Na fotografii z Marsa znalazł się kosmonauta obsługujący marsochód

Oglądając zdjęcia zrobione przez marsochód Curiosity opublikowane przez NASA, ufolog Scott C. Waring zauważył na niektórych z nich cień należący do astronauty.

01-nfzm

Odkrycie to nasuwa szereg pytań takich jak np., skąd na Marsie znalazł się astronauta jeżeli oficjalnie żadnych ludzi tam nie było. NASA nie komentuje tych zdjęć ale na myśl przychodzi od razu kilka odpowiedzi, może ludzie już dawno skolonizowali Marsa lub żadnych marsochodów na Czerwonej planecie w ogóle nie było a te co widać na zdjęciach jeżdżą sobie po ziemskiej pustyni.

Czytajcie także: Amerykanie nie byli na księżycu
Tłusty punkt w księżycowej aferze USA
Księżycowa Afera. Apollo 13

02-nfzm

Dlaczego by nie, już raz cały świat omamiono tym, że rzekomo wylądowano na Księżycu i wielu nawet obecnie w ten blef święcie wierzy. Dlaczego by nie powtórzyć tego ponownie tworząc zdjęcia z „łazików” nakręcone na Ziemi, które symulują podróże po powierzchni innej planety.

źródło

źródło 2

DO POBRANIA:

DOCX

PDF

***

Odpowiedzi: 7 to “Na fotografii z Marsa znalazł się kosmonauta obsługujący marsochód”

  1. Spirit Says:

    Cóż mimo wszytko wciąż mam wątpliwości co do tego, że amerykanie nie wylądowali na księżycu. Już pomijając to zagadnie uważam,że istnieje o wiele bardziej palący temat dotyczący naszego satelity. Każdemu kto jest zainteresowany tym tematem odsyłam do książki „Penetracja” (Ingo Swann). Przepraszam, że piszę o księżycu zamiast o marsie. Mars to zupełnie inna historia.

  2. henry Says:

    Zdjęcia z „Marsa” były kręcone na Grenlandii.Nie pamiętam zródła, jakiś amerykański portal.

  3. Sambor Says:

    Mars jak i Księzyc był kiedyś zamieszkały ale na skutek wojen rasy z Oriona (reptylianskie odłamy ras) z tubylcami – doprowadziły do wyjałowienia Ksiezyca jaki Marsa… Czesc ludzi uciekła na inne planety (w tym grupa Marsjan na Zimie okolicch Mount Shasta w USA) a czesc schronila sie pod powierzchnią planety gdzie stworzyli swoją cywilizacje i tam sa do tej pory. Dlatego tgak bardzo amerykanie sa zainteresowanie Marsem i Ksiezycem … a nie dla jakichs kamieni kgtore rzekomo mają przywozic z tyej planety. To samo dotyczy ksiezyca (sztucznego tworu przywleczonego z innej czesci galaktyki …i ustanowionego jako bazy obserwacyjna. Prawdziwe zdjecia Marsa nie są wcale czerwone .. jak to przedstawiają USAowskie media i NASA w celu zafałszowania prawdy. Jest tm normalna atmosfera i niebieskie niebo… Tak na Marsie jk i na Ksiezycu są budowle i ruiny dawnych miast zniszczonych porzez wybychy jądrowe … Reptylianie (czesc z nich) zniszczyli wiele planet nie tylko w swoim gwlasym gwiazdozborze ale i w innych… To rasa bardzo wojownicza i niszczą szystko gdzie sie pojawią, przedtem jednak ogolacając planete z tego co im najbardziej potrzebne (m.in surowców mineralnych – zwłaszcza miedzi i złota) ale takze innych. Ksieyc jest bazą zamieszkała przez kilka lub kilkanaście ras… W tym i ludzi z Ziemi. Ich zadaniem jest na razie obserwacja ziemi i tego co sie dzieje. Nie maja wrogich zamiarów choć mogliby jednym cięciem lasera ziemie przepołowić na pół … W razie kataklizmu na ziemi lub zniszczenia jej przez chciwość ludzką, dziłania wrogich sił (w tym gadzich – choc rzekomo juz sie wycofały to zostały ich hybrydy, ktore wplywają na dzialania plitykow, kocenrow i korporacji roznego rodzaju).. Tyle w skrocie … Co do tych zdjec powyzej – nie wierzę by to była jakas istota kosmczna .. Zdjecia wydaja sie byc fałszywką …

  4. nana Says:

    Strach się odzywać, bo ciągle ktoś się czuje obrażony i atakuje. Nic to. Akurat weszłam tu, no to i napiszę tu.
    Czy było życie poza Ziemią? Nie wiemy i nie mamy czym się tego dowiedzieć.
    Dlaczego?

    Otóż, nasze zmysły zostały „wyprodukowane” przez Ewolucję pod kątem życia na Ziemi.
    A więc tylko to, co na Ziemi konieczne do zdekodowania, odbieramy naszymi zmysłami.
    Nawet, jeśli istnieją jakieś byty równoległe, to my ich nie mamy ani czym zobaczyć, ani czym pojąć. Nasze oczy przepuszczają tylko określone częstotliwości, z których nasze mózgi potrafią zrobić obrazy. Reszta jest poza zasięgiem i nie ma przeproś.
    Mózgi nasze są szarą masą, którą najpierw należy zaprogramować, dokładnie tak jak robią to z komputerami.

    I na podstawie wgranych algorytmów mózg ludzki wykonuje określone operacje zerojedynkowe akceptując jedne rozwiązania i odrzucając inne.
    I wcale nie oznacza to, że mózg akurat rozpoznaje jakąś uniwersalną prawdę, bo nie ma on wcale takiej możliwości.

    By tak mózg mógł zrobić, musiałby tenże mózg sam siebie wymyślić i sam siebie zaprogramować. Niejako całkowicie niezależnie (ale od czego niezależnie?) I to tylko pod pewnym kątem, a nie całościowo, bo brak mocy przerobowych biorąc pod uwagę na przykład Kosmos i relacje „międzyplanetarne”.

    Jeżeli zostaliśmy urodzeni w tzw. porządnym domu, no to mamy szansę w miarę spokojnie przejść przez życie wiedząc według wgranych algorytmów, co należy ignorować a czym się przejmować.

    Ludzie z „gorszych segmentów życiowych” takiej szansy nie mają i oni dopiero na własnej skórze muszą przeprowadzić proces sprawdzania na prawidłowość pod kątem norm społecznych czy też zwyczajów środowiskowych. To kosztuje i czasu i – co tu dużo mówić – jest bolesne w skutkach.

    To, co jednego człowieka uczyni super subtelnym, u innego wywołuje reakcje takie, że staje się on bestią. Od czego to zależy? Ja nie wiem.

    Jeżeli ludzie poszukują czegokolwiek poza Matką Ziemią, to robią to tylko na podstawie algorytmów ziemskich, uwarunkowań środowiskowych i możliwości przerobowych własnego mózgu.

    Jak wiemy, każdy ma w głowie co innego, unikalnego, choć jakaś wspólna płaszczyzna jak pochodzenie (narodowość), język czy tzw. kultura stwarzają możliwość wykonywania operacji myślowych na umownych i zaakceptowanych uprzednio płaszczyznach.

    To znaczy, jeżeli ussa mówi, że dolecieli na Marsa a ja nie mam możliwości tego sprawdzić (bo i jak???) i jestem nastawiona do ussa pozytywnie (powód obojętny) no to ja daję wiarę, że ussmanie tam dolecieli. Natomiast jeśli nie jestem skłonna przyjąć tego na wiarę, co ussmanie mówią, bo jestem do nich nastawiona sceptycznie czy wręcz niechętnie, no to ja im nie wierzę.

    Więc tak naprawdę nie jest ważne, czy oni tam lecieli i dolecieli, bo wszystko decyduje się w mojej głowie pracującej tak a nie inaczej.

    No, to tylko tak od niechcenia napisałam by pokazać, że mózg ludzki może wiele, a na pewno wiele namieszać i człowieka dowolnie oszukać.
    Dlatego jest możliwe szczucie jednych na drugich.

    Wystarczy tylko daną grupę ludzi dostroić do jakiejś częstotliwości, która jest dla niej wspólna i do tej częstotliwości podczepić jakieś np. emocjonalne wartości. I już można robić wojnę, nawet trzydzieści lat i dłużej.

    Tu należało by podkreślić, że człowiek wcale nie jest skazany na bycie – a co tam, górnolotnie już było! – gównem kręcącym się w szambie.
    Nic takiego!

    CZŁOWIEK MA POTĘŻNĄ BROŃ : WOLNĄ WOLĘ ! ! !

    Człowiek może powiedzieć: NIEEEEE!!!!

    I nie robić nic niezgodnego z własnym sumieniem.
    Ale by tak nie było, macherzy wgrali ludziom w mózgi algorytmy strachu, algorytmy niemocy, bezsilności itd.
    Ludzie boją się śmierci, choć każdy z nas umrze. Nie żyjesz to nie umrzesz. Niby proste, a jednak…
    I ludzie uwierzyli, tak: UWIERZYLI (bo przecież żaden człowiek tego nie sprawdził), że nagie życie to coś najcenniejszego.

    Otóż nie!
    Nie to, że żyjesz ale JAK ŻYJESZ jest istotne.
    Umrzeć jak bohater to sprawa piękna.
    Umrzeć jak nikczemnik to piekło po śmierci albo choć czyściec.
    I nie ma co się z tych spraw wyśmiewać, bo nie mamy czym tego zbadać. Więc bycie uczciwym, szlachetnym człowiekiem nikomu na pewno nie zaszkodzi i bardzo życie ułatwi nam wszystkim nawzajem.

    Ale ludzie cenią życie własne bardziej niż życie cudze. Zdrowie cudze mając za nic a trzęsąc się nad własnym ciałem niczym czymś najcenniejszym. Ciało szubrawca to zewłok, kupa materii, która rozłoży się na cuchnącą maź. I kto wie, czy robactwo zechce takiego spożyć, by wrócił do kosmicznego obiegu materii?

    Jeżeli na świecie nikt nic by nikomu nie ukradł, nie było by złodziei.

    Gdyby na świecie nikt nikomu nie odbierał życia – nie byłoby morderców.

    A więc Bóg w swojej nieograniczonej niczym pomysłowości dał ludziom życie lekkie, łatwe i przyjemne.
    Dobro istnieje samo z siebie, ponieważ świat zrobił Stwórca – Istota Doskonała, Absolut.

    Człowiek, by z raju zrobić piekło, tyra, haruje i pracuje nieustannie nie szczędząc sił i pomysłów.

    I za co tu winić Boga?

    Ludziom nie chciało się pracować własnymi rękami na roli, bo woleli przekładać papierki w mieście – niby to czysto i nie męczące.
    Efekt tego jest taki, że w miastach są debile nie przystosowani do życia, nie potrafiący nic zrobić własnymi rękami. Żyją oni w sztucznym, sterylnym świecie i wszystko jest dla nich wrogiem. Zabijają każdą bakterię choć w ich brzuchach – by mogli jedzenie przyswoić – jest tych bakterii nawet i dwa kilo. Ponoć 1/2 masy kałowej to nieżywe, zużyte bakterie.

    I co? Czy człowiek może to wymyślić „bardziej higienicznie”? No może, ale wówczas, gdy sam siebie zutylizuje dezynfekując swój organizm tak, że nie ostanie się ani jedna bakteria.
    Tu można się tylko radośnie roześmiać ha ha ha ha !!! no bo cóż innego pozostaje na taką głupotę?

    Żyjąc „na ziemi” i pracując „z ziemią” człowiek automatycznie selekcjonuje bakterie i daje szansę tym dobrym, mu użytecznym. Bakterie to niby część człowieka, ale to przecież „inne światy”, pozornie się samoregulujące, zwalczające się, wchodzące w symbiozy i ginące bez śladu „nie wiadomo czego”.

    Zadaniem człowieka na Ziemi Matce jest zoptymalizować „własny bagaż” tak, żeby od narodzin do śmierci wykorzystać czas maksymalnie na własny rozwój. Możliwości są nieograniczone, ścieżki jakimi można iść – nieodgadnione i dopiero, gdy tam jesteśmy, u tego celu albo choć w połowie, no to wiemy, co to jest i zaczynamy to rozpoznawać.

    Każdy z nas ma Kosmos w sobie. I ma 24 godziny na dobę na to, by go sukcesywnie poznawać.

    Dlatego bez sensu jest marnować materiał/surowce i pchać się na Marsa, bo czegóż to w efekcie końcowym dowodzi? I jakie ma to dla ludzi znaczenie?

    To jest tak, jakby bakteria, normalnie mająca siedlisko w jamie ustnej, zapragnęła wycieczki do jelita grubego. Dojść, to ona może i tam dojdzie. Ale czy można powiedzieć, że z tego jest jakaś korzyść?
    Śmiem wątpić.

    • barra barra Says:

      @nana
      piękne myśli uszyte właściwymi słowami. Jesteś Wielką, piękną świadomą Duszą;))
      Niech otaczają Ciebie tylko dobrzy ludzie!!!
      „widzę Ciebie” ;))

      • nana Says:

        barra barra, milo mi, że Wielka, piękna Dusza rozpoznała moją, skromną. Jestem wzruszona Twoimi życzeniami i odwzajemniam Ci się po stokroć ! :)

  5. Paweł Gołuchowski Says:

    świetnie to ujęłaś :) dokładnie to samo chciałem ostatnio wytłumaczyć sceptykowi w kontekście dwóch modeli ziemi: Płaskiej i okrągłej. Osoba ta wyjątkowo lubowała się w prostowaniu wiary chrześcijańskiej jako czegoś niedorzecznego, sama nie dostrzegła natomiast, że jej pogląd, że ziemia jest taka, czy inna jest w 100% wiarą a nie nauką… No cóż – Wypada jedynie się cieszyć czytając Twój post, że nie jestem jakiś odosobniony w takim postrzeganiu :).
    Fajnie jest stanąć z boku i poobserwować własne procesy myślowe, jeszcze fajniej jest stanąć nieco dalej i popatrzeć w jaką niesamowitą mozaikę układają się myśli, światopoglądy, zachowania, relacje aby potem zastanowić się jaką ścieżką podążać, aby ta całość zaczęła balansować w stronę lepszego, bardziej znośnego życia ogółu. Każda z pozoru błacha decyzja, każde napisane, czy wypowiedziane słowo potrafi nabrać niesamowitej wagi. Ludzie pytają mnie dlaczego przestałem jeść mięso. bo taką mam wolę- i gdybym miał wytłumaczyć w całości złożoność zjawiska jakie za sobą pociąga ten fakt – nie starczyło by życia aby to w pełni opisać.
    Gdybym dzisiaj wieczorem wytłukł wszystkie komary, które ozdobiły mi ścianę w pokoju zamiast wyłapać je i zmienić im przestrzeń- świat by się nie zawalił.. ALe z każdym bezsensownym przerwaniem życia- przerywamy jego potencjał.
    Z każdym uwolnionym życiem- uwalniamy nieskończoną mapę potencjałów. Jeżeli w tej czynności będziemy uważni :) przeniesie nas ona na chwilę w wielowymiarową przyszłość. Tworzymy zupełnie nowy fraktal.. zarówno w głowie jak i przestrzeni. Pośród niezliczonych zdarzeń jakie zachodzą w czasie krótszym niż mrugnięcie okiem, pojawia się niesamowity fokus tej jednej nic nie znaczącej decyzji i nawet wiatr nie będzie już wiał tak samo :)
    „Każdy z nam Ma kosmos w sobie” i jest to coś, co można realnie poczuć..
    Pozdrawiam


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: