Wierzysz? – to dobrze!, Myślisz? – to jeszcze lepiej! + Schody do… nieba?

Pisałem już wielokrotnie na temat różnicy pomiędzy pojęciem : wiara a myślenie. Bardzo mało ludzi nad tym sobie „ głowę łamie”. Każdy z nas dokonuje samodzielnego wyboru : wierzyć , czy myśleć ? Wszystko w naszym życiu jest kwestią wyboru. Także to, czy zdajemy się na słowa autorytetu, czy wybieramy trud samodzielnego myślenia. Gdy pozostajemy w kręgu wiary automatycznie poszukujemy osób podobnych sobie, o zbliżonym systemie wyznaniowym.
To daje nam poczucie bezpieczeństwa i złudzenie, że jeżeli inni podobnie „myślą” – to ja się nie mylę. W ten sposób wierząc w słowa autorytetu zapewniamy sobie spokój „ducha”. Fakty nie są brane pod uwagę i często słyszmy, że jeśli jest fakt sprzeczny z wiarą – tym gorzej dla faktów. Wierzący na wszelkie zjawiska i zachowania ludzkie mają gotowe wyjaśnienia stworzone przez autorytety. Wierząc autorytetom, człowiek oddaje siebie. Podobnie rzecz ma się z „wierzącymi” intelektualistami, którzy za pewnik przyjmują często nie mające potwierdzenia w rzeczywistości zjawiska, ogłaszane przez sławy naukowe. Łatwo w takim przypadku, gdy okazuje się, że głoszone treści są nieprawdziwe, winę zwalić na autorytet. „To nie ,ja to on”! Człowiek został zamknięty w klatce swoich wierzeń. Wierzący z braku argumentów często stosuje chwyty „poniżej „ pasa, określeniami typu: ty ateisto, kretynie, a ostatnio modne – sekciarz !

Większość osób pozostaje na tym etapie i żyje w świecie iluzji, nie dostrzegając rzeczywistości i faktu, że często przeczy ona ich wierzeniom. Słowa autorytetu są ważniejsze niż fakty. Myślenie jest zaprzeczeniem wiary ! I odwrotnie : wiara jest zaprzeczeniem myślenia ! Osoba świadoma – myśląca, szuka źródeł, np. poglądów, z którymi się spotyka i sposobu na ich potwierdzenie. Wierzący dla swojej wygody przyjmuje wszelkie informacje na wiarę i ich nie sprawdza . Wierzący jest „powielaczem” cudzych treści, czy teorii. Nie zdaje sobie z tego sprawy, że jego myślenie jest przetwarzaniem danych, które zostały zapisane na jego twardym dysku. Treści zakodowane na jego poziomie podświadomym pod wpływem bodźca wydostają się na światło dzienne i są powtarzane, jako prawda, fakt. Gdy wierzący napotyka na opór, automatycznie uruchamia się w nim prawo własności i broni zaciekle teorii, światopoglądu.

Osoba świadoma, myśląca dzieli się wnioskami, faktami, ale ich nie broni ! Przekazuje wiedzę, bo istotne jest by to, co człowiek doświadczył, przekazać innym. Świadomy szuka porozumienia z drugim człowiekiem, bez nacisków i przymuszeń.! Wiedza jest ponętna dla osobowości, dlatego często zdarza się, że osobowość przejmuje kontrolę nad człowiekiem i wykorzystuje wiedzę, jako swego rodzaju wyróżnik. Wiele osób sobie z tym nie radzi i ogłasza się nauczycielem, zbawcą, mesjaszem itp. Dzisiaj obserwujemy „wysyp” Jezusów, Chrystusów , mesjaszy wszelkiej maści, wysłanników Boga. Każdy z nich zapewnia, że głosi prawdę najwyższą i jedyną. Wieki mijają i kolejne pokolenia tkwią na tym samym poziomie braku rozumienia i kręcą się w kółko. Ludzie najczęściej wybierają to, co daje im większe emocje, przezywanie lub zapewni „zbawienie”. Dziś grupa rządząca wierząca w „zbawienie”, w obliczu nadchodzących przemian, dąży do zapewnienia sobie bezpiecznego miejsca na Ziemi lub w Kosmosie. Podobne próby podejmowano już wielokrotnie, przy zmianach cyklicznych. Jednak tylko nieliczni zdają sobie sprawę z ogromu zmian, które obecnie dokonują się we Wszechświecie. Ich skali nie można porównać do tego, co działo się w przeszłości. Dzisiaj w końcówce procesu materialnego trwają intensywne próby znalezienia miejsca poza Ziemią. Pod względem przydatności do zamieszkania od lat badane są planety naszego układu słonecznego, także Księżyc /bazy na Księżycu istnieją od lat, podobnie, jak na Marsie.

Informacje przekazywane do publicznej wiadomości o „podboju” przez Ziemian Kosmosu były i są fałszowane. Rządzący mają nadzieję, że uda im się przetrwać opuszczając Ziemię. Nie biorą jednak pod uwagę, że zmiany dotyczą nie tylko Ziemi, ale całego Wszechświata. W tym także planet naszego układu słonecznego, które podobnie jak Ziemia czeka ogromna przemiana. Przypominam jeszcze raz o budowie magnetycznej człowieka i jego ciała. Wiedza na ten temat była ukrywana, by człowiek nie uświadomił sobie kim jest -/artykuł : „Dlaczego warto myśleć – manipulacja”, „Kim jestem – oto jest pytanie”. Szybko można dojść do wniosku, że tylko człowiek z człowiekiem jest w stanie dokonywać wszelkich zmian dla dobra ogółu, a nie dla wybranych pośredników boskich. O tym już wiemy a więc „jedziemy” dalej !

Autorytety religijne i naukowe dla własnego „dobra” utajniły proste mechanizmy, które rządzą Wszechświatem , a tym samym i człowiekiem i wszelkimi istotami. Dziś mamy do czynienia ze zmianami pola magnetycznego naszego Słońca. Zanika dotychczasowa ochrona przed wszelkim promieniowaniem z zewnątrz układu Słonecznego. Nauka jest kompletnie zaskoczona i nie wie, jakie będą konsekwencje tego zjawiska. Światło słoneczne – zgaśnie – te informacje przekazywane były od wielu lat przez osoby mające wgląd w zjawiska energetyczne, jasnowidzów. Jednak dla nauki nie były one nigdy wiarygodne, co najwyżej wiary godne! Część, co bardziej światłych naukowców jest świadoma zmian, które nastąpią, ale niewielu z nich odważa się wyjaśnić i uspokoić ludzi, by przygotować ich do tego zjawiska i pomóc opanować lęk.
Opanowanie leku jest podstawą, by spokojnie przetrwać czas przemian. Lęk jest najpotężniejszym hamulcem rozwoju ludzkiej świadomości. Wiele osób boi się kary boskiej lub wyrzucenia poza nawias społeczny, gdy ich myślenie, czy postępowanie odbiega od ustanowionej przez autorytety normy. Opanowanie lęku otwiera oczy i człowiek przestaję działać automatycznie, a staje się świadomy. Także tego, że może pomóc sobie i innym i nie potrzebuje pomocy boskiej.

Takie postępowanie jest jednak wbrew woli bogów, bo nie kontrolują wówczas reakcji ludzi. Tak postępowano przez wieki, zmuszając nas do szukania pomocy na zewnątrz, w niebie. Zawsze z zewnątrz ! Albo pomoc boska albo pomoc z kosmosu – kosmitów. Unikano kierowania myśli ludzkiej do siebie do wnętrza siebie. Choć wskazówki znajdujemy również w słowach osób, na które powołuje się religia:

„NIE SZUKAJ NA ZEWNĄTRZ LECZ ZWRÓĆ SIĘ DO SAMEGO SIEBIE, BO PRAWDA MIESZKA WE WNĘTRZU CZŁOWIEKA” słowa św. Augustyna.

Innym przykładem jest nauka modlitwy – rozmowy z bogiem- z nowego testamentu: „Wnijdź do ciemnej komnaty, zawrzyj drzwi i nie wypowiadaj żadnego słowa….” To są naprawdę doskonałe ćwiczenia na wejście w kontakt z sobą, nazywanej również własną świątynią. W sobie mamy bowiem dorobek całego naszego pobytu we Wszechświecie, swoje doświadczenia, wiedzę i nagromadzoną energię dla dalszego istnienia. O tym zapominamy, lub lekceważymy. To także nasz wybór, a nie „przypadkowy” skutek. Dziś widzimy ogromne spustoszenia w myśleniu ludzi, dlatego trudno się pozbierać zwykłemu Kowalskiemu. Pozostaje w ogromnej rozterce i w panice szuka prawdy. Tylko co to znaczy ta prawda ? – gdy mamy setki teorii i poglądów. Które z nich są prawdziwe ? Uderzenia energii z różnych stron doprowadzają ludzi do niekontrolowanych reakcji, niestety najczęściej skierowanych przeciwko drugiemu człowiekowi. Energie mają to do siebie, że powołane do „życia” szukają rozładowania. Agresja, zwiększenie emocji powoduje z kolei utratę sił i podstawowej energii biologicznej. Ludzką energię kieruje się obecnie na pobudzanie nienawiści do reptilian, iluminatów i innych „gadów”, a z drugiej strony do wzbudzania lęku przed nimi. Chodzi o to, by ludzką myśl związać z tematem, a energię emocji ukierunkować na z góry wyznaczony cel. W tym przypadku stałe obniżanie wibracji, by nie dopuścić do zmian na Ziemi i w człowieku /co jest możliwe/.

Te wszystkie byty, które są na Ziemi – rozpadają się tak czy inaczej. Z każdym dniem będzie działo się to gwałtowniej. Próby obrony podejmować będą do ostatniej chwili, bo walka o przetrwanie jest podstawową zasadą, którą kierują się w życiu. Prawa uniwersalne same egzekwują skutki. Nie trzeba im pomagać, a jedynie poznać. Są proste, zrozumiałe dla każdego, a powołane zostały przede wszystkim dla rozwoju świadomości ludzkiej. Przejaw świadomości ludzkiej jest ściśle związany z budową magnetyczną formy ludzkiej. Doszliśmy do końca procesów, w których doświadczenie i wnioski miały przygotować Istoty do dalszego procesu – do Świadomego Tworzenia w Nowej Rzeczywistości. Ogólna zasada Praw Uniwersalnych przypomina działanie wagi. Naciśniesz jedno ramię, a uruchamia się drugie. Końcowy proces miał doprowadzić do równowagi, a świadomość ludzka do neutralności. A jak jest obecnie – to widzimy. Dziwimy się potem „przypadkowym” skutkom i „karom” boskim. Każde „wahania”, które odbieramy, jako niewłaściwe, lub bolesne polegają na rozładowaniu „potencjału” energetycznego uruchomionego zjawiska lub czynności. Obecna polityka Stanów Zjednoczonych jest tego dobitnym przykładem. Wzrastające emocje ludzi niezadowolonych z życia, należy gdzieś rozładować ! Rozładowania zawsze odbywają się poprzez emocje. Prosty wniosek – należy wywołać wojnę. Pretekst jest tutaj bez znaczenia. Ludzie dla „spokoju” przyjmą każdą wersję wydarzeń.

Niedawna napaść na Irak – bez powodu, nie dało ludziom wiele do myślenia, a instytucje międzynarodowe nie wyciągnęły żadnych sankcji wobec Ameryki. Bezkarność jest motywem do ponownych awantur i wojen. Nie bierze się jednak pod uwagę śmierci wielu ludzi i ich cierpień po stracie dzieci i bliskich.. To dziś w naszym „rozumowaniu” schodzi na dalszy plan. I nadal jest pozorny spokój.

„NIE RÓB DRUGIEMU , CO TOBIE NIEMIŁE!!”

By zrozumieć działanie „wagi Wszechświata” pozostaje nam spokojnie obserwować wszelkie zjawiska i przejawy ludzkich poczynań. Tylko SPOKÓJ nasz własny ,wywoła spokój w innych. W zrozumieniu tego prostego mechanizmu przeszkadzają kody wprowadzone przez dogmaty religijne. One podbudowane lękiem, uniemożliwiają neutralizację automatycznych reakcji i zachowań. Historia kołem się toczy, a nasze myślenie tkwi głęboko w średniowieczu. Dziś zamiast mieczy i toporów mamy rakiety i samoloty. Przy takim stanie myślenia, sami sobie rychtujemy koniec świata. Pomagają nam przecież wybrani przez nas osoby rządzące. Kogo więc będziemy winić? Jedynie możemy samych siebie. Na zakończenie można śmiało stwierdzić: wierzący niech wierzy w co chce – to jego wybór. Niech jednak nikogo nie nawraca wbrew jego woli. Niech nie straszy piekłem lub karą boską, bo są to wielkie bzdury. Intelektualista niech nie udowadnia,że powstaliśmy dziwnym zbiegiem okoliczności, że naszymi kuzynami są małpy,że wyszliśmy z wody, itp. Może również wierzyć w swoich bogów – autorytety. To indywidualny wybór. Powinniśmy sobie wreszcie uświadomić,że nawracanie nic dobrego nam nie wniosło. Korzysta z tego jedynie grupa tworząca religie. W spokoju i tylko w spokoju należy rozwiązywać wszelkie problemy dnia codziennego. Wszelkie nowe zjawiska obserwujmy w spokoju, nie twórzmy obrazów tragicznych./Myśl tworzy!/ Nasz spokój „podpowie” najlepsze rozwiązanie. Nie istotne są plany polityków i przywódców religijnych.

SZUKAJMY DRUGIEGO CZŁOWIEKA , KTÓRY OBOK NAS ISTNIEJE !!

Człowiek bez człowieka – człowiekiem nie jest ! Może być jedynie wyznawcą. Z czym się utożsamia, tym się staje. Pomagajmy sobie nawzajem, ale bez chęci narzucania naszej „dobroci”.

Pomagajmy sobie w zrozumieniu siebie samego i korzystajmy z dorobku, który gromadziliśmy wiekami. Celowo broniono nam dostępu do siebie samego.

POZNASZ SIEBIE – POZNASZ CAŁOŚĆ !

To jest naprawdę proste i zrozumiałe dla każdego.
Tylko „ruszyć z kopyta”!

Edward

——————————————————————————————————–

Schody do… nieba?

Często przeglądam strony w internecie, które propagują tzw. rozwój duchowy. Większość z nich oferuje doskonałe środki umożliwiające szybki rozwój ducha. Co to takiego – Duch ? Niewiele osób zna odpowiedź na to pytanie i niewiele zastanawia się, co ono właściwie znaczy. Kiedyś zadałem pytanie „mistrzowi” rozwoju duchowego : co rozumie przez słowo duch lub rozwój duchowy ? – odpowiedział pytaniem : – nie wiesz co to rozwój duchowy i duch ? To nie mam o czym z tobą rozmawiać. I tak się nasze spotkanie zakończyło. Dokładniejsze informacje uzyskiwałem od teologów, problem jednak polegał na tym, że ilu teologów, tyle różnych odpowiedzi, często sprzecznych. Zostawmy jednak te rozważania ludziom ze wszech miar wierzącym. Smuci jednak fakt, że większość „dyrektyw” różnych mistrzów ukierunkowuje uwagę człowieka na zewnątrz siebie, najczęściej na autorytety / mistrza, guru,kapłana itp/, który ma adepta rozwoju duchowego prowadzić. Rzadko, który mówi: połącz się z sobą !

Dla wszelkiej maści autorytetów – im dalej od siebie, tym lepiej, bo człowiek poddając się woli innej osobie staje się sam bezwolny i można w sposób dowolny kierować jego myśleniem i zachowaniem. By uzyskać większy wpływ zachęca się wiernych do modlitw, medytacji, pielgrzymek, składania ofiar. A żeby oddziaływanie przyniosło jak największy skutek ustawia się piękne ołtarzyki, świeczki, wizerunki świętych, zmarłych mistrzów.
Odpowiednio ułożone teksty do nich skierowane mają ułatwić nawiązanie kontaktu i wstawiennictwo u sił wyższych. Wszystko po to, by uzyskać pomoc, np. w rozwoju. Wierni zachęcani są także do uczestnictwa w pielgrzymkach do miejsc narodzin i śmierci ciał „wybrańców”. Patrząc na świat, to praktycznie każdy dzień jest pielgrzymką jakiejś grupy wyznawców. Wszystko czyni się po to, aby myśl stale „wiązać”, możliwie jak najdłużej z osobą, która z danym wyznaniem jest kojarzona.

MYŚL TWORZY I JEST WIELKĄ SIŁĄ !.

Dzięki energii myśli nieźle prosperują wszelkiego rodzaju mistrzowie. Zebrane energie wyznawców dają im siły do „bycia” charyzmatycznymi, świętymi za życia. Wszelkie te „utrwalacze” wiary stale odciągają uwagę człowieka od siebie samego. Jest przekonany,że by dokonać skoku w swoim rozwoju potrzebuje mistrza, który będzie go prowadził, najczęściej oczywiście do boga, nieba, nirwany… W takim przypadku człowiek zawierza innym, a swoją intuicję odkłada na bok, zdając się na wskazania osoby, którą uznał za autorytet. I mamy gwarancję, że wierny nie porzuci wyznania, który wybrał i nie będzie szukał kontaktu z sobą, tylko podążać będzie po wyznaczonej przez autorytet ścieżce. Rozwój często symbolizuje drabina, wspinanie się w górę, do nieba, które nieosiągalne jest dla zwykłych śmiertelników , a jedynie dla świętych, aniołów, bogów. Często człowiek był karany za swoją zuchwałość , gdy chciał dorównać bogom. Wówczas czekała go kara, bo odważył się pomyśleć, że jest równy bogu. Przykładem jest wieża Babel, która równocześnie była wskazówką, że człowiek może sięgać do niebios ! Co prawda czekają go wówczas kłopoty od pośredników boskich na Ziemi. W tym celu stworzono taką instytucję jak Św. Inkwizycja, sądy kościelne i inne tajne środki przymusu.

Przez wieki karano ludzi szukających wiedzy. Karano za chęć uzyskania większej wiedzy o sobie i „niebie”. Informacja była jednoznaczna – nie sięgaj w obszary boskie – bo jest to zakazane. Nie szukaj wiedzy – bo to niebezpieczne. Słuchaj swoich „przewodników”. Dla wyznawców była to groźba, dla myślących oczywista informacja – nie tędy droga do poznania. Jeśli nie mogę szukać na zewnątrz, znaczy trzeba sięgać do wewnątrz.
„Ciało jest naszą świątynią, do której wchodź i kontaktuj się ze swoimi  ojcem i matką, /element męski i żeński w człowieku/. Do swojej świątyni, do swoich „rodziców”, którzy prowadzą ciało do nauki i doświadczeń”.

Kłania się zatem ponownie budowa człowieka, tak szczelnie chroniona przez religie. Paradoksalnie informacje o człowieku są zakodowane w symbolach wszelkich religii. Tylko uruchomić myślenie, zbierać, dodawać a wszystko staje się jasne i proste. Ciało i rozum ludzki zostały całkowicie zniewolone „działaniami” boskich pośredników.
Dzisiaj oburzamy się, że rządzący chcą nam wszczepić czipy w ciało, by uzyskać większą kontrolę nad każdą jednostką. Myśl ludzka jest kontrolowana od wieków. Nie ma się czemu dziwić, że kolejnym krokiem jaki planują jest całkowita kontrola ciał. W zamierzeniu ludzie mają stać się niewolnikami, którzy nie mają szans na wyzwolenie.
Na przykład będzie można „sprzedawać” ludzi jako przedmiot lub narzędzia do pracy. Poniekąd już to mamy w UE, gdzie „nabywa” się siłę roboczą, fachowców, poprzez różnego rodzaju giełdy itp. Czy nie przypomina to średniowiecznych targów niewolników ? Ile jeszcze potrzeba zniewalania, aby ludzie otworzyli oczy ? Obawiam się,że ludzkość, jako   całość nie ma żadnych szans. Środki bezpośredniego przymusu mają w swoich rękach kapłani ciał i dusz. A większość ziemskiej populacji na to pozwala. Wiele osób zadaje pytanie: co dalej : nie ma gotowych recept,?- odpowiedź każdy ma w sobie.
Chyba,że będziemy po staremu brać widły i siekiery w dłonie. Takie rozumowanie było by na rękę naszych „chlebodawcom”. Zapominamy często o tym, kto ten chleb produkuje! Jednak pokornie prosimy o produkt, który sami wytwarzamy, Nie szukajmy więc żadnej drabiny do nieba, bo to kolejna pułapka. Na wszelkie kłopoty dnia codziennego, jedynym środkiem pomocniczym jest kontakt z sobą. „Wnijdź do swej komnaty – świątyni, zawrzyj drzwi i pytaj o rozwiązanie problemu samego siebie”. Uzyskasz również i wiedzę o „niebie” – antymaterii, która jest z nami połączona. W tej „świątyni „ nikt cię nie oskarży,nie osądzi ani nie będzie torturował. Do „nieba” wejdziesz spokojnie, bez drabiny, czy schodów. Zobaczysz,że niebo jest odwzorowaniem tego co dzieje się na Ziemi i odwrotnie. Znamy zresztą powiedzenie :”Jako w niebie tak i na Ziemi”. To wszystko tworzył człowiek i przez człowieka może być poznane. Na zakończenie wnioski: – nie ma żadnych dróg, schodów, drabin do nieba. Jedyna „droga” do wszelkiego poznania – to do siebie i przez siebie.

Edward

PRZEMYŚLENIA

Comments Off on Wierzysz? – to dobrze!, Myślisz? – to jeszcze lepiej! + Schody do… nieba?
%d bloggers like this: