Wielki Wybuch – sztuczny Wszechświat


We współczesnym świecie przyzwyczailiśmy się do tego, że wszystkie odpowiedzi dotyczące pochodzenia życia zostały już znalezione, pozostało jedynie doprecyzować szczegóły. Charles Darwin wyjaśnił pochodzenie gatunku. Albert Einstein odkrył teorię względności. Zygmunt Freud stwierdził, że człowiek jest pokornym sługą instynktów. Stephen Hawking wyjaśnił tajemnicę narodzin wszechświata. Okazuje się, że rozumną – żywą istotę ze swoimi uczuciami, emocjami, snami, marzeniami stworzyła banalna eksplozja kosmiczna, i mamy w to wierzyć.

CAŁOŚĆ

————-

Reklamy

Komentarze 2 to “Wielki Wybuch – sztuczny Wszechświat”

  1. nana Says:

    Wojwit Says:
    14 Maj 2018 o 19:31
    Nawet jeśli te końcowe dywagacje nie są przez nas możliwe do sprawdzenia, to i tak ich optymizm a przede wszystkim otwartość na niepoznawalne i zaaprobowanie tego, że NIGDY poznawalne przez nas nie będzie, jest suma summarum lepsze niż to, co proponuje nam dzisiejsza „nałuka”.

    A czy początkowe możesz sprawdzić? Jak? Więc najpierw musiałbyś być świadom, co to jest mózg, jak on działa, kto nim kieruje i przy pomocy czego? I jaki wpływ na reakcje biochemiczne ma przyjmowane jedzenie? Po zjedzeniu mięsa ma się „inne myśli” niż po zjedzeniu kalafiora w sosie śmietanowym. Powinno to dla ludzi być oczywiste, ale jest ignorowane jako nieważne, albo zwyczajnie nie ma w ludzkich mózgach algorytmów pokazujących powiązania wpływu metabolizmu i metabolitów na konkretne procesy biochemiczne, a więc i myślenie człowieka.

    Obecnie wszystkie śmieciopisma ociekające jaskrawymi kolorami kuszą przepisami kulinarnymi, opartymi na tak wielkiej ilości składników, że nie tylko głowa ale i brzuch boli.
    By strawić tak przeróżne rodzaje białek i tłuszczów (nie „tłuszczy”, ponieważ „tłuszcza” to tłum i odmienia się go tłuszcza/tłuszczy, a „tłuszcz” odmienia się: tłuszczu/tłuszczów) to cały organizm musi być postawiony w stan najwyższego alarmu, by ustalić kolejność trawienia, a więc wytworzenia przez gruczoły i żołądek odpowiednich substancji i to w ogromnych ilościach, ponieważ złożoność „potrawy” tego wymaga a nasz organizm chce wykorzystać możliwie wszystko optymalnie.

    Dlatego ludzie po takim jedzeniu czują się źle, są godzinami ociężali, a potem nie mają energii nie tylko do pracy, ale i prostego działania nie mówiąc o myśleniu.
    Więc ustalenie właściwej postaci przyjmowanych posiłków jest co najmniej tak ważne jak światopogląd. I co najważniejsze, światopogląd jest w świetle powyższego uzależniony od przyjmowanego pokarmu.
    Po zjedzeniu schabowego z surówką i ziemniakami pure ma się inny sposób myślenia niż po pierożkach z serem na słodko. Inny metabolizm, inne metabolity, inne reakcje chemiczne w człowieku, a więc i inne jego działanie.

    Więc być może owe „nasa” kieruje również masami ludzkimi przy pomocy jedzenia?
    Jest udowodnione, że w mięsie zwierząt cierpiących przed śmiercią są inne substancje chemiczne niż w mięsie zwierzęcia najpierw uśpionego/ogłuszonego szybko, a potem szybko zabitego.
    Przyjmując więc takie jedzenie z mięsa cierpiących zwierząt ma się również inny metabolizm i inne substancje się w związku z tym tworzą i uwalniają w człowieka organizmie, a więc i działanie człowieka który to spożył jest inne, niż takiego człowieka, który zjadł panierowany kalafior z sosem koperkowym na beszamelu.

    Szukamy przyczyn daleko, ale być może wszystko jest dziecinnie proste?

    Co to znaczy, że ktoś tam „kieruje światem” i jest tych „kierowników” zaledwie garstka?
    No to jakim cudem oni mogą nami kierować, jeżeli to my sami zgadujemy, kto nami kieruje i się poddajemy temu kierownictwu przyjmując bezzasadnie, że kierownicy takiego a nie innego postępowania od nas oczekują?

    A jak chcemy my sami postępować? – czy my to wiemy?
    I dlaczego tak nas to interesuje, że są ci kierownicy i że oni nami kierują? Nie znamy ich a więc nie wiemy, jak oni by nami chcieli kierować. Ale przyjmując za pewnik to, że oni chcą w taki a nie inny sposób, ludzie się temu poddają i narzekają.

    A należało by korzystać w WOLNEJ WOLI danej człowiekowi przez Boga, by stać wolnym i niezależnym od „kierowników”. Ale wówczas należało by uznać sprawczą siłę kierownictwa bożego. I w tym celu należało by uznać, że Bóg istnieje i w Niego wierzyć.

    Ludzie odrzucając Boga podporządkowali się innym kreaturom, owym „kierownikom” i narzekają.
    A przecież zasada obowiązująca ludzi opiera się na „przyczynie i skutku”, a więc nie ma działania by do niego nie był przypisany skutek.
    Jeżeli jest nam źle pod butem „kierowników” to powinniśmy coś zmienić. Ale nie na zewnątrz, bo to jest poza zasięgiem naszych możliwości i wiązało by się z ludzkimi ofiarami śmiertelnymi, i skutek byłby taki, że wszystko pozostało by jak było, acz z nieco inną obsadą „kierowników”.

    Zmiana musi nastąpić w samych ludziach tak, by rozumieli oni co robią i by świadomie kształtowali swoje działanie tak, by mieć oczekiwany jego efekt.

    Na przykład, gdyby ludzie nie chcieli za wszelką cenę „żyć lepiej” to by nie było takiej lichwy, nie byłoby takich kredytów i uprzywilejowania nielicznych kosztem pozostałych. Korzystając z lichwy i narzekając na lichwę jest się tylko grymaszącym włazidupcem, a nie lichwy ofiarą.

    U Indian było ponoć tak, że każdy mężczyzna miał przed tipi coś w rodzaju tablicy informacyjnej, na której były znaki dowodzące jakości danego mężczyzny. W harcerstwie na przykład było to znane pod postacią „zdobywania sprawności” i otrzymywania za to odpowiednich odznak, noszonych potem na mundurze. Więc taki Indianin był znany wszystkim w plemieniu i poza nim, i do danego Indianina zwracano się w sprawach, na których on się znał, bo takie sprawności już zdobył.

    Natomiast dziś nikt się nie doskonali jako człowiek, ponieważ ludzie zgodzili się, że pieniądze są miernikiem wszystkiego i bogaczowi wybacza się więcej jego mankamentów niż biedakowi. A więc bożek mamonek swoje zrobił i ludzie pożądają coraz więcej i więcej pieniędzy.

    Indianin, gdy czegoś potrzebował, no to sam sobie to robił: czy to tarczę ze skóry bizona, czy to mokasyny, czy dzidę albo łuk. Kobiety uczyły się zdobywania potrzebnych do życia umiejętności i każdy dla siebie pracował na siebie własnymi rękami w możliwie najszerszym zakresie.

    Dziś mamy tak, że każdy chce zdobyć ja najwięcej mamony by sobie kupować usługi innych, samemu posiadając jedynie zdolność gromadzenia kasy w każdy możliwy sposób, czyli głównie opierając się na oszustwie/wyzysku osób podległych. I tak – bogaty nie sprząta u siebie w domu, nie gotuje dla siebie, nie naprawi swojego samochodu ani nie uszyje sobie ubrania. Jego umiejętnością jest zdobyć pieniądze wyciskając je z ludzi by potem część z tych pieniędzy dawać ludziom jako ochłapy za wykonywane usługi.

    I co najgorsze! Ludzie się na to godzą! Dla nich taki stan rzeczy jest normalny i jedyny problem stanowi dla nich to, że nie oni są tymi posiadającymi pałace i kasę. Czyli stan rzeczy nie do naprawienia, bo błąd jest w ludzkich głowach.

    Niestety, w krajach zwyczajowo opartych na rzemiośle, gdy każdy od pokoleń mógł się utrzymać z pracy własnych rąk wykonując przedmioty użytkowe i sprzedając je lub wymieniając na coś innego, widzimy zastraszającą tendencję: na przykład w Indiach wiele regionów umiera ponieważ rzemiosło zostało zabite importem tanich towarów z Chin i ludzie zmuszeni są opuszczać dotychczasowe miejsce zamieszkania by zarabiać pieniądze gdzie indziej. W niektórych przypadkach rodziny pozostają a wyjeżdża tylko mężczyzna, który pracując w dużym mieście często śpi na ulicy by móc część pieniędzy wysłać żonie i dzieciom czy matce. Tragedia! Ale nazywane jest to „rozwojem gospodarczym”. Dla kogo miałby być taki rozwój? Komu on tak naprawdę służy? – bo przecież nie ludziom!

    W którymś tam momencie nieuwagi człowiek oddał się we władanie cwaniaków, uwierzył, że dotychczas prowadził życie ciężkie, biedne a gdy przekieruje się na zarabianie pieniędzy to będzie mu lepiej.

    NIC PODOBNEGO !!!

    Pieniądze działają na określonych zasadach, ale te są ludziom nieznane, albo ludzie nie chcą przyjąć do wiadomości, że wszystko odbywa się właśnie tak i wcale nie jest możliwe by to działało inaczej.
    A to przecież proste: gdy jeden ma więcej, to drugi ma siłą rzeczy mniej.
    Chcąc być tym, który ma więcej godzimy się na to, żeby inni mieli mniej.
    Ponieważ praktycznie nikt nie chce należeć do tych, którzy mają mniej, to odbywa się jawna i niejawna walka o pieniądze, o zdobycie jak największej ilości pieniędzy. I nikt nie chce przestać, a winę za to zrzuca się na wyimaginowanych „żydów” czy „nasa”.
    Nic takiego!

    Oni mogą być co najwyżej sprężyną inicjującą. Ale główne działanie wykonują sami ludzie i to dobrowolnie, bez żadnej zachęty ze strony ciemnych mocy!

    Więc gdyby cud się dokonał i ciemne moce znikły, to jednak przecież pozostaną ludzie, wciąż ci sami, wciąż chcący wywyższyć się nad bliźniego i tratujący wszystkich po drodze by dojść do bogactwa.

    Jedną mamy Matkę Ziemię i my wszyscy do Niej należymy, a nie Ona do nas.
    A więc każdemu z nas przysługuje jednakowe na Niej miejsce.
    Wszystkie zasoby na naszej Matce Ziemi są także naszymi zasobami, a więc nikt nie może mieć ich więcej niż mu potrzeba, ponieważ wówczas inni ludzie mają ich dla siebie mniej czy wręcz za mało do życia.
    Nie jesteśmy wszyscy jednakowi, ale mamy jednakowe prawo do życia, dane nam przez Boga Wszechmogącego, który nam to życie dał.

    Odrzucając aspekt istnienia Boga ograniczamy swój byt ziemski do spraw materialnych, a te nas zniewalają bo nigdy materia nie jest w stanie zaspokoić dążeń człowieka.

    Indianie o tym wiedzieli, dlatego nie wymyślali samochodów, do których musieli by mieć benzynę; nie wymyślali lodówek do których konieczny byłby prąd, a więc i elektrownie.
    Indianie mieli normalne, przewidywalne życie związane ściśle z porami roku i klimatem. Wszystkie „ludy pierwotne” tak żyły niezależnie od szerokości geograficznej. I wcale nie dlatego, że były one prymitywne, ale dlatego, że wolały one mieć urlop przez cały rok, bo i dlaczego nie?

    Chciwość „białego człowieka” spowodowała oderwanie go od Natury, obudziła w nim bezwzględność a miłosierdzie zastąpiła „prawem” dającym gwarancję bezkarności przy stosowaniu wyzysku bliźniego.
    I to na skutek działania „białego człowieka” nasza Matka Ziemia jest zatruta, zarzucona śmieciami, pogwałcona gospodarką rabunkową czy to drewna, czy to wydobywaniem ropy naftowej, czy węgla brunatnego, czy zatruwania rzek i oceanów.

    Ten właśnie „biały człowiek” postępuje jak obłąkaniec, po którym pozostanie tylko jałowa albo spalona ziemia.
    I jakby rabunków było mało, to jeszcze ten „biały człowiek” robi wszędzie coraz brutalniejsze wojny i masakry ludzi na niespotykaną skalę; zrzucane są dziesiątki ton bomb niszczących środowisko, rozpylane są trucizny powodujące choroby ludzi, zwierząt i roślin… człowiek stał się towarem pracującym dla pieniądza i za pieniądz… i nikt, NAPRAWDĘ NIKT go do tego nie jest w stanie zmusić, jeżeli człowiek by tego robić nie chciał!
    I nazwane to wszystko zostało c y w i l i z a c j ą.

    Cóż więc można tu zrobić? By cokolwiek zmienić, to taką cywilizację należało by odrzucić jako rzecz szkodliwą, niewłaściwą.
    Kto jednak dziś zgodziłby się nie mieć lodówki? Kto zrezygnował by dobrowolnie ze zmywarki do naczyń? Itd. itd.
    By posiadanie zmywarki do naczyń miało sens, to konieczne jest posiadanie naczyń co najmniej w dwóch pełnych obsadach/wsadach zmywarkowych. U mojej znajomej jej mąż na przykład biorąc kubek by napić się wody wstawia go po użyciu do zmywarki zamiast spłukać pod wodą i tyle. Ona ma zapchane szafki kuchenne i kuchenne szuflady, a część co się nie mieści to mają w szafkach w piwnicy. PO CO?

    Więc ten obłęd przerabiania Matki Ziemi na szklanki, kubki i samochody powinien się skończyć. Kto ma to zrobić jeżeli nie sami ludzie?
    Czyżby „żydzi” albo może „nasa”?
    Ale to by oznaczało, że jednak chcemy by oni za nas decydowali. A ponoć nie chcemy. No to jak? czy już jesteśmy zdolni samodzielnie decydować o swoim losie czy jednak konieczne jest, by te „nasa” za nas decydowały, bo my do podejmowania decyzji nawet we własnym zakresie już nie jesteśmy zdolni, ponieważ tak jesteśmy uzależnieni od materii? – od naszych lodówek, naszych zmywarek i naszych samochodów..?

    Co śmieszne, te zmywarki, te samochody i te lodówki to my sami, własnymi rękami musimy sobie zrobić, a te różne „nasa” to tylko pozwalają nam je mieć i kasują za to forsę. Niewykluczone jest, że gdy usuniemy to „nasa” czy „żydów” z naszego życia, to nie będziemy mieli tych zmywarek, tych lodówek i tych samochodów, bo nie jesteśmy zdolni zarządzać się sami.
    No to po co to jojczenie? To bajdurzenie o zniewoleniu?
    Najpraktyczniej jest naprawianie świata zacząć od siebie. U Polaków widać to niemożliwe, bo u nas wszyscy idealni…
    Jak jest z innymi to sprawa innych, nie nasza i nie ma powodu się do obcych wtrącać.

  2. Wojwit Says:

    Jeden z Twoich NAJLEPSZYCH komentarzy, Nana. Z wieloma Twymi spostrzeżeniami się zgadzam, bo albo sam zauważyłem to samo wcześniej, ale o tym nie napisałem, bo…nie było okazji albo uważałem je za zbyt oczywiste, by ujmować w słowa. Choćby o wpływie spożywanych pokarmów na sposób myślenia i działania, odczuwania i reagowania na bodźce (różnorakie – pojedyncze i złożone). Myślałem, że jest to wiedza powszechnie dostępna. Wystarczy zauważyć swoje odczucia – uświadomić je sobie. Natomiast „karlomayowanie” złym białym człowiekiem jest dobre do czasu uświadomienia sobie, że Indianie (przynajmniej na północ od Rio Grande) byli…biali. Biali zostali po prostu WMANEWROWANI w tę chciwą pazerność (co nie znaczy, że są bez winy), co jest zresztą clou Twojego wpisu – wraz z konkluzją, że należy zmianę (naprawę świata) zacząć od SIEBIE.


Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Connecting to %s

%d blogerów lubi to: