Megality Kaukazu – Technologie wznoszenia.

Ogólnie przyjęty punkt widzenia na to jak powstawały dolmeny nie daje odpowiedzi na ważne szczegóły w zakresie ich budowy w epoce wczesnego brązu. Jak i gdzie budowniczowie zdobywali ogromne bloki piaskowca, transportowali je, obrabiali i jak robili na nich reliefy?

01-mk

Prawie wszyscy badacze określali dolmeny jako miejsca pochówku. W licznych dolmenach znaleziono prochy ludzi i zwierząt z atrybutami rytualnych pochówków. Prawda jest też taka, że rzeczy znajdowane w dolmenach odnoszą się do różnych epok historycznych. Od kamiennych skrobaków z epoki neolitu i ceramiki do helleńskich monet i średniowiecznej broni. Tak więc zagadnienie wieku dolmenów wciąż pozostaje otwarte. Mniej więcej 1,5 tysiąca lat p.n.e. kultura dolmenów wygasła. Nie budowano już więcej dolmenów. Co się stało z narodem budowniczych dolmenów nie wiadomo.

Przedstawiciele innych kultur i narodów w ciągu tysiącleci wykorzystywali dolmeny jako konstrukcje kultowe i miejsca pogrzebowe. Tzn., mówiąc językiem prawniczym, wszystkie dowody według, których dokonywano przypuszczeń co do wieku dolmenów i ich przeznaczania są pośrednie.

Skąpe i niejednoznaczne przedmioty znalezione w samych dolmenach i obok nich dają nam nader przybliżone, a czasem i sporne, pojęcie o kulturze dolmenów. Bardzo dziwne jest, że posiadając tak doskonałą technologię budownictwa urządzeń kultowych nie stosowano podobnej technologii w budownictwie wojennym i mieszkaniowym. Był to zupełnie nam nieznany fundament kulturowego etosu, który zrodził dolmeny, i  to na nim „wzniesiono” te struktury.

W 1971 r. W. I. Markowin rozpoczął wykopaliska osadnictwa Deguawsko-Dachowskiego, w którym, jak przypuszczał, żyli budowniczowie dolmenów. Ludzie ci byli bardzo słabo wyposażeni technicznie. Nie znali żelaza, koła garncarskiego, spulchniali ziemię motykami, nie wiedząc o pługu wynalezionym już w tym czasie na Wschodzie. Budowniczowie dolmenów zamieszkiwali, jak świadczą materiały z wykopalisk, w żałosnych glinianych chałupach. Niemniej jednak stworzyli oni budowle które zastanawiają i nas, współczesnych ludzi. Jak zaznaczył profesor N. B. Anfimow w słowie wstępnym do książki W. I. Markowina „Dolmeny Zachodniego Kaukazu” „… na razie powinniśmy ograniczać się jedynie do hipotez ponieważ bezspornych dowodów na użytek tej czy innej teorii o pochodzeniu dolmenów na naszym terytorium nie ma”.

S. W. Wałganow w swojej książce „Dolmeny Kaukazu – rekonstrukcja kultu” podkreśla, że przy wykopaliskach dolmenów nie znaleziono ani narzędzi ani urządzeń technicznych z pomocą których wznoszono te megalityczne konstrukcje. Dlatego tak bardzo nas rażą te tajemnicze megalityczne konstrukcje dające duże pole do popisu dla różnych paranaukowych fantazji, szczególnie burzliwie rozkwitłych na początku lat 90-tych ubiegłego stulecia na tle ogólnej fascynacji wszystkim co tajemnicze i ezoteryczne.

Pojawiła się masa hipotez tłumaczących pochodzenie dolmenów, od kosmicznych aż po magiczne. Jeśli nie będziemy brać pod uwagę baśniowych i ezoterycznych przypuszczeń i oprzemy się jedynie na naukowych faktach to dolmeny (jako zjawisko) powodują cały szereg pytań na które, na dzień dzisiejszy, nie posiadamy odpowiedzi.

Ogólnie przyjęty punkt widzenia na to jak powstawały dolmeny brzmi przykładowo tak: Starożytni budowniczowie wyłamywali płyty kamienne, przewozili je na przyszły plac budowy, obrabiali je, nadając im formę przyszłych elementów konstrukcyjnych dolmenu i składali go idealnie przykładając do siebie płyty. Ale to właśnie ten ogólnie przyjęty punkt widzenia o tym jak powstawały dolmeny nie daje nam żadnej odpowiedzi na ważne szczegóły budowy dolmenów w epoce wczesnego brązu.

1.Jak i gdzie budowniczowie zdobywali ogromne bloki piaskowca niezbędnych rozmiarów?

W literaturze u wielu autorów spotyka się wzmianki o starych kamieniołomach w których wyrąbywano elementy budowlane przyszłych dolmenów. Oto jak zgodnie z przewidywaniami J. N. Woronowa odbywało się to rąbanie kamienia. “Wyłomu płyty dokonywano prawdopodobnie za pomocą drewnianych kołków chowanych w dołki, wydłubane wg. naniesionych wcześniej na powierzchnię skały zarysów konturu. Kołki polewano wodą: pęczniejąc odłamywały one niezbędnego rozmiaru płyty” (Woronow, 1979, s. 51.).

02-mk

Na zdjęciu widoczne fragmenty skały wyrąbanej w drodze wiercenia szpur (otworów).

Informacja technologiczna: by rozłupać kamień w żądanym kierunku trzeba wpierw prześwidrować szpury (otwory) w kamieniu i to nie mniej niż na 75% jego grubości i w odległości 20-30 cm od siebie nawzajem po linii odłupania. Na odłupanym kamieniu powinny być widoczne ślady po prześwidrowanych szpurach (otworach w które wbija się drewniane lub metalowe kliny).

Niektóre dolmeny można też zobaczyć na mapach ogólnych

Badaliśmy kilka miejsc wskazanych przez krajoznawców jako „starożytne kamieniołomy” na obszarze osiedla Pszada rejonu Gelendżyckiego, osiedla Kamienna Kopalnia rejonu Tuapsińskiego, stanicy Erywańskiej rejonu Abińskiego i innych. Nie znaleźliśmy tam żadnych śladów kamieniołomów. W rzeczywistości były to naturalne wyjścia piaskowca. Prawdą jest, że były one niezwykłe. Oto w czym leży ich niezwykłość.

03-mk

Na zdjęciu skały osadowe nad brzegiem Morza Czarnego.

Piaskowiec to gatunek skał osadowych tworzących się w warstwie dennej dynamicznych wód górskich i w zbiornikach wodnych. Charakterystycznym znakiem skał osadowych jest ich słojowatość, tzn. ich właściwość odkładania się warstwami równoległymi albo prawie równoległymi co jest bezpośrednim następstwem ich pochodzenia i wykształcania.

04-mk

Na zdjęciu zastygłe potoki lawy na Elbrusie (poniżej stacji Mir).

Całkiem inaczej układają się gatunki skał magmowych.Na przykład lawy. Skały magmowe (możemy zobaczyć zwykle jako (po mojemu tak będzie lepiej ale sam wybierz))przedstawiają się nam w charakterze masywów, łakkolitow, potoków, pokryć, kopuł.

 Tak oto wyrzuty piaskowców, które wskazywali nam miejscowi krajoznawcy jako stare kamieniołomy nie posiadały struktury warstwowej charakterystycznej dla gatunków osadowych a stanowiły oryginalne masywy ze śladami potoków i zalewów. Tak jak gdyby ta “piaszczysta lawa” została wyrzucona i zastygła. Pokażemy to bardziej szczegółowo nieco później. A teraz wróćmy do naszych “starych kamieniołomów”.

05-mk

Na zdjęciu skalne wyjście piaskowca na obszarze osiedla Pszada.

W ani jednym z miejsc wskazanych nam jako „stare kamieniołomy” nie znaleziono śladów po przewidywanej technologii wyrębu kamienia. Tzn. “starych kamieniołomów” we wskazanych miejscach nie było. Ustaliliśmy jednak pewną zależność: koło każdego dolmena lub skupiska dolmenów znajduje się miejsce wyjścia oryginalnego piaskowca tak jak gdyby był on zastygłą lawą.

Sugerowano, że ślady łupania kamienia z czasem mogły się zatrzeć (erodować). Ale przecież wypukłe rysunki na portalach dolmenów (petroglify) posiadają wysokość zaledwie kilku milimetrów. I nie zależnie od tego upływ tysiący lat nie starł ich z kamienia. Ślady wyrębu kamienia byłyby o wiele wyraźniejsze, ale ich nie ma.

Niektórzy badacze dolmenów sugerowali, że niezbędne płyty do budowy dolmenów budowniczowie znajdowali już gotowe i, że potem musieli już tylko dostarczyć je na miejsce budowy i obrobić „na miejscu”.

Na samej powierzchni, pośród warstw margla spotyka się warstwy piaskowca o odpowiedniej grubości. Ale, po pierwsze, warstwy odpowiednich rozmiarów (przykładowo 2 do 3 metrów) spotyka się niezmiernie rzadko. Po drugie, wciąż pozostaje nam nie mniej złożony niż rąbanie kamienia problem transportu płyt kamiennych po górach i wąwozach przy pełnej nieobecności dróg na większych odległościach. Obróbka tych płyt do potrzebnych rozmiarów i ich dopasowywanie do siebie wciąż pozostają niewyjaśnione.

Do dziś na terytoriach Zachodniego Kaukazu opisano około 2300 dolmenów. Według ocen niektórych badaczy w rzeczywistości mogło ich być przykładowo 30 000. Średnio waga składanego dolmenu (dolmen składa się z 6 płyt – 4 bocznych, kamień fundamentowy i płyta górna) wynosi 15-30 ton. Chociaż są też dolmeny w których jedna tylko płyta pokrywająca waży około 20 ton. Ilość wydobytego piaskowca, niezbędnego do zbudowania jednego tylko dolmenu, z uwzględnieniem strat produkcyjnych i transportowych, powinna przykładowo wynosić 40-60 ton. A więc, na terytoriach Zachodniego Kaukazu powinny też być kamieniołomy, tak stare jak dolmeny, kamieniołomy o sumarycznej wydajnością 1 200 000 – 1 800 000 ton. Z grubsza licząc. Ale przecież jest to cała dziedzina w epoce wczesnego brązu i wciąż nie ma żadnych śladów po takiej produkcji.

Pytanie skąd starożytni budowniczowie mogli brać tak ogromne kamienne bloki pozostaje bez odpowiedzi.

2. Jak transportowano wielotonowe bloki na miejsce budowy dolmenu przy pełnej nieobecności dróg w górskich lokalizacjach?

Przed budowniczymi dolmenów stał złożony i bynajmniej nie trywialny problem transportowy. Jak dostarczyć wielotonowe kamienne bloki na miejscu budowy dolmenu w górskich warunkach i przy pełnej nieobecności dróg? W. I. Markowin przypuszcza, że było tak: „… mamy oto wycięte płyty o nieobrobionym wyglądzie. I trzeba je dostarczyć na miejsce. Więc, za pomocą wałków (równo przyciętych kłód), sznurów, ludzkiej i zwierzęcej siły ciągnięto materiał do upatrzonego sobie miejsca gdzie zostanie wzniesiony dolmen. To bardzo stary sposób” (Markowin, 1985, z. 61.)

06-mk

Na zdjęciu góra Neksis. Wysokość lewego wierzchołka (g. Neksis) 398, 1 m. Wysokość prawego wierzchołka (g. Dolmen) 386, 2 m. Między wierzchołkami na wysokości około 340 m rozmieszczone są dwa dolmeny. Dla wniesienia na taką wysokość wielotonowych płyt potrzebne byłoby wybudowanie w skalnym gruncie długiej drogi idącej serpentyną wzdłuż zbocza.

Przy całej prostocie opisanego wyżej sposobu wcale nie jest on taki prosty. Do transportu wielotonowego kamiennego bloku potrzebna jest jeszcze droga. Droga jako konstrukcja inżynieryjna, tworząca w górskim ukształtowaniu terenu płaszczyznę po której możliwe jest przemieszczenie wielkogabarytowych, wielotonowych bloków bez groźby bocznego ześlizgiwania się ładunku i bez nadmiernie stromego kąta wznoszenia.

Dolmeny na górze Neksis mieszczą się na wysokości jakichś 340 m (zdjęcie 10). Ale spotyka się też dolmeny i na wysokości 900 m. Górska droga jest w ujęciu inżynieryjnym i technicznym konstrukcją o wiele trudniejszą od drogi równinnej. Przy budowie górskiej drogi trzeba wgryzać się w skalne zbocze góry i ukształtować znaczny nasyp, w szczelinach zaś organizować upusty wody pod drogą (mosty), zaś przy stromym wznoszeniu się droga musi iść serpentyną.

image description

Na zdjęciu powierzchnia wybranego trójkąta pokazuje przykładowe 1,5 m 2. Oznacza to, że dla ułożenia 1 metra górskiej drogi trzeba wydobyć 1,5 metra sześciennego gruntu. Często są to też po prostu skały.

Markowin w swojej książce “ Ispun. Notatki o dolmenach Zachodniego Kaukazu ” pisze: “ możemy określić tylko jeden punkt auł Ulaj, gdzie do budowy dolmenu kamienne płyty wieziono z daleka, nie mniej niż z 40-50 km od skalnych kamieniołomów. Zazwyczaj miejsca wydobywania materiału budowlanego znajdują się w pobliżu, nie dalej niż 10-15 km. „.

Spójrzcie na górską drogę do transportu drewna. Przy jej budowie trzeba było wydobyć około 1,5 metra sześciennego skalnego gruntu na każdy metr drogi. tj., przy stworzeniu 1 km takiej drogi trzeba przenieść 1500 metrów sześciennych gruntu. 10 km drogi to już 15 000 metrów sześciennych gruntu. Budowa tak licznych w górach przepustów wodnych i mostów to jeszcze bardziej złożone zadanie. A przecież trzeba jeszcze wyciąć i wykarczować las. Samo stworzenie drogi w górach to zadanie o wiele bardziej złożone od samego budowania dolmenów.

Oprócz tego, powierzchnia takiej drogi powinna być wystarczająco trwała i równa by mogły się po niej toczyć wałki (o średnicy około 20 cm), na których położono wielotonowe bloki. Ziemna lub gliniasta powierzchnia po prostu nie przejdzie. Lodowisko z kłód będzie się po prostu wgniatać w grunt pod ciężarem wielotonowych bloków. (dochodzi jeszcze problem hamowania i przesuwania bloków w górę i dół drogi – przypis tłumaczsa.)

Przykładowo, w starożytnym Egipcie i Grecji przy transportowaniu tym sposobem kamiennych bloków drogę brukowano kamiennymi płytami. W otoczeniu większości dolmenów nie ma śladów dróg które są bardzo kosztowne w tak trudnodostępnych miejscach. Jak więc dostarczano wtedy te wielotonowe płyty na dystansie dziesiątek kilometrów?

3. Jak i jakimi narzędziami obrabiano kamienne bloki?

Ogólnie przyjęto, że kamienne bloki wycinano z kamiennego masywu. Następnie nadawano im niezbędny kształt posiadający wszystkie obliczone proporcje i rozmiary, określane przez ogólny rozmiar całego dolmenu a w szczególności przez rozmiary stykających się płyt (płyta boczna, pokrycia, wejściowa, tylna). Dlaczego więc na powierzchniach zewnętrznych kamiennych bloków i na ich przekrojach poprzecznych nie widać śladów ciosania kamienia i jego obróbki?

W książce Markowina “ Dolmeny Zachodniego Kaukazu ” na stanowisko kamiennej płyty przygotowanej dla rozłupywania przyprowadzono fotografa (zdjęcie 1.). Na zdjęciu dobrze widać, że otwory nie są prześwidrowane (nie są okrągłe). Markowin przewiduje, że wydłubywano je brązowymi albo nawet kamiennymi narzędziami. Rozmiary tych nacięć Markowin podaje jako 9-10 cm długości, 2-3 cm szerokość i 6-7 cm głębokość (zdjęcie 2.). Dalej Markowin przytacza opisy i szkice kilku takich znalezionych przez niego klinowatych narzędzi. Szerokość ostrza narzędzia to około 5 cm, grubość 1,5 -2 cm. (zdjęcie 3).

08-mk

Zdjęcie i rysunki z książki Markowina (wraz z tekstem). 1. Płyta dolmenu z nacięciami stanowisko Dachowskaja. 2. Rysunek płyty z nacięciami w skali. 3. Kamienne klinowate narzędzia którymi, z pewnym prawdopodobieństwem, tych nacięć dokonywano.

Rozmiary nacięć i narzędzi są zbliżone ale wydłubać nacięć głębokości 6-7 cm w kamieniu takim narzędziem już nie można. Z kolei wyłupanie albo odciśnięcie takich “nacięć” w miękkiej glinie (lub masie cementowej o czym dalej – przypis tłumacza) kamiennymi albo nawet drewnianymi narzędziami było już bardzo łatwe.

Ale co najciekawsze, podobnych śladów ciosania płyt nigdzie więcej się nie spotyka. Płyty, z których zbudowane są dolmeny nie noszą śladów rozłupywania podobną metodą. Powierzchnia zewnętrzna płyt, ich przekroje poprzeczne, kąty, posiadają wygląd kamienia szlachetnego albo wylanego betonu (o tym nieco później).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na zdjęciu sufit w centralnym dolmenie nad rzeką Żaną.

Wszyscy badacze dolmenów podkreślają tę właściwość: kamienne bloki z których zbudowano dolmeny sa na zewnątrz nieobrobione i posiadają wygląd naturalnego, dzikiego kamienia. Wewnętrzna powierzchnia komory oraz portal wprost przeciwnie, jest dokładnie obrobiona. Szczególnie zwraca na siebie uwagę staranne dopasowanie płyt do siebie nawzajem. Na wewnętrznej powierzchni komory i portalu często można dostrzec ślady obróbki kamienia w charakterze zaciosów lub po prostu gładką powierzchnię.

Oto jak ten proces opisano u W. I. Markowina „… do pracy wchodziły klinowate narzędzia kamienne i z brązu. Były one dobrze wypolerowane i przypominały noże naszych hebli. Ślady ich pracy są widoczne na ścianach korytarzy wielu dolmenów. Ich ostrze posiadało szerokość 3-4 cm. Pracę kończyły szlifierskie kuranty: kamienie okrągłej formy, z szerszą od roboczej częścią (podstawą). Nimi doprowadzano płyty do potrzebnej czystości i tafli” (Markowin, 1985, z. 61.).

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Na zdjęciu ślady zaciosów na płycie wejściowej dolmenu (rzeka Żane).

Na wewnętrznych powierzchniach komory i na zewnątrz portalu w pewnych dolmenach wyraźnie widoczne są ślady obróbki kamienia w charakterze zaciosów wyprodukowane przez narzędzie z szerokością ostrza 3-4 cm. Dokładnie takie jak opisane wyżej u W. I. Markowina. Długość zaciosu wynosi od 4 do 10 cm i nie są to odłupania kamienia które zdarzaja się przy obróbce kamienia metodą ścinania dłutem. Większe to również ślady pracy szpachli po nie do końca zastygłym roztworze. A opisane przez W. I. Markowina narzędzia z brązu, które „… przypominają noże naszych hebli”, również są bardziej podobne do szpachli niż przecinaków. Takimi cienkimi narzędziami z brązu nie da się kuć kamienia.

Jak widzimy nawet ten jeden przykład nie daje nam odpowiedzi na pytanie “jak obrabiano kamienne bloki, jakimi narzędziami?”. Technologie obróbki kamienia stawały się dostępne dla ludzi tylko po osiągnięciu przez nich określonego poziomu organizacji społeczeństwa – państwa. Plemię nie może tego zrobić. Takie są warunki technologicznego procesu obróbki kamienia.

4. Jak osiągano wysoką precyzję dopasowania wielotonowych bloków na połączeniach krzywoliniowych?

Przednia i tylna płyta dolmenu flizowego (płytowego) jest jakby ściśnięta w specjalnych wpustach między płytami bocznymi. Takie same wpusty sporządzone w kamiennej pięcie i na płycie dachowej. Dopasowanie szczytowych powierzchni płyt i wpustów jest idealne i wcale nie jest proste w wykonaniu. Szczególnie zaskakuje stopień dopasowania w dobrze zachowanych składanych dolmenach (na przykład dolmen na górze Neksis i nad rzeką Żane i Gelendżykiem (patrz zdjęcie). Nie da się wyjaśnić ciągłym podnoszeniem i szlifowaniem wielotonowych bloków by tak je dopasować, do tego bloki wciąż nieuchronnie przesuwałyby się w stosunku do siebie nawzajem i linia dopasowania nie mogłaby przyjąć tak idealnej formy.

11-mk

Tylna i boczne ścianki składanego dolmenu na górze Neksis. Boczne bloki mają zakrzywioną formę i przechodzą od bocznych ścian na tylną. Na tylnej ścianie bloki łączą się w liniach krzywych. Płyta pokrycia łączy się bez szczelin z blokami ścian.

12-mk

Dolmen nad rzeką Żane. Łączenie płyty dachu z płytą wejściową. Płyta jest dosłownie przylepiona. Szew daje się tylko wyczuć.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Za przykład tego, że dopasowanie bloków z taką dokładnością jest sprawą złożoną i często niewykonalną może służyć próba przewiezienia doskonale zachowanego dolmenu w Eszeri opisana w książce „Zabytki pierwotnej sztuki” A. Formozowa „w 1960 roku postanowiono przewieźć z Eszeri w Suchumi jakiś dolmen – na podwórze Muzeum Abchaskiego. Wybrano najmniejszy i sprowadzono do niego dźwig. Po przymocowaniu pętli stalowej liny do płyty pokrycia nie posuwała się ona z miejsca. Przywołano drugi dźwig. Dwa dźwigi zdjęły wielotonowy monolit ale przeniesienie go do ciężarówki okazało się być ponad ich siły. Równo rok dach dolmenu czekał w Eszeri kiedy do Suchumi przybędzie mocniejszy sprzęt. W 1961 roku z pomocą tego (mocniejszego) sprzętu wszystkie kamienie przeniesiono na samochody. Przede wszystkim obowiązywał pośpiech: dolmen złożono od nowa. Przebudowę urzeczywistniono tylko częściowo. Dach narzucono na cztery ściany ale nie byli w stanie ustawić go tak żeby ich brzegi weszły we wpusty na wewnętrznej powierzchni dachu. W starożytności płyty zostały dopasowane do siebie na tyle, że nie przecisnęłaby się między nimi klinga noża. Teraz została tu duża szczelina „.

Nie całkiem pomyślna okazała się również próba przebudowy okrągłego dolmenu nad rzeką Żane. Mimo niejednokrotnych prób archeologów by utworzyć gotowe bloki dla rozsypanego składanego dolmenu one także nie zostały uwiecznione sukcesem. Między blokami pozostały szczeliny w granicach kilku centymetrów.

A oto całkiem świeży przykład. W 2007 roku w Gelendżyku, w parku rozrywki na wierzchołku wzgórza w celu przyciągnięcia turystów postanowiono zbudować dolmen. Do tego celu wzięto nieco płyt z rzeczywistych ale dawno zburzonych dolmenów. Przywieziono też brakujące płyty z piaskowca i zaproszono doświadczonego archeologa z Noworosyjska A.W. Dmitrijewa. W 2000 roku pod jego kierownictwem przeprowadzano przebudowę grupy dolmenów na obszarze osiedla Wasiljewka w Noworosyjsku.

Płyty obrabiali i podcinali specjaliści z wykorzystaniem współczesnego budowlanego urządzenia elektrycznego. Przy załadunku, transporcie i montażu wykorzystywano dźwig o wielkiej mocy i ciężarówkę do transportu drewna która zabrała płyty na wierzchołek grzbietu (około 700 m). Przy tych wszystkich zasadach i z zachowaniem proporcji wytwarzano, oznaczano i dopasowywano płyty, przyszłe wpusty i płaszczyzny styku. Na płytach widoczne są ślady dopasowywania przy wpustach. Ale niezależnie od tego w tym nowo zbudowanym dolmenie nie ma nawet aluzji do takiego spasowania płyt które widzimy w starych dolmenach. Szczeliny pomiędzy płytami mają po kilka centymetrów.

13-mk

Dolmen z 2007 roku. Rejon Gelendżyku. Grubo ciosany górny prawy róg płyty wejściowej, pokrywy i płyty bocznej. Na zdjęciu widać jak bardzo nie zgadza się wpust w płycie pokrywy z przekrojem poprzecznym, bocznym i płytą wejściową. I takie niedopasowanie jest na wszystkich stykach.

Porównajcie anałogiczny fragment dolmenu na górze Neksis (zdjęcie poniżej). Na zdjęciu przedstawiono te same elementy konstrukcyjne – węzeł sprzężenia płyty pkrywy z płytą wejściową i prawą ścianą boczną, dopasowanie jest po prostu idealne a przecież minęło nie mniej niż 3-4 tys lat (a może i więcej) od chwili zbudowania tego dolmenu.

14-mk

Flizowy dolmen na górze Neksis. Jego wiek z pewnym prawdopodobieństwem ocenia się na 3-4 tys. lat a może mieć o wiele więcej. Na zdjęciu przedstawiono górny prawy róg płyty wejściowej, płyty pokrywy i bocznej. Na fotografii widać jak idealnie zgadzają się płyty w których szczeliny nie można wstawić nawet kartki papieru.

Na zewnątrz “ Dolmen- 2007 „wygląda właśnie jak typowy Kaukaski dolmen. Ale technologia jego wykonania jest całkowicie inna. Te dwa dolmeny nie są pokrewne. Możliwie też, że nic nie wiąże ze sobą także i innych dolmenów Europy, Indii, Afryki, Izraela, Korei. A może jest wręcz przeciwnie i wszystkie to dalecy “krewni”.

15-mk

Dolmen- 2007 Zrobiony pod kierunkiem archeologa z Noworosyjska A. W. Dmitrijewa ustawiony w Gelendżyku w „parku safari”.

16-mk

Flizowy dolmen na górze Neksis. Wiek ok. 3-4 tysięcy lat. (Różnica w jakości i precyzji oryginału jest niezaprzeczalna.)

 

 

 

 

 

 

 

 

Jak, mając przed oczyma obraz z początku epoki brązu, przy nieobecności specjalnej techniki budowlanej (chociaż jak widzimy na przykładzie Eszeri i Gelendżyku nie wszystko ona rozwiązuje) starożytni budowniczowie uzyskiwali takie ponadścisłe dopasowanie wielotonowych bloków? Jest to pytanie na który do dziś naukowcy i badający dolmeny specjaliści nie mają odpowiedzi.

5. Jak wykonywano znaki (reliefy) na niektórych płytach?

Na płytach wejściowych pewnych dolmenów jest rysunek reliefowy. By otrzymać takie płaskorzeźby budowniczowie musieliby zeszlifowywać warstwę kamienia z całej płaszczyzny frontalnej płyty. Przy tym sama płaskorzeźba jest wykonana bardzo dokładnie. Powierzchnia kamienia jest gładka i nie nosi śladów obróbki. Przy tym w dolnej części płyty wejściowej jest widoczny fragment który jawnie nosi ślady obróbki.

17-mk

Na zdjęciu dolmen we wsi posiołkie Rozległa Kotlina (Gelendżyk).

Zakres pracy przy tworzeniu takiej płaskorzeźby jest ogromny i wymaga posiadania złożonej technologii obróbki kamienia i określonego wyposażenia technicznego. Ilość pracy do stworzenia takiej płaskorzeźby jest ogromna i wymaga posiadanie złożonej technologii obróbki kamienia i określonego wyposażenia technicznego. A mamy początek epoki brązu, stosunki rodowo plemienne, liczebność plemienia 40-60 ludzi. Według obliczeń radzieckiego archeologa W. P. Paczulija jeden dolmen powinno budować do 150 ludzi w ciągu 1-2 lat (Paczulija, 15961, s. 61).

18-mk

Fałszywoportalny półmonolityczny dolmen na obszarze osiedla Kamienna Kopalnia w rejonie Tuapsinczkiego. Ze skały wytoczono występy po bokach i występ w centrum imitujący korek. Zakres prac jest po prostu kolosalny.

150 silnych mężczyzn, specjalistów w budownictwie dróg, wydobywaniu kamienia w kamieniołomach, budowniczych-kamieniarzy. Ile mężczyzn i kobiet powinno zajmować się rolą, hodowlą bydła, obroną i podtrzymaniem całej infrastruktury gospodarczej do zaopatrzenia budowniczych we wszystko co niezbędnę? Jest to możliwe tylko w społeczeństwie mającym już struktury państwowe.

Liczni badacze wspominają o narzędziach z brązu które, z pewnym prawdopodobieństwem, były wykorzystywane przy obróbce kamienia (Woronow, Markowin). Ale nie da się kuć kamienia narzędziem z brązu, nawet przepisowym dłutem (przecinakiem do rąbania kamienia) albo „nożem hebla” jak chce Markowin. Brąz jest zbyt miękki do tego celu. A wykorzystanie narzędzia z brązu do zeszlifowywania kamienia jest ekonomicznie niewygodne. Po pierwsze brąz był w tych czasach rzadki i dosyć drogi. Po drugie, uwzględniając właściwości ścierne piaskowca (często do dziś używanego przecież do ostrzenia dużo twardszej od brązu stali – przyp. tłum.), brązowe narzędzia bardzo szybko by się ścierały i na wytaczanie jednego dolmenu szłoby dziesiątki kilogramów drogich i rzadkich w tych czasach narzędzi z brązu. Na kamiennych blokach dolmenów, wewnątrz dolmenów, między idealnie dopasowanymi płytami widzielibyśmy zielone ślady tlenku miedzi (wraz z cyną składowej brązu – przyp. tłum.). Ale ich tam nie widzimy.

Przy wykopaliskach dolmenów nie znaleziono ani narzędzi ani odpowiednich narzędzi technicznych za pomocą których wznoszono te urządzenia megalityczne. Nie widzimy śladów przewidywanej technologii budownictwa dolmenów. Nie wiemy jak starożytni ludzie budowali dolmeny.

6. Jak powstała i dlaczego, po upływie prawie półtora tysiąca lat, zniknęła ta wspaniała kultura zostawiając nam jako swe dziedzictwo tysiące dolmenów na ogromnym terytorium Zachodniego Kaukazu?

Jeszcze na początku XIX wieku naukowcy snuli przypuszczenia co do tego czy to nie Kaukaz (Czerkiessja) stał się tą częścią świata za pośrednictwem której dolmeny z Indii (a są one i tam), rozeszły się dwiema drogami, Morzem Śródziemnym i przez Europę Północną. Istnieje hipoteza, że budowniczowie dolmenów należeli do jednolitego ludu morskich żeglarzy.

Według naszego spojrzenia podobne przypuszczenia są spekulatywne i nie bazują na faktach. Naukowcy, wypowiadając dane przypuszczenie, łączą pokrewieństwem wszystkie megality nie uwzględniając ważnych szczegółów. Przypomnijmy sobie, że jak pisał profesor N. W. Anfimow w słowie wstępnym do książki W. I. Markowina „Dolmeny Zachodniego Kaukazu” „… na razie powinniśmy ograniczyć się do hipotez, ponieważ bezspornych dowodów na pożytek tej czy innej teorii o pochodzeniu dolmenów na naszym terytorium nie ma”.

Rozprzestrzenianie dolmenów to nie tylko rozprzestrzenianie ideologii albo koncepcji religijnej. Jest to również rozpowszechnianie technologii budownictwa dolmenów, tzn. jej eksportem powinien zajmować się jakiś cech inżynierów górników, architektów, kamieniarzy, inżynierów-budowniczych i nosicieli ideologii – duchownych. Do eksportu tak złożonej infrastruktury niezbędny jest określony poziom organizacji społeczeństwa – państwo.

Do tego zaś dolmeny Indii i dolmeny Europy oraz dolmeny Afryki są całkiem inne i nie można ich porównywać z dolmenami Kaukazu. Najczęściej – to megality cechujące się menhirami, kromlechami i komorami pogrzebowymi. I jedyne co je zbliża – to elementy konstrukcyjne – ogromne kamienne bryły ustalone określonym (podyktowanym jakimś rytuałem) sposobem. Kaukaskie dolmeny – także są zorganizowane według obrazu rytualnego, ale prześledzić genezy technologicznej pomiędzy nimi a północnymi megalitami, menhirami i indyjskimi konstrukcjami kultowymi mimo wszystko nie można. Cztery typy dolmenów, przytoczone na początku artykułu są różne w wykonaniu konstrukcyjnym ale ich pokrewieństwo ideologiczne jest widoczne. Portal z niskopołożonym wejściem, występy wejściowe, zwisająca płyta zadaszenia i ponadścisłe dopasowanie płyt.

19-mk

Dolmen w osiedlu Dżugba. Wysokość płyty wejściowej 2 metry. Z przodu dolmenu zbudowano podwóreczko z ogromnych kamiennych bloków. Właśnie na tym dolmenie znaleziono jedyne petroglify przedstawiające zwierzęta i człowieka.

  1. Tylor w swojej książce „Pierwotna kultura” podkreśla, że „… potrzeba człowieka by powiększać swą wiedzę jest w nim obecna od urodzenia i wyraża się w próbach badania i zinterpretować tego co on pojmuje. Jeżeli tej wiedzy brakuje wykorzystuje on zwykłe obrazy i związki dla wyjaśnienia nieznanego. Wykorzystuje także wiedzę o określonych prawach, przy czym prawa te są jednakowe u ludzi każdej rasy i w każdym miejscu. Dlatego, u całkowicie nie kontaktujących się ze sobą nawzajem ludzi, powstają jedne i te same przedstawienia, które przyberają formę podobnych rytuałów i mitów. Daje to pole dla wszelkich paraleli, całkowicie nie powiązanych z rzeczywistym rozwojem wydarzeń „.

Ale kaukaskie dolmeny różnią się od dolmenów w innych miejscach właśnie swym ponadścisłym dopasowaniem kamiennych płyt. Tzn. odróżniają się i są charakterystyczne tylko dla dolmenów Zachodniego Kaukazu właśnie dzięki technologii ich budowy. Złożona technologia przewiduje u budowniczych pewnej wiedzy naukowej, narzędzi, mechanizmów dotychczas nie znalezionych podczas wykopalisk. Technologia jest bardzo niezwykła i nie podobna do innych.

20-mk

Ścianka podwóreczka dolmenu w osiedlu Dżugba. Ogromne kamienne bloki są połączone szwem krzywoliniowym.

Jeszcze bardziej niezrozumiałe jest dlaczego tak doskonała technologia, istniejąca i rozwijająca się na przestrzeni półtora tysiąca lat, zniknęła nagle bez śladu nie zmaterializowawszy się przedtem w budowlach mieszkalnych i wojennych? Dlaczego budowniczowie dolmenów, posiadając taką technologię obróbki kamienia, praktycznie ich nie ozdabiali za wyjątkiem paru nader rzadko spotykanych zygzakowatych deseni i trójkątnego ornamentu w jeszcze rzadszych petroglifach?

Przy badaniu dolmenów najbardziej nas poraziła ich konstrukcyjno-ideologiczna sprzeczność, z jednej strony sama konstrukcja dolmenu i jego estetyczna koncepcja bardzo przypomina dziecięce piaskowe lub plastelinowe urządzenia, naiwne i nieskomplikowane, samowystarczalne samym faktem swego powstania. Z drugiej strony razi fakt, że wielotonowe płyty z których zbudowano dolmeny dopasowano do siebie nawzajem z tak niespotykaną dokładnością. Przy tak jubilerskiej obróbce styków same płyty, szczególnie ich powierzchnie zewnętrzne i nieprzylegające przekroje poprzeczne są obrobione raczej z grubsza a w większości wcale nie są.

Do tego na elementach konstrukcyjnych dolmenów spotyka się czasem nader ciekawe elementy technologiczne których powstania nie można wytłumaczyć procesem obróbki i dopasowywania kamienia. Poniżej widzimy fotografie często spotykanych elementów konstrukcyjnych dolmenów.

Płyta pokrywająca dolmen posiada wygląd kamienia szlachetnego z fakturą zastygłego roztworu z pochyłymi ścianami i kątami. Na dolnej ścianie płyty pokrywy często można zaobserwować wyraźną granicę utworzoną na zasadzie zaciekania masy plastycznej po twardej poziomej powierzchni. Przekrój poprzeczny płyty posiada okrągłą formę i nie nosi śladów ciosania lub obróbki kamienia.

21-mk

Dolmen w gospodarstwie rolnym nad rzeką Doguab. Na dolnej ścianie płyty pokrywy (z tyłu) widać wyraźną granicę, utworzoną na zasadzie rozcierania masy plastycznej po twardej poziomej powierzchni. Przekrój poprzeczny płyty posiada okrągłą formę i nie nosi śladów rąbania lub obróbki kamienia.

Przy większych od pokrywy płytach na bocznych ścianach można często zaobserwować wyraźną płaszczyznę, mającą wyraźną granicę z płaszczyzną graniczącą. Górna powierzchnia płyty (nie mająca śladów obróbki) zaokrągla się i gwałtownie przechodzi w boczną płaszczyznę. Tak jak gdyby zalewano otwór lub kładziono szalunek (na przykład ziemny).

22-mk

Osiem dolmenów (osiedle Pszada). Boczna ściana płyty pokrywy.

Przy uważnym oglądaniu płyt dolmenu można zobaczyć najrozmaitsze ślady deformacji plastycznych i rozciekania roztworu. Na dolnej części płyty pokrywy w większości dolmenów widać ślady nacieków (z wyjątkiem tych dolmenów, gdzie sufit w komorze jest ściosany) i ślady ścierania dokładnie odpowiadające ścianom górnych przekrojów płyt poprzecznych.

23-mk

Na dolnej części płyty pokrywy w większości dolmenów widoczne są ślady nacieków (z wyjątkiem tych dolmenów gdzie ściosano sufit w komorze) i ślady wybierania dokładnie odpowiadają ścianom górnych przekrojów poprzecznych płyt. Zwróćcie uwagę na zapiaszczenie płyt bocznych i pokrywy.

Boczne płyty dolmenów flizowych (92% wszystkich dolmenów jest flizowe) mają w przekroju charakterystyczną zakrzywioną formę z wypukłością na zewnątrz. Wewnętrzna powierzchnia płyty jest absolutnie równa. Przekroje poprzeczne płyt które powinny być wycinane, obrabiane i kształtowane posiadają wygląd całkiem dzikiego kamienia szlachetnego.

24-mk

Dolmen na górze Cygankowa (Pszada). Boczne płyty mają charakterystyczną zakrzywioną formę z wypukłością na zewnątrz.

Jakość połączenia wielotonowych kamiennych bloków w dolmenach poraża wyobraźnię. Szczególnie namacalnie jest to widoczne w konstrukcji składanego dolmenu na górze Neksis. Styki szwów wśród bloków są krzywoliniowe ale bloki są zrównane absolutnie dokładnie. Boczne bloki są zakrzywione, zaginają się i przechodzą od bocznych ścian na tylną ściankę, i nigdzie nie ma w nich nawet najmniejszej szczeliny.

Pokazane właściwości nie są jedynie jednostkowymi artefaktami. Można je zaobserwować na każdym dolmenie z różnym stopniem wyrazistości.

Powstanie podobnych elementów konstrukcyjno-technologicznych można z łatwością wytłumaczyć, przewidziawszy, że elementy dolmenów przygotowywano nie w drodze rąbania i obciosywania kamienia lecz drogą kształtowania ich z masy plastycznej. Nasuwa się więc pytanie o istnienie takiej plastycznej masy w epoce wczesnego brązu.

Nie udało się znaleźć dowodów na możliwości stworzenia wyciosanego kamienia w epoce wczesnego brązu. Ale poszukiwanie takiego zjawiska w naturze okazało się pomyślniejsze i jak się nam zdaje pozwala to przewidzieć realność istnienia takiego geologicznego zjawiska w przeszłości.

Niektóre odpowiedzi…

25-mk

Badając przypuszczalne miejsca wydobycia piaskowca znajdowaliśmy tam miejsca wyjścia piaskowca struktury niewarstwowej. Oryginalne formy piaszczystych brył ze śladami deformacji plastycznych charakterystycznych dla gatunków wyrzutowych, w odróżnieniu od osadowych z dobrze rozróżnialnymi słojami, naprowadziły nas na myśl o tym, że być może kiedyś ten piaskowiec wypływał na naszą powierzchnię w płynnym lub plastycznym stanie poprzez analogię z borowinowymi wulkanami półwyspu Tamańskiego. I istnieją wszelkie podstawy do takich przypuszczeń.

Ostatnimi czasy uwagę uczonych przyciągnęły gatunki skał utworzone w drodze współdziałania głębinowych fluidów hydrotermalnych z płytkimi albo bliskopowierzchniowymi strumieniami górskimi. Potoki fluidów przebijają się i podnoszą do powierzchni i przenikając masy osadów nierzadko zbierając je i tworząc na powierzchni ich mieszaninę, gdzie w rezultacie gazowania, dehydratacji i zastygania roztworów w ścinającym się fluidzie odbywa się ich cementacja. Gatunki skał utworzone w ten sposób nazywają fluidolitami albo wypływami fluidoeksplozywnymi (FEO), (tuffizyty, fluidozyty, gruzobrekcja). Fluidolity w okresie swego kształtowania się (przemieszczenia, współdziałanie z masami osadowymi) stanowią plastyczne a nawet płynne masy, które łatwo przesuwają się po załamaniach przenikają porowate warstwy piaskowca i wybuchają na powierzchnię.

Niektórzy naukowcy proponują wyodrębnić fluidolity w oddzielną systematykę wysokiej rangi – specjalnej klasy gatunków górskich skał. (witryna „Fluidolity„)

26-mk

Wybuchy masy fluidogennej mają miejsce również w naszych czasach. Na przykład w prowincji borowinowych wulkanów daleko na północnym-wschodzie Boj-Dag (Zachodnia Turkmenia) (zdjęcie 29). Miejscowa ludność nazywa te zastygłe bryły piaskowca „Sadami szatana”.

27-mk

Borowinowy wulkan Kobek położony o 1.5 km na północny-wschód od Boj-Dag (Zachodnia Turkmenia). Właściwościami swej budowy niecka wulkanu Kobiek nie różni się zbytnio od tzw. « szatańskich ogrodów ». Zazwyczaj są to okrągłe w przekroju odcinki rozmiaru 5, 10 albo 25 do 30 m, w ramach których skoncentrowana jest duża ilość pionowych rur zbudowanych z węglowego piaskowca. Osiągają one długość 1.5-2.0 m, ich średnica waha się od 1.0 do 25-30 cm; często zlewają się one ze sobą tworząc podobne struktury do muzycznych organów, nierzadko są od siebie odizolowane i wtedy stają się podobne do ostańców pni drzew w wyciętym zagajniku. Wysokość całej niecki osiąga 5-12 m.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

28-mk

Nieckę borowinowego (błotnego) wulkanu Karaburun (« Czarny nos »), stanowi kamienisty obcięty stożek z prawie pionowymi ścianami; jego wysokość wynosi 30-40 m lecz średnica podstawy 20-30 m. Jest to stołowe wzniesienie złożone z brył i odłamków szarych i rdzawo-szarych piaskowców i wtopionymi fragmentami otworów z węglowego piaskowca. Ich rozmiary wahają się od 0.5 do 3 m średnicy. Cała masa odłamków jest scementowaną glinianą i mulisto-piaskowo-gruzobłotną masą.

Podobne wybuchy fluidolitow miały też miejsce wcześniej, ponad tysiąc lat temu na Kaukazie. Ślady podobnych zjawisk geologicznych są widoczne na Kaukazie w charakterze bezkształtnych brył piaskowca i wapienia w wielu miejscach.

Na przykład skalny masyw Szare Klasztory. Znajduje się w obszarze wioski Nowosadowy na północnym zboczu głównego Kaukaskiego grzbietu. Masyw rozciąga się na 3,5 km przy wysokości tej ściany piaskowca wynoszącej do 50 metrów. Maksymalna szerokość tej ściany to około 8 metrów. Wspomniana ściana skalna znajduje się u schyłku grzbietu złożonego z warstw szmergla i piaskowca grubości 15-30 cm. Kierunek warstw szmergla nie układa się zgodnie z kierunkiem rozciągania skalnego masywu Szare Klasztory.

29-mk30-mk31-mk

 

 

 

Prawdopodobnie, na współczesnym wyjściu skalnego masywu Szare Klasztory wiele tysięcy lat temu miało miejsce przebicie. Wraz z przebiciem z głębi na powierzchnię podniosła się masa fluidalna, która scementowała się z piaszczystym masywem. Z czasem skała macierzysta rozpadł się i erodowała a ściana wyszła na powierzchnię. Takie geologiczne wykształcenie nosi nazwę wynurzenia piaskowcowego.

32-mk

Archeolog N. W. Kondriakow wraz z ojcem W. M. Kondriakowem przeprowadził w 1995 r. ciekawe badanie. Szukając odpowiedzi na pytanie „… dlaczego od osiedla Dagomys do abchaskiej rzeki Chaszupsa nie ma dolmenów w jej przybrzeżnej części chociaż materiału budowlanego całkowicie starcza”. Nanieśli oni znane dolmeny na mapę topograficzną w skali 1:100000, na tą samą mapę przenieśli informację z mapy neotektonicznej sporządzonej w SKTGU w 1976 r. i z geologicznej mapy ZSRR, mianowicie wydarzenia geologiczne przedstawione z uskokami, przesunięciami, osunięciami itd.. Ze zdziwieniem odkryli, że wszystkie dolmeny naniesione przez nich i przez M. D. Tieszewa leżą przy liniach frontalnych części dużych uskoków i odchodzących od nich pęknięć (N. W. Kondriakow „Tajemnice dolmenów Soczi” 2002 r.).

Obecność geologicznych uskoków tworzyła warunki dla wyjścia fluidolitow na powierzchnię. Właśnie w tych miejscach tworzyły się na powierzchni skalne wyjścia piaskowca (uroczysko Szare Klasztory na obszarze wioski Nowosadowy, rejonu Gelendżyk, uroczysko Nowe Klasztory na obszarze osiedla rejonu Nowo Abińskiego, rejon osiedla Pszada, Szapsugsko, nad rzeką Godlik owieś Wołkonka itd.).

Ujawniono jeszcze jedna ciekawa prawidłowość. Koło każdego dolmenu albo ich zbiorowiska zawsze znajdowano wyjścia bezkształtnych brył piaskowca. Mówiąc «bezkształtnych» mamy na myśli nie posiadających struktury warstwowej charakterystycznej dla gatunków osadowych. Mają one za to masywną teksturę i noszą ślady odkształceń plastycznych.

Grunt koło dolmenów i rzecz najważniejsza, koło brył piaskowcowych, zawsze był piaszczysto-gliniasty. Bryły piaskowcowe utworzone z fluidolitu i gruntu piaszczysto-gliniastego wokół są „genetycznie spokrewnione” ze sobą. Są to ślady „zimnych” erupcji tyle, że z różnym składem chemicznym cementu.

Te bryły piaskowca leżą najczęściej bezpośrednio koło dolmenów. Na przykład nad rzeką Żane, rejon Kamiennej kopalni (rejon Tuapsinski), dolmeny osiedla Pszada, nad rzeką Godlik, osiedle Nowy, pos. Wasilewka, pos. Erywański itd., itd. To osobliwa zależność. Koło dolmenu musi być wyjście gruntowe (fluidogennego) piaskowca.

Dolmen koło osiedla Szapsugskij leży na grzbiecie ale niedaleko od niego, dosłownie w odległości 300 metrów, leży skalny ostaniec (piaskowiec) „Diabelski palec” i dalej skalna grań nazywana uroczyskiem Szambala. Właśnie tam, w uroczysku Szambala w skale znajdują się (trzy) niedokończone dolmeny.

Dolmeny na górze Neksis leżą na grzbiecie góry i w ich kręgu nie ma kamienych brył. Ale od strony północnej góry Neksis leży taki obszar zwany «Parkiem kamieni » składający się akurat z tego właśnie fluidogennego piaskowca.

Technologie budowy

Przy studiowaniu technologii budowania dolmenów, miejsc ich rozmieszczenia i właściwości wyjść piaskowców sformułowaliśmy inną, znacznie lepszą od ogólnoprzyjętej, teorię budowania dolmenów. Proponowana teoria daje nam całkowicie logiczne odpowiedzi na wszystkie sprzeczności opartego o kamieniołomy punktu widzenia. Dolmeny (oddzielne elementy konstrukcyjne) przybierały swą formę z plastycznej masy fluidogennej, masy która wydostawała się z głębin ziemi na powierzchnię w miejscach (szczelin) uskoków geologicznych.

  1. Z tego punktu widzenia budowniczowie dolmenów nie musieli wydobywać w dalekich kamieniołomach ogromnych, wielotonowych bloków piaskowca. Wydobycie piaskowca w kopalniach bez żelaznych narzędzi jest niemożliwe. Budowa dolmenów miała miejsce w bezpośredniej bliskości od powstających pęknięć i miejsc wypływania fluidolitów na powierzchnię.
  2. Fluidolity przenoszono z miejsca ich wypływu bezpośrednio na miejsce budowy dolmenu w noszonych przez jednego lub dwóch ludzi prostych koszach. Do takiego trybu transportu drogi nie były potrzebne. I dlatego też nie ma ich koło dolmenów.
  3. W celu ukształtowania elementów budowlanych przyszłego dolmenu wylewano fluidolit w szalunku ziemnym lub powoli kształtowano (lepiono) przyszły element. Trudna obróbka kamiennych brył była bardzo droga i niezbyt trwałe do takiej pracy narzędzia z brązu nie były tu potrzebne. Wystarczały do tego kamienne a nawet drewniane skrobaki.
  4. Ślady zaciosów widoczne na wewnętrznej powierzchni dolmenów i na wejściu mogły pozostawić kamienne, z brązu a nawet drewniane skrobaki-szpachle. Do pracy w plastycznej i nie do końca scementowanej fluidogennej masie narzędzia takie byłyby całkowicie wystarczające.
  5. Tak wszystkich zdumiewające ponadścisłe dopasowanie wielotonow bloków w styku krzywoliniowym jest naturalną właściwością technologii lepienia lub odlewania.
  6. Umieszczenie na powierzchni płyt wypukłych znaków i petroglifów także okazuje się naturalną właściwością technologii lepienia lub odlewania. Z kolei wykonanie takiego rysunku w klasycznej technologii kamieniarskiej byłoby nadzwyczajnie pracochłonne.
  7. Kultura dolmenów powstała wtedy gdy na danych terytoriach odbywały się aktywne procesy geologiczne (obecnie już wygasłe), rozrzedzone piaskowce z mas osadowych z wielokilometrowych źródeł wypływały szczelinami na powierzchnię. Z czasem aktywność geologiczna w regionie wygasła, wynurzenia fluidolitu ustały i kultura dolmenów wygasła straciwszy swój podstawowy materiał budowlany — fluidolit. Następnie jej ślady zniknęły w wirze wielkich migracji narodów.

 A więc, spróbujmy opisać technologię budowy najbardziej rozpowszechnionego dolmenu flizowego…

33-mkW miejscu budowy dolmenu robiono w ziemi wykop a do niego wylewano masę fluidogenną. Tak powstawał fundament pod przyszłą budowę, tzw. kamień fundamentowy. Przyszłe procesy wiązania mogły prowadzić do pękania kamienia fundamentowego na kilka fragmentów. Łatanie pęknięć mogło odbywać się w ciągu kilku miesięcy, do tego czasu przyszły kamień z łatwością mógł poddać się obróbce mechanicznej. W razie potrzeby można było wykroić też w nim żłobki i burty styczne.

Następnie na zastygły kamień fundamentowy sypano warstwę ziemi (z pewną poprawką), w której ukrywano kłody-dźwignie z pomocą których można było potem ustawić do pionu stwardniałą już, gotową płytę boczną którą stawiano na poprzecznym przekroju fundamentu. Na kolejną przygotowaną w ten sposób płaszczyznę znów kładziono masę fluidogenną i formowano kolejną ścianę boczną. Po tym jak roztwór nabierał niezbędnej wytrzymałości konstrukcyjnej nową płytę znów stawiano do pionu z pomocą dźwigni na «przekrój poprzeczny» fundamentu. W tej właśnie technologii przygotowywano płyty przeciwległych ścian i stawiano je na «przekroju poprzecznym». Jakość mas fluidogennych była bardzo rozmaita i dlatego w pewnych dolmenach na płytach bocznych wyraźnie widać ich „słoistość”.

Boczne ścianki opierały się zawaleniu pochylając się naprzeciwko siebie pod niedużym kątem. Na zewnątrz ścianki boczne podpierano nieobrobionymi skalnymi odłamkami – kontrwagami.

Wykorzystując nasypy ziemne kształtowano szalunek dla ścianki frontowej i tylnej. Przy czym nie musiano od razu zasypywać ich na całej wysokości, ale stopniowo, w miarę ich zalewania. Jeżeli przerwy między warstwami masy fluidogennej były znaczne gdyż zmieniał się skład fluidolitu, to na płycie formowała się pewna liczba rozróżnialnych warstw. Zrozumiale jest, że sprzężenie z bocznymi płytami, pod warunkiem posiadania wpustów, było absolutne. Otwór wejściowy w płycie frontalnej wykonywano prawdopodobnie w drodze wstawienia w szalunek czopu (np. z wiązek trawy). Dlatego też otwory bywają nie tylko okrągłe ale też elipsoidalne, półokrągłe a nawet kwadratowe. Po zakończeniu robienia ściany frontalnej i tylnej cały dolmen znajdował się w pogrzebanym pod ziemią kopcu-szalunku. Wierzchołek kopca-szalunku wyrównywano. Wyrównywano albo raczej równano pod jednolitą płaszczyznę i przekroje poprzeczne ścian i na otrzymaną w ten sposób płaszczyznę kładziono masę fluidogenną, kształtując płytę dachową. Dolna powierzchnia płyty dachowej jest płaska, idealnie równa ze stykającymi się z nią płytami ścian.

Jeżeli masa fluidogenna była wystarczająco plastyczna to dla ograniczenia jaj wyciekania na ziemię budowano wokół niej burty. Tzn. znowu tworzono szalunek ziemny. Ślady tych burt ograniczających są widoczne do dziś na dachach licznych dolmenów.

34-mk

Pszada. Ośmiodolmeny. Przekrój poprzeczny płyty pokrywowej dolmenu.

Z góry płytę zasypywano ziemią. Być może, dolmen stał w formie zasypanej bryły przez kilka miesięcy lub lat. W niektórych przypadkach kopiec ziemny przekształcał się w kromlech, dodawano do niego portal i korytarz w tej samej technologii. Roztwór nabierał mocy. Następnie kontynuowano odkopywanie portalu. Nie zastygły jeszcze do końca fluidolit nie stawiał większego oporu. Przez otwór wyciągano z dolmenu ziemię (przez tak nisko umieszczony otwór wygodnie było wybierać ziemię) i wszystko, dolmen był już gotowy. Najprawdopodobniej, dolmen pozostawał potem we wnętrzu kopca. Korek wejściowy dorabiano do dolmenu później, po paru miesiącach, z tej samej masy fluidogennej.

Spójrzmy na to jak odlewano płaskorzeźby. Grunt który stosowano do dobrej jakości szalunku był gliniasty. Tę część powierzchni szalunku która kształtowała powierzchnię zewnętrzną wejścia do dolmenu tynkowano najpierw gliną a następnie «wyklejano» lub odciskano na niej kontur przyszłej płaskorzeźby lub, mówiąc poprawniej kontrrelief. Dalej wszystko szło jak zwykłe. Uformowaną w ten sposób wewnętrzną część szalunku zalewano masą fluidogenną. Po scementowaniu wejście odkopywano i płaskorzeźba była gotowa.

Warto się zwłaszcza przyjrzeć wejściom mającym rysunek «choinki». Portale z takim rysunkiem spotyka się rzadko. Częściej występują dolmeny z płaskorzeźbą.

35-mk

Miasto dolmenów w dolinie rzeki Abin. Płyta wejściowa z rysunkiem typu „jodełki.”

36-mk

Rysunek typu „jodełki”, makrofotografia.

 

 

 

 

 

 

 

 

W rejonie Erywańskim, w miejscu wpadania strumienia w odnogę rzeki Abin, znajduje się «Miasto Dolmenów». Powierzchnia zewnętrzna płyty wejściowej ma oprawę w charakterze ornamentu «choinki». W dolnej części płyty, pod jej wejściem, rysunek zachował się szczególnie dobrze. Przy dokładniejszym spojrzeniu widać, że «choinkę» na kamieniu nie naniesiono narzędziem tnącym ale jest jakby odciśnięta lub odlana. Są wszelkie podstawy by przypuszczać, że rysunek «choinki» – to ślad gruboplecionej kory lub tkaniny z trawy typu rogoża. (Rogoża – grubopleciona tkanina gospodarcza. Pierwotnie wytwarzało się ją z włókien rośliny rogoz (stąd jej nazwa), a później z łyka (kory lipy). Z tkaniny takiej przygotowywano kosze, worki, maty podłogowe itd.).

Tkaniną tą wyściełano zewnętrzną ściankę szalunku i zalewano ją fluidogenem. I właśnie dlatego wciąż obserwujemy ślad tej „rogoży” na płytach wejściowych dolmenów.

Niestety objętość tego artykułu nie pozwala pokazać i opisać wszystkich kamiennych artefaktów. Są one rozliczne i przy uważnym spojrzeniu spotyka się je w każdym dolmenie. Prawda jest jednak, że procesy erozyjne, przepływające niezmiernie nierównomiernie, często bardzo mocno zmieniają stan początkowy kamiennych bloków.

Teraz opiszemy pokrótce technologię budowania dolmenów złożonych. Ich budowa przebiegała podobnie jak w przypadku dolmenów prostych. Przy budowie dolmenów złożonych robiono kamień fundamentowy, następnie sypano nań szalunek ziemny i wlewano weń masę fluidogenną. Rozmiar zalewanych bloków był, najwyraźniej, kształtowany ilością zdobywanego roztworu lub jego wydobycia (czasem łapania), a także czasem jego dostarczania od źródła do placu budowy. Szwy stykowe wychodziły idealnie a forma bloków mogła być jak najbardziej intuicyjna. Spójrzmy na wygięte pod kątem prostym bloki narożne dolmenu złożonego na górze Neksis, blok przechodzi z ścianki bocznej w tylną. Między sobą bloki łączą się po szwie krzywoliniowym ale bardzo szczelnie, bez żadnego otworu.

37-mk

Tylna i boczne ścianki dolmenu złożonego na górze Neksis.

Spójrzmy na wygięte bloki narożne dolmenu złożonego na górze Neksis, blok przechodzi ze ścianki bocznej w tylną. Między sobą bloki łączą się po szwie krzywoliniowym ale do tego bardzo szczelnie, bez żadnych szpar. W kompleksie dolmenów nad rzeką Żane (trzy dolmeny na polanie za pasieką) dwa znajdujące się z brzegu dolmeny posiadają formę okrągłą. Lewy dolmen, bez dachu, jest idealnie okrągły. Bloki, posiadające różną grubość, są absolutnie dopasowane, połączone ze sobą bez najmniejszych szczelin. Wewnętrzna część komory oszlifowano już po montażu.

38-mk

Rzeka Żane. Okrągły dolmen bez dachu (lewy).

39-mk

Rzeka Żane. Okrągły dolmen (prawy).

Prawy dolmen jest praktycznie cały, ale po jego przebudowie między blokami pozostały duże szczeliny. W latach 1960-tych dolmen uległ rozpadowi. W 2001 r. ekspedycja Instytutu historii kultury materialnej Rosyjskiej Akademii Nauk (z Sankt Petersburga) pod kierunkiem Wiktora Anatoliewicza Trifonowa przeprowadziła przebudowę tych dolmenów. Konkretnie prawy dolmen złożono ponownie, ale nie byli oni zadowoleni z montażu, tj. nie mogli przywrócić mu jego początkowego sprzężenia bloków.

Jak widzicie, historia z Eszeri powtórzyła się również nad rzeką Żane. Okazało się, że nie da się stworzyć gotowych, dopasowanych bloków bez szczelin pomimo tego, że przebudową zajmowali się uzbrojeni we współczesną technikę specjaliści.

Dolmeny półmonolityczne (korytowe) występują w dwóch rodzajach. Jedne dolmeny są stosunkowo niewielkiego rozmiaru, występują oddzielnie. Inne dolmeny półmonolityczne występują bezpośrednio w skałach piaskowca albo w ogromnych piaskowcowych bryłach. Stąd widać, że istniały dwa różne podejścia do technologii budowy dolmenów półmonolitycznych.

40-mk

Półmonolityczny dolmen na krańcu osiedla Pszada.

41-mk

Półmonolityczny dolmen (piramida) w Mamedowoj szpary.

Półmonolityczne dolmeny stosunkowo niewielkich rozmiarów i wolnostojące budowano prawdopodobnie w następujący sposób. Usypywano kopiec. W kopcu wykopywano odpowiednio głęboki dla przyszłego dolmenu dół. Zalewano dno – podstawę. Na podstawie kształtowano z ziemi przyszły wewnętrzny obszar dolmenu i kontynuowano zalewanie ścian i kształtowanie występów wejściowych i otworu wejściowego. Z góry zalewano dach. Po scementowaniu masy fluidogennej odkopywano wejście, wyjmowano czop z wejścia i wybierano ziemię z wnętrza dolmenu.

Dolmeny półmonolityczne w skałach i ogromnych bryłach budowano inaczej. W miejscach wybuchu mas fluidogennych tworzyły się ogromne niezastygłe masy. W niezastygłym, piaszczysto-glinianym masywie wygarniano (“wyskrobywano”) komorę przyszłego dolmenu, wejście i portal. Następnie, po cementacji i zrobieniu zapasów fluidogenu zasypywano komorę ziemią i z góry zalewano pokrywę. Dalej wszystko szło jak zwykłe. Ziemię wybierano przez wejście i dolmen był gotowy.

Trzeba zaznaczyć, że dolmeny monolityczne budowano w tej samej metodyce. Tj. w plastycznej skale piaskowcowej wycinano portal, w portalu wejście i przez wejście to usuwano niezastygły jeszcze wewnątrz fluidogen kształtując komorę dolmenu.

Ciekawe jest rozpatrzenie etapów i technologii budowy dolmenów monolitycznych na przykładzie niedokończonego dolmenu koło stanicy Szapsugskoj (rejon Abiński), niedawno otwartego dolmenu monolitycznego koło stanicy Erywańskiej (rejon Abiński) i dolmenu monolitycznego na rzece Godlik (rejon Łazariewski).

Niedokończony dolmen koło stanicy Szawsugskoj Wyszy leży na grzbiecie górskim powyżej dolmenu Szapsugskogo. Skała została obrobiona pod portal z dwóch stron. Z południowej i wschodniej (na zdjęciu południowe wejście z lewej strony, wschodnie z prawej strony).

42-mk

Niedokończony dolmen monolityczny na obszarze stanicy Szapsugskoj. Południowy portal z lewej strony. Wschodni portal z prawej strony.

43-mk

Południowy portal (zdjęcie a.) średnica 38 cm. głębokość 47 cm. Równoległe ścianki wejścia kończą się półokrągłym wgłębieniem. Na dnie tego wgłębienia widać nieduże ślady (nie większe niż 5 mm) od instrumentu albo ślady erozji, ale ogólnie rzecz biorąc jego powierzchnia zaokrągla się równomiernie. Śladów pracy narzędzi kamiennych takich jak na nowo zrobionym Gelendżyckim “ Dolmenie z 2007 „nie widać. Ciekawy portal od wschodniej strony. Lewy występ portalowy jest zburzony. Prawy występ portalowy jest dobrze zachowany. Ale jego wejście jest po prostu unikatowe. Wejście stanowi lejek (zdjęcie b.). Średnicy 30 cm i głębokości 55 cm. Bardzo możliwe, że próbowano stworzyć w nim wejście poprzez wetknięcie kija w zastygającą masę plastyczną i kręcono nim poszerzając otwór. Wyszedłby wtedy taki oto lejek.

Najprawdopodobniej parę tysięcy lat temu doszło w tym miejscu do przełamania rdzennych warstw osadowych (góry zbudowanej z mergla i argilitu). Na powierzchnię wylał fluidolit. Miejscowi mieszkańcy postanowili więc zrobić sobie monolityczny dolmen, wytoczyli jeden portal i zaczęli robić wejście ale masa fluidolitu zastygała szybciej niż przewidywano więc byli zmuszeni do odstąpienia od pomysłu. Ale jаk już wspominaliśmy wcześniej, fluidolit nie był całkiem jednorodny w składzie a z drugiej strony bryły piaskowcowej masa zastygała wolniej więc postanowiono spróbować zrobić dolmen od tej właśnie strony. Znów wytyczyli portal i nakreślili przyszłe wejście. Posiadając negatywne doświadczenie z budową poprzedniego wejścia, postanowili sprawdzić podatność materiału w głębi pałką, kijem (dla romantyków posochem (laska z zakrzywioną rękojeścią)). Na głębokości 55 cm kij natrafił na twardy już piaskowiec w głębokiej bryle i niedoszła budowa została wstrzymana.

Jeżeli spojrzymy na zdjęcie 50 to z prawej strony i nieco poniżej jest widoczny jeszcze jeden przygotowany portal ale bez wejścia. Widocznie jeszcze jedna próba zrobienia monolitycznego dolmenu zakończyła się niepowodzeniem. Przyczyna – fluidolit za szybko się scementował.

Ta skalna grzęda jest jeszcze ciekawa z tego powodu, że jej przejście w poprzek grzbietu kończy się skalnym ostańncem “Czarci palec” (piaskowiec) za którym równolegle rozciągają się dwa wulkany borowinowe.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Ostaniec skalny „Czarci palec”

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Borowinowy wulkan koło „Czarciego palca”

 

 

 

 

 

 

 

 

Teraz spójrzmy na monolityczny dolmen na obszarze stanicy Erywańskiej. Widocznie w czasie jego budowy z góry zeszło gliniaste osypisko i zasypało cały portal przyszłego dolmenu. Znaleziony go 14 kwietnia 2007 r. Jego komora jest bardzo mała, ale to komora. Na zdjęciu możecie zobaczyć pierwsze zdjęcie komory tego dolmenu. Na ściankach nie ma śladów od przecinaków i zieleni tlenków z wchodzącej w skład brązu miedzi. Wyraźnie widzimy ślady plastycznych i objętościowych wybierań masy piaskowcowej. Idą one po łuku tj. po promieniu komory. Ślady są takie same jak przy kopaniu w mokrym piasku.

46-mk

Dolmen monolityczny (st. Erywańska)

47-mk

Komora dolmenu monolitycznego

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rok temu ktoś próbował pogłębiać ścianki komory i zostawił na nich świeże zadrapania i odłupania.

Słynny monolityczny dolmen nad rzeką Godlik. Właściwością tego dolmenu (poza tym, że jest on monolityczny) jest niezgodność rozmiarów portalu (wysokość 1,9, szerokość 5,1 m) i rozmiarów komory (zdjęcie przekroju z lewej). Komora jest nieduża (szerokość-160, długość-190, wysokość-94 cm) i posiada okrągłe zarysy takie jak dolmen przy stanicy Erywańskiej. Widocznie i tu czas wiązania masy fluidolitu był wystarczająco szybki w porównaniu z szybkością prowadzenia robót budowlanych. Chociaż, z pewnym prawdopodobieństwem możemy je szacować na tygodnie.

48-mk

Monolityczny dolmen nad rzeką Godlik.

49-mk

Przekrój dolmenu nad rzeką Godlik.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

***

***

Podziekowanie Redimixowi z Davidicke za udostępnienie

Źródła:

Davidicke

Kramola

dolmen.ucoz.ru

Jedna odpowiedź to “Megality Kaukazu – Technologie wznoszenia.”

  1. Anubis II Says:

    Bardzo interesujące! I tak wiele tłumaczy! Świetny materiał! Dzięki!!


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

%d bloggers like this: