Implanty 4

Chip RFID – od dowodów osobistych do militaryzacji życia – część I

07-03-2011 – Damian Żuchowski

W pierwszej części artykułu: o nowych dowodach osobistych, upowszechnianiu układów opartych na RFID oraz chipowaniu zwierząt i ludzi.
Sierpień i lipiec 2010 roku stały się miesiącami na przestrzeni, których zapadły ostateczne decyzje zmierzające do wprowadzenia tzw. nowych dowodów osobistych w Polsce. Elektroniczny dowód osobisty, wzbogacony o wtopiony weń mikroprocesor ma stać się zalążkiem zmian oraz odpowiedzią na „nowe wyzwania społeczeństwa informatycznego”. Już rozległy się głosy chwalące zalety wprowadzanych rozwiązań; wszakże plony nowego narodowego dokumentu identyfikacyjnego, zbiorą nie tylko pracownicy administracji publicznej ale i każdy przeciętny obywatel. Oto obraz nowego, lepszego świata w, którym wdrożenie nowych technologii nie tylko usprawnia relacje publiczne ale i pozwala zaoszczędzić jakże cenny czas. Żegnajcie długie kolejki w urzędach. Wszystko szybko i przyjemnie. Tyle oficjalny komunikat.

Dla sprawnego obserwatora przestrzeni naszego życia i społeczeństwa wprowadzenie nowych dowodów osobistych ma inny wymiar i stanowi jeden z wielu etapów przejściowych, którego ostatecznym rozwiązaniem może być implantacja układów opartych na technologii RFID (lub pokrewnych) do ludzkiego organizmu. Jeszcze przed kilkunastoma laty taka wizja wydawała się tematyką z pogranicza science fiction, budząc uśmieszek niedowierzania na ustach osób postronnych, nie odczuwających jeszcze podmuchu technologii RFID w swym codziennym życiu. Od początku XXI wieku technologia RFID ulega jednak coraz większej miniaturyzacji i upowszechnieniu. Chipami zostają opatrzone już nie tylko produkty ale nawet zwierzęta i pierwsi zainteresowani takim rozwiązaniem ludzie.

Pomału układy oparte na technologii Chip RFID przedostają się do naszej rzeczywistości. Im proces ten będzie dłuższy i rozłożony na kolejne pokolenia tym z większym zrozumieniem i akceptacją zostanie przyjęty.

Poniższy artykuł zaledwie dotyka tego złożonego tematu. Dlatego skupimy się w nim na trzech głównych kwestiach:

1. Dokonujące się upowszechnienie technologii RFID – metody i postacie
2. Chip RFID jako element pewnych kolportowanych wartości: filozofii opartej na materializmie, produktywności i pośpiechu.
3. Chip RFID jako broń logistyczna, przyczyniająca się do inwigilacji i militaryzacji w warunkach potencjalnej wojny.

Nowe dowody osobiste w Polsce. Bierna zgoda czy ryzykowna odmowa?

6 sierpnia 2010 roku parlament zakończył prace nad ustawą o dowodach osobistych. Już wcześniej pomysł został zaakceptowany na szczeblu sejmowym. Projekt ustawy nie napotkał większego oporu i wątpliwości także w Senacie. Prezydent Bronisław Komorowski 27 sierpnia 2010 roku podpisał ustawę, przesądzając o wprowadzeniu nowych dowodów osobistych w Polsce, zgodnie z postanowieniem ustawy, najprawdopodobniej 1 lipca 2011 roku.

Nowy dowód osobisty – wzbogacony o elektroniczny nośnik danych, tzw. chip – umożliwi składanie podpisu elektronicznego, pozwalającego na dokonywanie czynności prawnych w urzędach administracji publicznej. W dalszej przyszłości ma być również wykorzystywany przy dostępie do rejestrów publicznych, np. rejestru usług medycznych, prowadzonego przez Narodowy Fundusz Zdrowia.

W publicznych i medialnych komunikatach znajdujemy szereg zapewnień o nowej jakości bezpieczeństwa i prywatności. Oprócz części graficznej w dowodzie pojawi się także warstwa elektroniczna, która ma zwiększyć ochronę dokumentu przed fałszerstwem. Nowy dokument nie będzie zawierał informacji o adresie zameldowania i rysopisie. Lepszy poziom prywatności jest tu jednak bardzo teoretyczny. Wszelkie dane na nasz temat, tak czy owak, zostaną bowiem umieszczone w nowych cyfrowych rejestrach i bazach danych, dostępnych dla administracji.

Obecny stan głoszonej – wysokiej prywatności – oraz sam kształt dowodów wcale nie muszą być ostatecznymi rozwiązaniami. Chip, stanowiący swoisty mózg nowych dowodów umożliwia zwiększenie zakresu danych, w dowolnym momencie, jeśli tylko zaistnieje taka wola na poziomie ustawodawczym

Jedną z zalet głoszonych przez nadzorujące proces, Ministerstwo Spraw Wewnętrznych i Administracji jest „Uzyskanie możliwości wykorzystania nośnika jakim jest mikroprocesor w dowodzie do umieszczenia w przyszłości dodatkowych danych, np. biometrycznych, w przypadku zmiany standardu wymagań unijnych w tym zakresie”.
Ministerialna deklaracja zdradza, że tak podkreślane w medialnych przekazach, redukcja informacji i większa prywatność mają nie wiele wspólnego z prawdą. Już teraz szeroko dyskutowano o możliwości wprowadzenia biometrycznych danych oraz innych rozwiązań. Nowe dowody w mgnieniu oka więc, mogą stać się nośnikiem szerokiej gamy informacji oraz wnikliwej identyfikacji, wszystko oczywiście dla dobra i bezpieczeństwa przestrzeni publicznej oraz samych obywateli.

Nowe elektroniczne dowody wprowadzane są również w innych krajach Unii Europejskiej, a Polska będzie jednym z pierwszych krajów, który zaopatrzy swoich mieszkańców w nowe rozwiązania identyfikacyjne. Nieco szybszy w tym względzie będzie rząd niemiecki, który roześle nowe dowody wszystkim swoim obywatelom. Niemieckie dowody będą mieć obecnie szersze zastosowanie niż polskie – już teraz zaopatrzono je w biometryczną weryfikację tożsamości. W przeciwieństwie do planów rządu Angeli Merkel w polskim przypadku nie dojdzie także do obowiązkowej wymiany dowodów. Dopiero po zakończeniu ważności starego dowodu (10 lat) obywatel będzie otrzymywać nową, elektroniczną wersję dokumentu tożsamości.

Nowy dowód, jeśli tylko zwiększyć jego potencjał i znaczenie w niedalekiej przyszłości może stać się przepustką do wszelkich rejestrów i usług publicznych. Postulat taki szybko znajdzie sobie racjonalne uzasadnienie. Poco kilka różnych dokumentów skoro wszystko może znaleźć się w jednym, kluczowym? Wygoda, szybkość, uproszczenie oraz unifikacja danych to obecnie uzasadniany powód zmian i reform.

Pamiętajmy. Innowacją i centrum nowych dowodów nie jest jego nowa warstwa plastyczna czy jakość materii z jakiej został stworzony. Jest nim mikroprocesor, chip – nośnik danych, który staje się powoli powszechnie używanym rozwiązaniem, kolportowanym poprzez wykorzystanie znanych technik marketingowych i lobbystycznych. Skala zastosowań oraz margines niebezpieczeństwa jaki za sobą niesie jest dla nas wezwaniem aby zatrzymać się i zadać sobie pytanie: Jak jeszcze daleko pozwolimy wniknąć tej technice i jej protektorom w reguły oraz model życia naszych społeczeństw?

Rewolucja RFID w handlu i kontroli…

Technologia RFID (Radio Frequency Identification) polega na radiowej, bezprzewodowej komunikacji między chipami (inaczej tag lub transponder) a odbiornikiem (czytnikiem), pozwalając na odczytywanie z odległości danych zapisanych w chipie. Układ identyfikacji radiowej (RFID) w domyśle zastąpi kody kreskowe i otworzy zupełnie nowy rozdział w dziedzinach handlu, spedycji i logistyki. Dzięki niemu możliwym stanie się nadzorowanie cyklu życia produktu, na całej długości łańcucha dostaw – począwszy od producenta, przez dostawcę a skończywszy na sprzedawcy – a w przyszłości także od zejścia produktu z taśmy produkcyjnej aż po jego utylizację.

Vivian Reding, komisarz Unii Europejskiej ds. społeczeństwa informacyjnego i mediów podczas targów handlowych CeBit 2006 w Hanowerze, otoczyła technologię RFID wianuszkiem pochlebstw: „Nośniki RFID są dużo lepsze od tradycyjnych kodów kreskowych. Są zapowiedzią świata, w którym miliardy podłączonych do sieci przedmiotów i czujników będzie informowało o swojej lokalizacji, tożsamości i historii”.. I dalej „Te sieci i urządzenia połączą przedmioty codziennego użytku w „internecie rzeczy”, który poprawi jakość życia i zwiększy dobrobyt społeczeństwa” .

Coraz mniejsze formuły chipu RFID znajdują szerokie zastosowanie: nie tylko w handlu ale i medycynie, administracji, wojskowości oraz systemach identyfikacyjnych. Jego powszechność wkrótce zacznie prowadzić do tego, że wiele osób nie będzie sobie zdawać sprawy, że korzysta z tej technologii na co dzień.

Jednym z rozpowszechnionym przykładów będzie zastosowanie technologii RFID w dużych sklepach detalicznych. Nowa zbawcza idea dla wiecznie zabieganych konsumentów brzmi: koniec z niekończącymi się kolejkami w hipermarketach, koniec z długim procesem skanowania kodów kreskowych! Teraz wystarczy, że przejedziesz z koszykiem z zakupami przez specjalną bramkę z czytnikiem RFID a wszystkie produkty, zaopatrzone w znacznik RFID, zostaną automatycznie dodane do rachunku w ciągu kilku sekund. Co więcej istnieje możliwość, że równolegle z tym procesem, dzięki pobranym informacjom, twoje konto w banku zostanie obciążone odpowiednią kwotą, bez zbędnych rozliczeń przy kasie. Wszystko szybko, sprawnie i przyjemnie. Nieprawdaż?

Nie jest to świat fantazji. Wiele sieci hipermarketów testuje podobne rozwiązania, zwiększając udział technologii RFID w życiu przedsiębiorstwa. Przykładem w tej dziedzinie jest hipermarket Tesco, który podpisał wieloletni kontrakt z firmą ADT na dostarczanie anten, czytników i elektronicznych kodów produktów dla brytyjskiej sieci hipermarketu. Tylko w 2005 roku ADT miało przekazać 4000 czytników i 16 tysięcy anten. Plany Tesco już wtedy zakładały dalszy rozwój, który może objąć całą międzynarodową działalność hipermarketu.

Branża technologii RFID przeżywa swoisty rozkwit, który jak należy przewidywać i tak znajduje się w fazie embrionalnej. Tylko w 2005 roku sprzedano 600 milionów chipów. Jak podają w swoim raporcie analitycy In-stant, produkcja znaczników w 2010 roku osiągnie poziom 33 miliarda sztuk i będzie bardzo szybko rosnąć. Zamówienia ze strony rządów, pragnących zaopatrzyć swoich obywateli w nowe karty identyfikacyjne z wtopionym mikroprocesorem to kolejny pozytywny bodziec dla branży a przy okazji zielone światło dla wdrażania technologii w innych dziedzinach życia. Telefony komórkowe, nowe modele kart bankomatowych – wkrótce chip stanie się stałym układem, goszczącym w rozlicznych rozwiązaniach przemysłowych i finansowych.

Upowszechnienie technologii RFID w tak szybkim tempie nie byłoby możliwym bez istnienia szerokiego programu promocji i marketingu, skupiającego w swoich rękach olbrzymie środki finansowe i towarzyskie. Jedna z inicjatyw (CE RFID) promująca technologię RFID w Europie oficjalnie głosi „wzmocnienie politycznego środowiska RFID na poziomie europejskim”. Jak widzimy po ostatnich decyzjach krajowych rządów, ów wzmocnienie polityczne, postępuje w niezwykłym, bardzo owocnym tempie.

* * * Rozwój technologii RFID jest bardzo szybki i czyni realnymi wizje, których głosiciele jeszcze do niedawna zostaliby posądzeni o fantasmagorię. Mariusz Sikorski w artykule „Bądźmy Ometkowani” przedstawia obraz świata w, którym z łatwością odnajdziemy zagubione przedmioty. Będzie to możliwe w przyszłości, gdy do powszechnego użytku trafią zdalnie namierzane metki RFID. Wystarczy, że na określony przedmiot nakleimy odpowiednią metkę a komputer bądź ekran telefonu komórkowego, w przypadku zguby, pomoże zlokalizować nam poszukiwany fant.

Zastosowanie naklejanych metek może okazać się również rozwiązaniem dla przedsiębiorców, chcących kontrolować wydajność pracy i postępy swoich pracowników. Wyposażmy miejsce pracy w odpowiednią ilość odbiorników radiowych a naszym pracownikom nakażmy noszenie metek RFID… Podobny eksperyment w bibliotece Uniwersytetu Waszyngtona pozwolił na nadzorowanie 50 osób na obszarze o powierzchni 5 tys. metrów kw. Specjalnie napisana aplikacja pozwalała określić nie tylko lokalizacje interesującej nas osoby ale i prowadzone przez nią działanie. Tak oto tworzy się społeczeństwo oparte na potrzebie bezustannej kontroli i braku zaufania między jego członkami. Maksymalizacja zysków obok maksymalizacji potencjału siły twórczej i wytwórczej jako myśli przewodnie… System społeczny o takich założeniach to prosta droga do stworzenia społeczeństwa-maszyny, gdzie produktywność i wydajność skutecznie konkurują z humanizmem.

Wiele wskazuje na to, że chip RFID przyniesie również rewolucję w świecie reklamy. Naukowcy z laboratorium IBM już pracują nad nowymi billboardami reklamowymi, które będą rozpoznawać przechodniów i kierować do nich spersonalizowane reklamy. Działanie billboardów bazuje na technologii RFID. Nowe interaktywne reklamy, będą odczytywać informacje z kart kredytowych i telefonów przechodniów, porównując ich preferencje z posiadaną ofertą reklamową. Na podstawie zebranych informacji, wyemitują ogłoszenia dopasowane do gustu znajdującego się w zasięgu „rażenia” odbiorcy. „Aby dodatkowo zwrócić naszą uwagę mogą nawet nawoływać nas po imieniu”.

Zwolennicy pomysłu chwalą nowe billboardy argumentując, że takie reklamy ułatwią życie odbiorcom ponieważ nie będą już zamęczani ogłoszeniami, które ich nie dotyczą. Opinia ta jest naiwna i pozbawiona podstaw, gdyż treść reklam choćby była skierowana do kogoś obok to i tak dobiegnie naszych uszów. Nowe billboardy, podobnie jak te obecne nie są czymś co z założenia służy społeczeństwu. To po prostu odpowiedź na potrzeby interesantów, producentów oraz handlowców, sięgających po nowe marketingowe sztuczki i instrumenty przyciągania, lub jak kto woli, urabiania klientów.

Zlokalizuje Cię, gdziekolwiek będziesz

Chip RFID jako technologia bezprzewodowej identyfikacji przedmiotów wraz z całym wachlarzem możliwości, zapowiada zupełnie inny obraz relacji publicznych. Konsekwencją bezprzewodowej identyfikacji przedmiotów jest bowiem możliwość rozpoznawania i śledzenia osób, które je noszą i użytkują. Wariant taki będzie możliwy, zwłaszcza w przypadku obiektów przyporządkowanych do konkretnych osób. Wystarczy rozlokować odpowiednio dużą ilość odbiorników radiowych w mieście a nowa jakość monitoringu ludzi, noszących karty kredytowe czy choćby telefon komórkowy, stanie się możliwa. Istnieją jednak dwie poważne przeszkody na drodze do realizacji wizji permanentnej kontroli

Po pierwsze przeciętny, współczesny czytnik radiowy, choćby ten testowany w hipermarketach, umożliwia lokalizacje chipu RFID z zaledwie kilku metrów. Nie jest to jednak bariera, której nie da się przeskoczyć. Rozwój wciąż raczkującej technologii radiowej daje uzasadnione nadzieje na zwiększenie zasięgu odczytu w przyszłości. Już dzisiaj specjalistyczny sprzęt pozwala na teoretyczną lokalizacje RFID z odległości liczonych w kilometrach. Rada miasta dysponująca odpowiednio dużym budżetem lub wsparciem z problemem może poradzić sobie stosując jeszcze współczesne, ograniczone możliwości. Przykładem niech będzie angielski Londyn, który na początku XXI wieku stał się miastem o najbardziej zaawansowanej strukturze monitoringu. Około miliona kamer śledzi codzienne życie miasta. Nie trudno wyobrazić sobie obrazek w, którym podobna ilość czytników monitorowałaby ruch wybranych jednostek.

Tu napotykamy jednak na drugą poważną a zarazem prozaiczną przeszkodę. Interesujący nas osobnik, dysponujący wolnością osobistą, wcale nie musi nosić przy sobie akcesoriów wyposażonych w chip – kartę lub telefon może zostawić w domu. Tym sposobem lustrator w łatwy sposób straci narzędzie kontroli nad inwigilowanym.

Co jednak gdyby w przyszłości komercyjne chipy wszczepiane pod ludzką skórę trafiły na rynek, do powszechnego użytku? Ta jeszcze do niedawna futurystyczna wizja nabiera rumieńców. Jeśli nie pojawi się zdecydowany ruch zmierzający do zablokowania rodzącej się na naszych oczach inicjatywy, kiedyś stwierdzimy, że pierwsza dekada XXI wieku była pierwiosnkiem implantacji układów RFID do ludzkiego organizmu.

Chip RFID – znakowanie zwierząt i ludzi

W pewnym momencie historii ludzie poczuli się lepsi od zwierząt i szybko zaczęli oddzielać swoje losy od dziejów innych gatunków zamieszkujących Ziemię. Te ostatnie w prawodawstwie człowieka uległy uprzedmiotowieniu a ograniczona percepcja wielu ludzi nakazała im traktowanie równoległych istot na poziomie adekwatnym do tej roli. Człowiek jakby zapomniał o pokrewieństwie i wspólnocie dziejów. Zapomniał o tym, że cokolwiek przydarza się zwierzętom, wkrótce przydarzy się też ludziom. Niejako, gnając bez opamiętania przed siebie: tratował, pętał, zniesławiał, wybijał do nogi. Wiele gatunków na zawsze opuściło, ojczyznę Ziemię, inne zostały skazane na wątpliwy zaszczyt wegetacji.

Aby potwierdzić prawo własności, przynależność do Pana, na ciałach zwierząt wypalano bolesne znaki i piętnowano numerycznym brzemieniem tatuownicy. Z tej rzeczywistości wyłoniły się wielkoprzemysłowe tucz i hodowla, gdzie stłoczone i pozbawione jakiegokolwiek kontaktu z naturalnym otoczeniem zwierzęta, wiodły marny żywot niewolnika, rodziły się tylko po to by umrzeć.

Zwierzęta stały się też pierwszymi istotami, którym wszczepiono mikrochip, najpierw w celach eksperymentalnych, potem ewidencyjnych. Okazało się, że chipowanie i technologia RFID to nie tylko nowa alternatywa dla handlu ale i „nowa jakość” znakowania oraz segregacji zwierząt. Układy RFID błyskawicznie przedarły się do naszej rzeczywistości i dzisiaj nakazuje nam się przyjmować z aprobatą wszczepianie takich tagów pod skórę naszych czteronożnych przyjaciół, zarówno tych dużych jak i małych. Przeglądając coraz liczniejsze teksty na temat RFID usłyszymy, że „Znakowanie zwierząt za pomocą układów RFID nie jest żadną nowością”. A skoro to coś powszechnego i sprawdzonego, posłuszne społeczeństwo w swojej większości dostosuje się do nowych zaleceń producentów, polityków, wreszcie tzw. ekspertów.

Około 2005 roku można było jeszcze usłyszeć, że dla oznakowania zwierzęcia wcale nie trzeba wszczepiać chipu do organizmu. W przypadku psa wystarczy umieścić chip w obroży naszego pupila. Rzeczywistość zmieniła się jednak bardzo szybko. W obrębie większych miast rozpoczęto wprowadzanie obowiązkowej implantacji psów. Pionierami podobnych rozporządzeń stali się samorządowcy ze Szczecina, Łodzi i Poznania. Pierwszy raz w Polsce staliśmy się świadkami relacji w, której posiadanie chipu wszczepionego pod skórę, nie jest tylko prawem ale i obowiązkiem, karanym z urzędu. W Poznaniu, właścicielowi psa uchylającego się przed zaszczepieniem swojego przyjaciela grozi kara do 500 zł! Arbitralne decyzje są wdrażane dzięki bierności ludzi, których gros wkrótce uznaje zasadność rozporządzeń. Wystarczy wskazać na pozytywy przedsięwzięcia ( w tym przypadku np. większe prawdopodobieństwo znalezienia zwierzęcia w przypadku zaginięcia) aby pomysł, został przyjęty, po najkrótszej linii oporu.

Identyczną technikę stosuje się w przypadku ludzi, którzy szybko, bez refleksji przyjmują podsuwane rozwiązania. Masz pieniądze, które możesz łatwo zgubić… Czy nie łatwiej mieć wszystko, prosto i wygodnie na karcie kredytowej? Masz tyle różnych kart: kredytowa, dowód osobisty… Czy nie łatwiej byłoby mieć całą zawartość tych dokumentów na jednym nośniku danych?? I wreszcie… Spójrz: technologia RFID jest wszędzie: w produktach, które kupujesz; w telefonie; w billboardzie, ma go nawet pod skórą twój najbliższy pupil. Mamy dla ciebie wspaniałą alternatywę, która na zawsze rozwiąże problem zapomnianych pieniędzy i sprawi, że nigdy już nie zgubisz najważniejszych rzeczy: komercyjny chip RFID wszczepiany pod skórę, który stanie się nośnikiem twoich dokumentów i funduszy a w przypadku nieszczęścia bądź wypadku, ułatwi pomoc medyczną. „To nowoczesna technologia spełniająca oczekiwania chwili”.

Nic oczywiście nie dzieje się od razu. Stare, przyjęte modele są zastępowane przez nowe, zawierające zarówno wykorzystywane już elementy jak i pierwiastek, który wprowadza pewne istotne zmiany. Proces ten jest doskonale widoczny w przypadku wdrażania i upowszechniania technologii RFID. Im będzie on dłuższy, rozłożony na kolejne pokolenia tym z większym zrozumieniem i akceptacją zostanie przyjęty.

Komercyjny chip RFID wszczepiany pod skórę, wcale nie musi być więc wprowadzony pod przymusem, jak wieńczą niektórzy. Może stać się najpierw nowym trendem, a następnie częścią, preferowanego stylu życia. Nie wykluczone zatem, że Chip RFID pokona podobną drogę jaką na przełomie XX/XXI wieku przeszedł telefon komórkowy. W ciągu kilkunastu lat popularna „komórka”, rozpoczynając jako atrybut „ludzi z branży” stała się pożądaną formą łączności, bez której wiele osób nie wyobraża sobie normalnego funkcjonowania a nawet życia.

Mikrochip wszczepiany pod ludzką skórę to nie zjawa, której omam widzą paranoicy na horyzoncie swojej wyobraźni. Futurystyczna wizja stała się już faktem dokonanym. Pionierem w tym zakresie jest min. amerykańska firma Applied Digital Solutions Inc. (ADS), która wypuściła budzący emocje projekt Verichip. W 2004 roku Amerykańska Agencja Leków i Żywności (FDA) zatwierdziła stosowanie Verichip na ludziach – pierwsze chipy implantowane pod ludzką skórę trafiły do obiegu. Ich początkowa cena była stosunkowo wysoka, ale w kolejnych latach zaczęła gwałtownie spadać.

Po układy RFID powoli zaczynają sięgać kolejni odbiorcy. Zalecenie posiadania chipu w swoim organizmie mają już pracownicy nielicznych przedsiębiorstw w USA. Krótki reportaż redakcji „Wiadomości” z 2006 roku, rozpropagowany później w Internecie, ukazuje klub w hiszpańskiej Barcelonie, w którym klienci, dzięki wszczepionym mikrochipom mogą uiszczać należności na bieżąco, bez posiadania przy sobie gotówki. Jak rekomenduje Gerardine Padbury z Brytyjskiego Instytutu Dystrybucji „Nie trzeba mieć przy sobie portfela, karty kredytowej, ani gotówki. To także znaczy, że nikt ci ich nie ukradnie”.

W kilku japońskich szpitalach już przed kilkoma laty rozpoczęto program wszczepiania chipów noworodkom. Aplikacja układów ma zapobiec pomyleniu tożsamości dzieci, porwaniom oraz pomyłkom w doborze leków. Obawa przed porwaniem skłoniła niektórych, dobrze sytuowanych materialnie mieszkańców Ameryki Łacińskiej do zaszczepienia siebie oraz członków swoich rodzin. Chip RFID to również promowana alternatywa dla ludzi cierpiących na Alzheimera. Dzięki niemu z łatwością odnajdziemy zaginionego członka rodziny. Nowe możliwości dozoru mają otworzyć także nową erę dla więziennictwa. Ośrodki penitencjarne będą mogły zostać odciążone dzięki implantacji skazańców, którzy popełnili lekkie przestępstwa. Wizja ta co prawda dziś może wydać nam się jeszcze daleka, lecz kiedyś może stać się substytutem tzw. elektronicznej obroży.

Zwolennicy oraz producenci technologii RFID w promocji towaru, jakim są podskórne układy, wykorzystują stałą wrażliwą człowieka i społeczeństwa. Jest nią obawa o bezpieczeństwo własne oraz najbliższych. Dlatego te właśnie elementy są stale podkreślane, stanowiąc klucz kampanii marketingowej produktu. Pierwsze komercyjne reklamy chipów są już obecne w Internecie i amerykańskich środkach przekazu. Bije z nich atrapa miłości, spokoju oraz troski o bezpieczeństwo rodziny. Aktorzy odgrywają własne role zaś odbiorca zostaje zasypany pseudo pozytywnymi emocjami, które w założeniu strategów ma kojarzyć z oferowanym produktem, z cyfrowym aniołem, który poda mu opłatek czy w tym przypadku może raczej andrut szczęścia. Nie pragnę tu powiedzieć, że troska o osoby chore na Alzheimera jest nieistotna, wręcz przeciwnie. Zwracam tylko uwagę na to, że pilna pomoc choremu jest wykorzystywana jako parawan dla transplantacji technologii RFID na inne sektory życia, dzięki czemu producenci otrzymają dostęp do nowych rynków zbytu zaś uśpione społeczeństwo, wykona kolejny krok ku mentalnemu zniewoleniu.

Zagrożenia wiążące się z upowszechnieniem systemu RFID, zwłaszcza jego aplikacja do ludzkiego organizmu są szerokie; wiele z nich wymaga dokładniejszej analizy.

Obiekty i istoty poddane znakowaniu (implantacji) układami RFID lub każdym innym systemem funkcjonującym na podobnych zasadach, z logistycznego, z radiolokacyjnego punktu widzenia staną się punktami, których ruch może być monitorowany lub określany w dowolnej jednostce czasu i miejsca. Gdziekolwiek zatem pójdziesz, cokolwiek będziesz robił w nowej elektronicznej sieci informacji będzie mogło to być zarejestrowane i odpowiednio przetworzone. Nawet jeśli powstaną systemy kodowania informacji, nie możesz mieć gwarancji, że w pewnym momencie nie zostaną one wykorzystane do zupełnie innych celów.

Wśród optymistów daje słyszeć się opinie: „Ależ. Przecież nie mam nic do ukrycia. Jestem uczciwym człowiekiem. Obawiać powinni się ci co mają coś na sumieniu”. Za tego rodzaju deklaracjami, kryje się ukryte przekonanie o nienaruszalnym ładzie społecznym oraz odpowiedzialności i uczciwości osób pełniących funkcje publiczne… „Oddajmy zatem część naszych praw, obalmy granice jakie nałożyła na nas natura – jako uczciwy obywatel jestem całkowicie transparentny i nic złego nie ma prawa mi się przydarzyć”… Idąc tym tropem wyrzekamy się społecznej kontroli sumienia i uwalniamy dżina z butelki. Historia naszej ziemskiej rodziny stanowi dla nas przestrogę. Oddanie zbyt wielu prerogatyw w ręce danej osoby, grupy bądź kasty jeśli nie od razu to na przestrzeni dłuższego czasu, zwłaszcza na przestrzeni pokoleń, rodziła potrzebę dominacji, wyższości, wreszcie oddzielenia się od reszty i sprawowania nadeń władzy i kontroli (zwłaszcza, że do tych ról lgną nie rzadko osoby ambitne, szukające intraty). Taka właśnie optyka stawała u podwalin wyłonienia się imperiów, monarchii, niewolnictwa i wreszcie społeczeństwa klasowego.

Chip RFID, jego potencjalne wykorzystanie to argument do tego aby się zatrzymać i zadać sobie pytanie o granice między naturą naszej rzeczywistości a techniką i credo społecznym, funkcjonujących w głównym nurcie XX/XXI wieku.
Artykuł ukazał się także na http://www.wolnemedia.net

POPRZEDNIA    GŁÓWNA    NASTĘPNA

Comments Off on Implanty 4
%d bloggers like this: