Tajemnica Kaplicy Sykstyńskiej

——————–

Kaplica Sykstyńska (wirtualna)

W latach 1471 – 1481 w Pałacu Watykańskim z inspiracji papieża Sykstusa IV zbudowano papieską kaplicę, zwaną Sykstyńską. Jej boczne ściany malowali ówcześni najwięksi malarze toskańscy m.in. S. Botticelli, D. Ghirlandaio, Pinturicchio, Perugino. Freski na sklepieniu kaplicy powstałe w latach 1508 – 1512 są dziełem Michała Anioła Buonarroti. Zleceniodawca ich, papież Juliusz II, przewidując niezwykle trudne warunki pracy poszukiwał twórcy, który sprostałby  tym wymaganiom. Uznał, że tylko Michał Anioł może temu podołać. I tak w 1508 roku zaczęła się wielka artystyczna przygoda malarza. Pełno w niej wzlotów i upadków. Artyście przyszło się zmagać z okrucieństwami papieży (a przeżył ich trzynastu), z atakami zawistnych wrogów, z własnym cierpieniem, gniewem i bólem a mimo to udało mu się stworzyć genialne dzieło.

Artysta choć pracował w papieskiej kaplicy na zlecenie samych papieży, nie uległ żadnym kanonom ikonografii, czy doktrynom kościelnym. W obrazach przekazał prawdę o „Genezis” (powstaniu człowieka i Ziemi). Wydobył  wiedzę o protoplastach Ziemian odartą z apokryficznych przeinaczeń i ubarwień.

Nazywać Michała Anioła artystycznym geniuszem ostatniej cywilizacji, wyrazicielem piękna i mocy człowieka – to za mało. Artysta swoimi freskami stworzył precedens. Za jego przyczyną w papieskiej kaplicy znalazły się niemal obok siebie malowidła przedstawiające mity doktryny kościelnej (Botticelli, Perugino i inni) oraz obrazy przeczące tym treściom – Michała Anioła. To był oczywisty afront wobec władzy kościelnej. Zadziwiające jest i to, że bluźnierstwo artysty uszło karzącej ręki inkwizycji. Wielokrotnie usiłowano zamalować, czy wręcz zatynkować freski. Lecz nie udało się zniszczyć dzieła. Przetrwanie tych malowideł ma wymiar symbolu. Znak to, że informacja,  zawarta w nich, musi ujrzeć światło dzienne.

Michał Anioł wybrał z Księgi Rodzaju dziewięć scen, nie stosując się do chronologii. Ramę dla nich tworzą siedzące na tronach postaci siedmiu żydowskich proroków i pięciu pogańskich Sybilli.

Dwunastka jasnowidzących (sybille: Libijska, Perska, Kumeńska, Erytrejska, Delficka i prorocy: Jeremiasz, Daniel, Ezechiel, Esajasz, Joel, Jonasz, Zachariasz) trzymają w rękach zwoje pergaminów lub księgi, w których spisane są dzieje świata. Jeremiasz ze smutkiem spogląda w dół na trzydziestu dwóch papieży – inicjatorów fałszerstw, „nieomylnych” prawd Kościoła.

Pięć kolejnych scen Genezis z dziewięciu – mówiących o powstaniu człowieka i Ziemi – jest wyraźnie zarysowaną historią ustanowienia dominacji męskiej na Ziemi.

Główny bohater tego cyklu, zwany w ikonografii kościelnej bogiem – to mężczyzna z siwą brodą z zaznaczonym pępkiem, co dowodzi, że jest zrodzony przez kobietę, czyli  ma matkę. Obala to mit, jakoby potrafił sam siebie stworzyć. Nie jest też wszechmocny. W przestrzeni Ziemi pojawia się w towarzystwie kilkunastu pomocników. Ludzie ci przybyli spoza Ziemi. Planeta już istnieje, wyraźnie widać słońce i księżyc.  Z gestów  i wyrazu twarzy mężczyzny wynika, że pojawił się z zamiarem narzucenia swojej woli i podporządkowania Ziemian.

Do tworzenia we Wszechświecie niezbędne są pierwiastki żeńskie i męskie. W pierwszej scenie Genezis (nad ołtarzem) tzw. stwórca jest sam. Jego postać ma przerysowane  cechy żeńskie (piersi kobiece). Co oznacza, że przejął możliwości kobiety i odtąd chce niepodzielnie wszystkim zarządzać. Tym samym zapowiada, że na stałe zaburzy  równowagę pomiędzy kobietą i mężczyzną. Zamiast tworzenia wprowadzi podziały i chaos. Najbardziej zaś wymowna jest scena, w której mężczyzna wypina tyłek na oglądających go z dołu ludzi. Taki jest jego stosunek do Ziemian.

W scenie czwartej – Stworzenie Adama, młody nagi mężczyzna leży na ziemi. Na jego brzuchu widoczny pępek świadczy, że zrodziła go kobieta, a nie został stworzony. Na tle pustej przestrzeni spotykają się ręce „Pana” zawieszonego w powietrzu i  Adama. Nie jest to akt stwarzania Adama, a ustanowienie go boskim namiestnikiem. Adam został obdarzony wolną wolą, a to oznacza ciągłą gotowość do walki, obronę swoich racji, wyobrażeń. Głównym atrybutem mężczyzny stanie się umiejętność wzniecania konfliktów. Adam z nakazu swojego „boga” utrzyma także niepodzielne rządy mężczyzny na Ziemi.

Jaka rola  przypadnie kobiecie?

Po wsze dni zostanie służebnicę pańską – I to nazwano: stworzeniem Ewy. Zgięta wpół – przystająca na rozkazy mężczyzny, ma nie prostować grzbietu, aż stwórca z kolan jej nie podniesie. By wkrótce kolejną winą ją obarczyć: grzechem pierworodnym. Ludziom kazano  uwierzyć, że to kobieta całe nieszczęście na ród ludzki sprowadza. A czym jest grzech? Naturalną dążnością człowieka do poznania. Drzewo Wiadomości i drzewo Życia – symbole wiedzy o istnieniu, strzeżone były przed Ziemianami, by utrzymać ich w nieświadomości i poddaństwie. Jedyne, co można określić grzechem – to zmuszanie do wiary i odebranie człowiekowi prawa do samodzielnego myślenia. Stąd wynikają wszystkie cierpienia człowieka.

Wraz z obarczeniem kobiety grzechem zakodowano w niej lęk i nieustające poczucie winy. Mężczyzna od grzechu wolny, własne przewiny może ofiarą cudzego życia odkupić. Noe dla boga może zabijać, a nawet chełpić się tym czynem składając dary na ołtarzu Pana. Frasunkiem żadnym nie powinien zajmować głowy, toteż dostanie wino, by nałóg spolegliwszym uczynił go dla Pana. Tak ukształtowanego mężczyznę – stwórca, uratuje od potopu. Opilstwo Noego nie jest grzechem godnym potępienia. Wręcz przeciwnie to zabezpieczy chaos wprowadzony przez boga na Ziemię. Zwaśniona rodzina, skłócone narody, skonfliktowany na zawsze mężczyzna z kobietą. Tak miał wyglądać wieczny porządek rzeczy. Lecz czy na takim nonsensie ma się opierać sens ludzkiego istnienia? Jednak został przewidziany i  koniec boskiej sielanki.

W 23 lata po powstaniu Genezis Michał Anioł na zlecenie Pawła III stworzył za ołtarzem Kaplicy Sykstyńskiej epokowy obraz Sądu Ostatecznego.

Dźwięk trąb wraz z podniesioną ręką mężczyzny, zatrzymuje jak w stop klatce cały ruch. Każdy znajduje się w takim miejscu, dokąd doprowadziły go racje, ambicje, dążenia, o które walczył. Tylko nieliczni zdołają uwolnić się od wytworów myśli, lęków, przygniatającej rzeczywistości, którą sami stworzyli. Nikt nie zmartwychwstaje. Nie ma sędziego, obrońców, nikt nie trzyma wagi. W tej jednej chwili sprawiedliwość wypełnia się sama. Dokonuje się rozliczenie. Nie ma boga. Nie ma Jezusa. Mężczyźnie ze wzniesioną dłonią – na polecenie papieża – domalowano rany mające sugerować, że to Jezus. Michał Anioł stygmatów nie malował.

Nad ołtarzem i Sądem Ostatecznym góruje postać Jonasza. Łączy sobą pierwszą scenę tworzenia świata czyli początek epoki materialnej z jej nieodwołalnym końcem. Jonasz uwolniony z paszczy wielkiej ryby symbolizuje ostateczne wyzwolenie ludzkości z jarzma chrześcijaństwa, wyjście z epoki Ryb i wprowadzenie jej w końcowy etap rozliczenia. Prorok ten swoim przykładem pokazuje, że człowiek może zrzucić z siebie odium ofiary. U jego stóp rozgrywa się dramatyczny upadek symbolu religii – krzyża i symbolu nauki – kolumny, co jest równoznaczne z upadkiem wszystkich autorytetów religii i władzy. Jonasz zamyka epokę wolnej woli, w której do szczytu doszły wszystkie szaleństwa umysłu, okrucieństwo, pycha, fanatyzm i chciwość.

Wieki konfliktowano mężczyznę z kobietą – ona już nigdy nie miała się podnieść z poniżenia, a jednak… zwycięża Człowiek. Cały trud epoki materialnej nie poszedł na marne. W centralnej części Sądu Ostatecznego wkraczają oboje. Kobieta i mężczyzna spójni mimo prób podziału, zamykają wielki spektakl epoki materialnej.

Miliony zwiedzających, z zamkniętymi oczami duszy oglądały freski sykstyńskie przez prawie 490 lat. Miliony osób widziało kolorowe albumy z Kaplicy Sykstyńskiej, widząc w nich tylko piękną ilustrację do Biblii. Niewielu przyglądało się jej dociekliwie, toteż nie potrafiono wychwycić niezgodności fresków z doktryną chrześcijańską. Wnikliwego obserwatora teologiczne interpretacje scen Sykstyny zaskakują fałszerstwem komentarza: np. Judyta obcinająca Holofernesowi głowę dla Kościoła jest znakiem triumfu Marii nad grzechem. Walący się krzyż na głowy wyznawców w scenie Sądu Ostatecznego uznany został za triumf krzyża świętego.

Dlaczego niewielu dostrzega niespójność komentarza z faktami przedstawionymi na freskach?

Bo wierzą w słowa autorytetów kościelnych. Większość pozwoliła się uśpić pasterzom, zaprzepaściła zdolność obserwacji i wnioskowania.

Bez stawiania pytań, bez szukania odpowiedzi nie można dojść do poznania wiedzy (zakazanego owocu). Nie podobna stać się w pełni dojrzałym człowiekiem.

UNIWERSALNE  PRAWA  ZAWARTE W POSZCZEGÓLNYCH OBRAZACH NA SKLEPIENIU KAPLICY SYKSTYŃSKIEJ

Na sklepieniu sykstyńskim wiedza jest ukryta.

W symbolice obrazów – przez wieki strzeżona,

by człowiek nie odkrył sensu swego istnienia.

W niewolę boga zaklęty,

bezmyślny jak owca na rzeź prowadzona –

takim miał zostać na wieki.

Kapłani boga fałsz za prawdę głosząc,

władzę i świętość na siebie wzięli.

Mistrzami człowieka się mieniąc

myśl jego w dogmatach wiary uwięzili.

Znamię boga głęboko w duszy człowieka wyryli.

To ono myśli nie dopuszcza, że człowiek świat budował.

Myśl – istotę człowieka stanowi,

ciało w kształt ją jedynie przyobleka.

Tak myśl przejawić się może, w materii pracować i tworzyć.

Wszechświat w myśli  zanurzony, jak w toni bezkresnej.

Myślą ludzką całość  zaopiekowana,

lecz nie tą myślą, co ją mózg jałowo przetacza,

ale tą – co rozumienie bytu wszelkiego zawiera

i tworzy go sobą.

Z niej zamysł wynika jak Wszechświat ma się rozwijać.

Z niej początek istnienia formy się bierze.

Cały Wszechświat z myśli utkany.

Boga nie ma w nim wcale!

Myśl nikomu nie przynależy

Żadna istota bogactwem tym nie rozporządza.

Nie boga – w Sykstynie zobaczysz, a człowieka,

co w rozwoju starszy

broda siwa jego dorobek symbolizuje.

Sens malowideł – nie w treściach biblijnych.

Nie po to freski powstały, by niewiedzę ludzką utwierdzać

ale, by człowieka na tor samodzielnego myślenia sprowadzić.

Z fresków można wyczytać,

jak dzieje człowieka na Ziemi się toczyły

Czego doświadczał, jak samodzielność budował

A czemu ulegał, gdy wolnej woli używał.

Spostrzeżesz, prawdziwą wymowę obrazów

poznając, że człowiek sam wyznaczał losu koleje.

PROROCY I SYBILLE

Konstrukcję Wszechświata

i wszystko w nim dwanaście praw trzyma

uniwersalny ład według ich prostej wymowy się toczy.

Dwunastka całość Wszechświata symbolizuje.

Dwanaście energii budulcem wszystkiego.

Dwanaście kolorów pełną paletę barw tworzy,

które w barwny obraz rzeczywistości się układają.

Rok na dwanaście miesięcy rozłożony.

Każdy innym tchnie powietrzem,

inne w przyrodzie określa zwyczaje.

Dwanaście godzin na pół dobę dzieli.

Informację o prawach dwunastu

dwanaście postaci na sklepieniu sykstyńskim przekazuje.

Mądrości strzegą, twarze skupione,

pisma w ich rękach wiedzę oznaczają.

Ci co prawa uosabiają,

wielkością wszystkie inne postaci przewyższają.

Siedmiu mężczyzn i kobiet pięć w Sykstynie zasiada.

Nieprzypadkowe to cyfry

Siódemka – energie materii symbolizuje

Siedem – to męski znak bycia,

plusem zaznaczony, ciało, materię i siłę przedstawia

Sam plus nie istnieje – minusem na przemian oddzielony

Minus odpowiednikiem jest duszy, którą  pięć energii buduje.

Elastycznie z materią się łącząc program do ciała wnosi

W niej zapis możliwości, cech i doświadczeń stale dodawanych.

Z roli kobiety – minusa – łatwość sięgania do wiedzy wynika.

Plus łatwość realizacji sobą znamionuje.

Dwanaście postaci, każda jedno prawo wyraża.

Barwą stroju funkcja prawa zaznaczona.

Prorok Ezechiel konieczności rozwoju strzeże

Prawo to o ruchu wiecznym we Wszechświecie mówi.

Jak oddech w żywym organizmie ani na chwilę nie zamiera.

Nic w miejscu stanąć nie może, bo prawo to – pcha do rozwoju.

Każdy człowiek w swej pracy drugiego za sobą pociąga.

Z każdą chwilą inny układ energii w przestrzeni wynika

wczoraj nowe – dziś stare się staje

Prawo tworzenia przez Ezajasza symbolizowane

potrzebę ciągłej pracy i pomnażania talentów oznacza.

Tworzenie człowiekowi przynależy

Budowanie siebie od nowa każdego dnia wymusza.

Prawo to czuwa, by to, co wznoszone,

współgrało z całością i potrzebne w niej było.

Opiekę dla tego co się rozwija, odrębne prawo zapewnia.

Prawo opieki Joel trzyma.

Uczy ono, że zaopiekować:

znaczy dać podopiecznemu to, co potrzebne –

wszelkie warunki mu stworzyć,

by rozwój indywidualny mógł się toczyć,

samodzielności niczyjej przy tym nie zakłócić.

Każdy element całości inną rolę wypełnia

przestrzeni indywidualnego rozwoju strzec trzeba –

Jonasz prawem neutralności porządek ten wyznacza.

Nie mieszaj się w cudze istnienie, jeśliś nie proszony

Słowem „mój” nie zniewalaj wszystkiego wokoło

Bo ci życie na niczym przeleci

Jeśli ingerencję masz  w głowie

Naprawiając wciąż innych sam tępy zostajesz

chaos tylko rozsiewasz, zamiast myśli porządkowanie.

Podstaw współpracy między istotami prawo zgodności uczy –

to prorokini Libijska zapewnia.

Ten co w zgodzie ze sobą jest – zgody drugiego nauczy.

Żaden podział wtedy spójności

we Wszechświecie nie zburzy.

W zgodnym układzie nikt lepszym się mienić nie może,

bo wszyscy sobie potrzebni.

Wzajemną zależność istot we Wszechświecie

i kolejność tego, co ma po sobie nastąpić

prawo hierarchii wyznacza – sybilla Kumeńska je uosabia.

Hierarchii nie da się sztucznie,

raz na zawsze ustawić w żywym organizmie,

gdzie wszystko w ruchu,

zależności płynnie się układają – raz uczniem jesteś, raz nauczycielem.

Działanie wszystkich zgodne z potrzebą w całość się spaja.

Prorokini Erytrejska symbolizuje prawo umiarkowania.

Mówi ono, że wszelką miarę potrzeba wyznacza

różnorodność dopuszczając bez chaosu.

Potrzeba jest planem każdego działania.

Wszystko co ponad miarę powstaje,

drugiemu przestrzeń zabiera.

Nie mogą współżyć ze sobą istoty,

między którymi waśnie się rodzą.

Sybilla Delficka prawo odwzorowania pokazuje.

Mowa w nim o tym, że Wszechświat w każdej swojej cząstce

człowieka odwzorowuje.

Jego budowa, cechy z planetą tożsame.

Wszystkich te same mechanizmy dotyczą,

bo jeden puls życia w nich drga.

Wszystko w łączności ze sobą pozostaje,

więc zmiana w tobie – zmianę do całości wnosi –

także całość na ciebie oddziałuje.

Jeremiasz symbolizuje prawo poznania.

Zawiadamia, że w przestrzeni, w której jesteś,

wszystko do nauki może posłużyć.

Wiedza jest w tobie

czasem tylko nie wiesz, że ona ani odległa,

ni zakazana, ni niedostępna.

Aby ze źródła wiedzy korzystać –

wystarczy, że się przyjrzysz, wsłuchasz w siebie

Wiedza jak woda – spłynie, kiedy masz jej użyć.

Gdy w codzienności z niej nie korzystasz,

gdy nie zechcesz przelać dalej,

zmętnieje, bo w miejscu stać nie może.

Czerpać z niej wciąż trzeba, pomnażać ją w sobie,

aż sam źródłem jej dla innych się staniesz

strzec należy, by nie wyschło ono

a strumień silny i czysty coraz większe połacie opływał

– to zadaniem najpierwszym człowieka

bo i dzban bez wody – nie może się potrzebnym naczyniem nazywać.

Zachariasz przypomina prawo co przyczynę i skutek wiąże.

Ciągłość biegu rzeczy w prawie tym zaznaczona

Podpowiada ono, że świadomie przyczyny należy tworzyć.

Po skutkach patrząc, naukę wyciągniesz, co je sprawiło

Stąd będziesz wiedział jak dalej pracować.

W prawie odbicia przez sybillę Perską wskazanym

ustalone, że co wyślesz, wróci do ciebie.

Każdy czyn, myśl bez potrzeby wysłana, będzie krążyć,

aż powróci, powiedzieć ci o tym.

Prawem odbicia prawda przez każdą zasłonę się przebije,

na twarzy się wypisze lub w działaniu przejawi.

Prawo rozumienia przez Daniela przedstawiane

uczy praw pojmowania

Każda istota, co zna ich wymowę,

świadomością swoją je ogarnia.

Z rozumienia tolerancja wypływa

Każdy przed osądem winien być chroniony.

TROJKĄTY I POŁKOLA

Poniżej proroków i wieszczek pogańskich malowidła

w trójkątnych oprawach widnieją.

Nieprzypadkowy to kształt

Trójkąt symbolizuje rdzeń praw – trzy zasady Wszechświata:

spójność, ważność tego, co się tworzy i wiedzę.

Postaci namalowane w trójkątnych polach

Plus, minus i zero między sobą tworzą

i tego fundamentu porozumienia strzec będą.

Ludzie prawa przestrzegający są blisko siebie,

zgodną stanowią wspólnotę.

Kobieta i mężczyzna zwróceni do siebie

Twarze ich spokojne, miękkie rysy

I ciągłość bytu ludzkiego w potomstwie ich widoczna.

Poniżej w półkolistych niszach widać, co stało się,

gdy pośród ludzi boskie prawo weszło.

Tablice, na których zostało wyryte

klinem pomiędzy ludzi się wbija, niszcząc ich zgodę.

W przestrzeni kuli wszystko się rozgrywa,

jak w ciele planety życie się toczy.

Postaci odwrócone do siebie plecami.

Zagniewane, pełne żalu i zawiści, obce

Kątem oka śledzą drugiego spojrzeniem pustym.

Twarze skrzywione, zastygłe w tępym bólu.

Martwota i nicość bije z obrazów.

Kobiety tulą swoje dzieci, bez wsparcia mężczyzny.

Ci wolą bezczynność – rolę myśliciela, włóczęgi, skryby –

niż być opiekunem.

W księgi swoje patrzą zarozumiale.

Jedyne co ich łączy – to kłótnia

Rodzice z dzieci czynią przedmiot przetargu.

Wszyscy odgrodzeni od siebie, oziębli, a w głębi zazdrośni.

Każdy zajęty sobą, ta gra ich wyczerpuje

Ciała zmęczone osuwają się bezwładnie, jak we śnie pogrążone.

Z ułudy praw boskich nie mogą się przebudzić

Złączeni sztucznym prawem – żyją podzieleni.

By człowiek spójność praw w materii poznał

musiał  ich przeciwieństwo zobaczyć.

W myśli plan powstał,

by wolna wola  na Ziemi została zbadana.

Człowiek miał się przekonać:

co znaczy od praw odejść, odebrać skutki ich naruszenia,

by więcej spójności, którą stanowią, nie łamać.

Cechy swoje miał do skrajności przywieść,

życia z każdej doświadczyć strony.

Wolna wola – walkę, podziały rozpętała.

Własność i pragnienia, które wniosła

przesłoniły ludziom poczucie pierwotnej jedności.

Człowiek zachłysnął się samowolą,

choć możliwość wyboru mógł wykorzystać

do nauki podejmowania decyzji, do samodzielnego myślenia

Odciął się od zbiornicy myśli,

do której wnioski wszystkich istnień trafiają,

tam i zamysł do realizacji zawarty.

Ze skarbnicy tej każdy może czerpać.

Jeśli tylko impulsy umie odbierać

wie, jak swych umiejętności w pełni używać.

GENEZIS

Dziewięć scen na samym szczycie sklepienia

Fałszowanie praw pokazuje.

Dziewięć scen, bo z treści dekalogu wynika,

że dziewiąte i dziesiąte przykazanie

to jedno rozerwane zdanie.

Ci, co fałszerstwa dokonali Ziemianami nie byli

Ze świata energii na Ziemię oddziaływali

Wolną wolę w egzystencję planety wprowadzając

Przewagę pragnienia nad potrzebą ustanowili

A jaka z tego wolność – sam doświadczyłeś.

Ziemianin prawa uniwersalne zaczął łamać.

Coraz częściej od nich odchodzić

aż jego życie – zaprzeczeniem praw się stało.

Przybysze z kosmosu w Ziemianach budzili

nieznane dotąd odczucia: cierpienia, miłości, agresji.

Człowiekiem  szarpały żądze, których nie rozumiał.

Z czasem puściły w nim wszystkie zapory.

Obcy bogami kazali się nazywać

i własne przykazania wprowadzili

Tak zamiast praw dekalog powstał.

Człowiek dostał fałszywe,

przeciwne naturze – nakazy.

1. ODDZIELENIE ŚWIATŁA OD CIEMNOŚCI

Na pierwszym fresku:

Ten, co światło od ciemności oddziela

Męski i żeński pierwiastek w sobie zawiera

bo człowiek bez względu na płeć obydwa w sobie ma

Kobieta wnosi sobą program istnienia.

Mężczyzna w realizację go wprowadza.

To połączenie obu aspektów istnienia w jednej żywej formie.

Siłę i lekkość mu to daje tak, że się w przestrzeni swobodnie unosi.

Ciało w ósemkę układa, co symbolem jest nieskończoności.

Przekazuje tym gestem, że istnienie człowieka nie ma początku ani końca.

Ciało jego w ruch spiralny wprawione

przestrzeń porusza i zmiany w niej czyni,

Zaznacza pole, w którym siłą magnesu materia będzie związana.

Wirem się  posłużył by plus i minus wyodrębnić

wtedy łatwo dwa stany oddzielić.

W przestrzeń gdzie widno i wiadomo

Ciemność wtrącił – wiedzę w wahanie zamienił.

Pokazane tym, jak z człowieka skrajności wydobyć

Pierwszy raz biel i czerń się pojawiła.

Z tego niebo i piekło kapłani ustalą.

Wybranych i strąconych wyznaczą.

Kobiety w przestrzeni tej nie ma

Znak to, że bez jej wpływu świat ma się toczyć.

że jej  talenty mężczyzna przywłaszczył.

Kobietę odciął od wspólnego tworzenia

Mężczyzna bogiem się mieniąc,

sam odtąd o wszystkim będzie stanowić

Tu pokazane jak autorytet się rodzi.

2. STWORZENIE SŁOŃCA I KSIĘŻYCA

Z fresku, co obok – wynika,

że człowiek sam hierarchię ważności ustanowił

Postać, która to przedstawia, z rozpędem dzikim wypada z przestrzeni

gniewem zionie, okrucieństwo ma na twarzy.

W rzeczy samej wysiłku wielkiego trzeba było,

by spójność świata rozerwać.

Dzieła dokonał, pogardy nie kryje

odchodzi skąd przyszedł, wypina się tyłem.

On, człowiek, hierarchię rzeczy ziemskich ustalił.

Hardo to postanowił.

Słońcu pierwszą rolę w hierarchii nadał

Słońce prawicą wyznaczone

Księżyc po lewej w tyle zostaje – nie swoim światłem ma świecić.

Ciemności wielkich nie rozproszy,

tylko zimnym blaskiem srebra ma przyświecać,

grozę i tajemniczość rozsiewać.

Grzech i siły nieczyste na myśl przywodzić

Srebro ma być ponure i zawsze przyćmione blaskiem złota

znaku męskiego panowania na Ziemi.

Wokół fresków potężne postaci nagich mężczyzn,

dzierżące złote pieczęcie suknem przewleczone.

Młodzi, mocarni – za sznurki złotej materii będą pociągać

Siła i przemoc – prawo bytu zyskały.

Słońce królem, dawcą życia, panem ustanowione.

Księżyc zaś niczym wobec niego.

Choć z jednego aktu powstały i jedno bez drugiego nie może istnieć.

Tyle że rola tego drugiego pomniejszona, by złoto mogło błyszczeć.

Aż bogiem się stało.

Pieniądz zawładnął światem.

Władza blaskiem złotego kruszcu się podparła

Żądza bogactwa opanowała najbardziej tych,

co na ołtarzach najwyższych stoją

„Nie będziesz miał bogów cudzych przede mną!” – krzyczą

Szaty kapłańskie noszą, niby na znak ubóstwa i żałoby

A warownie ich pełne złotych cielców

i człowiekowi kazali złoto ukochać

Rozpoznanie potrzeby już niemożliwe.

Jeden na boga wyniesiony – reszcie prawa odbiera,

Racja Pana – w gorszych miejscach innych stawia.

Z ludzi zwyczajnych czyni sługi

w stado bezwolne przeistacza

tak, że zapomnieć przychodzi kim człowiek jest.

Imię jego sponiewierane.

A kolejność rzeczy wywrócona.

Przebiegli – role pośredników sobie wyznaczają

Walczą o miejsca niby dostojne,

choć wedle praw nie masz miejsc lepszych i godniejszych.

3. ODDZIELENIE WODY OD ZIEMI

Na trzecim fresku

sklepienie niebieskie nad głową, morze i ląd pod stopami

Trzy stany skupienia energii oznaczają,

że egzystencja planety, człowieka

jak w żywym magnesie toczyć się będzie

Ląd – woda – powietrze

Różne energie przenikać się będą

wpływając na Ziemię i wszystkie istoty

miejsca spokoju ale i burz niespodzianych tworząc.

Trzy stany skupienia przy sobie

stanowią obraz żywego magnesu.

Ląd, woda, powietrze –

odpowiadają trzem planom Wszechświata

Czwarty plan: świadomości ludzkiej – ogarnia całość

Nad wszystkim czuwa.

Ląd – to materia najbardziej gęsta, plusem oznaczona.

Woda opływająca ląd – to energia,

co każdą cząstkę materii otacza i w niej się zawiera.

Energia znaczona jest minusem.

Swobodnie, płynnie się przemieszcza.

Jak grudkę ziemi w wodzie rozpuścić można,

tak energią materię rozrzedzić się daje

i cechy jej różnie kształtować.

Powietrze – myśl lotna – to zero w magnesie.

Trzy stany związane ze sobą , tak jak w człowieku

myśl, ciało i dusza.

żadna z nich oddzielnie  nie jest człowiekiem.

Istotą człowieka – jest bycie całością.

Fresk taką właśnie wymowę posiada

– człowiek ponad morzem i lądem

swobodnie się unosi w myśli zanurzony.

Gdy środowiska różnorodne na Ziemi powstały

czas był, by inne stworzenia zamieszkały na niej,

w ilości takiej, by nie wadziły sobie nawzajem.

by miejsca, powietrza i pożywienia nie zabrakło nikomu.

A, że wolna wola dopuszczona, to miara szybko została złamana

skrajność osiągnięta we wszystkim.

Z czasem na planecie i w człowieku do dalszych podziałów doprowadziła.

W człowieku walka, odrębność racji, wyobcowanie

Na planecie pustynie, góry, wieczne zmarzliny, niedostępne i dzikie obszary.

4. STWORZENIE ADAMA

Na czwartym fresku Ziemianin – zbliżenie dwóch dłoni

– przeniesienie programu w ciało odwzorowuje.

W akcie tym Ziemianin dorobek istot z innej przestrzeni przejmuje,

by rozwijać go dalej.

Tym samym obcy rolę opiekunów na siebie wzięli,

bo ten, co życie pomaga zawiązać

powinien doglądać jego rozwoju, wskazówką służyć

tak, by myślenie samodzielne w młodszym od siebie pobudzić

do dojrzałości w pracy doprowadzić

Nauczyć wniosków wyciągania

A obserwując doświadczenia młodszego samemu dalej się uczyć.

Jednak „bogowie” blask roli swej dostrzec woleli

W pułapkę własnej wielkości wpadli

Stwarzanie sobie przypisali.

By móc żonglować ludzkim losem

Religią okłamali ludzi, mówiąc, że ci przez boga stworzeni

Że bogu duszę winni, ciało i cały dorobek umysłu.

Człowiek poddany stwórcy, cześć ma mu wiecznie oddawać

Wszystkie swe myśli i błagania do niego kierować.

I odtąd czy to z radości czy też z cierpienia

płynęła żywym strumieniem energia ludzka

do obcych, co bogami kazali się nazywać.

I taka wymowa z fresku płynie:

gdy mocarny w szaty odziany,

przed nagim pojawia się człowiekiem – jest bogiem.

Nie sam przybył na Ziemię, dwanaście postaci mu towarzyszy

W tym kobieta, którą jak małżonkę otacza ramieniem

W szatę odziany – bo musi ukryć prawdę o sobie,

Wie, że jest człowiekiem zrodzony i równy innym

I tylko bogata szata mocy mu dodaje.

Ten co się bogiem ustanowił, różne imiona przyjmował

w człowieku rozłam czyniąc, nakazał miłość do siebie.

Miłością, jak wytrychem otwierał ludzi

energia wtedy żwawiej płynęła, boskość jego utrwalała.

Człowiek, by fałsz ten utrzymać  musiał być wiarą spętany

Bólem i cierpieniem karmiony, siłą przykazań przykuty do boga

Wreszcie uwierzył, że sam nic nie wie.

„Nie będziesz wzywał imienia boga swego na daremno”

Kapłan wzywać pomocy zabronił i sensu innego niż boski szukać

błahym powodem nie męczyć Pana.

Strach wpędzono w człowieka.

By bał się samego siebie

i o skarbnicy swego wnętrza zapomniał,

przez które ze wszystkimi istotami połączony.

Na fresku w tle kształt mózgu wyraźnie widoczny.

Bóg chce, by mózg i intelekt

za podstawę zdobywania wiedzy służyły.

A przecież mózg tylko cząstkę rzeczywistości odbiera

Jest jak maszyna

Choć pomocny człowiekowi, tylko niektóre bodźce przyjmuje.

5. STWORZENIE EWY

Na piątym fresku kobieta się pojawia

Niemożliwe jest, by mężczyzna żył sam.

Jeśli z całości wyodrębniony został plus

I minus oddzielnie musiał się przejawić.

Nigdzie nie jest zaznaczone,

by kobieta z żebra mężczyzny powstała.

Kłamstwo wymyślone, by męski priorytet utwierdzić,

a kobietę porównaniem do gnata – poniżyć.

Odmienność płci wynika z roli, jaką ona i on mają wypełniać.

Różnica w budowie obojga jest tego dowodem –

Ciało mężczyzny konstrukcję materii symbolizuje

– w epoce tej przewagę ma nad energią,

którą kobieta uosabia.

Kobieta energetyczną stronę bytu sobą wyrażając

Łatwiej się z  wnętrzem niż mężczyzna łączy.

Jej przeczucia są podpowiedzią,

gdy nie sposób dojść sedna,

przy pomocy męskiego rozumu.

Scena rozmowy kobiety z „bogiem”

pokazuje, że tajemnica ich łączy,

do której mężczyzna nie będzie miał dostępu

To znak że przestrzenie energii pozostaną mu obce.

Mężczyzna śpi, nieświadomy tego,

co dzieje się wokół niego

Choć będzie żył z kobietą,

nie wie, jaką wiedzę ona posiada.

Odtąd materialnie wszystko postrzegać będzie

bo pamięć świata energii wymazał

i jako ślepiec po świecie będzie się poruszał.

Obraz również ukazuje  jak ten,

co plus od minusa na Ziemi rozdziela

poskramia kobietę,

by wiedzy w pełni przejawić nie mogła.

Zmusza, by zgięta wpół, błagalną pozę przyjęła.

Do służalczych gestów raz przymuszona,

wiecznie o coś prosić będzie.

A oto drzewo, co w tle kikutem sterczy, odcięte ma gałęzie

Bez nich nie wzbije się w górę, skazane jest na wyschnięcie.

Gorzkiej prawdy to symbol

Człowiek odcięty od wiedzy – marnieje

By przeżyć – korzenie wgłąb musi wpuścić

i długo mu przyjdzie szukać życiodajnych soków,

by choć jedna licha gałązka do światła wyrosła.

Lecz nie wszystko stracone

Konar, co został na drzewie trzy wystające ma końce

znaczy to, że rdzeń zasad ocalał.

prawa zatracone

jak gałęzie wypalone w ogniu wolnej woli.

Człowieczeństwo można jednak przywrócić

jest z czego czerpać wiedzę.

6. GRZECH PIERWORODNY I WYGNANIE Z RAJU

Szósty fresk obala kolejny mit człowiekowi wmówiony.

Ziemianin nigdy nie mieszkał w biblijnym raju

Od początku osadzony na twardym gruncie

w trudach doświadczenia i wiedzę zdobywał

Niełatwą przeszedł  szkołę.

Martwy kikut drzewa w tle i ziemia sucha jak pustynia

to nie rajski krajobraz.

To znak, że przez ziemię tę

nie jeden już kataklizm dziejowy się przetoczył

I tylko człowiek został, wąż i drzewo.

Ono jest symbolem wiedzy o korzeniach życia i rozwoju

Człowiek z owoców jego może korzystać

Wąż – symbol manipulacji – drzewo oplata

i do kobiety się zwraca – owoc jej podaje –

znaczy wiedza człowiekowi jest dostępna.

Lecz uważaj, gdy nie sam ze źródła czerpiesz

A pośrednik ci ją podaje.

Bacz, byś fałszywej mądrości nie dostał.

Obraz drzewa z wężem znaczy,

że Ziemianie wiedzy ze źródła już nie dostaną.

Mężczyzna wśród liści drzewa owocu nie znajduje

Kobieta może go dostać tylko od węża.

Rolą jej odtąd niewiastą bycie,

A jako niewiedząca zwierzchności mężczyzny poddana.

Na wieczny konflikt i walkę skazani, pójdą przez wieki obcy sobie

W pozorze wielkości jednego z nich

dni swoje spędzać będą

Choć wywyższaniem nic się nie osiąga

To pusta sława mężczyźnie smakuje.

Ołtarze jej wznosi, sztuczny rytuał honoru pana strzeże

by męska ambicja na szczyty się wspięła,

by utwierdziła się pozorna siła mężczyzny – pana świata.

Lecz na obrazie i ciąg dalszy historii zawarty

Miara się przebrała

Poskromiony zostaje ten, co wymogi potrzeby podeptał

Mężczyzna ugodzony w podstawę czaszki,

odcięty od rzeczywistości zostaje

Odtąd tylko pozór i wyobrażenie o wielkości strawą mu będą

Intelekt dyskusją samego z sobą sukcesami będzie go mamił

Sedna  życia z tego nie wyciągniesz

Pośród bożków materii tracić będzie swą siłę

i moc ciała wygaszać

By mniemania o sobie nie stracić

kobietę, potomstwo poniżać wciąż musi,

umysłowi, psychice choroby zadawać

by czyste spojrzenie od jaźni odwieść

Skłóceni ze sobą, oddzieleni od wnętrza

Czy zdołają się spotkać na koniec?

Zwątpienie na stałe zagości, spustoszenie we wszystkich czyniąc

Strachem się przejawi

Bez wiedzy, która daje życie – ciało obumiera

Wiara na niewiele wystarcza

Prawa uniwersalne odcina – a wraz z nimi korzenie człowieka

Teraz kaleki, pomiędzy rzeczywistością a wyobrażeniami się miota

Boleśnie rozdarty, choruje, cierpi.

Nie wie, dlaczego.

Fresk ten oddaje sens smutnej prawdy o losie człowieka.

Rozłożyste drzewo dzieli obraz na pół

jest jak oś wagi, na której rozpięte są szale ludzkiego życia

Człowiek przechylił szalę na stronę cierpienia.

Wzbudzone pragnienia  w sidła pośredników boskich go zawiodły.

Religie stoczyły na dno przepaści.

Wyrok wydały, którego niczym odwrócić się nie da.

Za nieposłuszeństwo bogu – cierpieć musisz

Nie wolno wkraczać w rejony poznania.

Boskie przestrzenie zakazane

Bo fałszerstwo stwórców skrywają

Ten, który pyszni się,

bo ponoć poznał dobro i zło,

a sam wzorem dobra się mieni

oszukał innych i siebie.

Bo czym jest dobro i zło

– sztucznym rozdziałem całości.

Kim jest więc ten, co dumny,

drzewo poznania dobra i zła

jako zaporę człowiekowi stawia?

To ten, co sprytniejszy

i większość dóbr zagarnął

by odtąd lepszym się mienić

A gorszym zwać tego,

co łupić drugiego nie potrafi

Boski – w istocie – znaczy oszust

Co z przebiegłości sens bycia ustalił

Nie spostrzegł, że gra sam z sobą

Nie zauważa, że los przegrywa własny

W końcu cierpienia nikomu nie sprzeda

Zbawienia nie kupi dla siebie.

7. OFIARA NOEGO

Na siódmym fresku od szczegółów rojno.

Człowiek bogu poddany i jego kapłanom

bezmyślnie ceremoniał odprawia.

Krwawą ofiarę składa z istot ludzkich,

którymi opiekować się winien.

Chełpi się świętością rzezi

Ufając, że tym pomyślność swoją zabezpiecza.

Bóg ofiar żąda

A nikt nie dostrzega sprzeczności

ofiary z przykazaniem „Nie zabijaj!”

Płacz zagubionego człowieka zewsząd się rozlega,

ze strachu przed panem zgięty przed jego ołtarzem

błagał o zdjęcie cierpienia

Znać, że swąd palonego ścierwa ludzkiego

choć miła bogu ofiara – nie wystarczy.

Taką ofiarą pośrednik boski się nie pożywi.

Wymyślił więc,

by kozła ofiarnego na ołtarzu złożyć.

Teraz i on część ofiary (energii)

kierowanej do boga mógł przejąć.

Człowiek sam siebie skrzywdził,

odkąd w tą grę się włączył

Zaczął walczyć, zwyciężać,

by boski rytuał wypełniać

sztucznym przykazaniom hołdować

Nie znajduje wspólnego języka ani zgody

w pracy z drugim

Woli unicestwiać

Cudzą śmierć nazywa swą chlubą,

Dzięki niej potwierdza się jako lepszy.

Ne jako pierwszy kapłan świętej sprawy

za ołtarzem stoi

Jedna z postaci przy nim

właśnie „dolewa oliwy do ognia”

by ołtarz ofiarny nie wygasł.

8. POTOP

Osmy fresk przedstawia losy świata skażonego wolną wolą.

Ludzkość ponad miarę rozmnożona

była dziesiątkowana w kolejnych cyklach ziemskich.

Ongiś potop wielu zaskakiwał.

Choć wybranym „bóg” przestrogi przesyłał

jak przetrwać, życie uratować.

Stąd kapłani sądzą, że na pomoc pańską zawsze liczyć mogą.

W scenie składania ofiar – ludzkość ginie.

Nie zna przyczyn ni sensu wyroków boskich.

I dziś zdarzenia na Ziemi zapowiadają nieuchronne zmiany

tak jak wielokroć na planecie bywało

Ziemia żywą istotą jest i mówi sobą.

Bez wiedzy nie sposób wczuć się w oddech planety

objąć ją myślą, posłuchać co w niej nabrzmiewa.

Ludzie są skazani na „potop” i lawinę zdarzeń,

co krok naprzód może znaczyć

Nową jakość egzystencji zapowiadać.

Fala przemian zalewa wszystko, ogarnia całość i wszędzie wnika.

Jest i druga strona przemian

ludzkie emocje, pragnienia niepohamowanym są żywiołem

Lęki, złości, zawiści jak kwas wypalają ciało

wżerają się w psychikę i umysł

do kogo nurt skażony dotrze – osłabia, pod wodę wciąga.

Rwący nurt  jednych pobudzi, rozdrażni

wypruje ostatnie siły.

W innych poruszenie myślenia wywoła

tak, że na oczy przejrzą.

Poznają co  zbędne, a co potrzebne w sobie noszą

I rozumienie w sobie wzbudzą.

To szansa, by świadomie zabrać się z silnym nurtem dalej

przepłynąć w inne przestrzenie.

Wysoki poziom fali może unieść człowieka,

oderwać go od starego mułu, pomóc,

by zbędne nawyki zostawił

wnioski wyciągnął i wreszcie  ze starego portu wypłynął.

Do nowych przestrzeni dorosnąć trzeba

Wytrwale sposobiąc się podczas całego cyklu.

Szansę na przejście zyskują ci, co wiedzę mają.

Wiedza pozwala na spokój

A i myśleniem łatwiej się steruje,

zmysły, psychikę do odbioru nowych przestrzeni przysposabia

każdą komórkę ciała do odmiennych funkcji przestraja.

Na fali zdarzeń bez lęku i szoku przepływa

Pojęcie arki – jako łódź bezpieczną dojrzy

co nad wzburzonym nurtem

przeniesie go w nowy wymiar – stąd Arka Nowego.

Tylko to przetrwa, co nowego cechy uzyska.

By sens Arki No ego nadto nie wzbudził ludzkiego myślenia,

kapłani podali, że Arka No ego nadzieją jest dla człowieka.

Choć wiedzieli, że łódki z drewna nikt nie budował

bo nie o deski i gwoździe tu chodzi, a o fundament świata.

Tyle nie zdołali zakryć,

że z człowiekiem związane to, co nowe wnosi.

Ci z ludzi co pływać się nie nauczyli,

własnym ciałem i umysłem sterować nie potrafią

W nurtach nowego porwani przez falę być mogą.

Targani nawałnicami będą okrutnie

aż wyjdą z nich najgorsze brudy i w zachowaniach się przejawią.

Lecz gdy wypłuczą  już wszystko do czysta, a sił im wystarczy

mogą jeszcze wypłynąć i na wysoki brzeg wspiąć się.

Zaczną życie na wzgórzu, skąd więcej można zobaczyć, ogarnąć

Lecz wysokość więcej uwagi i trudu wymaga.

Człowiek w kolejne cykle Ziemi przechodząc

świadomości siebie nie tracił.

Staraniem własnym pracował na przyszłe miejsce.

Jednych dorobek wiedzy na brzeg wywodził

Inni  na cudzych barkach  wyniesieni zostali.

9. OPILSTWO NOEGO

Ostatni fresk pokazuje tych,

co z wód potopu kiedyś suchą stopą wyszli.

Wybrańcy boga, synowie Noego podobnie jak ich poprzednicy

Kłótnie i spory toczyć będą.

Trzy postaci na fresku zapowiadają, że zwaśniona rodzina

da początek trzem głównym religiom (islam, judaizm i chrześcijaństwo).

Trzech bogów wpędzi ludzkość w konflikty

Granice oddzielą narody

Wrogami dla siebie ich czyniąc.

Gdy człowiek sporami zajęty, sens pracy zatraca

Ten co z narzędziem na najdalszy plan zostaje zepchnięty.

Praca zaczyna męczyć człowieka

stąd z sił opadłe ciało stale narzeka.

Problemów codziennych udźwignąć nie może

Ucieczka w bezczynność, bezmyślność – grób przybliża.

Jedynym polem działania mężczyzny

Umiłowanie walki się stanie

Rywale lepszość w bojach dowodzą

Po rozumieniu nawet ślad nie zostaje.

Intryga z podstępem się splata

Widzenie rzeczy prawdziwe przesłania

Z czasem już nikt od oceny nie wolny

Matnia fałszywych prawideł go wchłania.

Pokłony nie człowiekowi lecz stanowiskom się składa

Potrzebujący zaś giną bez wsparcia

Im co najwyżej ochłap modlitwy i miłosierdzia

lub obcość zostaje wygnania.

Ten co ma lepszą pozycję

Jak domu własnego będzie jej bronił

W walce utopi wszystkie swe siły

Od rozumienia zupełnie odejdzie.

I tak horyzont poznania ścieśniony

Aż zawężone myślenie go zmiażdży

I niczym pył go pochłonie

Za to, że kiedyś zezwolił prochem się nazwać.

Dalej na fresku winnica widnieje.

Człowiek materię prowadzi do wzrostu

O owoc dorodny zabiega.

Lecz cóż z tego, że plony zbiera

skoro owoce pracy w zwykły ferment zamienia

nad ciałem wówczas nie ma kontroli,

oszołomienie tylko zyskuje

Wino o pewny zawrót głowy go przyprawi.

Odór w ciele rozłoży, z nóg zupełnie powali

Napój ten od szukania wiedzy go oddali

Dostanie za to – wiarę – wino – napój bogów

Wizje, miraże, pozór można wtedy utwierdzać

I tak od rozumu człowiek odcięty,

problemów swych już nie może rozwiązywać

Ma stale cierpieć.

Wiedzy nie może zaczerpnąć, choć ma tę sposobność –

Naczynia: dzban, misa na fresku widoczne

stągiew olbrzymia blisko, lecz tam tylko – wino

Więc głowa jego nie lotnych myśli pełna,

a zwykłego fermentu

Winem zalać troski można, ból niewiedzy znieczulić

odciąć resztki świadomości.

Wiara to pierwszy narkotyk człowieka,

który nadzieja i miłość – utwierdza.

I tak w pozór życie człowieka przekształca.

* * *

Obrazy w czterech narożnikach sklepienia Sekstyny

cykl odrębny stanowią.

To krwawe i pełne udręki sceny.

Cztery świadczy, że treści ich stanowią

ludzkiego działania fundament

jak kwadrat jest podstawą,

na której najprostsza konstrukcja

samodzielnej budowli wyrasta.

Boki kwadratu jak cztery elementy Wszechświata

w jedną rzeczywistość złączone.

JUDYTA I HOLOFERNES

W obrazie, gdzie dwie kobiety głowę mężczyzny niosą,

pokazano, że wbrew głoszonym prawdom o męskiej przewadze

Kobiety męską domenę dźwigają

Odziane w suknię złotą i srebrną

podczas, gdy mężczyzna zupełnie nagi zostaje.

Kobiety wiedzę i możliwości mężczyzny przejmują

Choć mężczyzna wcale nie jest życia pozbawiony

z łoża nie schodzi, miota się na nim jak winem zamroczony

oddał głowę mirażom wielkości.

Odcięta głowa wielokroć większa od ludzkiej,

bo od wyobrażeń nabrzmiała.

UKARANIE HAMANA

Fresk z lewej strony nad sądem pokazuje

jak człowiek drugiego może czci pozbawić, uwięzić

A nawet zabić nie przerywając sobie odpoczynku

Mężczyzna leniwie na łożu podparty

wyrok na człowieka wydaje.

Natomiast swojej intymności nikomu naruszyć nie dozwala.

Władca feruje wyroki, na podwyższeniu spoczywa.

Wszyscy wokół toczą intrygi

W ciemnych niszach dworu przysiedli,

w małych gromadkach do knowań się zbierają

Ktoś tam wzdraga się nieco, ale przy stole rozmów siedzi.

Skazaniec  zastyga udręczony w pozie, która zdradza,

że wyrwać się chciał z haniebnych układów.

Wznieść ponad to, w czym tkwią inni

Nagi – prawdy o sobie nie kryje

Więc skazać go trzeba

Na suchej gałęzi powiesić tego, co chce odstawać od reszty.

Gałąź, na której człowiek rozdarty został

Jest pod dachem domostwa w ludzkich progach.

Symbolizuje fakt, który wciąż się powtarza

Ludzie jak sępy, szakale szukają bez przerwy ofiary

A strach, by nie zostać złowionym

przyćmiewa niejeden umysł, dławi myśl wolną.

Zalęknieni wzdragają się słuchać wnętrza podpowiedzi.

Po co ginąć za prawdę gdy wygodniej milczeć z kłamstwem.

DAWID I GOLIAT

Z trzeciego fresku widmo śmierci wyziera

krwawa scena całą przestrzeń zajmuje.

Człowiek ma do wyboru katem lub ofiarą zostać

Innych ról życie nie przewiduje.

Ziemia jak pole bitwy, miejsce kaźni, padół cierpienia.

Krwią , krzykiem i łzami każdy jej skrawek nasączony.

Ci, co scenę rzezi obserwują, niczemu się już nie dziwią.

Na najdalszy plan zresztą strąceni

Głowy w kąt wciśnięte, jakby ich wcale nie było.

Walką i tylko walką można ponad tłum się wynieść,

chwalebne pierwsze miejsce zająć.

Kolejne ziemie od krwi podmokłe zajmuje.

Wojownik nigdy nie będzie oraczem

Uprawą roli ni pracą zwyczajną się nie pohańbi

Oto rudy karzeł na fresku olbrzyma powala

Nie siłą fizyczną lecz sprytem zdolnego gracza.

Nie w pojedynku rudowłosy napastnik zgładzi Goliata

Lecz przebiegle w najczulsze miejsce czoła olbrzyma ugodzi

Łatwo domyśleć się co stanie się,

gdy punkt ten („trzecie oko”),

przez który wiedza do człowieka wpływa

jako tarcza do strzału posłuży

Skutek widoczny na fresku

Mocarny siłacz pada jak kłoda.

To żywy trup.

Po zręcznym ciosie pozbierać się nie zdoła

WĄŻ MIEDZIANY

W czwartym narożniku gęsto od ciał stłoczonych.

Mimo zamętu widać tłum na dwa obozy podzielony

Po prawej ludzie splątani z rojowiskiem węży,

zbici w ohydną masę

Zastygły grymas bólu na twarzach mękę potworną zdradza

Z lewej gromada ściśnięta ocalenia oczekuje

Z nadzieją patrzą na wijącego się miedzianego węża.

Jeszcze chcą wierzyć, że  ratunek im przyniesie.

Przecież dotąd udawało się „lepszych” na piedestał stawiać.

Lecz teraz zagłady już nie oddalą

i ci co przykazania bogów spełniali

Zawiedzeni, otępiali z bólu sensu nie widzą

W tym, co im wypełniać kazano

Bogom cześć oddawali

W zamian dostali cierpienie

Na koniec czarne węże – gady – człowieka dokładnie oplotły

Religie  rozwiązania nie mają, dogmaty ocalenia nie niosą

Człowiek kiedyś bogu zaufał, daleko odszedł od siebie

Teraz z wnętrza swojego korzystać nie umie

Choć pociechy tam wiele

Samotny i udręczony w modlitwie szuka ratunku

Boski przewodnik jest niemy, bo bez pomyślunku

Sam zaczął zbierać żniwo swych czynów

Za całe wieki wodzenia owiec –

Teraz rozliczy swe dzieło jak inni

Bez ulg przed prawem stanie.

SĄD OSTATECZNY

Najpotężniejszy fresk kaplicy sykstyńskiej nad ołtarzem

wszystkich treści podjętych w malowidłach jest zwieńczeniem

Dowodzi, że ludzkość swój kres osiąga

Obraz głosi ostateczne rozliczenie, które rychło nastąpi.

Taki obrót zdarzeń od zarania dziejów był pisany

Niejeden z hierarchów kościelnych znając to przesłanie

tynki chciał zdzierać

Zawsze coś na przeszkodzie stawało

W końcu niewygodne szczegóły zamalować kazano.

Po środku szczytowej partii fresku tabliczka z imieniem Jonasz

przywodzi na myśl czas przełomu.

Jonasz umyka przed ogromną rybą

symbolem kończącej się epoki i chrześcijaństwa.

Ni to sznur ni olbrzymia wskazówka

Wskazuje jakby zegar Wszechświata

do dwunastej godziny się zbliżał.

Dwunastka oznacza, że czas dla materii dopełnia się

a rozliczenie kończącej się epoki

na tle błękitu nieba (myśli) zachodzi.

Fresk składa się z czterech części.

Wszędzie kłębią się ludzie, że nie można mieć złudzeń,

iż są to wysłannicy nieba.

Nagość postaci jest dowodem,

że każdy prawdę musi poznać o sobie

w finale nic ukryć się nie da.

Już nikt nikogo nie oszuka gestem obłudnym,

nie przykryje słowem, ni strojem ohydy myślenia,

Oto człowiek i cały jego dorobek – widoczny się stanie

Nie zdobycze materialne go określą,

a zgromadzona wiedza i czyny.

Za każdy czyn, każdą myśl i ich skutki,

przyjdzie odpowiedzieć przed sobą.

Wtłoczony w stado człowiek zapomniał o tym,

wolał uwierzyć, że winy wszelkie odkupić można cudzą ofiarą

Umysł ludzki przez to stał się kaleki

Wymogom czasu nie może sprostać.

Krzyż i kolumna – atrybuty religii i nauki walą się

Padają autorytety, które myśl ludzką więziły

Fundament manipulacji zburzony,

kruchość jego obnażona

Wokół upadłych symboli

tłoczą się postaci, usiłując je podnieść.

Powalonych posągów podźwignąć się nie da.

Cztery przenikające się pasma

to cztery plany Wszechświata,

w których jednocześnie ten sam proces zachodzi.

Największą przestrzeń zajmuje plan – zamysłu

Tu najgłośniej ostatni akord epoki wybrzmiewa

Wszyscy spotykający się

Zgodnie łączą swoje doświadczenia, talenty

Jedna wielka ludzka rodzina

Ciała ich piękne, mocne

atletyczną budowę mają nawet starcy

Człowiek szlachetną postać przybiera

To odrodzona konstrukcja praw w człowieku sprawia

spójność i harmonię, piękno kształtu całości powoduje

Ludzie potężni są,

bo energie pracą przez wieki gromadzili.

Ostre narzędzia w ich rękach świadczą, że dorobek

często w bolesnych doświadczeniach był zbierany

Teraz narzędzia gotowi złożyć,

bo zręczność i tak w nich zostaje.

Z ich dorobku nowy zamysł dla całości się bierze

Zupełnie nowy człowiek

z samego centrum się wyłoni, gdzie

w największym trudzie, ogniu ciało dla siebie wykuwał.

Nowi ludzie – to mocarny mężczyzna i młoda kobieta

Spójni mądrością, pogodzeni.

Twarz mężczyzny bez emocji i gniewu

Nie walczą już, więc młodość mogą zatrzymać

Ich siła i moc ze zrozumienia wyrasta

Spokojem i dojrzałością się przejawia

świadomi w czym uczestniczą

gotowi na przyszłe zdarzenia

Mężczyzna dłoń otwartą wznosi w górę

A wielu ten gest otwartości podziela

Kobieta jest brzemienna

Wraz z kończącą się starą epoką nowe życie

w kobiety rozwija się łonie

Dla ludzi myślących nie ma końca świata

Mocarny młodzieniec to nie żaden bóg,

zbawca, czy sędzia

Nie jest królem – nie nosi korony

Nie staje jak zwycięzca

Nie jest Jezusem – jest po prostu człowiekiem

Mit religijny ani razu nie pojawił się

w sykstyńskiej opowieści Michała Anioła

Na freskach nigdzie nie znajdziesz

dowodów boskiej męki, ukrzyżowania

– taki incydent w ogóle się nie zdarzył.

Nie ma również śladów ewangelii, którą twórcy Kościoła

dla chęci sprawowania władzy spisali.

Moment rozliczenia epoki

to nie sąd ostateczny boga nad światem

To jest sąd człowieka nad strukturami fałszu

Dla Kościoła, co zna zapowiedź Armagedon – to koniec

Toteż do ostatnich chwil mit boga usiłuje podtrzymać

Strasząc boską karą, wizjami potępienia

trzyma w niewoli ludzkie sumienia.

Złoty i srebrny klucz to symbole wiedzy,

co wszystkie tajemnice otwierają

Klucze do wiedzy w mocnych rękach człowieka,

Postać obok trzyma ludzką skórę

Znaczy, że dotychczasowa powłoka cielesna

jak odzienie do pracy służyła

U progu nowej epoki

wszystko stare razem ze skórą odłożyć trzeba.

W drugiej ręce postać trzyma srebrną przędzę istnienia

Co symbolem jest, że tchnienie życia z powłoki cielesnej

wyjęte być może,

by po oczyszczeniu srebrną nić znów w nowe ciało włożyć.

Poniżej na drugim planie wzmożony ruch panuje.

Z energii tam skupionych formy materialne się tworzy

Widać że wszystko podlega gwałtownym przemianom.

Postaci dmą w długie trąby

donośne, przejmujące dźwięki z instrumentów wydobywają

To sygnał nadchodzących zmian.

Otwarte księgi, trzymane przez stojących obok trębaczy,

do ludzi są skierowane

Znak to, że wiedza z różnych przestrzeni dociera

Stłoczone masy ludzkie na tym planie

symbolizują tych, co ciał fizycznych nie mają

Część próbuje w wyższe rejony się przedrzeć

lecz to się nie udaje.

Inni próbują wejść w ciała, co poniżej

Jeszcze inni pośród potworów

myślokształtów, które sami potworzyli

Własne ich myślenie w dół ściąga

tak, że wznieść się nie mogą i w panikę wpadają.

Teraz dowiadują się, że już za późno,

by ze starego się wyzwolić.

Nie wiedzą nawet, że można było tego dokonać

Wiara zagłuszyła w nich wiedzę.

A więc w dół do samej materii zdążają

Skazani na nieświadomość

już tylko budulcem przyszłego świata  mogą zostać.

Najniżej na pierwszym planie – materii

pogrom starego się toczy.

Niektórzy są zaskoczeni.

Tępe, oniemiałe, przestraszone twarze

Kości ich sterczą,

Żywe szkielety z pustymi oczodołami –

martwi za życia. Ciała skręcone bólem

Pół leżąc, bez sił czekają na to, co los im zsyła

Ciała niektórych już z ziemi wystają

Ziemia energię z nich do wnętrza chłonie.

Jednak są w materii i tacy,

co powędrują w wyższe rejony.

Choć teraz pośród najniższych stoją

W znoju i trudzie zebrali potrzebną wiedzę,

Mogą się teraz oderwać od starego świata

Jedyna przeszkoda to ich własne lęki, wahania,

jako demony widoczne na fresku dręczą,

nie pozwalając wyrwać się w inną przestrzeń.

To ostateczne rozliczenie epoki,

wszyscy biorą w nim udział.

I nie można już teraz, jak wcześniej bywało

przepłynąć arką przez wzburzone fale

Ten, kto na łodzi stoi wcale nie pomaga,

nie przewozi garnących się tłumów,

Z rozmachem przepędza wiosłem tych,

którzy starym sposobem

dostać się chcą do bezpiecznej łodzi.

Znak to, że walka, pragnienia, emocje

do Hadesu odchodzą,

wypalone na popiół, tworzywem się staną,

do budowy nowego świata posłużą.

Dla tych, co patrzeć umieją, słuchać potrafią

proste i czytelne są obrazy Sykstyny.

Nie ma tam boga.

Jasnym się staje, że Wszechświat

przez istoty ludzkie był tworzony.

Wszystko co człowiek otrzymywał –

drugiej istocie zawdzięczał

I choć niektórzy wiedzę wykorzystali

do wzniesienia hierarchii, autorytetów.

Skłócili ludzkość, utrwalali niezgodę.

by ściągać dla siebie żywą energię człowieka

To dzisiaj trzeba wiedzieć

że ich kraina mlekiem i miodem płynąca

Wcale boską nie była

Nie bogowie ludzkie losy plątali

Ludzie ludziom „boski” los zgotowali.

P.s

To zaledwie mała część wiedzy o rozwoju człowieka, jaką zawarł Michał Anioł w swoich obrazach.

Opisując bardziej szczegółowo każdy  detal z obrazu, to powstała by gruba ksiega. . Samemu można dokonywać „odkryć” obserwując np. każdy ruch postaci z obrazu. Starajmy się „ułożyć” nasze ciało na wzór postaci. Co ono dla nas oznacza. To świetne ćwiczenie.

Nad „rozszyfrowaniem” treści- intencji malarza zawartych w obrazie, pracowało wielu Polaków. Niech przeczytany tekst  będzie  dla nich hołdem za wspólną pracę i trud.

Edward

—————-

Michał Anioł 1 PL (youtube)

Michał Anioł 2 PL (youtube)

—————-

 PRZEMYŚLENIA

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: