dzieki temu, że był braminem miał dostęp do świętych tekstów. Kiedy przeanalizował Rygwedy i Awesty odkrył, że opisują takie zjawiska, które nie są możliwe na południowej szerokości geograficznej a dokładniej od 56% Północnej szerokości. To – ruch gwiazdozbiorów Zapolaria, Przypolaria (Circumpolar) i Zorza Polarna, rok podzielony na dwie połowy – pół roku dzień, pół roku noc. Ten opis topnienia wiosennych śniegów. Jest tam taka ilość geograficznych i astronomicznych realiów, których w Indiach po prostu nie ma. Siedem gwiazd Wielkiej Niedźwiedzicy zawsze znajdują się wysoko, i obracają się okrężnie wokół Gwiazdy Polarnej. Wszystkie gwiazdozbiory. Ten krąg można zobaczyć tylko w Przypolarnych północnych regionach. Na terytorium Europejskiej Północy zachowała się ogromna ilość nazw rzek, jezior, które tłumaczone są tylko z sanskrytu.

Griniewicz: „Spojrzyjcie, na naszą Ołoniecką gubernię. Tam płynie rzeka Śiwa, w pobliżu niej Ganeż, Padma, co znaczy „lotosowa (lotosu)”. Do tego wszystkiego trzy rzeki Gangesy. Dwa Gangesy na terytorium okręgu Archangielskiego. Nasza Suchona wołogodzka w sanskrycie znaczy „łatwa do pokonania”.

S.W. Żarnikowa: Jeszcze w 17-18 wieku w Indiach, małżeństwo w wyższych kastach było uważane za bezprawne, jeżeli zapisu o nim nie zrobiono na korze brzozowej! Przy czym w samym sanskrycie jest słowo „nahczitam”, t.je. „nieczytelne”. A to znaczy, że w tych czasach umiano już pisać. Oto proszę, Cyryl i Metody. Czy oni stworzyli sławiański Alfabet? A może jednak do tego czasu były były czerty i riezy, które zapisywano na korze brzozowej.

Griniewicz: Ilość napisów tzw. kultury proto-indyjskiej, jest ogromnie dużo. Jurij Knorozow, który próbował rozszyfrować proto-indyjskie pismo twierdził, że sanskryt jest kopią języka proto-indyjskiego. Proszę sobie wyobrazić, jak ciekawe okazuje połączenie… Wszyscy dziwią się – skąd w sanskrycie taka ilość sławiańskich form i słów? W tym samym czasie oni kontynuują swoje wywody, że to kopia z proto-indyjskiego. Ale wtedy okazuje się, że oryginał był Słowiański.

S.W. Żarnikowa: Na dzień dzisiejszy profesor Sharma, odpowiadając na pytanie – który z języków on uważa za najbliższy, powiedział: „bez wahania odpowiem. To Ruski i sanskryt.” A May mówił, że język Ruski – to język Słowiański w swoim indoeuropejskim naturalnym rozwoju. I język ten, wnioskując z tej nomenklatury, w formie, którą w nim założono, kształtował się tu, w Rosji, na Północy, niedaleko regionu Podbiegunowego i to jest normalne. Naturalnie, że tu trzeba szukać bardzo licznych korzeni. I nas, na przykład, nie dziwi fakt, że Chołmogory leżą na takich wyspach, jak Khur i Nal. Chociaż w Mahatharacie przodkowie ariów noszą nazwę Khur i Nal.

Kreteńskie mocarstwo – gospodarz morza Egejskiego znajdowało się u szczytu swojej potęgi, kiedy do Krety dotarła silna fala po wybuchu wulkanu Santorin, wywołując duże zniszczenia. Wyspa została pokryta warstwą popiołu. Miasta Krety zostały zamienione w ruiny a wyspa w martwą pustynię. Mieszkańcy Krety porzucili wyspę. Do końca ubiegłego wieku nic nie było wiadomo naukowcom, o dawnej potędze Krety. Pałace były skryte grubą warstwą ziemi, a na jej powierzchni stały ubogie chaty. Tym bardziej niespodziewane i znaczące było odkrycie archeologa Artura Evansa. Wspaniały pałac władcy Knossa objawił się przed zdumionymi oczami archeologów. Ale jeszcze bardziej zdumiewające okazało się archiwum knosskiego pałacu. Setki glinianych tabliczek, pokrytych nieznanym pismem. Pierwszej próby rozszyfrowania kreteńskiego pisma podjął się Artur Evans. Ale nie mógł posunąć się dalej w formalnej analizie, ograniczył się więc do klasyfikacji. Jego pracę kontynuował Anglik Michael Ventris. Pojawiła się nauka o rozszyfrowywaniu kreteńskich napisów – mykenologia. Jednak zrozumiałych tekstów, po wszystkich próbach ich rozszyfrowywania, praktycznie nie było. Nie dawały się tłumaczyć. Griniewicz zajął się rozszyfrowywaniem kreteńskich napisów w poszukiwaniu początków pisma, typu czertów i riezów. Wyszedł on z założenia, że autorzy kreteńskich napisów – Pelazgowie jawią się jako praSłowianie.

Griniewicz: Na Krecie w swoich czasach, 2000 lat wstecz, istniało pismo. Z jego osobliwym typem i budową. Specjaliści nazwali je „Egejskie Selibary”. Tak więc egejskie selibary charakteryzują się zgłoskami otwartych sylab. Takie właśnie pismo wykonane było na słynnym zagadkowym Dysku z Festos.

Unikalny skarb starożytnej Krety, znaleziono w królewskim pałacu w czasie wykopalisk starożytnego miasta Festos. Latem 1908 roku ukazał się wspaniały wzór nieznanego do tej pory pisma – Dysk z Festos. Prób rozszyfrowania Dysku z Festos było wiele. Jako kluczowych języków użyto: grecki, hetycki, likijski, ko(a)ryjski a nawet semicki. John Chadwick, najbardziej doświadczony dekryptolog, powiedział pewnego razu: „Rozszyfrowanie tego napisu pozostaje poza granicami naszych możliwości„.

Griniewicz: Ale najbardziej zdumiewające było to, że kiedy zacząłem porównywać po prostu znaki… To znaczy brałem tabelę pisma linearnego „A” i  „B” (z Dysku z Festos) i porównałem ze znakami czertów i riezów, to znajdywałem duże podobieństwo bardzo dużej liczby znaków. Koło 70-80 %. Znaki posiadały absolutnie identyczny kształt. Okazuje się, że Kreta 2-go początek 3 tysiąclecia pne., jej kultura została stworzona przez Słowian. I język, którym oni mówili, w gramatycznej budowie składni jest bardzo zbliżony do języka staroruskiego.

Za gablotami Iraklońskiego muzeum zastygła terakotowa symfonia najstarszej indoeuropejskiej wiedzy, której słoneczna esencja została zręcznie zaszyfrowana w geometrycznych ornamentach i figurkach bogów. Duchowy i genetyczny związek
praSłowian ze Stwórcą, najgłębsze zrozumienie przyrody Wszechświata przekazywało się z pokolenia na pokolenie, niezmiennie dziedzicząc tradycje Północnej praojczyzny Słowian.

S.W. Żarnikowa: Tu można zobaczyć ornamentalne wzory, które zobaczycie i w Trypolu – poczwórnej swastyki, zgromadzone razem. One są bardzo częstym motywem w północnoruskim ornamencie. I wydaje się, że są one związane z bardziej Starożytną Ascezą Pięciu Ogni. Gdzie kapłan, czekając na przyjście Słońca stawał pomiędzy 4 ogniskami w formie swastyk, i uważało się, że piąty ogień – to sam kapłan.

Rożanicy, oto oni (podobieństwo do figurki bogini z Krety). Proszę, ma głowę, dwie pary rąk. Oto oni czteroramienni bogowie i boginie Słowian. Pamiętamy, że w Wedyjskiej i Awestyckiej tradycji i Kalash Hindukush, w pierwszej fali migracji na kontynent euroazjatycki, istnieje pewne zrozumienie pirwszych początków, dla rodzącej kobiety, krowy i drzewa ze złotymi (jesiennymi) liśćmi.

Spojrzyjcie uważnie na ten główny ornament. To taka złożona meandrowa wyrysowana kompozycja. I to jest zrobione w 19 wieku przez Gryzowiecką chłopkę. Różnica czasu między tym i tamtym jest 20.000 lat. A ornamentalny schemat nadal pozostał!

Wczesną wiosną 1828 roku, w czasie orki, rolnik z Toskanii odkrył etruski grobowiec. Przy blasku pochodni archeolodzyodnaleźli idące w głąb sklepienia. Objawiła im się antyczna Etruria taką, jaka istniała w czasach swojej świetności. 20 wieków po jej śmierci ukazała się na nowo prawie zapomniana starożytna cywilizacja. Najstarsze pamiątki pisma na półwyspie Apenińskim należą do Etrusków. Rzymianie pisali: „Etruscan non legitur”. Co znaczy: „Etruskiego nie czyta się”. Kim byli Etruskowie? W jakim języku mówili? Pracując z etruskimi napisami, Griniewicz wyjaśnił, że i w etruskich tekstach jest także duża liczba znaków. Ilość ich dochodziła do 100. Wskazywało to podobnie na zgłoskowe (sylabiczne) pismo.

Griniewicz: A najbardziej zdumiewające było to, że kiedy zaczęliśmy porównywać znaki czert i riezów z kreteńskimi, znaki protoindyjskiego pisma z etruskimi napisami, to zauważyliśmy pełne graficzne podobieństwo. I treść tych testów była bardzo jasna i wyraźna. Muszę powiedzieć, że spotkaliśmy się ponownie z naszym językiem, umownie nazywanym prasłowiańskim. Chociaż na dzień dzisiejszy nazwałbym go praruskim.

Istnieje obecnie więcej niż 10.000 etruskich tekstów. Na przykład, napis na lustrze z brązu zawiera przypomnienie mądrości: „Zatracenie w bogactwie, osłabia twe siły. „Rojem” żywy.” „Kto, jeśli nie ja, obroni twoich żywych, a nie martwych„, – głosi napis na hełmie.

Griniewicz: W początkach naszej ery istniał słownik Stefana Bizantyjskiego, w którym jednoznacznie i wyraźnie napisano, że „Etruskowie – to Słowiańskie plemię”.

Już w 10 wieku pne. istniała kultura Etrusków. Miasta, wyposażone w wodociągi z wszystkimi systemami komunikacji, wydobycie rud, obróbka metali, perfekcyjna ceramika – wszystko to mówi o wysoko rozwiniętym mistrzowskim narodzie. Narzędzia, wyrafinowane bronie, lustra i parasolki – wszystko to było najdoskonalsze w całym basenie morza Śródziemnego. Te kanopy, przeznaczone do rytualnych pochówków, spotykane są w całych Włoszech i
opatrzone pieczęciami, do bólu znajomymi, sakralnymi ornamentami z Rosyjskiej Północy. Pierwsze wykopaliska datowane są na początek 18 wieku. Znalezione porażały wyobraźnię. Ta kultura znała już to wszystko, co wcześniej przypisywano pomysłowemu geniuszowi starożytnych Rzymian. Ale okazało się, że Rzym ma prehistorię. I to jeszcze jaką! Ponad 2000 lat wstecz Etruskowie byli w posiadaniu znacznej części półwyspu Apenińskiego. Byli gospodarzami zachodnich mórz i niepodzielnie panowali na całym morzu Tyreńskim. Starożytnych Rzymian nazywają nauczycielami Zachodniej Europy. Ale nauczycielami nauczycieli – byli Etruskowie.

Senior Lanfranco Severini pracuje od 35 lat w Etruskiem Archeologicznym muzeum w Tarkwinii. Opowiedział on nam o istocie solarnych znaków i o genetycznym związku Etrusków ze Słowianami. „Massimo Palatino, najwybitniejszy  włoski uczony”,- powiedział nam senior Severini – „dawno temu pisał o związku Etrusków i Słowian w swoich pracach naukowych”. Ale i my nie pozostaliśmy dłużni i opowiedzieliśmy seniorowi Severini o pierwotnych słowiańskich korzeniach starowłoskiego nazwiska „Severini”.

Jeszcze w 1926 roku nasz wybitny archeolog Gorodcow pisał, że ornament swastyki, meandry, gąski z naszych haftów przyszły nie z Indii ani z Grecji. Wszyscy to pochodzi jeszcze z czasów Paleolitu. I wszystko to zachowało się w hafcie Rosyjskiej Północy, w hafcie Ruskich chłopek. Co jest jasne i czyste jak rodowa pamięć. Wybitny badacz ornamentu Iwanów powiedział: „Tak, oddzielne elementy ornamentu można spotkać u różnych narodów, ale takie złożone dywanowe ornamenty mogą być tylko wynikiem genetycznej więzi narodu”. Stasow w 19 wieku pisał: „To tekst składny, zapisana melodia, która jest nie tylko dla oczu ale też dla umysłu i uczuć (ducha).” Starożytne pisma, są jak przewodnia nić do zrozumienia tajemnicy słowiańskiej cywilizacji, rzucając światło na Wiedzę o zapomnianej tradycji naszych przodków. Jak gdyby z głębi duchowego zawieszczenia tysiącleci, dysk z Festos przynosi nam otwarte przesłanie:

„Miejsce w świecie bożym, gdzie Bóg przysłał was, okrążcie ciasnymi rzędami, brońcie go dniem i nocą. Nie miejsce, wolą (brońcie) – z mocą jego troszczcie się. Gdzie wy będziecie, będą dzieci, pola, przepiękne życie. Rasijunia czaruje oczy, nigdzie od niej nie odejdziesz. Nie jesteśmy jeszcze, ale będziemy my jej, w tym świecie bożym.”

SŁOWIAŃSZCZYZNA

Comments Off on Tajemnice Słowiańskiej Cywilizacji
%d bloggers like this: