Charles Fort 1

Charles Fort – pierwszy badacz rzeczy niezwykłych

pierwszy badacz rzeczy niezwykłych

To on, jako pierwszy, zwrócił uwagę na zjawisko UFO. Jeszcze przed Danikenem twierdził, że Ziemię odwiedzali w przeszłości kosmici. W swoim archiwum przechowywał dziesiątki tysięcy informacji o niezwykłych wydarzeniach. Był pierwszym, który śmiał wątpić w naukowe dogmaty.

Urodził się w 1874 roku w Albany (USA). Był to czas triumfu nauki; ludziom wydawało się, że naukowcy potrafią odpowiedzieć na każde pytanie, a naukowcy wierzyli, że ich sądy są ostateczne. Jednak Charles Fort zawsze był niepokorny i nie ulegał żadnym autorytetom. Być może dlatego, że miał nieszczęśliwe dzieciństwo – będąc często bity przez ojca, stracił szacunek nie tylko do niego, ale i do wszelkich autorytetów.
Miał 18 lat, gdy opuścił dom. Pchał go głód wiedzy. W ciągu pięciu lat przewędrował szmat świata, zdobywając nowe doświadczenia. Wreszcie uznał, że najwyższy czas gdzieś osiąść i skoncentrować się na jednym – na poznawaniu tajemnic świata. Wierząc, że naukowcy wydarli naturze większość sekretów, zaczął pochłaniać wszystkie książki i czasopisma naukowe, jakie wpadły mu w ręce. Namiętnie robił notatki. Po pewnym czasie uznał jednak, że wiedza zawarta w pismach naukowych nie jest tym, czego szukał. Nie wyjaśnia bowiem złożoności świata. Spalił 25 tysięcy notatek i znów zabrał się za wertowanie gazet i czasopism. W 1915 roku w jego archiwum znów było kilkanaście tysięcy notatek, które robił wymyślonym przez siebie pismem stenograficznym. On sam był przejęty ich treścią.

Okazało się, że rzeczywistość jest o wiele bardziej skomplikowana, niż chcą naukowcy; że tuż obok nas dzieją się rzeczy, o których akademicka nauka nie chce nic wiedzieć, gdyż zaprzeczają one jej ustaleniom. Fort bardzo uważnie obserwował poczynania współczesnych mu naukowców. Widział, jak – w zależności od własnych poglądów – przedstawiają argumenty przemawiające za pewnymi poglądami i teoriami lub przeciwko nim, nie zważając na dowody. Jeśli nie wierzą w duchy, to choćby zobaczyli ducha na własne oczy, uznają go, co najwyżej, za wytwór swojego chorego umysłu. Przede wszystkim jednak przeraził go sposób, w jaki wszystkie poglądy sprzeczne z uznanymi dogmatami są odrzucane, wyśmiewane, przeinaczane (to akurat nie zmieniło się, niestety, do dziś!) Fort nazwał takie odrzucone fakty „przeklętymi”.

Wielka księga przeklętych

Fort nie zamierzał chować dla siebie tej lawiny przedziwnych faktów i zjawisk, o których czytał, słyszał, które wytropił w muzeach i w bibliotekach. Postanowił opisać je w książkach.
Naukowcy do tej pory nie mogą wytłumaczyć tajemnicy z żużlonych starożytnych murów obronnych w Szkocji Zaczął od napisania jednocześnie dwóch książek: „X” i „Y”. W „X” rozwodził się na temat cywilizacji na Marsie i jej wpływu na życie ludzi na Ziemi, w „Y” natomiast przedstawiał swoje dowody na istnienie cywilizacji na biegunie południowym. Wydawcy nie byli jednak zainteresowani tymi książkami, więc Fort rękopisy spalił. Postanowił napisać nową książkę, w której zamierzał opisać najciekawsze i najbardziej zadziwiające historie, o jakich czytał i słyszał. Zatytułował ją „The book of damned” , czyli „Księgą przeklętych”. Być może i ona podzieliłaby los poprzednich jego pomysłów, gdyby nie serdeczny przyjaciel Forta, znany amerykański pisarz Theodore Dreiser. Był on zafascynowany faktami zebranymi przez Forta i namówił swego wydawcę, by wydał książkę przyjaciela.
Książka ukazała się w 1919 roku i wywołała konsternację. Ludzie nie wiedzieli, jak się do niej ustosunkować. Z jednej strony, w logiczny i podparty dowodami sposób krytykowała współczesne nauki przyrodnicze, z drugiej jednak, skomplikowany, chaotyczny sposób pisania utrudniał jej czytanie. Może gdyby Fort pisał równie przekonująco i z talentem jak Erich von Daniken, to jeszcze za swojego życia stałby się guru poszukiwaczy rzeczy niezwykłych?

Któż teraz bowiem wie, że to właśnie Charles Fort, na 40 lat przed Danikenem, stwierdził, że w odległych czasach przebywali na Ziemi „antyczni astronauci”.

Omawiając dziwny wygląd starożytnych murów obronnych w Szkocji, zżużlonych wysoką temperaturą podczas „wojny w przestworzach”, stwierdził na kartach „Księgi przeklętych”: „Wtedy, dawno temu, Ziemia była krajem niczyim. Inne cywilizacje udawały się na ekspedycje odkrywcze i zamieszkały tu. Walczyły między sobą o posiadanie Ziemi, ale teraz należy ona do jednej grupy, a wszystkie inne zostały wypędzone.”
A co na temat pochodzenia żużlu na murach sądzi nauka? No cóż – milczy i udaje, że nie ma o czym mówić.
Czy wiecie, że to właśnie Charles Fort odkrył dla świata UFO? Jeszcze zanim w 1947 roku Kenneth Arnold zauważył tajemnicze pojazdy i światła na niebie i nazwał je latającymi spodkami, pewien ufolog już od lat pisał materiały na ten temat. Człowiekiem tym był Vincent. H. Gaddis, członek Towarzystwa Forta, który, pisząc swoje teksty, posługiwał się notatkami Forta, zbieranymi przez badacza przez trzydzieści lat. To Charles Fort odkrył, że UFO pojawia się grupami – na przełomie XIX i XX wieku zauważono serię pojawień dziwnych statków powietrznych (w latach 1896-1897 nad Ameryką Północną, a w latach 1904-1905 oraz 1908-1909 nad Wielką Brytanią). W tamtych czasach pojazdy, które teraz od biedy mogłyby być uznane za jakieś tajne, eksperymentalne samoloty, po prostu nie miały prawa istnieć!

Dzikie talenty
W 1931 roku, na rok przed śmiercią Forta (3.05.1932), znani amerykańscy pisarze, Theodore Dreiser i Tiffany Thayer, założyli Towarzystwo Forta. Od początku cieszyło się ono dość dużą popularnością. W późniejszych latach jego członkami byli ufolodzy, badacze zjawisk niezwykłych, a także pisarze książek fantastycznonaukowych, którzy wykorzystywali pomysły i odkrycia Forta w swoich książkach, wyrządzając niezwykłym zjawiskom wielką szkodę – czytelnicy nauczyli się bowiem traktować je nie jako coś, co może zaistnieć w rzeczywistości, ale jako czysty wymysł pisarzy. (Taka reakcja dotyczy nie tylko historii o duchach, potworach czy teleportacji. W latach 70. najsłynniejszym pisarzem sf w Polsce był Stanisław Lem. Wtedy właśnie do naszego kraju dotarły wieści o skonstruowaniu w USA pierwszego sztucznego serca oraz rozrusznika. Komentarz nauczyciela szkoły średniej: „To z pewnością kolejny niesamowity pomysł pana Lema”.)
Fort był również zafascynowany tajemnicami ludzkiej psychiki. W książce „Dzikie talenty” zajął się okultyzmem, spirytyzmem, teleportacją, wampirami, jasnowidzeniem, telekinezą – podawał dziesiątki przypadków, przywoływał setki relacji znalezionych w prasie, książkach, kronikach. Z jego notatek i pomysłów korzystali później tacy uznani pisarze sf, jak Robert Heinlein, Theodore Sturgeon, James Blish, Philip JosŽ Farmer. Wielu z nich było nawet członkami Towarzystwa Forta!
A co o odkryciach Forta sądziła nauka i media? Naukowcy okrzyknęli go „wrogiem nauki” i nie reagowali na wysyłane do nich opisy faktów i zjawisk. Dziennikarze natomiast kpili sobie z niego, traktowali jak niespełna rozumu. Na szczęście byli ludzie, którzy uznawali go za wizjonera, człowieka, który wątpił, i który, widząc rysy na monolicie oficjalnej nauki, nieustannie poszukiwał prawdy.
Olbrzymie zbiory nie wyjaśnionych faktów i zjawisk są nieocenioną skarbnicą wiedzy dla ufologów (sami przyznają, że Fort w dużej mierze przyczynił się do powstania tej dziedziny wiedzy), astroarcheologów typu Danikena, badaczy zjawisk paranormalnych. Charles Fort często popełniał błędy, dawał się ponieść fantazji, ale jednocześnie miał odwagę przeciwstawić się skostniałej nauce i pokazać, że nie potrafi ona wyjaśnić wszystkiego.

Oto dwa fragmenty z książki Charlesa Forta pt.”Dzikie talenty”

Swawolny malarz
Na murze kościoła w Oxfordzie pojawił się portret zmarłego dziekana Liddella
Czytając informacje drukowane przez londyński „Daily Express” z 17 i 30 lipca oraz przez „Sunday Express” z 12 sierpnia 1923 roku, ktoś skłonny do osobliwych interpretacji mógłby pomyśleć, że owego lata 1923 roku po Anglii wędrował jakiś magik-artysta, używający swawolnie swych niezwykłych talentów. Ktoś lub coś odbijało na ścianach kościołów i na kolumnach różne wizerunki. Pierwsze z doniesień na ten temat mówi o pojawieniu się na murze kościoła Chrystusa Pana w Oxfordzie portretu słynnego duchownego z Oxfordu, zmarłego przed laty dziekana Liddella. Kolejne informacje o podobnych zjawiskach pochodzą z Bath, Bristolu i z Uphill w Somerset.

Mówiące ciała
Londyński „Sunday News” z 3 sierpnia 1926 roku: „Dorothy Parrot, obecnie czteroletnia dziewczynka, dziecko pani R.S. Parrot z Winget Mill w Georgii, przyszła na świat z czerwoną plamą na ciele. Z plamy tej uformowały się później trzy litery: R.I.C. Doktorzy nie potrafią tego zjawiska wyjaśnić”.
„Londyński „Daily Express” z 17 listopada 1913 roku opowiada o niezwykłej dwunastoletniej dziewczynce z wioski Bussus-Bus-suel, położonej w pobliżu Abbeville, we Francji. Dziewczynka ta miała „mówiące” ciało. Gdy zadawano jej pytanie, odpowiedzi w postaci liter tworzących wyrazy wyłaniały się na skórze jej nóg, przedramion i ramion. Na jej ciele pojawiały się również wizerunki różnych przedmiotów i zwierząt; czasem drabina, czasem pies, koń lub coś jeszcze.
We wrześniu 1926 roku przywieziono do Londynu pewną rumuńską dziewczynkę nazwiskiem Eleonore Zegun, zaś celem podróży było przeprowadzenie obserwacji w National Laboratory for Psychical Research. Hrabina Wasilko-Serecka, która przywiozła dziewczynkę do Londynu, powiedziała w wywiadzie udzielonym dziennikarzowi „Evening Standard” (numer z 1 października 1926 roku), że widziała na własne oczy, jak na ramieniu dziewczynki formowało się słowo Dracu. W języku rumuńskim jest to jedna z nazw Diabła.
Albo też Mane, Tekel, Fares, słowa wyłaniające się na ścianie przed zdumionym władcą Babilonu. Widzę, że właściwie mógłbym otwarcie i śmiało wystąpić w obronie wszystkich, a w każdym razie znacznej liczby niezwykłych historii biblijnych, które może nie są wytworami fantazji, lecz danymi pasującymi do innych danych z naszej książki. Zasłużyłbym też bez wątpienia na zaszczytny tytuł Obrońcy Niektórych Artykułów Wiary.

żródło

POPRZEDNIA   NASTĘPNA

Comments Off on Charles Fort 1
%d bloggers like this: