Implanty 2

Chipy: nowoczesne społeczeństwo niewolników to już niedługo my sami

Dla większości ludzi plany wszczepiania implantów z chipami na masową skalę, są tylko przedmiotem dyskusji w kręgach tzw. „teoretyków spiskowych”.

Normalni ludzie nie wierzą w takie „bzdury”. Im jest nawet trudno uwierzyć, że tego typu technologia będzie w krótkim czasie dostępna.

Tematem wręcz absurdalnym jest więc dla nich możliwość obowiązkowego chipowania ludzi. Im wszystkim zaleciłbym wiadro zimnej wody i to jak najszybciej.

Już w roku 1998 profesor Kevin Warwick, dyrektor działu cybernetyki, na Uniwersytecie w Reading (Wielka Brytania), wszczepił sobie w ramię chip, z kilkoma mikroprocesorami. Całość miała wielkość perły. Dzięki wszczepionemu chipowi, prof. Warwick mógł bez przeszkód poruszać się po strzeżonym budynku, gdzie otwieranie drzwi było możliwe tylko za pomocą kart magnetycznych. Chip ten komunikował się z czytnikami w drzwiach i drzwi otwierały się automatycznie (CNN:
To było 11 lat temu !
W tym roku Intel ogłosił, że nie później jak za 10 lat większość ludzi będzie nosić wszczepiony do mózgu Chip, dzięki któremu jak twierdzą, człowiek będzie mógł myślą sterować praktycznie wszystkimi urządzeniami elektronicznymi. Nikt przy tym nie wspomina, że taki chip będzie w stanie działać obustronnie, czyli także sterować myślami i działaniami człowieka (źródło: http://www.physorg.com/news178186859.html oraz po polsku: http://www.sfora.pl/Intel-chce-wszczepiac-chipy-w-ludzkie-mozgi-a14129). Jest to tylko kwestia właściwego oprogramowania !
Nie wierzycie, że nasza przyszłość to człowiek sterowanego elektronicznie ? Myślicie, że macie tutaj coś do powiedzenia ? Jeśli teraz korzystacie z komputera, telefonu komórkowego, nawigacji i innych „zdobyczy techniki” to w przeważającej większości jesteście już na to skazani, ponieważ z jednej strony utracicie wszystko co do niedawna było waszą wartością i siłą (wiedza i niezależność), a z drugiej strony będziecie w swoim codziennym życiu tak uzależnieni od technologii, ze nie będziecie mieli innego wyjścia jak tylko iść z postępem i akceptować wszystko to, co będzie wam sprzedawane jako niezbędne do życia.
Już teraz promuje i oferuje się chipy-implanty, którymi można płacić „bezpiecznie i bezgotówkowo”. Już teraz promuje i oferuje się chipy-implanty, które maja być składnicą danych zdrowotnych i identyfikacyjnych właściciela. Już teraz promuje i oferuje się chipy-implanty, jako nowoczesny „lek”, mający za zadanie rozpoznawać i zwalczać choroby wirusowe.
Jak dojdzie do tego, ze mimo rożnych odczuć i i opinii, wszyscy będą wszczepiać sobie takie chipy-implanty ?
Postaram się wam to przybliżyć i wyjaśnić.
W 2003 roku, będąc z ramienia dużej firmy logistycznej, odpowiedzialny za dostawy podzespołów elektronicznych dla wszystkich głównych producentów telefonii komórkowej na świecie, uczestniczyłem w pokazie nowej technologii – RFID (Radio Frequency IDentification), która była już wtedy w mocno zaawansowanej fazie testowej. Pokaz odbywał się w centrali TNT Express, w Holandii. Jedynym wyzwaniem było wtedy stworzenie typu software, który mógłby rozwijać się jak sieć pajęcza, obejmując swoim zasięgiem cały świat i w niezawodny sposób ze sobą współpracując.
Technologia ta miała by w logistyce służyć identyfikacji każdego produktu i jego opakowania, na każdym etapie jego „życia”, łącznie z rejestracją faktu, kiedy i gdzie konsument wyrzuca swoje opakowanie. Działo by się to za pomocą wszczepionego w każdy, najmniejszy nawet produkt, małego drucika o odpowiedniej budowie, będącego w stanie dwustronnie komunikować się z nadajnikami-czytnikami wbudowanymi w fabrykach , w portach, magazynach i w sklepach.  Czytniki takie mogą być zainstalowane praktycznie wszędzie, nawet na ulicy, śledząc ruchy osoby noszącej dany produkt.  Skąd miało by być wiadomo, kto ten produkt nosi ? Poprzez system identyfikacji z innymi RFID-ami u tej osoby, jak i np. telefonem komórkowym, który ta osoba nosi, a który ma też (najczęściej) wbudowane odpowiednie microchipy. Niezapominajce przy tym wszystkim, ze konsekwentnie eliminuje się obrót gotówkowy, dzięki czemu wiadomo kto, gdzie i co zakupuje. Taka informacja będzie jakby odczepiona do każdego numeru identyfikacyjnego RFID. Tutaj też planuje się wprowadzenie chipów jako „bezpiecznej i łatwej” metody płatniczej
zdjęcie powyżej: komunikacja z RFID         (www.wnd.com oraz http://www.ehow.com)        .
Technologia RFID w logistyce miała by, według zamysłu jej twórców pomóc stworzyć perfekcyjny system analityczny, umożliwiający coraz efektywniejsze rozprowadzanie produktów oraz definiowanie konsumenckich grup docelowych, na poszczególnych kontynentach, w poszczególnych krajach, regionach i miejscowościach. System taki ma także wspomagać marketing, poprzez tworzenie spersonalizowanych reklam, dostosowanych prawie że idealnie do potrzeb każdego klienta z osobna. Taki software wymaga ciągłego tworzenia i modyfikacji. To wszystko działo się 6 lat temu i jestem przekonany, iż co najmniej 80% ówczesnych planów i założeń, dzisiaj jest już zrealizowane. Teraz brakuje tylko perfekcyjnego sposobu dotarcia do klienta bezpośrednio, a najlepiej bezpośrednio do jego mózgu. Implant mózgowy byłby w tym niezaprzeczalnie pomocny.
W roku 2004 zmieniłem pracę. Tym razem pracowałem jako manager, dla dużej firmy z branży elektroniki konsumenckiej. Przez 3 lata uczestniczyłem w branżowych spotkaniach, w Monte Carlo, gdzie były prezentowane i omawiane technologie niedalekiej przyszłości. Prezentacji dokonywali top managerowie z firm takich jak Microsoft, Intel, Toshiba, itd. Prezentowano tam tanie ekrany, które można będzie zwijać w rulonik i chować do kieszonki, albo tez używać jako tapety na całą ścianę. W tym czasie – 4 lata temu – pracowano jeszcze nad ulepszeniem ich rozdzielczości. Już wtedy pracowano także nad technologiami sterowania komputerem myślą, lecz ze  względu na tajność tych programów nie wdawano się jeszcze zbytnio w szczegóły. Widziałem projekty wyświetlaczy na szybach samochodowych, połączonych z komputerem, który sugerował dalsze poczynania kierowcy.
Przyznam, że na początku to wszystko fascynuje. Przestaje jednak fascynować, a zaczyna przerażać w momencie, kiedy człowiek zaczyna zdawać sobie sprawę, czemu i komu tak naprawdę ma to wszystko służyć.
Wszystkie te technologie są ze sobą połączone, tworząc nowy świat – nową rzeczywistość, w której wyrastamy już my i będą wyrastać nasze dzieci.  Mało kto zauważa, że technologie te mają za zadanie nie tyle ułatwiać konsumentom ich codzienne życie, ale umożliwić producentom i rządzącym pełną kontrolę nad konsumentem / obywatelem, maksymalnie go od tych technologii uzależniając. Oni chcą wiedzieć o nas dosłownie wszystko, po to aby sprawniej moc nami zarządzać i sprawniej nam sprzedawać swoje produkty.
Czy zastanowiliście się, co słowo sprawniej może tak naprawdę oznaczać ? Sprawniej oznacza przede wszystkim więcej, szybciej i bezpieczniej, czyli w tym wypadku pod pełną kontrolą.
Ekonomia ma to do siebie, że musi cały czas się rozwijać, żeby się …. nie zapaść. Nowe produkty, więcej produktów i więcej sprzedaży. Już teraz zmieniamy nasz telefon komórkowy co rok albo dwa. W Holandii zmienia się umeblowanie co 3 lata, bo tak nakazuje moda. Celowo produkuje się coraz mniej trwałe produkty, ponieważ takie nie służą rozwojowi ekonomicznemu. One wręcz hamują popyt…
Niedługo nadejdzie moment, że nowe technologie (czytaj: nowe cudeńka techniki) będą dostępne tylko w przypadku użycia chipa – implanta. Coraz więcej ludzi będzie się do tego przekonywać. W praktyce to już się tak dzieje ( patrz nasz artykuł: „Redisgn yourself” ).
Zostaniemy postawieni w sytuacji, że nasza odmowa wszczepienia sobie implanta z chipem będzie równoznaczna z utratą pracy i statusu społecznego, niemożnością korzystania z podstawowych urządzeń i środków komunikacji, niemożnością zarabiania na swoje utrzymanie. W praktyce będzie to oznaczać skrajna nędzę i wyrzucenie poza nawias społeczeństwa. Czy ktoś się wtedy na to zdecyduje?
Najpierw to fascynuje, potem uzależnia, aby potem było już za późno. Staniemy się bezwolnymi niewolnikami.
Polecam wam film z tego roku, pt. „Gamer”. Nie dlatego żeby był taki dobry. To akurat zależy od osobistego smaku widza. Polecam go, ponieważ film ten pokazuje to, co niedługo faktycznie będzie się z nami działo. Rożnica polega jedynie na tym, że w filmie tylko część społeczeństwa poddaje się  nowej modzie i technologii. W praktyce poddamy się temu wszyscy, nawet nie zdając sobie z tego sprawy. Co w tym filmie dodatkowo przeraża, to bestialska wręcz mentalność społeczeństwa niedalekiej przyszłości, która niestety nie jest wyolbrzymiona, bo takie  właśnie będzie społeczeństwo przyszłości, jeśli teraz nic nie zmienimy.
Ten czas jest już blisko i wy zostaliście ostrzeżeni !

———————————————————————————————————–

Upowszechniaj wiedze o czipie RFID

Po raz kolejny „trąbie” o tym samym ale jest jeszcze wiele osób które nie zdają sobie sprawy z zagrożenia jakie niesie czip RFID. Powiem więcej są miliony osób które na ten temat nawet nic nie słyszały. Dlatego rozmawiajcie o tym w gronie rodziny i znajomych, upowszechniajcie ten temat i przestrzegajcie przed propagandą zwiazaną z czipem tak aby ludzie byli świadomi.

Technologia mikroczipu RFID (kompilacja dwóch tekstów)

Niewinny start

Cztery lata temu w Toronto, w Kanadzie wprowadzono prawo, że wszystkie zwierzęta domowe muszą posiadać wszczepiony mikroczip, tak by można było zlokalizować ich właścicieli w przypadku, gdy ulubione zwierzę gdzieś się zabłąka. Potem w prowincji Quebec wprowadzono prawo nakazujące wszczepienie mikroczipów wszystkim zwierzętom hodowanym w gospodarstwach rolnych, jeśli mają być sprzedane na rynku. Celem były informacje dotyczące pochodzenia zwierzęcia i rejestracja jego życia od ocielenia, oprosienia itd. do uboju.
Od wielu lat istnieją tzw. smart karty. Mają one rozmiary regularnej karty kredytowej, z wyjątkiem tego, że zawierają mikroczip wielkości ziarna ryżu. Jest to bardzo wygodna karta, gdyż można na niej umieścić swoje konto bankowe w mikroczipie, zawartym w karcie ikupować oraz sprzedawać przy jej pomocy towary i usługi w dowolnym czasie. Lecz oczywiście, jeśli zgubimy taką kartę, zgubimy konto bankowe, które ona zawiera.
Dopiero jednak po atakach z 11 września 2001 r. technologia mikroczipu zaczęła faktycznie być rozwijana w celu zastosowania jej we wszelkiego rodzaju przypadkach.
Jak Działa Technologia RFID?
Maszyna rejestrująca odciski palców
W maju 2002 r. poinformowano, że w Houston w Teksasie klienci sklepu Kroger będą dokonywać swoich zakupów bez użycia gotówki, czeków czy kart kredytowych, a zamiast tego będą używać nowej maszyny zwanej „Bezpiecznie dotykasz i płacisz” („Secure Touch-n-Pay”). Jest to maszyna rejestrująca odciski palców, oficjalnie znana jako biometryczny system przetwarzania elektronicznych transakcji finansowych. Skanuje ona odcisk palca klienta, a płatności są automatycznie dokonywane z jego konta. Również w maju 2002 r. ogłoszono, że przez wszczepienie szczurom do mózgu elektrod o szerokości włosa, uczeni ze Stanów Zjednoczonych stworzyli zdalnie sterowane gryzonie, którym można nakazać zmianę kierunku poruszania się, wspinanie się, skakanie lub odnajdywanie stert gruzów. Postępy nauki spowodują, że w przyszłości będą one mogły uczestniczyć w akcjach poszukiwawczych i ratunkowych.

Nowa karta identyfikacyjna – elektroniczny dowód osobisty

We wrześniu 2002 r. została przedstawiona nowa karta identyfikacyjna2, której obowiązek posiadania zostanie ostatecznie narzucony wszystkim obywatelom USA. W górnej lewej części tej karty znajduje się napis „United States Identification” („Stwierdzenie tożsamości Stanów Zjednoczonych”) z literami USID. Potem pojawiają się słowa: „Department of Homeland Security” („Departament Bezpieczeństwa Krajowego”), pod którymi znajduje się numer ubezpieczenia społecznego, a pod tym data urodzenia. Następnie mamy tam nazwisko obywatela z podstawowymi danymi, włączając miejsce zamieszkania. Po prawej stronie karty znajduje się wdrukowana laserowo fotografia z umiejscowionym na czole osoby urządzeniem identyfikacyjnym, wykorzystującym częstotliwość radiową.
Ponad 30 krajów, od Włoch do Malezji, już wprowadziło identyfikacyjne „smart” karty, takie jak powyżej opisana. Oczekuje się, że goście zagraniczni, którzy odwiedzają teraz USA, będą musieli posiadać taką kartę, żeby móc wjechać do USA.

Vericzip

W październiku 2002 r. firma Applied Digital Solutions (Zastosowane Rozwiązania Cyfrowe) rozpoczęła krajową kampanię promującą Vericzip3, mikroczip wielkości ziarenka ryżu, który może być wszczepiany ludziom. Wybrana grupa ludzi została już „zaczipowana” urządzeniami, które automatycznie otwierają drzwi, zapalają światło i wykonują inne skromne cuda.
Naukowiec Kevin Warwick z uniwersytetu Reading w Anglii jest jedną z tych wybitnych osób, które są wiodącymi rzecznikami prawie nieograniczonego, potencjalnego zastosowania takich czipów. Ogólnokrajową (w Stanach Zjednoczonych) wiadomością było to, że rodzinie Jacobsów z Boca Raton na Florydzie wszczepiono na jej życzenie mikroczipy.

Lokalizatory RFID

Istnieje również nowa technologia lokalizacji, która będzie zastosowana do oznaczania każdego produktu na świecie. Ogólna nazwa tej technologii zawarta jest w skrócie RFID4, co oznacza czipy identyfikacyjne o częstotliwości radiowej (radio frequency identification chip). Lokalizatory RFID były z początku zmniejszone do wielkości połowy ziarenka piasku. 14 lutego 2007 r. firma Hitachi przedstawiła najmniejsze i najcieńsze czipy RFID, które mają rozmiary zaledwie 0,05 x 0,05 milimetra. Poprzedni rekord należał również do super-micro „mu-czipu” (lub „-chip”) Hitachi, który miał wielkość 0,4 x 0,4 milimetra. Zobaczmy wielkość identyfikatora mu-czip RFID umieszczonego na palcu i przedstawionego na fotografiach. (Tak, to ten maleńki czarny punkcik!) Teraz porównajmy to z nowymi lokalizatorami RFID. Lokalizatory „typu pyłowego” są około sześćdziesiąt razy mniejsze (niż te przedstawione na fotografiach). Nowe czipy RFID mają 128-bitową pamięć ROM, pozwalającą na przechowywanie niepowtarzalnego 38 cyfrowego numeru, jak ich poprzednik.(http://www.hitachi.co.jp/Prod/mu-chip/) Oczekują one na sygnał radiowy i odpowiadają, przekazując swój niepowtarzalny kod identyfikacyjny. Kiedy wychodzimy ze sklepu z produktami, które posiadają lokalizatory RFID, czytniki RFID przy drzwiach wyjściowych odnotują te produkty, które kupiliśmy, automatycznie ściągając pieniądze z naszego konta bez konieczności korzystania z gotówki. Komputery przy drzwiach wychwycą także nasz czip identyfikacyjny (z elektronicznego dowodu osobistego), współpracujący z systemem GPS (globalny system pozycyjny) i połączą z kodem elektronicznym komputera sklepowego, umożliwiając mu ściągnięcie pieniędzy z naszego konta.
Urządzenia te mogą być również używane do identyfikacji i śledzenia ludzi. Przypuśćmy, na przykład, że uczestniczyliśmy w jakimś proteście czy innym zorganizowanym działaniu. Jeśli policja rozsypałaby te lokalizatory nad zgromadzeniem, każda osoba mogłaby być śledzona, a potem zidentyfikowana w dowolnym czasie przez silne skanery lokalizatorów. Ten nowy „pył” RFID jest tak mały, że może być umieszczony w każdym produkcie albo wprowadzony w cienki papier, taki, jakiego używa się do druku pieniędzy.

Więcej mikroczipowania ludzi

Lucien Desjardins w artykule zamieszczonym 9 stycznia 2007 r. w „The Canadian” donosi, że lekarze w Stanach Zjednoczonych i w Europie dokonują utrzymanych w tajemnicy posunięć, by doprowadzić do wszczepiania mikroczipów nowo narodzonym dzieciom. Dr Kilde ujawnił, że ówczesny premier Szwecji Olof Palme już w 1973 r. wydał zezwolenie na implantowanie więźniów, a były dyrektor naczelny Data Inspection (Kontroli Danych) Jan Freese wyjawił, że pacjenci domów opieki byli implantowani w połowie lat 1980-tych.
Jednym ze złych skutków posiadania mikroczipu wszczepionego we własne ciało, jest możliwość śledzenia takiej osoby na całym świecie. Według dra Kilde: „Dzisiejsze mikroczipy działają przy pomocy fal radiowych o niskiej częstotliwości, które są na nie skierowane. Przy pomocy satelitów implantowana osoba może być śledzona w każdym miejscu na ziemi”. Według dra Kilde także funkcje mózgu mogą być zdalnie monitorowane przez superkomputery, a nawet zmieniane przez zmiany częstotliwości.

Globalny Plan

Kilka miesięcy temu hollywoodzki reżyser i autor filmów dokumentalnych, Aaron Russo, powiedział w wywiadzie radiowym, że zwrócił się do niego Nick Rockefeller i poprosił go o wstąpienie w szeregi członków Rady Stosunków Zagranicznych (CFR). Russo odmówił, ale zapytał Rockefellera: „O co w tym wszystkim chodzi? Macie wszystkie pieniądze na świecie, jakich potrzebujecie, macie całą władzę, jakiej potrzebujecie, więc o co chodzi, jaki jest ostateczny cel?” Rockefeller odpowiedział (parafrazując): „Ostatecznym celem jest zaczipowanie wszystkich ludzi, kontrola całego społeczeństwa, kontrola świata przez bankierów i ludzi elity”.
Niektórzy mogą dowodzić, że nie ma możliwości, żeby całe populacje zaakceptowały mikroczipowanie, że wszystko to za bardzo przypomina opowiadania fantastyki naukowej. Wiemy jednak, że taki dokładnie jest program ludzi, dążących do utworzenia jednego rządu światowego!

Możliwe sposoby podejścia

Zatem, jaki rodzaj zachęty wybiorą oni, żebyśmy zaakceptowali mikroczip? Kevin Haggerty opublikował w wydaniu The Toronto Star z 10 grudnia 2006 r. artykuł zatytułowany „Wszystko, czego potrzebują, to jedno pokolenie” („One generation is all they need”). Przedstawił tam scenariusz implantowania czipów najpierw członkom grup napiętnowanych, jak pedofile, terroryści, dealerzy narkotyków, tych, których społeczeństwo uważa za „najgorszych z najgorszych”. Następnie oznaczone będą osoby oskarżone, żeby nie mogły uciec wymiarowi sprawiedliwości. Więźniowie z wdzięcznością przyjmą te rozwiązania, ponieważ tylko zaczipowani pensjonariusze zakładów karnych będą mogli zostać zwolnieni warunkowo, otrzymać przepustkę na weekend czy wyroki społeczne.
Jednak dotyczy to tylko małej części społeczeństwa. Dlatego inne napiętnowane grupy będą musiały być wybrane za cel ataku, jak np. osoby pozostające na zasiłkach. Osoby otrzymujące zasiłki będą musiały być monitorowane, żeby zmniejszyć oszustwa, wzmóc skuteczność i zagwarantować, że biedni nie będą otrzymywać „niezasłużonych” korzyści.
Pracodawcy zaczną następnie oczekiwać implantów, jako warunku uzyskania pracy. Wojsko USA będzie dążyło do wymagania czipów dla wszystkich żołnierzy, jako środka wzmacniającego dowodzenie i kontrolę pola walki, a także służącego do identyfikacji ludzkich zwłok. Za tym pójdzie wielki sektor bezpieczeństwa. Służba ochrony, oficerowie policji i pracownicy zakładów poprawczych będą musieli mieć wszczepione czipy. Osoby wykonujące prace precyzyjne znajdą się w tej samej sytuacji. Potem media prawdopodobnie nagłośnią sprawę dziecka, które zostało uprowadzone i wykorzystane lub zamordowane, więc rodzice będą chcieli, żeby wszystkie ich dzieci zostały zaczipowane. Następnie szpitale będą wymagały czipu, żeby otrzymać leczenie medyczne. Tym, którzy są zaczipowani, będą proponowane specjalne oferty. Kompanie będą oferowały zniżki dla osób, które płacą przy pomocy środków umieszczonych w ich wszczepionych czipach. Nowa technologia wyposażenia domów będzie wymagała czipu do codziennej obsługi urządzeń domowych. Znalezienie komputera lub urządzeń domowych, które będą działały przy pomocy starej, „ręcznej” technologii stanie się coraz trudniejsze. Posiadanie czipu będzie prawie koniecznością, żeby uczestniczyć w głównym nurcie współczesnego życia, włączając zakupy i prowadzenie samochodu. Ci, którzy wciąż będą odmawiać przyjęcia czipu, będą oskarżani o próbę ukrycia czegoś. Będą także musieli stale mieć do czynienia z opóźnieniami i niedogodnościami, zarezerwowanymi dla osób nie zaczipowanych. Wreszcie, w ostateczności, ci, którzy wciąż odmówią przyjęcia czipu, będą uznani za wrogów państwa i zamknięci w specjalnych obozach, gdzie mogą być torturowani, a nawet zabijani, jeśli nie poddadzą się „Antychrystowi”, który będzie wymagał, żeby wszyscy ludzie na ziemi byli zaczipowani. Tak więc to, co mogło stać się przypuszczalnie dobrą rzeczą, w końcu stanie się sposobem zniewolenia ludzkości.
http://www.hitachi.co.jp/Prod/mu-chip/ Gwałtowny rozwój technologii powoduje, że wynalazki, które wejdą wkrótce do powszechnego użytku, jeszcze niedawno były do przyjęcia tylko w powieściach science fiction lub w Apokalipsie.
Wydalenie z naszego kraju imama Wielkopolski, Ahmeda Ammara V V spotkało się z protestami głównie pracowników akademickich Uniwersytetu Adama Mickiewicza w Poznaniu. Deportowany Jemeńczyk był doktorantem we wspomnianej uczelni i cieszył się dobrą opinią kadry naukowej, która nie mogła uwierzyć, że stanowi on zagrożenie dla bezpieczeństwa Polski. Podobnie po marcowych zamachach w Madrycie hiszpańscy sąsiedzi i znajomi marokańskich terrorystów nie mogli uwierzyć, że tacy spokojni, życzliwi i dobroduszni ludzie byli w stanie dokonać tak krwawej jatki. Podobnie było w Wielkiej Brytanii. Kiedy w marcu angielska policja udaremniła największy zamach terrorystyczny w historii tego kraju, personalia niedoszłych zamachowców wstrząsnęły opinią publiczną. Okazało się, że żadna z osób planujących masakrę nie przechodziła szkoleń w obozach Al-Kaidy. Wszyscy zatrzymani urodzili się na terytorium Wielkiej Brytanii, byli dość zamożnymi przedstawicielami brytyjskiej klasy średniej pochodzenia muzułmańskiego i cieszyli się dobrą opinią oraz szacunkiem otoczenia. Po tym wydarzeniu premier Tony Blair zapowiedział wprowadzenie w życie nowych projektów, mających na celu zwiększenie bezpieczeństwa obywateli. Ogłosił między innymi, że do powszechnego użytku wejdą „biometryczne systemy identyfikacji”.

Cyfrowy Anioł

Wspomniane systemy opierają się na rozpoznawaniu indywidualnych, niepowtarzalnych cech danego człowieka, np. jego odcisków linii papilarnych, źrenicy oka lub kształtu małżowiny usznej. Gotowe są już co prawda bardziej zaawansowane „biometryczne systemy identyfikacji”, jednak wydaje się, że opinia publiczna w krajach zachodnich nie jest jeszcze gotowa do zaakceptowania ich powszechnego użytku.
Chodzi przede wszystkim o tzw. biochip, czyli indywidualne urządzenie pozwalające na identyfikację oraz lokalizację swego nosiciela. Zawiera ono takie dane, jak m.in. personalia osoby, jej fotografię, odciski daktyloskopijne, informacje podatkowe, numer konta bankowego i ubezpieczenia czy też wiadomości o stanie zdrowia.
Rewelacyjność biochipa polega na tym, że jest on bardzo niewielki – ma zaledwie 7 milimetrów długości, a mimo to mieści w sobie 250 tysięcy komponentów. Wszczepia się go pod skórę danej osoby jako implant. Pierwotnie źródłem jego zasilania była bateria litowa, jednak w razie awarii urządzenia skoncentrowany lit mógł doprowadzić do ciężkich owrzodzeń. Ostatecznie zdecydowano się więc na ładowanie biochipa dzięki zmianom temperatury ciała. Odkryto dwa miejsca na ludzkim ciele, w których wahania temperatury są tak duże, że umożliwiają ładowanie chipa. Pierwszy to czoło w okolicach linii włosów, drugi – zewnętrzna część dłoni.
Dane na biochipie są możliwe do odczytania za pomocą specjalnego skanera. Biochip zawiera też nadajnik GPS, dzięki któremu może być zlokalizowany przez satelitę. W ten sposób można w dowolnej chwili ustalić położenie każdego nosiciela biochipa na kuli ziemskiej. Istnieje już cały system, tzw. Digital Angel (Cyfrowy Anioł), mogący pomieścić kody identyfikacyjne 34 miliardów ludzi. Pierwotnie wynalazek, nad którym pracowano od 1968 roku, służyć miał wyłącznie celom medycznym. Chodziło o to, by na przykład lekarz, który przyjeżdża na miejsce wypadku i zastaje nieprzytomnego człowieka, mógł jak najszybciej poznać jego grupę krwi, przebyte dotychczas choroby i inne dane potrzebne do natychmiastowej interwencji. Z czasem jednak pracami zainteresowała się armia, doceniając jego możliwości lokalizacyjne i identyfikacyjne.

Sklep przyszłości

Po raz pierwszy na wielką skalę biochipy zastosowano w 1991 roku podczas wojny w Zatoce Perskiej. Mieli je wszczepione pod skórę amerykańscy żołnierze w czasie operacji „Pustynna Burza”. Dzięki temu informacje o ruchach własnych wojsk (a nawet pojedynczych żołnierzy) docierały do sztabu nie z opóźnieniem (jak wtedy, gdy używa się kurierów czy łączności telefonicznej), lecz w czasie rzeczywistym.
W 1998 roku 45 bogatych Brytyjczyków poprosiło o wszczepienie biochipów sobie i członkom swoich rodzin. Chcieli się ubezpieczyć na wypadek, gdyby zostali porwani dla okupu. Wówczas policja bez trudu mogłaby odnaleźć miejsce ich pobytu. W Stanach Zjednoczonych trwa dyskusja, czy zacząć wszczepiać identyfikatory dzieciom tuż po urodzeniu. Już w tej chwili poddawani są temu niektórzy przedstawiciele określonych grup zawodowych lub społecznych, np. kierowcy TIR-ów czy więźniowie przebywający na przepustce.
W Tucson w stanie Arizona przeforsowano program o nazwie Kid Scan, w ramach którego wszystkim dzieciom w wieku szkolnym wszczepiane będą biochipy. Umożliwi to odnalezienie każdego dziecka, gdyby zaginęło, zostało porwane lub uciekło z domu. Coraz częściej mówi się też o tym, że biochip zastąpi nie tylko dowód osobisty, lecz również kartę kredytową. Za pomocą biochipa można będzie dokonywać bezgotówkowych transferów pieniężnych. Zwolennicy takiego rozwiązania argumentują, że zabezpiecza ono przed kradzieżą – o ile bowiem można ukraść kartę kredytową, o tyle żeby użyć czyjegoś biochipa, należałoby uciąć mu rękę lub głowę. W ubiegłym roku w Niemczech odbyła się prezentacja tzw. „future market” (sklepu przyszłości), w której uczestniczyli m.in. szefowie takich firm, jak IBM, Siemens czy Metro. Dzięki umieszczeniu na każdym towarze tzw. smart chipa sprzedawca mógł w czasie rzeczywistym kontrolować sprzedaż każdego pojedynczego produktu (tak jak dowódca w sztabie mógł kontrolować ruchy każdego pojedynczego żołnierza na froncie). W „sklepie przyszłości” klient (podczas prezentacji wystąpiła w tej roli znana modelka Claudia Schiffer) wkłada zakupy do koszyka i nie płaci za nie w kasie, lecz wychodzi ze środka przez specjalną bramkę. W bramce umieszczone są czytniki, które z jednej strony odczytują cenę towaru ze smart chipu, z drugiej zaś dokonują pobrania należnej kwoty bezpośrednio z konta bankowego klienta. Podczas tej samej imprezy zapowiedziano, że do 2015 roku powinien zostać ujednolicony jeden, obowiązujący dla całego świata, system identyfikacyjny towarów. Docelowo cały handel – kupowanie i sprzedawanie – ma się odbywać w ramach tego globalnego, bezgotówkowego systemu.

Biochip Rambo

Perspektywy, jakie stwarza szerokie zastosowanie biochipów, nie budzą jednak entuzjazmu wśród wszystkich. Głównym oponentem rozpowszechnionego używania tego urządzenia jest dziś… twórca biochipa Carl Sanders. Od końca lat sześćdziesiątych był on naczelnym inżynierem, kierującym pracami ponad stu naukowców nad doskonaleniem chipa. Był on przekonany, że jego wynalazek stanie się przełomem w medycynie i pomoże w ratowaniu życia ludzi. Kiedy okazało się jednak, że kontrolę nad projektem w coraz większym stopniu przejmują wojskowi, wycofał się z dalszych badań.
Sanders twierdzi, że biochip stwarza duże możliwości manipulowania reakcjami ludzi, gdyż częstotliwość, na której pracuje urządzenie, ma duży wpływ na zachowanie człowieka: „Wykazano, że przy pomocy biochipa można powodować wzrost stężenia adrenaliny we krwi. Można też wysyłać lub odbierać sygnały z pojedynczej komórki nerwowej. Umożliwi to w zupełnie nowy sposób kontrolę nad organizmem. Może on zostać użyty do wywołania wewnętrznego szoku, zmiany zachowania, pobudzenia lub wielu innych zastosowań, jednych dobrych, jednych wątpliwych, drugich złych”.
Jak powiedział w 2000 roku Jerzy Piotrowski, naukowiec z Politechniki Warszawskiej: „Niska częstotliwość, na jakiej działa biosensor, powoduje, że człowiek staje się sam anteną. Poprzez zwiększenie lub zmniejszenie częstotliwości fal można podnosić lub obniżyć poziom adrenaliny w organizmie, manipulując samopoczuciem człowieka. Można go uspokoić lub rozdrażnić”.
Sanders mówi, że kierowany przez niego zespół skonstruował nawet specjalny biochip, podnoszący poziom adrenaliny we krwi i wywołujący agresję. Nazwali go „Rambo”.
Rozwój urządzeń lokalizacyjno-identyfikacyjnych budzi też protesty amerykańskich organizacji obrony praw człowieka. Uważają one, że „chipowanie” ludzi to zamach na wolność jednostki i jej prawo do intymności. Richard Sulivan, jeden z koordynatorów projektu Digital Angel, twierdzi jednak, że mając do wyboru – wolność albo bezpieczeństwo – ludzie sami wybiorą to drugie. Jeszcze kilka zamachów w rodzaju tych na World Trade Center czy Madryt, a ludzie sami zaczną się domagać biochipów.
Podobnie sądzi socjolog Bernard Beck: „Ludzie zaakceptują rozwijające się systemy komunikacyjne, czyniące ich życie łatwiejszym i wygodniejszym, ale jednocześnie będzie to znaczyło, że nie będzie już na Ziemi miejsca, aby się ukryć. Posiadając wszczepiony elektroniczny identyfikator, będzie można operować kontem bankowym na całym świecie bez lęku o utratę karty kredytowej. A takie rzeczy są dla ludzi atrakcyjne”.

Liczba Bestii

Obawy Carla Sandersa są jednak dużo głębsze. Naukowiec ten zwraca uwagę na następujący fragment Apokalipsy św. Jana: „I sprawia (Bestia), że wszyscy: mali i wielcy, bogaci i biedni, wolni i niewolnicy otrzymują znamię na prawą rękę lub czoło i że nikt nie może kupić ni sprzedać, kto nie ma znamienia – imienia Bestii lub liczby jej imienia. Tu jest potrzebna mądrość. Kto ma rozum, niech liczbę Bestii przeliczy: liczba to bowiem człowieka. A liczba jego: sześćset sześćdziesiąt sześć” (Ap 13, 16-18).
Według Sandersa, opis ten odpowiada projektowanej właśnie „rewolucji biochipowej”. Dokładne są zarówno miejsca na ciele, gdzie ma być wszczepiony implant (ręka i czoło), ich użytkowy i totalny charakter (możliwość kupowania i sprzedawania wraz z wykluczeniem z tego procesu osób nieposiadających biochipu), a także wspomniany numer (liczba 666 jest stałym elementem systemu kodowania towarów, tzw. kodów kreskowych) .
Zdaniem Sandersa, nie oznacza to, że już wkrótce spełni się scenariusz opisany w Apokalipsie. Uważa on jednak, że powinniśmy umieć odczytywać „znaki czasów” i zwraca uwagę, iż po raz pierwszy w dziejach ludzkości zaistniała techniczna możliwość zrealizowania scenariusza zawartego w Apokalipsie. Czy są to bezpodstawne obawy przewrażliwionego naukowca, czy też realna ocena sytuacji – pokażą zapewne najbliższe lata.
źródło: kompilacja tekstów ze strony: http://nowyporzadekswiata.pl/

Przedstawiamy wyjątki z artykułu opublikowanego w czasopiśmie NEXUS (Australia), czerwiec-lipiec 1994r. Są to cytaty z oświadczeń dr Carla W. Sandersa, który był odpowiedzialny za stworzenie „biochipu”. Dr Sanders jest inżynierem elektronikiem, wynalazcą, członkiem i konsultantem wielu rządowych organizacji. Pracuje też dla IBM, General Electric, Honeywell i Teledyne.

„Trzydzieści dwa lata mojego życia spędziłem na pracy w dziedzinie elektroniki, projektując mikrochipy dla potrzeb bio-medycznych. W 1968 r. zostałem zaangażowany prawie przypadkowo do badań nad rozwojem projektu dotyczącego leczenia złamanego kręgosłupa u młodej kobiety. W trakcie pracy nad tym projektem wszyscy byliśmy podekscytowani. Byłem naczelnym inżynierem, odpowiedzialnym za pracę stu naukowców, jak również za wyniki badań. Kulminacyjnym punktem tych doświadczeń był biochip, który według mnie jest „Znakiem Bestii”. Biochip jest ładowany dzięki zmianom temperatury ciała, co wyklucza częste zmiany baterii zasilającej. Wydano ponad 1.5 miliona dolarów na badania dotyczące znalezienia miejsc na ludzkim ciele, gdzie występują największe wahania temperatury. Pierwszym miejscem jest czoło w okolicach linii włosów, a drugim zewnętrzna cześć dłoni. Pracując nad mikrochipem nie mięliśmy pojęcia, że może być on użyty jako procesor do identyfikacji ludzi. Nasze dzieło miało służyć ludzkości. Kiedy praca nad chipem była już zaawansowana, nasi pracodawcy oświadczyli, że wobec nieopłacalności użycia biochipu do leczenia kręgosłupa, trzeba dlań znaleźć bardziej lukratywne zastosowanie. W trakcie dalszych badań zauważyliśmy, że częstotliwość, na której pracuje chip, ma duży wpływ na zachowanie się człowieka. Polecono nam wówczas zbadać możliwości manipulacji ludzkimi zachowaniami przy pomocy biochipu. Okazało się, ze jest to możliwe. Wykazano np., że przy pomocy biochipu można powodować wzrost stężenia adrenaliny we krwi. Tego rodzaju mikrochip nazywaliśmy „Rambo”. Można też wysyłać i odbierać sygnały z pojedynczej komórki nerwowej. Umożliwi to kontrolę organizmu w zupełnie nowy sposób. Może on być użyty do wywołania wewnętrznego szoku, zmiany zachowania, pobudzenia lub wielu innych zastosowań, jednych dobrych, drugich wątpliwych, innych złych.”
„W biochipie znajduje się 250 tysięcy komponentów, włączając maleńką baterię litową. Byłem przeciwny użyciu litu jako źródła zasilania baterii, lecz w tym czasie NASA używała litu do wielu rzeczy. Rozmawiałem z lekarzem Bostońskiego Centrum Medycznego na temat wpływu skoncentrowanego litu na ludzkie ciało. Według niego w przypadku uszkodzenia chipu, może dojść do ciężkich owrzodzeń.” „Wycofałem się z prac nad tym projektem, wiele razy jednak byłem konsultantem. Brałem również udział w wielu konferencjach jako ekspert w dziedzinie programowania mikrochipów. Na jednej z takich konferencji omawiana była sprawa kontroli i identyfikacji ludzi. W tego rodzaju konferencjach uczestniczyli miedzy innymi Henry Kissinger i pracownicy CIA. W miarę postępu prac nad rozwojem biochipu, najważniejszym punktem badań stało się jego zastosowanie do identyfikacji ludzi. Skupiono się nad problemem załadowania w biochipie danych takich jak: nazwisko, wizerunek osoby (zdjęcie twarzy), numer ubezpieczeniowy (SIN), odciski palców, fizyczny opis osoby, historia rodziny, adres, zawód, informacje o rozliczeniach podatkowych i kryminalna przeszłość. W chwili obecnej do Kongresu USA został skierowany projekt ustawy mówiący o możliwości wszczepienia „biochipu” w ciało niemowlęcia bezpośrednio po urodzeniu w celu identyfikacji. Prezydent USA, na podstawie „Emigration Control Act z 1986r., ustęp 100%u2032, może wprowadzić według własnego uznania różne typy i sposoby identyfikacji ludzi – może to być niewidzialny tatuaż albo elektroniczny nadajnik pod skórą. Zastanówmy się i przyjrzyjmy się tym wszystkim faktom. To co nadchodzi, nie przyjdzie od razu jako wielki szok. Ścieżka prowadząca do tych zmian, została już wytyczona!”
dr Carl W. Sanders.

źródło

POPRZEDNIA    GŁÓWNA    NASTĘPNA

Comments Off on Implanty 2
%d bloggers like this: