Słowa !!!

Słowa, słowa, słowa… na co dzień zalewamy siebie i innych całymi ich potokami. Przekonani o tym, że bez słów nie byłoby możliwe porozumiewanie się ludzi, przekazywanie informacji, wiedzy, że zostałby zahamowany rozwój człowieka, i jego świadomości.
Minęło parę tysięcy lat rejestrowania ludzkiego myślenia , działania za pomocą mowy lub pisma. Z każdą kolejną epoką przybywa nam słów i języków. Dzisiaj nie wiadomo czy cieszyć z tego bogactwa czy martwić ciężarem zbędnych określeń, terminów, zagmatwanych definicji.
Współczesne pokolenie poza słowną spuścizną przodków zyskało jeszcze języki komputerowe, nowych dyscyplin technicznych, ekonomicznych nie wspominając już o wciąż tworzących się na żywo slangach różnych grup kulturowych. I tak suma summarum pewnie
każdy zwyczajny człowiek dźwiga w swoim umyśle kilkanaście do kilkudziesięciu tysięcy zapisów słownych. Erudyta tzn. osobnik wykształcony, uważany za światłego w jakiejś dziedzinie, poliglota, posługujący się kilkoma językami, specjaliści różnej maści pomnażają i pomnażają zbiornicę słów. I ci dopiero mają napakowane i opuchnięte mózgi. Czy wielość słów, jaką rozporządzają na pewno ich wzbogaca ? A może utrudnia komunikację z innymi? Pomijając zwykłego Kowalskiego, który dawno zagubił się w nawałnicy współczesnego słownictwa, wiadomo, że gąszcz specjalistycznych terminów, czy zawodowych slangów nie uszczęśliwia: Fizyk nie rozumie biologa, polityk – lekarza, humanista – inżyniera. Mężczyzna nie pojmuje świata kobiety, rodzice nie rozumieją swoich dzieci. Alienacja, czyli wyobcowanie jednostki, bez względu na to, kim kto jest i co sobą reprezentuje stało się faktem. Słowa, choć dziś tyle ich mamy do dyspozycji nie łączą, lecz dzielą ludzi, skłócają społeczeństwa, konfliktują narody.
W zamierzchłej przeszłości, gdy Ziemianin pojawił się na planecie, rozległa przestrzeń, obfitość dóbr naturalnych wpływała na zachowania wspólnotowe. Człowiek bliski przyrody, zwierząt, funkcjonujący bez pośpiechu był istotą milczącą. Co nie oznacza,że nie porozumiewał się ze współplemieńcami . Swoje stany i intencje przekazywał gestem, mimiką. Ale najważniejsza była komunikacja myślowa. Współczesnym prawie nieznana Bo w rozgadanych , pełnych intryg,manipulacji społeczeństwach nikt nie pamięta, że myślą można się porozumiewać z drugim człowiekiem.
Gdy relacje są proste, a takie były na początku ludzkiej wędrówki na Ziemi, słowa powoływane były do istnienia , by dokładniej opisać jakąś rzecz fakt, przekazać odczucie. Słowa wówczas miały moc sprawczą. Nie gadało się po próżnicy ,nie rzucało słów na wiatr .
Przed wiekami Słowianie słynęli z małomówności, choć pogardzani przez bardziej wygadane i rezolutne ludy zachodnie, konsekwentnie pielęgnowali w sobie milczenie. Jeśli już zabierali głos, każde ich słowo miało swoją wagę.
Dawać słowo – niegdyś wśród słowiańskich wspólnot oznaczało – zaświadczyć prawdzie, bez przysięgi, bez świadków. Było też równoznaczne np. z deklaracją lojalności , zobowiązaniem do zachowania tajemnicy. Danie słowa równało się spełnieniu konkretnego przyrzeczenia. Nawet jeśli realizacja zobowiązania wymagała ofiary. Żadną ceną nie można było sprzeniewierzyć raz danego słowa.
Dzisiaj słów zamiast do opisu zazwyczaj używa się do tworzenia faktów, co gorsza, nie zawsze zgodnych z prawdą. Manipulowanie rzeczywistością i innymi za pomocą wielosłowia i wieloznaczności sprawiło, że zatracone zostało pierwotne znaczenie i moc niegdysiejszych określeń . Większość ziemskiej populacji niczym podłączona do automatu nieustannie gada i gada, jeśli nie z kimś to ze sobą. To , co się wyprawia w ludzkim umyśle ociera się częstokroć o paranoję. Te nieustanne monologi , powtarzanie wspomnień, myślowe modelowanie przyszłości, ustawianie życia innym, wyobrażeniowe dyskusje z przyjaciółmi i wrogami, intrygowanie. W sumie pole walki, na którym ktoś albo zwycięża, albo ponosi klęskę. A rzeczywistość i tak przynosi inne rozwiązania. Człowiek pozostaje z bólem głowy od nawałnicy przetoczonych słów. Składamy wiele obietnic sobie, innym. Spełniamy nieliczne deklaracje. Z użycia więc, jako zbędne wyszło przyrzeczenie słowa. Bo cóż teraz znaczą słowa? Ale zawsze tak się dzieje , gdy jakość zastępowana jest ilością?
Dlaczego tak się dzieje ? I czy można przywrócić wartość wypowiadanym słowom? By na te pytania odpowiedzieć – trzeba sobie uświadomić, w jakim celu człowiek pojawił się na planecie.
Otóż zadaniem Ziemianina epoki materialnej (zresztą nie tylko Ziemianina) był rozwój indywidualny. Co wiązało się z kształtowaniem się jednostkowych cech , reakcji ,talentów osiąganiem doskonałości w różnorodnych dyscyplinach. W procesie materialnym aktualnie istniejącego Wszechświata chodziło również o zbadanie zdolności i wytrzymałości zarówno pierwiastka materialnego jak i tworzącej się ludzkiej psychiki i umysłu.
Geneza człowieka materialnego rozpoczęła się od istoty energetycznej po wyłonieniu się z jednej wspólnej myśli ludzkiej. Nasze źródło pochodzenia tzn bezkresna, wieczna, jednorodna myśl ludzka jest stanem neutralności. Żeby powołane do istnienia indywidualne byty ludzkie chciały doświadczać, wchodzić ze sobą w nierównoważne relacje, by osiągać doskonałość w jakiejś dyscyplinie niezbędne było wprowadzenie wolnej woli. To miał być bodziec, zachęta do wspinania się po szczeblach rozwoju materialnego, umysłowego a także psychicznego. Ale też wzbudziło erę wyścigów, konkurencji, gry, walki. Jedni w dochodzeniu do szczytów doskonałości używali siły mięśni, drudzy sprytu, jeszcze inni swoim orężem uczynili umysł i słowo. Era materialna – to bez wątpienia czas wojowników, a po bagażu słów jakim aktualnie rozporządzamy możemy wysnuć prosty wniosek, że na przestrzeni wieków mieliśmy zatrzęsienie wojowników intelektualnych.
Jako że, materia nie jest stanem stałym w istnieniu wszechświata, czego dowodzą upadające cywilizacje, rozsypujące się budowle ,znikające lądy itp. to i materia słowna niechybnie ulegnie redukcji. Taka jest bowiem konsekwencja wyrównywania potencjału energetycznego w funkcjonowaniu planety czy kosmosu. Na razie zewnętrznie nie zdajemy sobie sprawy z takiej konieczności, bo przez wiekowe namnażanie materii odcięliśmy się od przestrzeni energetycznych. A negując ich istnienie, nie sięgamy do istotnych informacji o człowieku jako całości . Jeśli ta wiedza jest otwarta dla człowieka, to staje się oczywiste, że nagromadzone miliardy słów w umysłach ludzkich na Ziemi oznaczają gruzowisko, uniemożliwiające łączność i wzajemne rozumienie się ludzi.
Od kilkunastu, a właściwie od kilkudziesięciu lat coraz silniejsza jest na Ziemi tęsknota za zmianą dotychczasowej rzeczywistości , wyraża się poprzez budzenie się nowych trendów myślowych, powstawanie różnych stowarzyszeń , grup duchowego rozwoju. W mieszkańcach Ziemi samoistnie otwiera się wiele predyspozycji jak: jasnowidzenie, umiejętność kontaktowania się ze światem zmarłych , czy z istotami z innych planet. I o dziwo, gdy dochodzi do takich kontaktów niepotrzebna jest znajomość języków obcych , ani nawet używanie mowy. Porozumiewanie się przekazem myślowym jest proste, stokroć szybsze i pozbawione niedomówień. Żeby jednak korzystać z takiego łącza niezbędna jest umiejętność wchodzenia w milczenie umysłu. Niby jasne, ale o ile można zamilknąć zewnętrznie i nie wypowiadać na głos słów, to uzyskanie ciszy umysłu nie jest już takie łatwe. By poskromić gadulstwo wewnętrzne trzeba nie lada wysiłku. Nosimy w sobie wielowiekowe nawyki, że taki terkot umysłu zaświadcza o intensywnej pracy myślą. A tu nagle odkrywamy zupełnie inna prawdę. Zaczynamy pracę nad sobą tzn. eliminujemy gry umysłu, uczymy się ciszy wewnętrznej i z każdym dniem coraz częściej spostrzegamy jaką wartością jest milczenie.
I dopiero wówczas zdajemy sobie sprawę , jaki ogrom pracy ma istota ludzka, jeśli chce znaleźć się w innej nowej rzeczywistości.
Nowe wynika z ludzkiego myślenia i postępowania. Najpierw trzeba od podstaw zmienić samego siebie. Generalnie trzeba zapomnieć o walce i zwyciężaniu, wyłączyć współzawodnictwo w wyścigu po indywidualne satysfakcje. Zrezygnować z przeróżnych gier, zagrywek dających poczucie wyższości w środowisku prywatnym, czy zawodowym. Trzeba uwolnić się od wszechobecnej oceny oraz od poczucia własności osób i przywiązania do rzeczy takoż. Dopiero wówczas można przystąpić do nauki współpracy z innymi bez względu na to, czy jesteśmy z nimi kompatybilni myślowo, czy nam się podobają zewnętrznie i czy odpowiadają nam się ich cechy i reakcje. Zaprzyjaźnić się z ciszą . To jedyny sposób na wygaszenie dawnych programów. A więc milczenie, gubienie słów itd. …itd… Jak to zrobić?
Każde działanie w codzienności może stać się pretekstem do nauki ciszy. Np. wchodzisz do łazienki, myjesz zęby trzy minuty i już spostrzegasz, że umysł kłębi się od natłoku myśli, obrazów. Żeby przerwać ten tok myślowy przenieś uwagę, na czynność, którą wykonujesz, czyli na mycie zębów. Odczuj smak pasty, nacisk szczoteczki i wszystkie odczucia, jakie towarzyszą tej prostej czynności. Jeśli ten typ zachowania będziesz powtarzać przez kolejne dni, wkrótce okaże się, że podczas mycia zębów, w twoim umyśle panuje cisza. Dotyczy to każdej czynności np. obierania marchewki, spożywania posiłku. Niech cała twoja uwaga, a więc i świadomość będzie obecna w tym, co robisz. To jest pierwszy krok do utrzymania ciszy i nauki koncentracji.
Jedziesz autobusem, siedzisz i patrzysz przez okno. Twój umysł pracuje na najwyższych obrotach. Znów spostrzeżenia bieżące mieszają się ze wspomnieniami. Skaczesz z tematu na temat lub emocjonujesz się jakimś zdarzeniem. Co zrobić? Przenieś uwagę na oddech. Stań się świadomy, że jesteś w tym momencie, w autobusie. Spokojnie oddychaj i obserwuj swoje reakcje, co się z tobą w tej chwili dzieje. Złapałeś na chwilę ciszę, ale umysł nawykły do terkotu znowu podsuwa kolejny temat do rozważań. Ponownie skup uwagę na oddechu i go obserwuj. Przenoszenie uwagi z dziania się w umyśle na chwilę obecną z czasem stanie się nawykiem. I coraz częściej będziesz doświadczał stanu ciszy. Z czasem przekonasz się, że cisza nie jest nudna, a jest naturalnym stanem każdego z nas.
Dodatkowo, by wzmocnić umiejętność trwania w ciszy możesz wykonać proste ćwiczenie. Usiądź wygodnie z prostym kręgosłupem, nie krzyżuj rąk, ani nóg, zamknij oczy, by skupienie było pełniejsze i obserwuj swój umysł i myśli, które się w nim pojawiają. Przenieś uwagę na oddech. Obserwujesz go: powietrze wpływa, wypełnia płuca i jamę brzuszną i wypływa. Śledzisz uważnie ten proces. Gdy mimo tego, pojawi się jakaś myśl, czy obraz, znów spokojnie wracasz do obserwacji równomiernych oddechów. Wykonujesz ćwiczenie 15 minut każdego dnia. Proste?Edward

PRZEMYŚLENIA

Comments Off on Słowa !!!
%d bloggers like this: