Implanty 5

Chip RFID – od dowodów osobistych do militaryzacji życia. Część II

16-03-2011 – Damian Żuchowski

W drugiej części: Chip RFID jako broń logistyczna i element militaryzacji rzeczywistości a także filozofii opartej na materializmie, produktywności i pośpiechu.
Chip RFID jako element filozofii opartej na materializmie, produktywności i pośpiechu

Analizując dzieje wszelkich reform społecznych, ekonomicznych i gospodarczych przekonamy się, że nawet z pozoru rewolucyjne zmiany rzadko przyczyniały się do wyłonienia porządku, który czynił obowiązujące relacje rzeczywiście sprawiedliwszymi i godniejszymi rodziny ludzkiej. Działo i dzieje się tak dlatego, że u podwalin zachodzących zmian nie leżała dążność do obalenia istniejących nadużyć i deformacji życia publicznego a raczej wola uczynienia obowiązującego już systemu, bardziej produktywnym i praktycznym dla jego użytkowników (a najczęściej beneficjentów).

Tą samą zależność możemy zauważyć przy okazji wdrażania chipów RFID. Technologia, która według komisarz UE, Vivian Reding poprawi jakość życia i zwiększy dobrobyt społeczeństwa, nie jest nadzieją w dziedzinie ekonomii i gospodarki, lecz kontynuacją i usprawnieniem funkcjonujących już modeli ekonomicznych. RFID przepadłoby na etapie laboratoryjnym, gdyby jego możliwości nie służyły obowiązującemu systemowi polityczno-gospodarczemu. Tymczasem RFID doskonale wpasowuje się w rzeczywistość społeczeństwa w, którym relacje między jego członkami cechuje przepływ dóbr, konsumpcjonizm, pośpiech i wszędobylski materializm. Nie jest to piękny obraz lecz takie właśnie zależności warunkują dzisiaj nasze życie publiczne. Im dłużej będziemy je podtrzymywać i niemo akceptować tym bardziej przenikać one będą mentalność ludzką.

Tempo ludzkiego życia na przestrzeni ostatnich wieków uległo zwielokrotnieniu. W społeczeństwach nazywanych, przemysłowymi lub obecnie informatycznymi, pojawiło się wiele praktycznych narzędzi pozwalających na teoretyczne skrócenie wielu czynności dnia powszedniego. Wbrew oczywistym – jak mogłoby się wydawać – wnioskom, ludzie wcale nie żyją wolniej. Coraz bardziej brakuje im czasu, śpieszą się, gnają – biegną aby jak najszybciej dotrzeć do celu, aby zrobić – wykonać jeszcze więcej i jeszcze lepiej. Niecierpliwią się stojąc w kolejkach, mijają się na ulicach i skwerach, pogrążeni w enklawach anonimowości. Właściciele sklepów na Oxford Street w Londynie, zaproponowali aby chodnik podzielić na dwa równoległe pasy: na jednym poruszałyby się osoby idące wolniejszym tempem, na drugim zaś ci, którzy śpieszą się, nie mają czasu na slalom między tamującymi ruch spacerowiczami. Ten nowatorski pomysł to zwierciadło ślepego zaułku w, którym podąża nasze mrowisko…

Kultura pośpiechu doskonale koresponduje z kulturą produktywności. Pojęcie produktywności zarezerwowane wcześniej dla półświatka ekonomii i biznesu, obecnie szybko, niczym rozlany atrament, nadaje barwę innym obszarom aktywności i interakcji międzyludzkich. Ideał produktywności rozumiany jako osiągnięcie jak najlepszych efektów produkcyjnych przy jak najmniejszych stratach własnych, szybko wyrwał się z almanachów ekonomii i poszerzył swoje znaczenie. Zaglądając do słownika synonimów zostaniemy zaskoczeni sugestią mówiącą, że produktywność powinniśmy utożsamiać już nie tylko ze skutecznością ale i twórczością. Produktywność nie jest więc już tylko wymogiem przedsiębiorstw dążących do maksymalizacji zysków i konkurencji z innymi podmiotami na rynku – to nowa filozofia kształtująca relacje społeczne, wreszcie całe społeczeństwo.

Z punktu widzenia współczesnej ekonomii, filozofii biznesu, wartość pracownika nie zamyka się w jego człowieczeństwie, w jego osobowości i humanizmie. Pożądany pracownik to ten, który godnie wypełnia swoje obowiązki – stara się podnosić własne kwalifikacje tak aby stał się bardziej dostosowany do profilu przedsiębiorstwa. Pracownik powinien być efektywny a jego produktywność zwiększy się jeśli będzie odpowiednio zaangażowany, będzie utożsamiał się z firmą w, której pracuje(1).

Człowiek powinien być jak produkt: dostosowywać się do wciąż zmieniających się warunków ekonomicznych i społecznych. Ten kto tego nie zrobi, szybko wyląduje na marginesie – stanie się mało atrakcyjny na rynku pracy, a jeśli ulegnie zupełnej alienacji lub pauperyzacji, może okazać się zbyteczny samemu społeczeństwu. Gdy mówimy o człowieku jako o produkcie, czyli miejscu na, które skazuje go preferowana na początku XXI wieku, filozofia produktywności, zapewniam Cię, nie błądzimy po bezdusznym zagajniku metafor. Człowiek bowiem na rynku pracy zostaje skazany na los produktu. Przywdziewa nie własne szaty, reklamuje swoje zalety, kształtuje oczekiwany wizerunek. Podobnie jak fachowcy od „marketingu” i „public relations” opiewa zalety towaru tylko po to aby go sprzedać, po to aby ten miał lepszy odbiór społeczny. Nie dąży więc do prawdy i szczerości lecz do „doskonałości” i „perfekcji”, czasami odpowiednio podkoloryzowanych.
Kreatywny, ambitny, produktywny – oto nowy substytut człowieczeństwa!

Pośpiech i produktywność, umacniają fundamenty problemu, który od dawna w różnym nasileniu, nękał kolejne pokolenia ludzkości. Jest to dbanie wyłącznie o własny interes, przy obojętności lub bierności względem niesprawiedliwości dziejących się w bliższym lub dalszym sąsiedztwie. W systemie społecznym początku XXI wieku, problem ten pozostaje nadal aktualny. Od wczesnych lat edukacji, to właśnie interes własny i dbanie o osobisty rachunek korzyści są nagradzane i stawiane jako wzór postępowania społecznego. Nagle spotykamy pozornie zintegrowane: wielotysięczne, wielomilionowe społeczności, których poszczególni członkowie są sobie odlegli i obcy. Każdy skupia się na pielęgnowaniu i umacnianiu własnego ogródka.

Ktoś kto dzieli się z innymi, dąży do równowagi, pozostaje pięknoduchem; kimś kto rezygnując z przywileju miast biec przed siebie, zatrzymuje się w miejscu. Obowiązującym etosem postępowania, celem życia ma być bowiem zarobkowanie i wymiana zgromadzonych środków na kolejne, pojawiające się dobra materialne. Wszystko jest produktem i wymianą. W tym zarówno nowym jak i starym systemie, ilość posiadanych dóbr materialnych ma nie tylko cechować linię relacji międzyludzkich ale i odzwierciedlać możliwość wpływu na otaczającą rzeczywistość. Zostajemy zamknięci w koncepcji materii. Materializm tworzący szkielet obowiązującego systemu społecznego stanowi poważne zagrożenie, gdyż wcześniej czy później, przesiąka do serc i umysłów ludzi, staje się filozofią życia poważnej części społeczeństwa – w końcu dla wielu, jedyną możliwą drogą.

I tu znów pojawia się technologia RFID wraz z korowodem jej producentów i promotorów. Zabiegane społeczeństwo otrzymuje wspaniałą alternatywę na męczące go niedogodności, które zyskują sobie teraz rangę problemu. Drogi kliencie! Wiemy, że się śpieszysz – my również cenimy twój czas. Zamiast więc czekać 5 – 10 minut w kolejce możesz przejechać przez bramkę z czytnikiem RFID a wszystkie produkty zostaną policzone w ciągu sekundy. Przyjaciele z banku również cenią twój komfort i bezpieczeństwo. Zamiast płacić gotówką czy nawet starzejącą się już kartą kredytową (które możesz zgubić) za wszystko możesz teraz zapłacić podskórnym chipem, który automatycznie obciąży twój rachunek bankowy.
Chip RFID jeśli tylko wejdzie do powszechnego użytku, czego pierwiosnek już obserwujemy, pomoże spełnić powyżej zarysowaną wizję.

Tylko w tym prostym przykładzie uderzy we wszystkie struny przydatności, służąc koncepcji pośpiech – produktywność – materializm. W przypadku hipermarketu ułatwi ewidencję produktów, zaoszczędzi czas służący ich liczeniu i inwentaryzacji. Pomoże także w zniwelowaniu kosztów pracy i zatrudnienia. Zniecierpliwieni klienci irytujący się błahostkami, takimi choćby jak kolejka w sklepie, otrzymają balsam na quasi problem zabieganego społeczeństwa. Szybko, łatwo i przyjemnie załatwią formalności związane z zakupami a obawy „zapodzianego” portfelu stracą racje bytu. Cichym beneficjentem wprowadzenia podskórnych chipów RFID będą również banki. Im więcej klientów banku zrezygnuje z operowania gotówką, przerzucając się na pośrednie formy płatności (karty kredytowe, chip RFID) tym większa ilość operacji finansowych i środków pieniężnych, będzie przelewać się przez magiel instytucji finansowych. Banki zdobędą sobie jeszcze bardziej centralną pozycję w obiegu pieniądza. Według niektórych czarnych scenariuszów, w obecnym systemie monetarnym, eliminacja gotówki z obiegu na rzecz instytucji zarządzających finansami społeczeństwa, ma być jednym z warunków powstania kontrolowanego społeczeństwa.

Technologia RFID to bez wątpienia, córka swoich czasów. Jest „doskonałą” odpowiedzią na cel wytyczony współczesnemu społeczeństwu: mowa tu o dążeniu do indywidualnej supremacji materialnej i społecznej; bardziej sprawnym oraz obfitszym przepływie dóbr, usług i towarów. Jakąż bowiem zasadność miałoby wprowadzenie układów RFID w dziedzinie handlu i usług, gdyby cenionymi przymiotami nie była wygoda, kontrola a także hasło „czas to pieniądz”, nieoficjalne motto zabieganego społeczeństwa?

RFID – krok ku militaryzacji   Spoglądając na ilość otaczających nas przedmiotów i wynalazków trudno sobie wyobrazić jak duża część z nich pojawiła się lub rozwinęła tak szybko, tylko dlatego, że w pewnym momencie okazała się przydatna w osiągnięciu przewagi militarnej w niekończącym się wyścigu zbrojeń. Najpierw pojawiała się potrzeba nowego rozwiązania, potem szukano odpowiedniego antidotum naukowo-technicznego i wreszcie następowało przełomowe odkrycie. Komputery, lotnictwo, nawet konserwy – dziesiątki przedmiotów otrzymywały impuls rozwoju lub dar istnienia dzięki swojej przydatności dla armii i przemysłu wojskowego. Równolegle lub dopiero później znajdywały sobie zastosowanie na polu cywilnym.

Nie ulega wątpliwości, że także technologia RFID, przysłuży się powstaniu nowych metod zabijania lub technik wspierających ten proceder. Powszechnie znaną stała się anegdota o Carlu Sandersie, który od końca lat sześćdziesiątych XX wieku był naczelnym inżynierem, kierującym pracami ponad stu naukowców nad doskonaleniem chipa. Sanders był przekonany, że nowa technologia doprowadzi do przełomu w medycynie i ratowaniu ludzi. Kiedy wokół projektu zaczęły gromadzić się gremia wojskowe, zainteresowane potencjalnym wykorzystaniem układów, Sanders wycofał się z dalszych badań.

Już dzisiaj armia sięga po technologię RFID. Coraz większa ilość sił zbrojnych korzysta z ewidencji zaopatrzenia stosując chipy i czytniki RFID. Pionierem w tej dziedzinie jest armia amerykańska, która wykorzystuje układy do śledzenia dostaw sprzętu na front i do poszczególnych jednostek wojskowych. Tym samym tropem podąża polski sztab wojskowy oraz pozostałe państwa członkowskie NATO. Podobnie jak transport cywilny tak i wojskowy łańcuch dostaw i towarów, w coraz większym stopniu będzie opierać się na systemach identyfikacji radiowej. Kontrakt z firmą Savi Technology dał zielone światło dla powszechnego przemytu technologii na pożytek logistyki wojskowej. Bruce Jacquemard, dyrektor zarządzający ds. przedsięwzięć międzynarodowych z Savi Technology powiedział: „Kontrakt NAMSA przyśpiesza tempo rozszerzania interoperacyjnych sieci logistycznych bazujących na RFID, które automatycznie lokalizują, śledzą oraz zarządzają obroną dostaw podczas międzynarodowego transportu”.

Chipy RFID dla przemysłu i strategów wojskowych rodzą jednak o wiele większe możliwości niż kontrola dostaw sprzętu. Wśród prognoz rozwoju podskórnych chipów RFID, żołnierze uchodzą za jedną z grup zawodowych, która jako pierwsza zostanie poddana implantacji. Militaryści od dawna marzyli o doskonałym systemie lokalizacji wojsk własnych i przeciwnika. To właśnie wiedza i informacja, obok uzbrojenia i wyszkolenia decydowały i w coraz większym stopniu będą decydować o szalach zwycięstwa na polu walki. Chip RFID, czy to umieszczony np. w „nieśmiertelniku” czy pod skórą żołnierza ułatwi przeniesienie rzeczywistego pola walki na wirtualną planszę na, której dowódcy z łatwością będą mogli śledzić i koordynować ruchy poszczególnych oddziałów i żołnierzy. Żołnierz wyposażony w chip z pozycji dowódczych stanie się pionkiem na wirtualnej szachownicy pola walki, którego będzie można przesuwać według własnej woli i potrzeb. Żołnierz otrzyma ułudę bezpieczeństwa, gdyż w przypadku obławy lub zaginięcia, jeszcze szybciej i łatwiej będzie mógł otrzymać wsparcie z centrali. Ten kolejny skok w dziedzinie lokalizacji i logistyki pola walki, odbędzie się jednak kosztem godności żołnierza i w dłuższej perspektywie wcale nie musi umacniać jego bezpieczeństwa.

Zachipowany żołnierz zdobędzie sobie faktyczną przewagę w konfrontacji z człowiekiem epoki przemysłowej lub agrarnej nie dysponującymi zaawansowanym sprzętem elektronicznym i informatycznym. Co jednak gdy do walki staną dwie armie o podobnym potencjale militarnym, które wystawią naprzeciwko siebie zachipowanych żołnierzy? Pole walki szybko zamieni się w szachownice w pełnym tego słowa znaczeniu. Pojawi się potencjalna możliwość lokalizacji nie tylko wojsk własnych ale także przeciwnika. Wszelkie naturalne granice bezpieczeństwa wynikające z odległości geograficznych czy możliwości ukrycia ostatecznie stracą racje bytu. Rekrut będzie celem i to nie tylko w tradycyjnym tego słowa znaczeniu ale z faktu możliwości jego namierzenia i lokalizacji w dowolnym miejscu i czasie. Przeciwnicy takiego poglądu wysuną argument, że pojawią się systemy kodujące lub zagłuszające, które uniemożliwią odczyt sygnału RFID przeciwnikowi oraz osobom niepowołanym. Praktyka pokazuje, że wcale tak być nie musi a wszelkie zabezpieczenia i systemy nie są niezawodne, mogą ulec złamaniu lub degradacji. Zgodnie ze starym powiedzeniem: „Żadna maszyna nie jest mądrzejsza od swojego wynalazcy”.

Chip RFID budzi jeszcze jedne poważne zastrzeżenia, które bez względu na to jak nieprawdopodobne wydadzą się wielu z nas nie mogą zostać zlekceważone. Badania nadzorowane przez Carla Sandersa miały wykazać, że biochip stwarza możliwości manipulacji reakcjami ludzi. Przy jego pomocy można stymulować wzrost stężenia adrenaliny we krwi jak i odbierać lub wysyłać sygnały z pojedynczej komórki nerwowej. Gdyby te rewelacje zostały potwierdzone biochip mógłby posłużyć wątpliwemu dziełu manipulacji zachowań ludzkich. Entuzjaści tej idei otrzymaliby zupełnie nową jakość kontroli poczynań żołnierzy na polu walki, a w dłuższej perspektywie także samego społeczeństwa. Tradycyjne pojęcie niewolnictwa zyskałoby sobie zupełnie nową, elektroniczną formę.
Pragnienie sterowania ludzkimi zachowaniami jest ideą starą, wykorzystywaną w różnych pośrednich formach na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci a nawet setek lat. Współczesna wizja, bezpośredniej manipulacji, budzi jednak szczególną zgrozę i niestety nie jest problemem teoretycznym. Amerykańskie siły zbrojne według raportu magazynu „Armed with Science” już testują urządzenia neurologiczne, wykorzystujące interfejs mózg-komputer. Dzięki nim będzie można ostrzec żołnierza na odległość przed zbliżającym się niebezpieczeństwem czy nawet zmniejszyć poziom stresu. William Tyler, jeden z naukowców zajmujących się projektem powiedział, że urządzenia mogą zostać zamieszczone w hełmach. Będą one wyposażone w odpowiednie przetworniki ultradźwiękowe oraz mikrokontroler, dzięki któremu będzie można zdalnie lub na odległość wzmocnić czujność i koncentrację lub zmniejszyć poziom stresu i lęku osoby noszącej specjalny hełm.
Badania te, jak widzimy, są prowadzone oficjalnie i mają akceptację najwyższych kół decyzyjnych, zarówno wojskowych jak i cywilnych w USA. Informacja ta powinna być dla nas szokująca, gdyż po raz pierwszy, w świetle reflektorów ogłoszono plan „bezpośredniej manipulacji ludźmi” w, której człowiek niczym lalka na sznurkach, stanie się elementem zdalnie sterowanej machiny wojskowej. Tym oto sposobem społeczeństwu powoli nakłada się na szyję nową oponę. Czy można nam się łudzić, iż kiedyś kolejny samozwańczy pan życia i śmierci nie zechce jej podpalić?
Na przestrzeni ostatnich dekad ludzie byli karmieni bajkami o rozbrojeniu, tymczasem w zaciszu swych pracowni, naukowcy różnej maści, korzystając z dotacji sponsorów, na bieżąco opracowywali nowe, coraz bardziej perfekcyjne wynalazki służące skuteczniejszemu unicestwianiu i kontrolowaniu życia. Piękny śpiew słowika miał zagłuszyć uderzenie torpedy a publiczne gesty pojednania i współpracy przyćmić zgodę na kontynuowanie filozofii polityczno-społecznych znanych z przeszłości.
Podskórny Chip RFID jako nowa broń logistyczna i radiolokacyjna wpłynie nie tylko na losy żołnierzy ale i ludności cywilnej, która w momencie wybuchu wojny zostanie mimowolnie wciągnięta w ciąg bestialskich wydarzeń. Przenieśmy się do świata, który gdy pisze te słowa jeszcze nie istnieje, do teoretycznego społeczeństwa przyszłości. Wyobraźmy sobie, że podskórne chipy RFID weszły do powszechnego użytku i przynajmniej połowa Omegan z miasta „X” korzysta z takiego rozwiązania. Nagle, długi okres pokoju i ładu społecznego zostaje zagłuszony i wybucha zakrojona na szeroką skalę wojna między państwami „Alfa” i „Omega”. Sztaby wojskowe sięgając po najlepsze przykłady z przeszłości, do boju wysyłają bombowce oraz helikoptery wyposażone w broń maszynową itd.
Miasto „X” położone nieopodal bazy wojskowej liczy sobie 20 tysięcy mieszkańców, obywateli państwa „Omega”. Bomby trafiające w obiekty mieszkalne skłaniają setki Omegan do ucieczki z domów i ukrycia się w gęstych lasach i nieużytkach otaczających miejscowość. W tradycyjnych warunkach lokalizacja uciekinierów przysporzyłaby więcej problemów ale teraz gdy większość z nich ma komercyjny, podskórny chip RFID, ich obecność w danym obszarze może być na bieżąco monitorowana, nie tylko przez rodzime wojska ale i przez zaawansowany sprzęt lokacyjny napastników z państwa „Alfa”. Naturalna szata lasu, która od wieków była bazą wypadową dla partyzantów, schronieniem lub drogą ucieczki dla prześladowanej ludności, nagle traci swój pierwotny charakter. Gęsto ściśnięta korona drzew nie ma już tajemnic. Punkty oznaczające zachipowane jednostki są doskonale widoczne na wirtualnej planszy pola walki.
Wcześniejszy zwiad komandosów „Alfa” pozwala przypuszczać, że najprawdopodobniej są to przegrupowujące się oddziały „Omega”. Aby unieszkodliwić napastników sztab wojskowy „Alfa” postanawia zbombardować lasy wokół miasta „X”, zwłaszcza w współrzędnych, gdzie ilość zachipowanych jednostek uległa największej koncentracji. Jeszcze tego samego dnia lasy wokół miasta X, zostają oplecione smugą dymu i ognia. W bombardowaniu ginie prawie 100 osób, w tym kobiet i dzieci, szukających schronienia przed ślepymi bombami „alfa”. Nazajutrz rzecznik rządu „Alfa” pojawia się na konferencji prasowej na, której przeprasza rodziny ofiar za zaistniałą pomyłek. Jak mówi: „Rząd Alfa zrobi wszystko aby podobne incydenty już nigdy nie miały miejsca!”
Przedstawiona wizja powinna być przestrogą dla każdego kto pragnie widzieć w technologii RFID przyczółek bezpieczeństwa. Nawet jeśli idziesz śladami Leibnitza i uważasz, że żyjesz w najlepszych z możliwych czasów, gdzie panuje nienaruszalny pokój nie masz gwarancji, że ten stan trwać będzie wiecznie. Ludzie bywają zmienni a panujący porządek społeczny podlega bezustannej ewolucji, zwłaszcza na przestrzeni pokoleń. Nawet jeśli Tobie samemu przyjdzie przeżyć swój ziemski czas w ułudzie demokracji to już kolejne pokolenia mogą zostać ciśnięte w rzeczywistość państwa autorytarnego lub totalitarnego, gdzie przemoc jest „akceptowanym” sposobem rozwiązywania problemów publicznych. Dlatego należy zachować czujność i zawczasu niwelować wszelkie projekty, które w przyszłości mogą przysłużyć się większej kontroli, wyzyskowi i zniewoleniu społeczeństwa, zarówno fizycznemu jak i mentalnemu..
Mam świadomość, że pojawi się wielu oponentów, którzy zechcą widzieć w RFID znowu nie tak wielkie zagrożenie dla ludności cywilnej w obliczu działań zbrojnych. Na przestrzeni ostatnich lat pojawiło się przecież wiele innych rozwiązań, które pozwalają lokalizować ludzi, nawet na trudnym terenie. Wśród argumentów pojawią się min. kamery termowizyjne, kamery cyfrowe z potężnymi teleobiektywami, wreszcie zdjęcia satelitarne. Nie sposób zaprzeczyć twierdzeniu, że nasz świat zatraca pewne naturalne bariery. Zmiany technologiczne nie tylko uczyniły go łatwiejszym do przemierzania ale i pozbawiły wiele samotni ich pierwotnego znaczenia. Żadna z powyższych, wnikliwych technik lokalizacji nie uczyni człowieka jednak tak bezbronnym w obliczu ścigającego go zagrożenia jak właśnie chip RFID, który najlepiej wszczepiony pod skórę, będzie informował o miejscu jego pobytu w danym czasie i przestrzeni. W przeciwieństwie do wspomnianych środków lokalizacji będzie także stałą ludzkiego organizmu.
Obawiam się również, że entuzjaści upowszechnienia technologii RFID w wojsku i nie tylko – będą wysławiać zalety nowych rozwiązań dla bezpieczeństwa ludności cywilnej, także w czasie działań zbrojnych. Pokrętna logika może zabrzmieć tak: „Jeżeli będzie można dokładniej ustalić miejsce, czas oraz tożsamość osób przebywających na danym obszarze to będzie można wyeliminować wiele tragicznych pomyłek, których jesteśmy świadkami obecnie podczas konfliktów militarnych”. Przypomnijmy, że równie fantastyczne wizje pojawiły się, na początku lat dziewięćdziesiątych XX wieku, gdy najbardziej zaawansowane armie świata zaczęły korzystać z nowych tzw.. „inteligentnych bomb”. Najnowsze wynalazki militarnych naukowców, dzięki nowym systemom samonaprowadzającym miały z niebywałą wręcz dokładnością uderzać w określony cel. Jak potocznie mówiono – z dokładnością do metra. William Weir, amerykański historyk wojskowości nie krył podziwu: „Nawet zwykłe bomby lotnicze, którymi zawsze zasypywano wroga na oślep, stały się teraz „inteligentne” dzięki wyposażeniu ich w system nawigacji satelitarnej i ruchome lotki sterujące”.
Fala superlatyw, którą otoczono nowe techniki zabijania (samo w sobie jest to sprzeczne) szybko została rozbita przez serię tragicznych zdarzeń, które na przestrzeni lat 2001-2010, miały miejsce w różnych częściach Afganistanu i Iraku. Podczas tamtejszych wojen nowe „inteligentne” bomby i rakiety trafiały nie tylko w obiekty wojskowe. W początkowej fazie konfliktu w Afganistanie zbombardowano wielowiekową wioskę w wyniku czego zginęło ok. 100 osób, kilkadziesiąt kolejnych odeszło na zawsze po tym gdy bawiący na weselu ludzie zostali wzięci za Talibów. Ostatnie tragiczne wydarzenia miało miejsce zaledwie dwa miesiące temu (w lipcu 2010 roku) w afgańskiej prowincji Helmand, gdy rakieta sił NATO uderzyła w dom w, którym schroniło się 40-45 ludzi, w tym głównie kobiety i dzieci. Bomby lotnicze i inne środki o dużej, nieprzewidywalnej sile rażenia nigdy nie będą umiarkowanymi środkami walki. Każdy kto po nie sięga musi mieć świadomość, ze godzi się na potencjalną śmierć przypadkowych osób. Użycie młota wyklucza bowiem precyzje uderzeń.
Chip RFID jako broń logistyczna i lokacyjna nie będzie miał bardziej zbawczego charakteru aniżeli inne militarne wynalazki, którymi mamiono nas w przeszłości. Podskórny chip uczyni Ciebie celem na wirtualnym polu walki, gdziekolwiek i cokolwiek będziesz robić – nawet jeśli wszczepisz sobie go tylko po to aby łatwo i szybko płacić za dokonywane zakupy… W warunkach wojennych oraz w ustroju państwa totalitarnego – każdy użytkownik podskórnego chipa RFID stanie się potencjalnym celem.
Współczesne formy odczytu sygnałów RFID, jak powiedzieliśmy sobie już wcześniej, są naznaczone barierą odległości. Należy jednak przewidywać, że zasięg umożliwiający odczyt ze znaczniejszych dystansów będzie się sukcesywnie zwiększać. Według Chrisa Pageta, który sam odczytał chip RFID z odległości 66 metrów, już dziś specjalistyczny sprzęt wojskowy posiada zasięg graniczący ze 128 km. Bez względu na to jak daleko lub blisko był prawdy, możliwości w tej dziedzinie są duże i być może będą jeszcze większe…
Do tej pory ludzie różnych epok z pobłażliwym przyzwoleniem spoglądali na rozwój nowych metod i technik zabijania. Wygląda na to, że slogan „nie zatrzymasz postępu” również w tej dziedzinie święcił swoje sukcesy. Opamiętanie przychodziło dopiero później i to najczęściej gdy nowy zbrodniczy wynalazek zebrał już swoje krwawe żniwo. Miny przeciwpiechotne; bronie atomowa, chemiczna i biologiczna – to nieliczne formy nękania ludzkości, które „przynajmniej oficjalnie” zostały potępione i zakazane przez międzynarodowe konwencje. Wcześniej w 1139 roku na II Soborze Laterańskim, kościół katolicki potępił stosowanie w wojnie pomiędzy chrześcijanami oręża zbyt zabójczego, mając na myśli między innymi kusze(2). Niektórzy teologowie tacy jak Rajmund z Openafort, czy Jan Boży, mając w powadze równość i powszechność godności ludzkiej, wzywali do tego aby w tej dziedzinie nie czynić rozróżnienia ze względu na wyzwanie.
Zadaniem naszym, wszystkich tych, którzy obserwują rozwój technologii RFID oraz innych współczesnych narzędzi opresji jest powstrzymanie, redukcja tego procesu. Zbyt mało jest opracowań i mów, które zajmowałyby się moralną krytyką narzędzi wojny. Wierzymy naiwnie, że o wykorzystaniu, dobrym lub złym decyduje tylko ostateczna wola ludzka tak jakby produkcja nowych narzędzi wojny nie kryła w sobie istotnego potencjału zniszczenia. Nawet jeśli nasze działania miałyby trafić w mur obojętności i zamienić się w niepowodzenie, warto podjąć wyzwanie chwili. Postulat wycofania technologii RFID z jakiegokolwiek użytku byłby działaniem zbyt daleko idącym, skazanym na niepowodzenie. Sam powszechny zakaz implantacji chipów RFID, do ciał ludzkich i zwierzęcych to jednak absolutne minimum. Jeśli pozwolimy sobie na zwłokę nasza opieszałość może skazać przyszłe pokolenia na nową formę elektronicznego niewolnictwa.

Rewolucja technofobów przeciwko RFID?
Na koniec tego pisma pragnę przestrzec każdego kto kiedyś stanie przed trudnym wyborem, rezygnując z udziału w systemie aprobującym technologię RFID jako istotny element rozwiązań problemów społecznych. Dzisiaj podobna decyzja wydaje się jeszcze wyborem odległym lecz w przyszłości może okazać się, że droga odmowy oznaczać będzie pozbawienie wielu praw publicznych. W Europie i samej Polsce, przedwiośnie tego co nas czeka przynoszą nowe elektroniczne dowody osobiste zaopatrzone chip. Posiadanie dokumentu będzie obowiązkowe a jego brak utrudni lub uniemożliwi korzystanie z wielu usług publicznych. Po raz pierwszy człowiek aby móc funkcjonować w systemie społecznym na równych zasadach z innymi współobywatelami, będzie musiał obowiązkowo posiadać dokument działający na bazie układu chipowego.
Pozbawienie praw publicznych; ostracyzm społeczny; poczucie, że jest się innym niż wszyscy; wreszcie ironiczne uwagi ze strony większości, poprawnych uczestników życia publicznego. Wszystkie te niedogodności mogą stanowić skuteczny hamulec przed podjęciem trudnej decyzji i rezygnacji z kolejnych, podsuwanych rozwiązań opartych na RFID. Krytycy upowszechnienia chipów RFID, w publicznym komunikacie szybko zostaną nazwani technofobami lub zacofanymi ludźmi, którzy boją się zmian, jak dalej usłyszymy, nieodzownych w nowoczesnym społeczeństwie informatyczny. W satyrycznym ujęciu przeciwnicy implantacji chipów RFID mogą zostać przyrównani do mieszkańców wsi, którzy w pierwszych dekadach XX wieku, reagowali z nieufnością na pierwsze rowery, widząc w nich przybytek szatana. Satyra, posądzenia o zacofanie i przesądy a także pozostawanie w tyle za obowiązującymi normami społecznymi. Te i inne narzędzia posłużą skutecznemu ukazaniu oponentów RFID jako ludzi nierozgarniętych, przesądnych, węszących spiski i podstępy. Tak oto zostaną wykreowani nowi pariasi na, których zostaną przekierowane frustracje społeczne.

Odnośniki z tekstu:
(1) W tzw. współczesnym zarządzaniu pracownik nie ma bić wiernopoddańczych pokłonów i wcale nie musi być nadmiernie eksploatowany (co nie znaczy, że nie może). Aby sam zaczął utożsamiać się z podmiotem w, którym pracuje jest odpowiednio nagradzany, premiowany, kokietowany: otrzymuje darmowe bilety na basen, siłownie albo wydarzenia kulturalne.

(2) W tym przypadku potępienie „zbyt zabójczego oręża” nie wynikało z przesłanek czysto humanitarnych. Badacze problemu wskazują na to, że kusze i łuki rażące na odległość naruszały porządek społeczny oraz etos walki rycerskiej. Odtąd przeciętny przedstawiciel niższych warstw społecznych mógł powalić na odległość dobrze wyposażonego, celującego w walce wręcz, pana i rycerza.

Bibliografia:
1. Ernest Volkman „Nauka idzie na wojnę”, 2009
2. William Weir „50 broni, które zmieniły sposób prowadzenia wojen”, 2005
3. Michał Wojtysiak „Zakazana Broń”, w: „Gazeta Rycerska”, 2005
4. http://www.cpi.mswia.gov.pl/portal/cpi/38/195/plID.html
5. Adam Kwiatkowski „Czy era RFID to koniec prywatności?”, 2009
6. Michał Nowakowski „Reklamy, które czytają informacje z Twojej kieszeni”, 2010
7. Maciej Starzyki „Tagi RFID zdradzą zawartość twojego mieszkania?”, 2010
8. Mariusz Sikorski „Bądźmy ometkowani”, 2009
9. Grzegorz Górny „Rewolucja Biochipowa”, w: Przewodnik Katolicki (23/2004)
10. Adrianna Mielnik „Zaczipuj kejtra przed Nowym Rokiem!”, 2009
11. http://www.spedycje.pl/logistyka/produkty_dla_tsl/6879/rfid_dla_nato.html
12. http://www.grazingsheep.com/artp/nauka/2004/2004_11_RFID_ubrania.htm
13. http://alexirin.wordpress.com/2010/07/28/chipow-nie-chca-brac-masowo-wezma-karte-przymusowa/
14. http://www.bankier.pl/wiadomosc/VeriChip-na-cenzurowanym-1271572.html
15. http://www.adt.pl/identyfikacja-droga-fal-radiowych-rfid.html
16. http://www.pcformat.pl/index.php/artykul/aid/462/t/radiowa-identyfikacja-dziaanie-i-zastosowania-technologii-rfid

źródło

POPRZEDNIA    GŁÓWNA

Comments Off on Implanty 5
%d bloggers like this: